Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Qupa śmieci i duch Orwella
Kategoria: Publicystyka   Środa, 26 luty 2014 22:40 Napisał

Qupa śmieci i duch Orwella

Qupa śmieci i duch Orwella foto: Wikimedia Commons/CC

„Wszyscy jesteśmy Trynkiewiczami” – oświadczył na usłużnej antenie Kuba Wojewódzki. Cóż, promowanie wsadzania flag narodowych w psie g… powoduje, jak widać po tym przypadku, sytuację, w której  autor owej promocji, nomen, omen, zwany „Qupą” ma już w głowie tylko to, co promuje. Mimo, że to w radiu, to ów pluralis majestatis i przyznanie się, że są z Mariuszem T. po jednych pieniądzach - a więc choć to eter tylko, to czuć, że śmierdzi od Ustrzyk Dolnych aż po Świnoujście. Wojewódzkiemu co słychać, widać i czuć, oj , zwłaszcza czuć, a fe, do Trynkiewicza znacznie bliżej niż do polskich patriotów. Ten zgrywający się na dwudziestoparolatka podstarzały pięćdziesięciolatek, żałosny w swoim wtórnym infantylizmie, znalazł oczywiście gorliwych naśladowców. Gdzie? Pytanie retoryczne. Sztandar z napisem „Wszyscy jesteśmy Trynkiewiczami” do góry raźno podniósł dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Gdybym nie panował nad swymi emocjami, to napisałbym teraz o psie, mordzie i o tym, że pies ową mordę powinien lizać – ale, żem człowiek spokojny, to tego nie napiszę. Jak widać powyżej…
Byłem w Warszawskiej Katedrze św. Jana na mszy żałobnej ś.p. Zbigniewa Romaszewskiego. Byli tam też i siedzieli w pierwszych rzędach wypinając piersi żałośni osobnicy, którzy tego niezłomnego człowieka w ostatnim ćwierćwieczu ostro zwalczali. Ba, niektórzy nawet coś tam mówili. Cóż, tak to bywa na pogrzebach, że diabeł ogonem macha, na mszę dzwoni i przemawia nad trumną. Zakon hiPOkrytów tego dnia wypełnił swoją powinność. Ludzie Platformy Obywatelskiej, którzy wystawili przeciwko śp. Zbigniewowi Romaszewskiemu w jego tradycyjnym okręgu w Warszawie (Praga) byłego działacza PZPR i SLD, Marka Borowskiego i zrobili wszystko, żeby pan Zbigniew, jedna z legend przedsierpniowej opozycji, nie dostał się ponownie do senatu – teraz mieli smutne miny i urzędowo zbolałe spojrzenia. Gdyby nie święte miejsce, szlag by człowieka trafił.
Jednak największą żenadą, a nawet P(otwornym) O(bciachem) była akcja policji na Cmentarzu Powązkowskim. Nie dość sprawni w walce z przestępcami byli panowie władza bardzo sprawni w spisywaniu ludzi, którzy przyszli na pogrzeb Senatora. Widocznie minister Sienkiewicz zrobił odprawę, tupnął nogą i zawołał: „Idziemy po Was!”, tym razem kierując to do żałobników. Kilkanaście spisanych uczestników pogrzebu – sukces to niebywały, godny opisania w annałach III RP, państwa miłującego demokrację, swobody obywatelskie i wolność. Gdy przyjdą lepsze czasy, może watro sprawdzić kto odpowiadał za tę akcję, naruszającą powagę pogrzebu zasłużonego Polaka. W czasach PRL-u też często spisywano ludzi idących na patriotyczne uroczystości na cmentarzach. „PRL i III RP – siostry dwie?”…
Ulubione źródło informacjo prezydenta Komorowskiego postanowiło twórczo wcielić w życie słynną „dziurę pamięci” opisywaną już przez George’a Orwella we wstrząsającej powieści „Rok 1984”. U tego angielskiego pisarza, nawróconego z komunizmu owa dziura pamięci polegała na preparowaniu historii pod kątem bieżącej polityki. Stosowano tam swoistą cenzurę, tyle że wstecz. Wikipedia zrobiła to samo. W haśle: „ministrowie ds. europejskich” zniknęło jedno nazwisko, niczym w czasach sowieckich znikali na fotografiach trybun pierwszomajowych ludzie władzy, którzy akurat znaleźli się w niełasce. Wikipedia niczym ZSRR usunęła Ryszarda Czarneckiego, choć wszyscy ministrowie ds. europejskich przed nim i po nim są wymieni. Między jesienią 1997 a jesienią 1998 jest czarna dziura. Jasne, że czarna, skoro Czarnecki…
Wikipedia w oparach ulicy Mysiej?  Informuję młodszych, ale też przypomnę starszym, że przy tej warszawskiej ulicy znajdował się w okresie PRL-u Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (GUKPPiW). Nie wiem, czy panie i panowie z Wikipedii słyszeli o Orwellu i czytali, nieboraki, jego książki, ale że wcielają niektóre z nich w życie, to widać, słychać i czuć, oj czuć, a fe ...
 
*Felieton ukazał się w „Gazecie Polskiej” (26.02.2014)

 

Za: blog Ryszarda Czarneckiego


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(7 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie