Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czy KOD broni demokracji?
Kategoria: Publicystyka   Piątek, 11 marzec 2016 08:04 Autor: admin

Czy KOD broni demokracji?

Czy KOD broni demokracji? foto: Wikimedia Commons/CC

Od kilku tygodni ze zdziwieniem patrzę w odbiornik telewizyjny i oczom nie wierzę: w obronie "demokracji" protestuje w całej Polsce więcej niż 460 osób. W telewizji, szczególnie zaś w TVN, liczba manifestantów zwołanych przez Komitet Obrony Demokracji ("kodziarzy") każdorazowo przekracza, i to grubo, kilka tysięcy osób. Owszem, powie ktoś, że wielu protestujących to ludzie "starego reżimu", zagrożeni utratą państwowych posadek. Mimo to jednak relatywna masowość tych demonstracji mnie zdumiewa.

Przyznam się szczerze, że nie spodziewałem się, że w kraju, gdzie system parlamentarny kojarzy się większości ludzi ze złodziejstwem, aferami i przekrętami, uda się wyprowadzić na ulice, w jego obronie, większą ilość osób. Przeciwnie, wydawało się, że nikt nie będzie tego systemu bronił i gdyby Jarosław Kaczyński chciał rozpędzić Sejm czołgami, to przysłowiowy pies z kulawą nogą nie będzie manifestował pod parlamentem, wyjąwszy (może) parlamentarzystów, ich asystentów i rodziny. Dlatego pewien sukces tej akcji zaskakuje mnie. Szczególnie interesująco wyglądają starsze panie - takie "mohery demoliberalizmu" - radośnie podskakujące w obronie dziennikarzy zwalnianych z TVP.

Najciekawsze przy tym jest to, że - wbrew temu co opowiadają sami "kodziarze" - KOD wcale nie broni demokracji. Przecież dopiero co mieliśmy tzw. demokratyczne wybory i suwerenny "demos" właśnie wybrał do władzy swoich przedstawicieli. Czy się to nam podoba czy nie, to tenże "demos", powierzył władzę partii neo-sanacyjnej. Wszystko odbyło się wedle standardów demokracji, co potwierdził i sam Jarosław Kaczyński, jak i ci, którzy wybory te przegrali. Dlatego działalność KOD-u wcale nie jest w obronie demokracji, lecz przeciwko niej. KOD sugeruje przecież, że aktualna większość parlamentarna nie może rządzić tak jak chce, ani obsadzić państwowej telewizji kim chce, nie pamiętając, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat była to praktyka oczywista. Każda władza w Polsce zaczynała reformy od przejęcia telewizji i umiejscowienia tam swoich ludzi. W wielu krajach - w Niemczech i we Włoszech - każda z partii ma niejako na własność jeden z kanałów telewizyjnych i nie ma w tym nic "niedemokratycznego". Cokolwiek by "kodziarze" nie twierdzili, to w sumie ich działalność sprowadza się do podważenia wyniku demokratycznych wyborów i prawa większości do kształtowania państwa na swoją modłę. Jako demo-sceptyk bym ich może nawet i w tym żądaniu poparł, ale zupełnie nie dostrzegam w czym post-solidarnościowcy z PO mieliby być lepsi od post-solidarnościowców z PiS? Powtarzałem to wielokrotnie i powtarzam nadal: każdy solidaruch jest taki sam. Gdyby ktoś założył Komitet Obrony przed Solidaruchami (KOS), to pewnie zapisałbym się do niego jako pierwszy i wesoło podskakiwał, domagając się odsunięcia od władzy wszystkich partii post-solidarnościowych.

Czy działacze KOD są świadomi tego, że nie bronią demokracji? Jestem przekonany, że są pewni, że demokracji bronią, a to dlatego, że mylą dwie rzeczy: demokrację i liberalną demokrację.

Demokracja to ustrój w którym suwerenność została przypisana ludowi (narodowi). W demokracji przedstawicielskiej lud wybiera do parlamentu swoich reprezentantów, którzy działają w jego imieniu. Parlamentarzyści są bezpośrednimi reprezentantami suwerena i mają władzę będącą refleksem suwerena. Tak jak lud jest wszechpotężny, tak wszechpotężni są jego przedstawiciele. W imieniu ludu mogą odebrać własność 40% społeczeństwa i rozdzielić ją pozostałym 60%, mogą znacjonalizować samochody, kazać przemalować trawniki na niebiesko, etc. Suwerenny lud, w postaci swoich przedstawicieli, może zrobić wszystko. Stary Hobbes pisał, że suwerenowi wolno wszystko, poza zmianą płci swoich poddanych. Postępy medycyny powodują, że dziś można (podobno) zmienić nawet i płeć. Tym bardziej więc ludowi i jego reprezentantom wolno wymienić skład Trybunału Konstytucyjnego czy Prezesa TVP.

