Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Eldorado dla Ukraińców
Kategoria: Informacje z Polski   Sobota, 05 maj 2018 08:10 Autor: Andreas

Eldorado dla Ukraińców

Eldorado dla Ukraińców thisisbossi/Flickr/CC BY-SA 2.0

Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy w 2017 r. premier Mateusz Morawiecki zapowiedział cały szereg ułatwień dla Ukraińców szukających pracy w Polsce, w tym uzyskania uprawnień do stałego pobytu, a nawet otrzymania obywatelstwa RP. Podobnie mówił również na różnych forach krajowych.

Na pozór uzasadnienie wydaje się logiczne. Wobec błyskawicznie zmniejszającego się bezrobocia (w Polsce zaczyna brakować rak do pracy, a przedsiębiorcy, by prowadzić sprawnie swoje interesy, na gwałt poszukują pracowników zarówno wykwalifikowanych jak i niewykwalifikowanych.

Ten niedobór na rynku pracy nie powstał wyłącznie z racji rozwoju polskiej i zagranicznej przedsiębiorczości w naszym kraju. Zasadnicza przyczyną takiego stanu rzeczy jest emigracja młodych Polaków na Zachód w poszukiwaniu pracy lub lepszych zarobków. Liczbę polskiej emigracji ocenia się na 2,5 mln osób. Ich powrót, choćby częściowy, lukę tę zapełniłby. Rzecz jednak w tym, że wielu naszych rodaków zakorzeniło się na Zachodzie, założyli rodziny, jednym słowem ustabilizowali się. Natomiast powrót do kraju postawiłby duży znak zapytania nad ich stabilizacją.

Namowy premiera Morawieckiego, wygłoszone w Anglii, nie przyniosły rezultatu, albowiem nie obiecał im niczego, zresztą i nie mógł. Trzeba też wziąć pod uwagę, że nadzwyczajne ułatwienia dla Ukraińców mogą wynikać z dodatkowej pomocy jaką Polska udziela swojemu wrogiemu sąsiadowi za Buga. Podobnie jak udzielenie Ukrainie 100 mln dolarów kredytu, który przecież nigdy nie zostanie zwrócony.


W każdym razie ten plan Morawieckiego i całej ekipy J. Kaczyńskiego realizowane jest dynamicznie i z rozmachem, co obserwujemy na co dzień na ulicach, sklepach, restauracjach, autobusach.

Ilu jest naprawdę

Ilu Ukraińców przebywa i pracuje w Polsce trudno precyzyjnie określić. Obiektywna przyczynę braku precyzji stanowi zniesienie obowiązku wizowego, jak również ciągła dwukierunkowa fluktuacja – z Ukrainy do Polski i z powrotem. Poza tym w tej dziedzinie panuje bałaganiarstwo. W 2017 r. zostało wydanych 1, 8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom, czyli o 39% więcej niż w roku 2016 r. 90% tych oświadczeń dotyczyło obywateli Ukrainy. Co ciekawe, większość Ukraińców uzyskało zatrudnienie w ramach umowy o pracę, pozostali w ramach umowy-zlecenia. Najczęściej Ukraińcy pracują w rolnictwie, następnie w przetwórstwie przemysłowym, prawie tyle samo w budownictwie.

Według dość precyzyjnych analiz NBP każdego roku do Polski może przyjeżdżać 200-300 tys. Ukraińców.
Jak się przewiduje w 2018 r. liczba Ukraińców w Polsce przekroczy 3 mln osób. Ten proces wzbudził zainteresowanie branż usługowych. Sieci komórkowe oferują tanie połączenia z Ukrainę; banki zachęcają do zakładania kont i korzystania z innych usług bankowych; założono już specjalne infolinie bankowe obsługiwane przez pracowników znających język ukraiński. Poczta Polska przygotowała ofertę „Paczka Ukraina Plus”, która ma dotrzeć do odbiorcy w ciągu 7 dni na dowolny adres w tym kraju, oprócz terenów, na których toczą się walki.

Ten stan rzeczy budzi ostry sprzeciw związków zawodowych, które obawiają się zaniżania płac dla Polaków.

