Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Zakład Ubezpieczeń Społecznych
Kategoria: Publicystyka   Piątek, 28 październik 2016 09:00 Autor: admin

Zakład Ubezpieczeń Społecznych

Zakład Ubezpieczeń Społecznych foto: Wikimedia Commons/CC

Ciekawe, że mało kto, a może nawet nikt, w zawirowaniu, jakie stało się udziałem naszego nieszczęśliwego kraju wokół aborcji, kiedy parlamentarny hegemon najpierw entuzjastycznie poparł społeczny projekt ustawy, a następnie, bez żadnej dyskusji nad nim, niemal jednomyślnie go odrzucił, głosując po raz kolejny tak samo, jak obóz zdrady i zaprzaństwa – że chyba nikt nie zauważył słonia w menażerii w postaci Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W całej tej sprawie Zakład Ubezpieczeń Społecznych pozostawał na uboczu, nie wtrącając się ani w demoniczny jazgot postępactwa z czarnymi podniebieniami, ani w angeliczne pienia protestu „białego” - a przecież ta ostentacyjna nieobecność może być – podobnie jak w przypadku Wojskowych Służb Informacyjnych, które na drodze zdrady narodu polskiego, zapoczątkowanej w służbie Józefa Stalina i Wawrzyńca Berii, w przesadnej obawie przed utratą żerowiska, przeszedłszy na służbę niemiecką, gotowe są doprowadzić do rozbioru Polski – wyższą formą obecności. Rzecz w tym, że to Zakład Ubezpieczeń Społecznych realizuje zobowiązania państwa w zakresie tak zwanych ubezpieczeń społecznych. Cóż to jest takiego – te „ubezpieczenia społeczne”? Jest to rodzaj hazardu. Obywatele zakładają się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, że będą żyli długo, podczas gdy Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakłada się z nimi, że będą żyli krótko. Jeśli obywatele żyją długo, no to wygrali – a ściślej – wydaje im się, że wygrali. Jeśli żyją krótko – to wygrał Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Warto zwrócić uwagę, że ZUS jest agendą państwową, więc tak naprawdę, to państwo jest zainteresowane tym, żeby obywatele żyli jak najkrócej. A nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że państwo, posługujące się zbrojnymi bandami, nazywanymi „tajnymi służbami”, których członkowie, w poczuciu całkowitej bezkarności, jako że wcześniej zapewnili sobie posłuszeństwo swoich konfidentów, pieczołowicie poumieszczanych w organach władzy i administracji, w organach ścigania i niezawisłych sądach, którzy w dodatku doskonale wiedzą, że swoją pozycję zawodową, społeczną i materialną zawdzięczają przetrwaniu bezpieczniackiego fundamentu, na którym cała ta konstrukcja się opiera, gotowi są na wszystko – że to państwo ma bardzo wiele instrumentów, by ten efekt osiągnąć, oczywiście bez informowania o tym samych zainteresowanych – bo i po co? „Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy!” - śpiewał Wojciech Młynarski. Skandaliczne w tym wszystkim nie jest to, że przedmiotem hazardu jest życie, ale to, że ludzie do takiego hazardu są zmuszani. A są zmuszani, bo w przeciwnym razie żaden przytomny człowiek takiej umowy by nie zawarł. Bo taka umowa zawierałaby po stronie obywatela zobowiązanie, że będzie przez co najmniej 35 lat przekazywał ubezpieczalni około 50 procent swojego dochodu, w zamian za co ubezpieczalnia obieca mu, że „ kiedyś coś ci damy”. „Kiedyś” - bo Sejm może zawsze zmienić wiek uprawniający do nabycia uprawnień emerytalnych i właśnie to zrobił oraz „coś” - bo podobnie może zmienić sposób naliczania świadczenia. Któż może wiedzieć, co będzie za 35, czy 40 lat? Krzysztof Dzierżawski opowiadał kiedyś historię swego dziadka, który – jak poddany austriacki – zaczął wpłacać składki emerytalne w Galicji, w zamian za co C-K Monarchia obiecywała mu kiedyś tam emeryturę. Ale w 1918 roku C-K Monarchia się rozpadła i dziadek zaczął płacić składki emerytalne Rzeczypospolitej Polskiej, która... - i tak dalej. Niestety w 1939 roku Adolf Hitler „napadł” na Polskę, podczas gdy Józef Stalin tylko do niej „wkroczył”, w następstwie czego dziadek stał się mieszkańcem Generalnego Gubernatorstwa, które pobierało od niego składkę emerytalną, w zamian za co... - i tak dalej – o ile oczywiście by dożył wymaganego wieku. Ale Hitler wojnę przegrał, w następstwie czego dziadek, nie ruszając się z miejsca, został obywatelem kolejnego państwa w postaci Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej - i dopiero ona, pobrawszy uprzednio wiele składek, wreszcie wypłaciła mu emeryturę – oczywiście całkiem inną niż ta, obiecywana przez C-K Monarchię. Obecnie Polska Rzeczpospolita Ludowa została zastąpiona przez III Rzeczpospolitą, która też sprawia wrażenie organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym, więc w zmuszaniu przez nią swoich obywateli do hazardowania się w sprawie swego własnego życia nie ma niczego osobliwego.