Liberalna demokracja jest czymś zupełnie innym. W systemie tym ludowi nie wolno wszystkiego, a jedynie to, na co zezwala mu konstytucja. Wszechwładza ludu i jego przedstawicieli jest przeto ograniczona konstytucją i prawami fundamentalnymi, takimi jak prawa obywatelskie czy prawa człowieka. Lud nie jest wszechwładny, lecz jedynie zdolny do wykonywania swojej mocy politycznej w ramach wcześniej stworzonych instytucji, a wola tegoż ludu jest ograniczona. Zasadnicze wątpliwości budzi to, czy lud jest tutaj rzeczywiście suwerenny? Jeśli jego wolę ogranicza konstytucja, to ona jest suwerenem. Jeśli jego wolę ogranicza Trybunał Konstytucyjny, to ta instytucja jest suwerenem. Jeśli wolę ludu ograniczają prawa człowieka lub prawa obywatelskie, to one są suwerenne. Innymi słowy, w liberalnej demokracji suwerenem nie jest wcale naród - to tylko slogan konstytucyjny - lecz rozmaite liberalne instytucje opisane w konstytucji i bronione przez Trybunał Konstytucyjny. Lud rządzi tylko w ramach zakreślonych mu przez ustrojodawcę, czyli Zgromadzenie Narodowe, które uchwaliło ustawę zasadnicza i, ewentualnie, przez naród, który tę konstytucję przyjął w referendum. Ustrojodawcą był tamten, nieistniejący dziś, parlament oraz tamten suwerenny naród, którego jedna połowa członków dawno już mogła zmienić poglądy, a druga już od dawna nie żyje. Ci, którzy uchwalili konstytucję dawno temu byli suwerenem, który skrępował lud współczesny, zostawiając swoją wolę w postaci prawa. To konstytucja jest suwerenem. W Niemczech określano to kiedyś mianem "suwerenności prawa".

KOD stoi na stanowisku, że suwerenem jest konstytucja uchwalona w 1997 roku i współczesny "demos" jest zobligowany jej postanowieniami, a więc nie jest wszechmocny. Tym samym KOD neguje rzeczywistą suwerenność ludu i konstytuuje się jako organizacja antydemokratyczna, która "suwerenność prawa" przeciwstawia zasadzie "suwerenności ludu". Nie piszę tego, aby potępić KOD za antydemokratyczne poglądy, a jedynie - jako politolog - ku wyjaśnieniu pewnych pojęć.

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!



Źródło: konserwatyzm.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(5 głosów)



1 komentarz

  • Link do komentarza hansje Piątek, 11 marzec 2016 09:56 napisane przez hansje

    "Czy (sorosowski) KOD broni demokracji" ? :) ..
    Na takiej samej zasadzie (talmudycznej - czyli robienia czarnego z białego i odwrotnie),
    jak niemiecka, lewacka "Anti-Fa" jest z gruntu FASZYSTOWSKA (i szuka faszystów do tępienia..),
    Sorosowski "Hejt-Stop" Pani Grabarczyk posługuje się swobodnie dialektyką NIENAWIŚCI :) ...
    Oraz wszelkie inne "organizacje pozarządowe", czy inne "Gminy Żydowskie", gdy uderzyć w Stół :) ..
    Czyli - na przykład nazwać Żyda - Żydem, jak nazwał onegdaj Kukiz - Sorosa, który przecież Żydem JEST :) .. ;) ...
    Robię sobie oczywiście jajca (z pogrzebu), bo - jeśli już mówimy o czymś, to mówmy do końca -
    czegoś takiego, jak "DEMOKRACJA" - nigdy nie było, nie ma i nie będzie, a przynajmniej U NAS :) ..
    No, ale od żydowni nie można się spodziewać mówienia po ludzku, prawdy i JAK JEST :) ...
    KOD, to nie Maks Kolonko :) ...

Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Piątek, 11 marzec 2016 04:06