Wydrukuj tę stronę
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 17 sierpień 2019 09:01 Autor: Andreas

W czasach chaosu strzeżcie się agentury – w trosce o przyszłość nas i naszej Ojczyzny… (cz.4)

W czasach chaosu strzeżcie się agentury – w trosce o przyszłość nas i naszej Ojczyzny… (cz.4) www.autonom.pl

Przed nami wybory parlamentarne. NIE MA NA KOGO GŁOSOWAĆ? Proszę się nie dać nabrać na takie myślenie, ponieważ prowadzi ono do głosowania zgodnie z publikowanymi sondażami, napędzającymi owczy pęd w kierunku największych partii politycznych. Oni nie mają już nic do zaoferowania. Największym błędem jest nie uczestniczenie w wyborach, ponieważ wówczas oddaje się swój głos dla tych, którzy mają najlepszy wynik. W obecnych realiach, nie pójście na wybory lub oddanie pustego głosu – to głosowanie na dobrą zmianę. Proszę o tym pamiętać.

Lewicy nie ma, chociaż coś tam się zorientowało i jakoś posklecało. Nie ma czego omawiać, ego liderów jest większe, niż kanapy na których się mieszczą. Jednak trzeba im życzyć wszystkiego najlepszego. Ponieważ wreszcie się zorientowali, że w warunkach istniejącej ordynacji wyborczej i totalnej przewagi informacyjnej partii neoliberalnych i dobrozmianowych nie mają żadnych szans osobno. Trochę to trwało, ale jednak oleum do głowy w końcu przychodzi…

Prawica mainstreamowa zmierza w kierunku większości konstytucyjnej, co nie jest złym rozwiązaniem, ponieważ będzie miała całą odpowiedzialność za państwo. Obecny stan rzeczy, w którym i tak robią co chcą, depcząc przy tym w części normy konstytucyjne jest szkodliwy dla państwa jako całości. Wiadomo, że wygrają wybory, więc niech mają pełnię odpowiedzialności, tak żeby nie mogli potem twierdzić, że czegoś nie byli w stanie zrobić, bo “postkomunistyczna” Konstytucja przeszkadzała.

Problemem jest czy prawica da rade dźwigać odpowiedzialność, jak zabraknie pana Kaczyńskiego? Sądząc po zamiłowaniu do głupoty w „przelatywaniu się” części jej kadr, niestety trzeba być silnym optymistą, żeby nie widzieć, że mamy do czynienia głównie z miernotami. W tym obozie nie ma nowego lidera i ten obóz go nie wykształci. To prawdopodobnie największa tragedia pana Kaczyńskiego. On to już widzi, wie i rozumie, że nie jest w stanie wykreować następcy z chociażby szansą na naturalny autorytet w tym środowisku, nie mówiąc już o społeczeństwie. Tam nie ma takich ludzi, a zasada „Bierny, Mierny ale Wierny” powoduje, że tam nie ma ludzi tworzących intelektualną wartość dodaną na poziomie zarządzania procesami strategicznymi, a zarazem na tyle bezwzględnych, żeby nie dali się zagryźć przez żmije, buldogi i szczury pod dywanem…

W konsekwencji oznacza to, że prawicą po odejściu pana Kaczyńskiego będzie rządzić kolektyw (podobnie jak Rada państwa w PRL). Kilku liderów mających poparcie struktur finansowych stojących za tym środowiskiem, poparcie pewnego kapłana, który zrobił coś niesamowitego w biznesie medialnym, jak również poparcie liczących się struktur ideologicznych – ludzi, którzy byli specjalistami od promowania retoryki pękających parówek w puszkach po piwie. Oni będą rządzić naszym krajem. Jaki jest scenariusz “triumwiratów”, wiadomo już z Rzymu.

Prawica neoliberalna i jej otoczenie doskonale rozumie, że walczy o ocalenie logotypu partyjnego i subwencje pozwalające liderom, na wygodne życie przez kolejne lata. Więcej nie ma co mówić o tych ludziach, odpuścili kampanię wyborczą zanim się rozpoczęła. Jest fenomenem rola pana Grzegorza Schetyny, albowiem ten polityk jest znany ze swoich zdolności organizacyjnych. Już nie wiadomo, czy rzeczywiście miał na celu przygotowanie gruntu dla powrotu pana Donalda Tuska? Czy grał na siebie? Nie wiadomo co chciał osiągnąć? Na dzień dzisiejszy czytając jego ruchy widać, że wszystko co ma na horyzoncie osiągalności, to zachowanie logotypu. Nie o to chodzi w Polityce. Jeżeli ma się takiego przeciwnika, który tak pięknie podkłada się i już w obliczu światowego kryzysu nie robi niczego, żeby ograniczyć możliwe skutki zderzenia – to po prostu głupotą polityczną jest unikanie konfrontacji. To środowisko nie chce wyjść ze swojej strefy komfortu. Ośmiorniczki chyba za bardzo posmakowały?