Ukraińskie zarobki i inwestycje

Z przeprowadzonych badań wynika, że pensje pracowników ze Wschodu rosną szybciej niż przeciętne wynagrodzenia w przedsiębiorstwach. „To, że pracownicy z Ukrainy zarabiają mniej niż Polacy jest mitem. Zarabiają tyle samo co pokazuje jak wielki problem mamy na rynku pracy, gdzie jest wciąż 150 tys. wakatów” – mówił Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service podczas prezentacji raportu „Barometr imigracji zarobkowej”.

Pensje Ukraińców pracujących w Polsce wzrosły w 2017 r. o 10 – 20% w porównaniu do roku 2016. Uprzednio zarabiali ok. 8 zł netto za godzinę, obecnie 10 – 11 zł. A w niektórych miejscowościach podwarszawskich w branży rolniczej stawki wynosiły 13 – 15 zł. W tym samym okresie przeciętna pensje w sektorze przedsiębiorstw wzrosły o ok. 5%. Stawki dla pracujących w Polsce Ukraińców przekroczyły już poziom ustawowej pensji minimalnej tzn. 13 zł brutto za godzinę. Jak przewiduje wspomniany już prezes Inglot, stawka ta wkrótce zbliży się do 14 – 15 zł za godzinę.

Według oficjalnych danych imigracja zarobkowa z Ukrainy nosi charakter komplementarny, czyli przyjeżdżający Ukraińcy zatrudniani są w branżach, gdzie rąk do pracy brakuje. Obecne przepisy zezwalają na zatrudnienie obywateli Ukrainy przez 6 miesięcy, a następne pół roku musi spędzić w swoim kraju. Przewiduje się jednak wprowadzenie zezwoleń na pracę w Polsce do 9 miesięcy. Niektóre firmy ułatwiają tym pracownikom dłuższy pobyt w Polsce. Po 3 miesiącach pracy rozpoczynają one procedurę zmierzającą do wydania kart pobytu, dzięki czemu Ukraińcy mogliby już mieszkać w Polsce przez lata.

Co gorliwsi eksperci postulują nawet, aby zmiany w prawie poszły w kierunku zatrzymywania tych pracowników na stałe, by mogli osiedlić się z rodzinami i zrezygnowali z powrotu do macierzystego kraju. Różni optymiści wskazują, że stały pobyt w Polsce Ukraińców może wspomóc system ubezpieczeń społecznych. Jak dotychczas pogląd ten należy zaliczyć do mitów, gdyż aktualnie tylko 270 tys. Ukraińców płaci u nas składki emerytalne i zdrowotne.

W 2017 r. zagraniczne osoby fizyczne i prawne kupiły Polsce 6.385 lokali, w tym 4.822 mieszkania i 1.653 lokale użytkowe. W ostatnich latach liczba kupowanych lokali przez obcokrajowców rosła średnio o ok. 20% rocznie; w ciągu ostatnich 5 lat liczba mieszkań zakupionych prze cudzoziemców wzrosła o 56%. Co czwarty lokal kupiony przez cudzoziemca w 2017 r. stał się własnością obywatela lub firmy z Ukrainy. Jeszce w 2013 r. kupili oni lokale o łącznej powierzchni 18,5 tys. metrów kwadratowych, podobnie jak Brytyjczycy, a łączne zakupy tych nacji były mniejsze niż Niemców.

W następnych latach proporcje te odwróciły się, gdyż w 2015 r. Ukraińcy prawie dogonili Niemców, a w 2017 r. kupili o 24% więcej niż Niemcy i Brytyjczycy łącznie. Cudzoziemcy chcący kupić w Polsce nieruchomość muszą uzyskać zezwolenia MSWiA, ale przepis ten nie obejmuje mieszkań i lokali użytkowych. W tym przypadku ministerstwo tylko gromadzi dane na podstawie i informacji notariuszy. Wyjątek stanowi zakup lokali w miejscowościach przygranicznych przez inwestorów spoza UE. W omawianym okresie MSWiA wydało zezwolenie na kupno 93 lokali mieszkalnych i użytkowych, z czego Ukraińcy objęli 50 lokali.

Jak się okazuje polscy pracodawcy robią bardzo dużo, aby ściągnąć Ukraińców do pracy. Tak więc 58,3 pracodawców oferuje zakwaterowanie, 35,3 zapewnia wyżywienie, a transport do pracy daje 34,3 pracodawców. A nawet 28% firm dostarcza im internet.

