Wydrukuj tę stronę
Kategoria: Publicystyka   Piątek, 13 wrzesień 2019 13:05 Autor: Andreas

Jak wyplątać się z meandrów własnej polityki historycznej?

Jak wyplątać się z meandrów własnej polityki historycznej? bark/Flickr/CC BY 2.0

Historia jest nauczycielką Narodów, niestety jest to nauka interpretowana, podlegająca pod rytm życia politycznego. Jeżeli się prawidłowo interpretuje historię, poprzez porównania i odniesienia do przeszłości, to uzyskuje się efekt nauki, jakże potrzebnego uczenia się na własnych błędach. To czy wyciąga się z tego prawidłowe wnioski, to już jest zupełnie inna kwestia. Sukcesem jest już sama świadomość faktów historycznych takimi, jakimi one były w swoich realiach historycznych. Ma to kolosalne znaczenie ponieważ historia się powtarza. To prosta prawda, jest łatwa do weryfikacji w realiach historycznych.

Geopolityka jest budowana przez trzy główne czynniki wpływu: geografię, technologię i ideologię. Geografia jeżeli popatrzymy na mapę jest w istocie niezmienna. To ona definiuje aktorów na scenie. Nawet jeżeli zmieniają się organizmy polityczne, to główne determinanty wynikające z rozłożenia sił na mapie – od wieków są analogiczne w kolejnych epokach historycznych.

Technologia nadaje wymiar grze geopolitycznej, przykładowo nasze niestety elity myślały, że blokując inwestycją gazowe Niemiec i Rosji, będą w stanie grać na rzecz interesów swoich mocodawców. Tymczasem zaawansowane rozwiązania technologiczne umożliwiające położenie gazociągów przesyłowych na dnie Bałtyku po prostu ośmieszyły naszą politykę. Analogicznym zaskoczeniem technologicznym było w pamiętnym Wrześniu, gdy wojska niemieckie i ich słowaccy sojusznicy napadli na Polskę z bronią pancerną, nowoczesnym lotnictwem i nowym sposobem walki, który uczynił naszą obronę opartą na logistyce kolejowo-konnej – bezskuteczną. Dlatego trzeba brać pod uwagę możliwości, jakie daje technologia.

Ideologia jest zawsze w cenie. W zasadzie nie ma po co odróżniać jej od religii Bo na płaszczyźnie politycznej jest to generalnie, co do funkcji to samo. Jednakże bardzo źle jeżeli to ona staje się głównym wykładnikiem polityki. Doświadczyliśmy czasów, gdy walczyliśmy z różnymi „-izmami”. Niestety jak dzieci we mgle sami staliśmy się wyznawcami ideologii neoliberalizmu. To, co dostaliśmy od wymarzonych panów na zachodzie uznaliśmy za prawdę objawioną. Z którą nie można dyskutować, a jak likwidowano nasze fabryki, to jeszcze do tego dopłacaliśmy.

W tej chwili realia globalnej geopolityki ulegają zmianie, ogniskową tej zmiany jest pan Donald Trump Prezydent Stanów Zjednoczonych. Duża część elit na Zachodzie przyzwyczaiła się do brania pieniędzy za nic, czy jak kto woli wymądrzania się w sprawach niezgodnych z naturą człowieka i lobbowaniu na budowaniu na tym nowego porządku normatywnego. Większość tych ludzi nie chce uznać faktów. Nie chce pogodzić się z rzeczywistością. Wszyscy jesteśmy tylko częścią historii, a nie jej ostatnim ogniwem ewolucji, jak błędnie napisał kiedyś pewien amerykański naukowiec o końcu historii, triumfie liberalizmu i kapitalizmu. Dzisiaj widać, gdzie doprowadziło nas takie myślenie. Doskonale widać to zwłaszcza w USA, gdzie skupiają się końcówki globalizacji. Dzisiaj jeszcze stoi przed nimi pyszny tort, jednak doskonale rozumieją, że jeżeli chcą funkcjonować na tym samym poziomie odniesienia i konsumpcji w ujęciu globalnym, to muszą odejść od neoliberalnych herezji. To, co służyło jako broń do pouczania i porządkowania świata, okazało się mieczem obosiecznym w rękach sprytnych chińskich nacjonalistów.

Nasza polityka historyczna jest polityką histerycznej hipokryzji, w części kłamstw podnoszonych do rangi świętości, pełni zakłamanych symboli i niszczenia świadectw prawdy historycznej. Co więcej w wyniku faktów dokonanych związanych z wdrażaniem w życie wykładni takiej polityki historycznej. Dochodzi do stworzenia przez nasz kraj sytuacji w której czymś naturalnym jest dyskusja o pryncypiach będących podstawą naszego istnienia. Naiwne i po prostu dziecinne wystąpienie z żądaniem reparacji od Niemiec, doprowadziło do otwarcia za Odrą dyskusji o zwrocie byłych niemieckich terenów znajdujących się „pod polską administracją”.

Tego typu błędów wynikających najczęściej głównie z retoryki jest o wiele więcej. O polityce wschodniej można powiedzieć bardzo wiele, jednak nie da się jej zrozumieć i to nawet wykluczając kryteria racjonalności. Gdybyśmy bowiem chcieli wyobrazić sobie sytuację w której ktoś chory psychicznie lub po prostu nierównoważony prowadzi politykę, to ciężko byłoby sobie wyobrazić doprowadzenie do takiej sytuacji do jakiej doprowadzono po 30 latach tego, co nazywamy polską polityką wschodnią.

Nie da się bowiem zrozumieć jednej prostej, elementarnej rzeczy, będącej podstawą polityki. Jeżeli nasi zachodni mocodawcy i „sojusznicy” dążą do wyciągnięcia z relacji z Federacją Rosyjską jak najwięcej korzyści. To dlaczego my mamy prowadzić politykę wprost przeciwną, w której nasz onegdaj Minister Obrony Narodowej mówi wprost i jawnie na forum NATO o wojnie z tym supermocarstwem? Czy ktoś potrafi to wyjaśnić? Powtórzmy nawet w kategoriach zupełnie oderwanych od jakiejkolwiek racjonalności ludzkiej czy logicznego rozpoznania związków przyczynowo-skutkowych?
Jak w tych realiach, wyplątać się z meandrów własnej polityki historycznej? Czy to jest możliwe bez resetu?



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Piątek, 13 wrzesień 2019 07:59