Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka W czasach chaosu strzeżcie się agentury – w trosce o przyszłość nas i naszej Ojczyzny… (cz.2)
Kategoria: Publicystyka   Środa, 14 sierpień 2019 09:01 Autor: Andreas

W czasach chaosu strzeżcie się agentury – w trosce o przyszłość nas i naszej Ojczyzny… (cz.2)

W czasach chaosu strzeżcie się agentury – w trosce o przyszłość nas i naszej Ojczyzny… (cz.2) www.autonom.pl

Dobra zmiana jako pierwsza zauważyła, to czego starała się nie dostrzegać lewica a o czym neoliberalni kłamcy nie chcieli nawet słyszeć – ludzie mieli (i mają) dość. Głównie biedy, ale także samowoli części kasty prawniczej, bezczelności części środowiska lekarskiego, korupcji systemowej i wyzysku w miejscu pracy, o pewnym Kościele i jego oficjalnych funkcjonariuszach nie wspominamy (na nich przyjdzie pora). Społeczeństwo domagało się więcej egalitaryzmu, więcej równości i szans dla wszystkich. W konsekwencji dostało lukrowany patosem przeważnie ogłupiający para-patriotyzm oraz jeszcze więcej religii, która z życia publicznego właśnie wkracza wielkimi krokami do życia prywatnego zwykłych ludzi. Kościół dominujący nie pozwoli sobie nawet na zbliżenie się do zagrożenia swojej pozycji, wszelkie „ataki” i spory obyczajowe tylko go umacniają. Tego się trzeba bać, ponieważ nic szybciej nie cofa nas w rozwoju, niż umacnianie się tych struktur. Niestety każdy atak w nie – tylko je wzmacnia. Dlatego lepiej jest tolerancyjnie milczeć, a myśleć i robić swoje. Obecne “dzianie się” w postaci tez o “tęczowej zarazie”, to po prostu modelowy przykład wrzucenia do sfery publicznej tematu zastępczego. Co więcej, to przykład obrony, poprzez atak. Kościół poprzez wrzutki o LGBT i sprawach z tym hasłem powiązanych, odsuwa od siebie problem pedofilii. Wcześniej ten sam manewr wykonano z komisją majątkową. naprawdę wielki szacunek, można się uczyć od mistrzów manipulacji. Przy czym uwaga! Stary lew jeszcze nawet nie zamruczał, bo chodzi o to, że on nie musi nawet otwierać oczu, chociaż nozdrza już zwietrzyły zbliżające się stadko hien. Prawo dżungli jednak jest takie, że nic, co rozumie rzeczywistość – nie zbliży się dobrowolnie do lwa, nawet jak śpi. Powody są oczywiste, proszę sobie pooglądać filmy o lwach na sawannie, nie trzeba tego tłumaczyć co może zrobić lew.

Państwo zbudowane na kupie kamieni, zastąpiono państwem tekturowej nienawiści i lotów rządowymi samolotami na narty lub ślub siostrzenicy. Życie publiczne jest sztucznie napędzane medialną ucieczką do przodu – poszukiwaniem kolejnych tematów zastępczych. Chociaż co jest nadzwyczajnie ciekawe, Polaków straszy się uchodźcami z krajów inno-kulturowych lub osobami o odmiennych zainteresowaniach obyczajowych, to nie ma ani słowa o zabierających im pracę milionach przybyszów z poza Unii Europejskiej. Jest to zadziwiające i pokazuje prawdziwe oblicze tekturowej władzy. Widok naszego kraju z okien luksusowych amerykańskich samolotów dla VIP-ów musi być na pewno piękny. Dobrze, żeby rządzący pamiętali, że one latają na rosyjskiej ropie (przetworzonej w litewskiej rafinerii).

Tymczasem energetyka kosztuje nas coraz więcej, szkolnictwo praktycznie upadło, szkolnictwo wyższe nie spełnia swojej roli, przemysł nie jest nasz, samorządy duszą się pod ciężarem różnicy pomiędzy wydatkami sztywnymi a sumą dochodów do dyspozycji, społeczeństwo się starzeje – nie ma skoku w przyroście naturalnym i do tego wszystkiego klimat się zmienia. Mamy w kraju chroniczny deficyt wody, o którym wiadomo od lat 70-tych, jednak ŻADNA władza, NIGDY nie była w stanie zachęcić finansowo rolników i samorządów do stworzenia sieci małej retencji zdolnej do zatrzymywania wody na dłużej, na potrzeby rolnictwa.