Podobno tylko 11% Ukraińców zastanawia się nad stałym osiedleniem w Polsce a 3% zamierza nabyć nieruchomość. Jak jednak przewiduje prezes Personnel Service w najbliższej przyszłości liczba Ukraińców zamierzających pozostać w Polsce może znacznie wzrosnąć. Według niego coraz większa liczba firm chciałaby ich zatrzymać na stałe. „Duże firmy zaczną wkrótce walczyć o zatrzymanie pracowników z Ukrainy na stałe, bo to leży w ich interesie. System zachęt, np. ułatwienia związane z dostępem do mieszkań, edukacji czy opieki socjalnej, spowoduje, że odsetek Ukraińców rozważających pozostanie w w Polsce na stałe wzrośnie” - przewiduje Krzysztof Inglot.

Ponad 77% Ukraińców pracuje fizycznie, 3% wykonuje pracę umysłową, a 1% stanowi kadrę zarządzającą. Przeprowadzone badania wykazują, że z reguły pracodawcy są zadowoleni z ukraińskich pracowników, a oni z kolei z przedsiębiorców.

„Piąty front ukraiński”

Były minister obrony Ukrainy Ołeksandr Kuźmuk przewiduje, że Ukraińcy w Polsce „mogą chwycić za kije”, a nadto według niego „do Polski wszedł piąty front ukraiński”. Takie gróźb wobec Polski użył generał armii Kuźmuk na antenie stacji „112 Ukraina”. Rozmówca tej radiostacji w ten sposób przestrzegał nasz kraj – jak to określił - „przed porachunkami z historią”, do czego skłoniła go nowelizacja ustawy o IPN przewidująca odpowiedzialność karną za m in. głoszenie banderowskiej ideologii. Ten konflikt mógłby wybuchnąć gdyby Polska dalej przypominała o Rzezi Wołyńskiej i działalności UPA – twierdzi generał. Jego zdaniem Kijów może także zwrócić się z propozycją omówienia niektórych faktów historycznych ponieważ – jak mówi – „historię trzeba znać, ale wyrównywać rachunków nie należy”. Ten „wybitny znawca” historii i współczesnych stosunków polsko-ukraińskich tak podsumował swoje rozważania: „Tak, piąty front ukraiński wszedł do Polski. I nic z nimi nie będzie. Chwyci on tylko za kije jeśli przypomnimy sobie wszystkich Kozaków od Lwowa do Kijowa powieszonych”.

Można oczywiście wzruszyć ramionami na tę, pożal się Boże, historiografię prezentowaną przez ukraińskiego zupaka. Trudno jednak wykluczyć, by w razie zaostrzenia konfliktu polsko-ukraińskiego nie doszło do ataków Ukraińców na Polaków. Tradycje OUN-UPA są w końcu bardzo usilnie pielęgnowane i propagowane przez neobanderowski reżim w Kijowie.

Inwazja na polskie uczelnie

Polityka obecnej ekipy wobec Ukrainy nie ogranicza się tylko do zatrudniania Ukraińców w polskich przedsiębiorstwach. Odrębny problem stanowi masowe przyjmowanie młodzieży ukraińskiej na polskie uczelnie. Ogółem w Polsce studiuje 65.096 cudzoziemców z czego 39,952, czyli 61,4 % stanowią Ukraińcy i Białorusini. Natomiast liczba samych Ukraińców wynosi 34,834 osób, tak więc ta grupa stanowi 53,5% ogółu studentów zagranicznych. Młodzi Ukraińcy studiują na uczelniach wszystkich województw w Polsce. Na pierwszym miejscu znajdują się uczelnie mazowieckie z liczbą 8837 osób, na drugim województwo małopolskie z liczbą 4835, na trzecim plasuje się województwo lubelskie, które przyjęło 4484 Ukraińców, jako czwarte województwo dolnośląskie na uczelniach którego uczy się 2221 Ukraińców, piąte miejsce zajmuje Opolskie gdzie znajduje się 1483 Ukraińców.

