Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Świat widziany oczami  dokumentalisty
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 24 sierpień 2019 13:05 Autor: Andreas

Świat widziany oczami  dokumentalisty

John Pilger John Pilger walnut whippet/Flickr/CC BY 2.0

Kiedy rozmawiamy o roli mocarstw układających mozaikę świata w dogodny dla siebie sposób, nasze dywagacje wydają się snuciem domysłów, które optymiści szybko gaszą szufladkując rozważania jako spiskową teorię niegodną szanującego się intelektualisty. Jednak poznając wypowiedzi, oceny krytyczne zacnych postaci z mocarstwowego wnętrza odzyskujemy pewność, że to jeszcze nie my oszaleliśmy, a wątpiących jest coraz więcej tam, gdzie zdawało się wszyscy wywiesili białą flagę. Poniżej przykład doświadczeń i przemyśleń niestrudzenie dociekliwej  postaci.

John Pilger – australijski dziennikarz, dokumentalista i bezlitosny tropiciel faktów. Po inscenizacji dramatu w teatrze politycznym Londynu ukazującym jakoby zakusy służb rosyjskich w otruciu Sergieja Skripala i jego córki ocenił na podstawie dowodów, że była to gra propagandowa NATO, służb brytyjskich i amerykańskich mająca usprawiedliwić działania antyrosyjskie.

Czego mogą dotyczyć rozmowy podczas szczytu G7 jeśli nie uczestniczą w nich Chiny. Cokolwiek o tym można sądzić, to należy dostrzec wreszcie, że wojna światowa jest faktem. Wojna z Rosją trwa od kilku lat. Celem Ameryki jest utrzymanie prymatu w każdej sferze ludzkiego życia: gospodarczej, kulturowej. Wojna z Chinami to niewątpliwie sfera gospodarki. Do tego dochodzi wojna z Brytanią. Niewiele osób orientuje się, że Chiny właśnie zmieniły gotowość nuklearną z niskiego stopnia zagrożenia do alertu podwyższonej gotowości. To samo zrobiły Stany Zjednoczone. Chiny nie wykorzystywały  tego kroku przez wiele lat.

Kolorowe rewolucje w Rosji, Hong Kongu to kwestia zaangażowania Ameryki, z czego znakomicie zdaje sobie sprawę Pekin. Agenci jako lokalni działacze z Hong Kongu pielgrzymujący do J. Boltona stanowią wrzeciona wojny z Chinami. Hong Kong nie powstał w wyniku idei dwóch państw, ale jako dwa systemy jednego państwa. Zakrawa na groteskę domaganie się powieszenie flagi Zjednoczonego Królestwa Wlk. Brytanii w parlamencie Hong Kongu. Brytania  decydowała o opresyjnym charakterze swoich wpływów przez 150 lat, czego przykładem była policja. To skorumpowani brytyjscy dowódcy zarządzali brutalnym aparatem policyjnym. Tam nigdy nie istniała demokracja, nawet do lat 90-ych Hong Kong był wyspą robienia interesów. Trudno się nie  zgodzić, że współczesne Chiny to kraj interesów, ale też produkcji dóbr i od  wyspy wymagają tego samego.

Dla porównania charakteru manifestacji niezadowolenia weźmy bezprecedensowe protesty żółtych kamizelek we Francji wywołujące niezwykle ostrą reakcję władzy, dziwnie ignorowane w mediach. Mało prawdopodobne, by ten temat został poruszony w Biarritz na spotkaniu G7. Zdumiewa każdego myślącego jak odległy od Europy Hong Kong zdominował media, a leżąca zaledwie 29mil od Wlk. Brytanii Francja, toczona przez 40 tygodni niezwykłym charakterem i skalą rebelii konfrontowana jest z zaciekłą reakcją zaślepionej władzy.