Można zrozumieć bardzo wiele, nie latamy w kosmos, nie produkujemy własnych samochodów, czołgów, ani nawet hełmów stalowych, czy lekarstw. Jednak nie da się zrozumieć dlaczego nie potrafimy wykopać kilkudziesięciu tysięcy dziur w ziemi, wyłożyć ich żwirkiem i kamyczkami, pozwalając na powstanie lokalnych małych zbiorników wodnych? Czy to naprawdę przekracza nasze możliwości? Maszyny można kupić na kredyt, piasku i żwiru nie brakuje, a pracowników i tak się importuje z Ukrainy lub Portugalii, bo przecież Polakom się nie opłaca wbić łopaty…

Niestety na firmamencie naszej polityki nie widać żadnych trendów, które byłyby w stanie zmienić, to co wydaje się już nieuchronne. Zmierzamy do kolejnego resetu i oby był nim tylko kryzys ekonomiczny. Jeżeli scenariusz dla naszego kraju będzie zakładał również poważne wewnętrzne rozróby, to trzeba mieć świadomość, że ZAWSZE W TO WMIESZAJĄ SIĘ CZYNNIKI ZEWNĘTRZNE. Właśnie dlatego za wszelką cenę należy zachować spokój i zdrowy rozsądek w ocenie faktów i zdarzeń. Uwaga, fakty i zdarzenia to nie jest to, co relacjonują mendia (w tym wyrazie nie ma błędu) zagraniczne w Polsce i w większości media narodowe. Pamiętajmy słowa Józefa Piłsudskiego – W CZASACH CHAOSU STRZEŻCIE SIĘ AGENTURY! Przykład zamieszania politycznego w świetle “lotów”, jest ostatecznym dowodem na to, jaką rolę w Polsce pełnią niektóre mendia. To jest niesamowite, żeby 40 mln kraj, przez dwa tygodnie żył “problemem” lotów samolotami dyspozycyjnymi rządu i naczelnych władz państwowych. Chociaż ujawnione przypadki są trudne w interpretacji, proszę się pogodzić z faktami, że we współczesnym świecie elity polityczne i ekonomiczne używają samolotów dyspozycyjnych jak taksówek. Płacą za to akcjonariusze lub podatnicy. Tak działa system, robienie z tego zagadnienia jest po prostu głupie, BO NIE ZŁAMANO PRAWA.

Gdybyśmy byli krajem, który jest stabilny i ma silne podstawy społeczne, ekonomiczne i moralne, czy jak kto woli duchowe – nie byłoby problemu. Niestety jesteśmy w rzeczywistości, w której od co najmniej 10 lat, jeżeli nie 15-tu, opinia publiczna w naszym kraju jest szatkowana i szarpana przez przekaz polityczny, często nie mający nic wspólnego z interesem ogółu, ani jednostek. Ponieważ interes jednostek musi być podporządkowany interesowi ogółu! Zwłaszcza w kraju, który ma tak bolesne, wręcz cywilizacyjne doświadczenia z sytuacją, w której liberum veto pojedynczego sprzedajnego pijaka, znaczyło więcej, niż interes całej Rzeczypospolitej.

Również groźne jest to, że nie mamy żadnych realnych rezerw. Nie chodzi tylko o pieniądze, chociaż te w warunkach gospodarki napędzanej długiem są wyznacznikiem suwerenności. Chodzi o to, że nasza gospodarka wyeksploatowała już siły żywe społeczeństwa w takim zakresie, że już więcej nie da się intensyfikować. Oczywiście można szukać rezerw wśród matek korzystających z 500+ czy „młodych” emerytów. Jednak to wszystko oznacza koszty polityczne, a tych nikt obecnie nie podejmie. Czy znajdzie się siła polityczna zdolna do zaproponowania społeczeństwu OSZCZĘDNOŚCI? SPŁATY DŁUGÓW? INWESTYCJI? Może inaczej zapytajmy, czy znajdzie się siła polityczna zdolna do popełnienia politycznego samobójstwa w imię zmiany akcentów w retoryce publicznej? Właśnie dlatego rozwiązania populistyczne są tak niesłychanie niebezpieczne, to spirala chciejstwa, pragnień i braku możliwości wyjścia z niej, bez elementu przełomowego. Co może być tym elementem?

Zapraszamy na przedostatnią część 3-cią felietonu w najbliższych dniach.


Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Ostatnio zmieniany Środa, 14 sierpień 2019 09:18
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka W czasach chaosu strzeżcie się agentury – w trosce o przyszłość nas i naszej Ojczyzny… (cz.2)