I wydaje się, że właśnie ta okoliczność legła u podstaw przywiązania do „kompromisu” - jakie dało o sobie znać 6 października. Rzecz w tym, że ten „kompromis” jest jednym z elementów podstawy kalkulacji finansowej, na jakiej cały system ubezpieczeń społecznych się opiera. Dramatyzmu całej sytuacji dodaje okoliczność, że poprzedni rząd ukradł 130 miliardów złotych z Otwartych Funduszy Emerytalnych, żeby sztucznie rozciągając w czasie bankructwo systemu ubezpieczeniowego, ukryć ten fakt przed obywatelami, no a teraz szykuje się „przejęcie” reszty, jaka jeszcze została, więc nic dziwnego, że w tej sytuacji każda zmiana pociągająca za sobą ubezpieczeniowe konsekwencje, może okazać się katastrofalna w następstwach. Zwrócił na to uwagę jeszcze w latach 90-tych francuski profesor chorób płucnych Lucjan Israel, wyjaśniając, że wydatki ubezpieczalni na opiekę nad człowiekiem w ostatnich 6 miesiącach jego życia, są wyższe, niż wydatki na tego samego człowieka przez cały wcześniejszy okres jego życia. Nic zatem dziwnego, że w ciągu tych ostatnich 6 miesięcy ubezpieczalnię tak boli, że już nie może tego wytrzymać - wskutek czego we wszystkich krajach, w których system ubezpieczeniowy zbliża się do bankructwa, nasila się aprobowana przez rządy propaganda eutanazji. Ta sama przyczyna leży u podstaw „aborcji eugenicznej” - bo zawiadujący ubezpieczalniami banksterzy doskonale przecież wiedzą, że prędzej, czy później będą musieli stawić czoła refundacji kosztów opieki nad ułomnymi dziećmi, które przecież mogą dorosnąć, no a wtedy koszty będą jeszcze większe. A ponieważ istnienie żerowiska dla Wojskowych Służb Informacyjnych i innych pasożytów zależy między innymi od rentowności instytucji ubezpieczeniowych, to nic dziwnego, że musiały zmobilizować całą agenturę zarówno w konstytucyjnych organach państwa, jak Sejm, czy Senat, jak i w środowiskach opiniotwórczych, to znaczy – w mediach i przemyśle rozrywkowym, co przybrało postać „czarnego protestu” w obronie „wagin” i „macic”. Oczywiście poprzebierane na czarno mięso armatnie nie zdawało sobie sprawy, o co naprawdę tu chodzi i chyba naprawdę myślało, że o „waginy” i „macice”. Nawiasem mówiąc, to jest argument, by jeszcze raz przemyśleć sensowność powszechnego głosowania. Nietrudno się bowiem domyślić, że im więcej durnic będzie głosowało, tym większe prawdopodobieństwo nieuchronnej katastrofy. Ale mówi się: trudno; będzie to, co ma być.

Oczywiście nie ma takiej możliwości, by w tej tragicznej sytuacji nie pojawiły się elementy komiczne. Właściwie jeden. Oto w świetle deklaracji złożonej z trybuny sejmowej przez pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego okazało się, że politycznym interesom Prawa i Sprawiedliwości powinny zostać podporządkowane nawet pryncypia moralne. Co więcej – wydaje się, że nie tylko sam pan prezes Kaczyński jest o tym przekonany, ale że to przekonanie podzielają również Umiłowani Przywódcy na odcinku moralnym. Tego nawet Ben Akiba nie przewidział, więc nie da się ukryć, że żyjemy w ciekawych czasach.

 

Źródło: michalkiewicz.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(8 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Piątek, 28 październik 2016 12:58