Polskie Stronnictwo Ludowe zawsze istniało, istnieje i będzie istnieć. Jeżeli udałoby się zmobilizować głosy, ma szanse wspólnie z panem Pawłem Kukizem i jego zapleczem politycznym, na rolę „języczka u wagi” w przyszłym Sejmie. Byłoby to bardzo ciekawe. Zwłaszcza jakby mogli decydować o większości konstytucyjnej dla rządzącej prawicy! Wyobrażacie sobie Państwo, jak wielką władzę mieliby ci ludzie? Zarazem jaka presja byłaby wywierana na ich Posłów? Zwłaszcza, co jest bardzo ważne a o tym się nie mówi, większość konstytucyjna jest potrzeba na moment głosowania nad zmianami w Konstytucji. Chwilę potem, do rządzenia wystarczy zwykła większość i świadomość, że nikt inny nas nie przebije.

Na szczęście istnieje na naszej scenie politycznej pewna marginalizowana i prześladowana orientacja polityczna, silnie ukierunkowana na wartości patriotyczne i narodowe. Nie ulega wątpliwości, że te środowiska mają problem ze stworzeniem czegoś większego, niż kanapa lub ognisko. Być może jest to z winy infiltracji struktur przez czynniki „inne”, być może w kilku przypadkach ideologia idzie zbytnio „w las”. Jednak nikt zdrowy psychicznie nie wierzy w żadne różowe torty ze swastyką! Polski ruch narodowy (mówimy o klasie zjawisk) musi być w kontrze względem niemieckiego faszyzmu, inaczej nie jest polskim ruchem narodowym. Tego nie da się połączyć, a przynajmniej nie dało do momentu, aż oficjalne władze naszego państwa zaczęły hołubić Żołnierzy podziemia niepodległościowego z czasów II Wojny Światowej, które jest oskarżane o milczącą kolaboracje z Niemcami.

Szokuje to, co stało się z liderem partii „Zmiana”, panem Mateuszem Piskorskim. To w jaki sposób poprzez czynności faktyczne ograniczono możliwości działania politycznego grupy ludzi jest wydarzeniem bez precedensu. Zarazem ordynacja wyborcza uniemożliwia w praktyce udział ugrupowania w wyborach krajowych (zbieranie podpisów, kandydaci w okręgach itd.). Pokazuje to, że system jest zablokowany na realną zmianę polityczną w oparciu o wyrażanie i promowanie pluralistycznych poglądów. Mówienie publiczne o polityce, poza oficjalnym paradygmatem jest w naszym kraju niemożliwe. Może się skończyć tak, jak w przypadku pana Piskorskiego i nie ma znaczenia na ile był ideowy. Albo jest wolność słowa i swoboda działalności publicznej, albo jej nie ma. Po tym przypadku widać, że jej nie ma.

Kluczową sprawą, która powinna być rozwiązana jeszcze przed wyborami, tak żeby one mogły się w ogóle normalnie odbyć jest kwestia mendiów (tu nie ma błędu). Niestety mamy problem z kształtowaniem przekazu dla opinii publicznej i nie można udawać, że to co się sączy z ekranów samego kłamstwa, przez całą dobę lub co jest wtłaczane przez łamy po prostu gazety kojarzonej z nawozem – nie ma wpływu na naszą rzeczywistość. Co jest jeszcze bardziej przerażające, niestety media narodowe, poza kilkoma programami, gdzie jeszcze jest pluralizm i ludzie myślący, szokująco wpisują się w scenariusz wojny medialnej, odwołują się do najniższych z możliwych chwytów i skojarzeń. Na dzień dzisiejszy nie ma w naszym kraju żadnego ogólnokrajowego medium, które byłoby na tyle obiektywne, żeby była na jego łamach możliwa dyskusja w sprawie kluczowych spraw kraju. Zresztą, nikt czegoś takiego nie oczekuje. Sprzedanie największych tytułów mediów, w tym elektronicznych spowodowało łatwe do przewidzenia skutki. Nie ma takiego drugiego kraju w Unii Europejskiej, który miałby taką sytuację w mediach. Ostatnio wielki niemiecki portal informacyjny w Polsce przepraszał na swojej stronie głównej rodzinę polskich bohaterów i męczenników z II Wojny Światowej, za zilustrowanie zdjęciem przodka artykułu o kolaboracyjnej prostytucji Polek w czasie wojny. To jest coś niesamowitego nawet jak na standardy przypadków.

Niestety w tematyce medialnej rządzący planują swoje działania renacjonalizacyjne, które niestety w dużym wymiarze są koniecznością. O ile jeszcze można sobie wyobrazić, że zostaną przejęte mendia należące do zachodnich sąsiadów, to nikt nie ruszy mendiów amerykańskich. W konsekwencji zło dalej pozostanie w naszym kraju i będzie się sączyć. Będzie stanowić paliwo dla kolejnych siewców kłamstwa i retoryki poniżania wartości narodowych i patriotycznych. Taki jest los państwa kolonialnego. 

BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO proszę zawsze zachować spokój i zawsze w ocenie prezentowanego przez mendia wycinka rzeczywistości być krytycznym. Na szczęście wiedzę o sytuacji na świecie można czerpać z wolnych mediów globalnych jak: RT.com, pl.sputniknews.com i eksperckiego portalu: https://inforos.ru/en/



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(5 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Sobota, 17 sierpień 2019 03:23