Analogicznie wygląda sytuacja w Kaszmirze. Kraj większy niż Portugalia, czy Belgia, liczący około 13 milionów mieszkańców, gdzie ludzie pozbawieni są wszystkiego: żywności, swobody przemieszczania się, wolności słowa, a analfabeci stanowią 62%. Nie wiemy jak dalece ludność w Iranie w wyniku sankcji pozbawiona została dostępu do leków niezbędnych w chorobach nowotworowych, czyli o skutkach tego samego syndromu sankcji powielonego wobec Wenezueli. Nie mamy zielonego pojęcia o cierpieniach ludności Gazy, z której zrobiono otwarte więzienie, o czym media nie fatygują się wspomnieć służąc manipulowaniu opinii publicznej na niespotykaną nigdy wcześniej skalę. Wyolbrzymiając skutki Brexitu, na które poświęca się ogrom czasu antenowego nie znajdujemy ani chwili, by zapoznać się z sytuacją w Jemenie. Dziennikarze są w stanie powszechnego odwrotu odwagi, myślenia, krytycyzmu i szacunku oraz odpowiedzialności za słowa. W zasadzie media ustawicznie trąbią o polityce gospodarczej, ale pomijają jej skutek, czyli  dramatyczny poziom życia w nędzy obejmujący 4,1 miliona brytyjskich dzieci. Połowa z nich jest w wieku poniżej 5 lat. Ta polityka nazwana neoliberalizmem sączona jest przez całą dobę we wszystkich środkach przekazu. Równocześnie mamy do czynienia z agresywną propagandą antyrosyjską i antychińską, a to przecież mocarstwa nuklearne, więc  gra na tak  cienkich strunach może być nieobliczalna w skutkach.

Odstąpienie od najważniejszego antynuklearnego porozumienia międzynarodowego INF przez Stany Zjednoczone, prowadzenie ćwiczeń z udziałem pocisków nuklearnych średniego zasięgu spowodowało reakcję Putina potwierdzającą „Tak, mamy do czynienia z wyścigiem zbrojeń”. Nikt nie wie jakie niebezpieczeństwo może wywołać pomyłkowe, lub przypadkowe uruchomienie takiego konfliktu. O ile padają stwierdzenia, że  traktat INF był niedoskonały i wymagał zmian, należało go zmienić. Nad opracowaniem tego dokumentu dyskutowały tęgie głowy, poważni ludzie, zaś dziś politykę uprawiają ludzie nieodpowiedzialni.

O zrzuceniu bomb na Hiroszimę i Nagasaki do dziś podręczniki szkolne mówią, że był to akt końcowy kładący kres  II wojnie światowej. Niestety, zapisy pilotów i archiwa sił powietrznych świadczą o czymś innym.  Kiedy 20 lat po wybuchu 6 sierpnia 1945 roku, jako dziennikarz J. Pilger znalazł się w centrum Hiroszimy, na schodach banku  zobaczył wtopiony w strukturę schodów cień kobiety wyglądającej jakby przygotowywała posiłek. Wrażenie tego obrazu było niesamowite i nie do zapomnienia. Musiało być na tyle wstrząsające, że postanowiono pozbyć się owego cienia 6 sierpnia 1945r. Uczyniono to pod presją amerykańską.

Ten cień przedstawiał coś co nas czeka. To jest przed nami,  jeżeli nie zrozumiemy, że autentyczne niebezpieczeństwo wynika z nieodpowiedzialnie ryzykanckich decyzji takich jak J. Boltona, Pompeo, Pence’a w sprawie Wenezueli, Iranu. Po wywiadzie udzielonym przez Boltona J. Pilgerowi, dziennikarz ocenił, że  polityk ten to szaleniec, a jego apetyt na wojnę jest niepohamowany. To przerażające, że ataki, obalanie, zamachy na przywódców państw będących na muszce politycznej są dla niego powszedniością.

Unia Europejska jako biurokratyczne ramię NATO, Wlk. Brytania tańczą zgodnie na melodie grane w Waszyngtonie. Bulwersuje bieżąca sytuacja dobitnie wykazująca, że UE jest biurokratyczną emanacją NATO, które ze swej definicji jest organizacją militarną, dysponującą bronią nuklearną, zachowującą się prowokacyjnie co od dawna  powinno być przedmiotem debaty UE.

