Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czy komuś zależy na katastrofie gospodarczej i kryzysie? (cz.1)
Kategoria: Publicystyka   Poniedziałek, 30 wrzesień 2019 09:01 Autor: Andreas

Czy komuś zależy na katastrofie gospodarczej i kryzysie? (cz.1)

Czy komuś zależy na katastrofie gospodarczej i kryzysie? (cz.1) peasap/Flickr/CC BY 2.0

Czy komuś zależy na katastrofie gospodarczej i kryzysie? Dlaczego więc tak powszechnie i wściekle krytykuje się rządowe działania, mające na celu budżet bez deficytu? Przecież wszyscy wiedzą, że to zagranie głównie PR-owe, w kontekście PR-u gospodarczego. Jeżeli budżet będzie bez deficytu, rząd będzie mógł się chwalić, że jest „oszczędny”, co jest istotną korzyścią polityczną. Z punktu widzenia kraju, który przez całą współczesną historię żyje na długu, doprowadzenie do sytuacji, chociaż księgowego braku deficytu – to prawdziwy sukces. Należy popierać taką politykę!

Równolegle to bardzo ważny sygnał na zewnątrz dla wszystkich, którzy obserwują nasz kraj z zewnątrz, w tym inwestorów – oto Polska kraj obok Niemiec (bo tak jesteśmy postrzegani) – również nie ma deficytu budżetowego.
To działanie trzeba postrzegać właśnie w tym wymiarze. Oczywiście BEZWZGLĘDNIE lepiej jest nie mieć deficytu, chyba że zadłużamy się z własnych zasobów kapitałowych umiejętnie je reinwestując!

Poza tym przypadkiem każdy dług jest zawsze kosztem. Jeżeli nie będzie zwrotu z inwestycji, które za jego pośrednictwem są dokonywane, to zawsze grozi katastrofą. Już to przeżyliśmy pod koniec lat 70-tych, tej lekcji nie można zapomnieć. Pożyczanie, zwłaszcza z zagranicy i w obcej walucie to ograniczanie własnej suwerenności. Chyba, że się to robi na taką skalę jak USA, ale to zupełnie inna bajka.

W skali globalnej wzorem w zakresie polityki budżetowej jest Federacja Rosyjska. Tam równowaga budżetowa i bardzo niski poziom długu publicznego są osiągane, przy bardzo niskim poziomie opodatkowania obywateli i gospodarki. Dodatkowo, rząd federalny bardzo obficie subsydiuje wydatki socjalne. Legendarne jest rosyjskie „becikowe”, wsparcie dla matek jest w Rosji bardziej, niż modelowe. Obserwując działania naszego rządu, widać inspirację polityką rosyjską.

Nie podlega dyskusji, że nasz rząd wypycha część kosztów na samorządy i wydatki poza budżetowe, czego klasycznym przykładem jest budżet Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Nie można się dziwić tej polityce, robią co mogą, żeby słupki się zgadzały. Nic więcej, niż PR, jednak dodajmy – wyjątkowo potrzebny, pożądany i będący odpowiedzią na nasz stan spraw publicznych.

Co ciekawe, to mało kto zauważył, że mówimy o zrównoważonym budżecie w warunkach masowego rozdawnictwa, bo jednak 500+ kosztuje i to bardzo dużo, podobnie inne programy rozdawnictwa środków publicznych. Osiągnięcie równowagi w tej skali presji budżetowej na wydatki publiczne, to jednak jest wielkie osiągnięcie. Może to dobrze, że premier jest bankierem i po prostu zna się na pieniądzach?

Można się nie zgadzać z polityką rządu, jednak generalny kierunek na ograniczanie deficytu jest jak najbardziej słuszny. Właśnie o to chodzi, to nowa jakość, jak dla kraju, który finansuje się długiem, proszę pamiętać że te kilkadziesiąt miliardów, które wydajemy na utrzymanie długu – to spadek po neoliberalnym kłamstwie i oszustwie na skalę, której nie da się pojąć nawet w kategoriach zaprzaństwa i zdrady.

Wyhodowaliśmy sobie olbrzymi dług, ponieważ rządząca elita zrealizowała scenariusz „chicagowskiej szkoły ekonomii”. Wedle neoliberalnych doktryn wyzysku i kłamstwa, mamy żyć z długiem, ciągle go rolując, a wzrost PKB ma być głównym czynnikiem obniżającym poziom długu. Jest to błędne koło, bo wzrost PKB ma być uzasadnieniem, pozwalającym na jeszcze większe zadłużanie się.
Z tej spirali, opartej na doktrynie wyzysku i neoliberalnego kłamstwa NIE MA WYJŚCIA.

Ponieważ dług jest zobowiązaniem na przyszłe okresy, których nie da się spłacić bez ponoszenia realnych kosztów, zwijających wydatki publiczne. Gdybyśmy wolne środki przekazywali na spłatę zadłużenia, działalibyśmy destymulująco na gospodarkę, jednak tylko do pewnego momentu. Ponieważ gospodarka zawsze dąży do uzyskania równowagi. Zmniejszając dług, bylibyśmy w równowadze na zupełnie INNYM POZIOMIE SUWERENNOŚCI. Tego neoliberałowie nie rozumieją. To nie jest tak, że pieniądz nie ma narodowości!

Jest to kwestia rozumienia priorytetów i odpowiedniego pozycjonowania spraw fundamentalnych dla państwa i społeczeństwa. Żyjemy bo rolujemy dług, kolejnymi pożyczkami. To proste do zrozumienia, otóż żeby spłacić wymagalne zadłużenie – musimy pożyczać! To samo w sobie jest chore. Ponieważ tylko napręża spiralę długu. W perspektywie zmian demograficznych, możemy zapomnieć o nadwyżkach, nawet tych kreowanych przez kreatywną księgowość. Koszty publicznej ochrony zdrowia i utrzymania infrastruktury będą coraz większe.

Zapraszamy jutro na cz.2 felietonu.



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(18 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 30 wrzesień 2019 09:31
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czy komuś zależy na katastrofie gospodarczej i kryzysie? (cz.1)