Dyskusja nad Brexitem to dyskusja dotycząca woli społeczeństwa, ale właśnie dlatego takiej dyskusji nie ma. Co przyniosła Brytanii Unia najlepiej widać kiedy wyjedzie się 20 kilometrów poza stolicę. Wtedy dopiero rodzą się pytania czy służba zdrowia przetrwa, czy ludzie wyjdą ze strasznej nędzy, której doświadczają po latach unijnej ideologii. Zajmujący się Unią jako taką, jej absurdami, politycy przestali interesować się losem milionów obywateli. Nędza i przeklęte pułapki kredytowe doprowadzają ludzi do zachowań ekstremalnych. Los jaki spotkał niedawno w Durham ojca trójki dzieci, który nie mając pieniędzy, nie kwalifikując się do kredytu, zabił się. Nieludzkie cierpienia  mają miejsce  w kraju uznawanym za rozwinięty, zajmujący 6, czy 7 miejsce w gospodarce światowej, gdzie dzieci dla zabicia głodu jedzą papier toaletowy.

Niektórzy sądzą, że przyszłoroczne wybory prezydenckie w USA przyniosą zmianę, gdy socjal-demokraci wygrają. Biorąc pod uwagę, że to oni właśnie głosowali na Trumpa, a ten w bieżącym budżecie przeznaczył $738 mld na zbrojenia, poprawa staje się niewyobrażalna, zwłaszcza, że autentyczni socjaliści, tak w Ameryce, jak i w Europie, którzy za cel stawiali sobie dobro człowieka zniknęli z politycznej areny. Nazywający się demokratami, gdyby choć połowie własnego społeczeństwa potrafili stworzyć warunki poprawy, wyjścia z nędzy, staliby się wiarygodni.

10 dni wcześniej J. Pilger złożył wizytę w brytyjskim więzieniu o zaostrzonym rygorze Belmarsh, gdzie przebywa Julian Assange. Trzymany jest w izolatce, bez prawa kontaktu z innymi więźniami, pozbawiony kontaktu telefonicznego z prawnikami, zakazem korzystania z biblioteki. Dwa i pół miesiąca zwlekano z wizytą u okulisty, a kiedy otrzymał okulary, jedno szkło nie było należycie dobrane. Odbiera mu się prawo do przygotowania obrony w procesie, odmawiając wglądu w dokumenty. Obrońca wystąpił do naczelnika więzienia z pismem w tej sprawie na początku czerwca, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Przy braku elementarnej sprawiedliwości w traktowaniu osoby, która naruszyła poręczenie, co jest najbardziej znikomą formą wykroczenia, to za tę bagatelę czeka go ekstradycja. Traktowany jest gorzej niż przebywający   w tym samym więzieniu mordercy. Wobec Assange’a zastosowano wszelkie szykany jakich doświadczają więźniowie polityczni na całym świecie.

The Guardian, New York Times przypieczętowały jego los. Sędzia prowadzący sprawę zapowiedział, że gazety, które publikowały doniesienia z Iraku, Afganistanu, wyprzedziły publikacje Assange’a w Wikileaks. W świetle prawa są tak samo winne jak Julian Assange. Jednakże chronione są przez konstytucję Stanów Zjednoczonych. Tyle, że Trump odrzucił konstytucję. Zarzuty są spreparowane, bo postanowiono nie uznawać  Assange’a za dziennikarza, publicystę. Gdyby uznano jego status dziennikarza, wtedy tak samo odpowiedzialni staliby się wydawcy Gurdiana i New York Timesa, El Pais, der Spiegla, Sydney Morning Herald. Oni wszyscy o tym wiedzą, ale mają takie powiązania z establishmentem w swoich krajach, a znaczy to ze służbami wywiadów, które rządzą zachodnimi społeczeństwami, że milczą. Gdy szarada sprawy J.Assange’a zostanie rozszyfrowana, wtedy dopiero zabiorą głos.

John Pilger

Źródło: Wolna Polska – Wiadomości


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 23 sierpień 2019 23:16
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Świat widziany oczami  dokumentalisty