W województwie mazowieckim na czoło wysuwa się Akademia Finansów i Businessu w Warszawie, gdzie w roku akademickim 2015/16 naukę pobierało 1445 studentów ukraińskich. W Lublinie najwięcej Ukraińców przyjęto na Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej – 1265. Z kolei na łódzkiej Społecznej Akademii Nauk znalazło się 1045 Ukraińców. Wielu Ukraińców wybrało studia techniczne, a jest ich w sumie 2809 (dane za rok akademicki 2015/16). Najwięcej zainteresowanych studiami technicznymi podjęło naukę na Politechnice Lubelskiej – 523, Akademii Górniczo-Hutniczej – 334, Politechnice Warszawskiej – 291,Politechnice Wrocławskiej – 260, Politechnice Łódzkiej – 218, Akademii Morskiej w Szczecinie – 211.

Pieszczoszki ekipy PIS

„Ukraińcy nigdzie w Europie nie mają tak dobrych warunków jak w Polsce. Nie mam nic przeciwko obecności ukraińskich czy np. białoruskich, czy rosyjskich studentów, ale chodzi mi o błędną politykę polskich władz, polskiego MSZ w stosunku do naszych uczelni i polskich studentów. Władze te z jednej strony w rażący sposób zaniedbują elementarne potrzeby Polaków odnośnie warunków studiowania i pracy naukowej na uczelniach, z drugiej natomiast hojną ręką wydają pieniądze (stypendia) na studentów z Ukrainy bez określania jakościowych wymogów ani merytorycznego uzasadnienia ich pobytu w Polsce. Jednocześnie większość tych „Polaków” nie ukrywa głębokiego szacunku dla Bandery, OUN, UPA!!! Rezultat – poszła na Wschodzie fama o dobrej zabawie na koszt polskiego podatnika” – zauważa prof. Bogusław Paź z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Studentka Politechniki Białostockiej Halina D. pisała na swoim Facebooku: „Polacy nie dostają w prezencie od państwa 900 zł czesnego na miesiąc plus bezpłatny akademik. Ilu polskich studentów może korzystać ze stypendiów socjalnych przy tak wysokich kryteriach ustalonych przez ministerstwo? Musiałam brać kredyt studencki, żeby móc studiować we własnym kraju bo druga część studiów była płatna, a potem go spłacać, choć wiadomo jak jest z pracą w Polsce dla absolwentów. Ciągły stres spowodował, że w wieku 28 lat zachorowałam na raka. Prze 3,5 roku dojeżdżałam codziennie na studia pociągiem. Dlaczego oni mogą kształcić się za darmo o dostawać jeszcze kasę na utrzymanie?”.

Najostrzej wypowiadał się w tej sprawie Marian K. z Opola którego wnuczka studiuje medycynę na Słowacji w języku angielskim
. Słowacy pobierają od cudzoziemskich studentów opłaty i nie oferują miejsc w akademikach. Komentuje tę sytuację następująco: „Mamy wrażenie, że rząd polski celowo wyniszcza nasz naród – chodzi o wykopanie stąd czy wybicie tutaj jak największej ilości Polaków, a naprzyjmowanie tłumów obcych, uchodźców skąd się da. (…) Dlaczego polski obywatel ma opłacać dziecku kształcenie w swoim kraju, a rząd który reprezentuje twego obywatela opłaca Ukraińcom studia w RP za 11 mln zł – nie wyrażamy na to zgody...to nasze dzieci potrzebują pomocy państwa i często nie otrzymują jej”.

Studenci ze Wschodu niby mają obowiązek przedstawienia zaświadczenia o dochodach w rodzinie, ale gdy nie spełniają wymogów mogą zmienić takie zaświadczenie na lepsze czego nikt w Polsce nie sprawdzi. Nierzadkie są przypadki, że młodzież polska z miejscowości w promieniu 30 – 40 km od uczelni nie dostaje miejsca w akademiku co często powoduje rezygnację ze studiów z powodu kosztów i zbyt małej ilości połączeń komunikacyjnych. Wprawdzie osoby z Kartą Polaka nie muszą płacić za studia, ale wielu Ukraińców uzyskało ją i korzystają z niej w najlepsze.

Stypendia do wyboru do koloru

Oferta stypendialna dla młodych Ukraińców jest przebogata. Finansuje je rząd polski. Np. istnieje program stypendialny dla państw tzw. Partnerstwa Wschodniego dla studentów i doktorantów. Mamy również stypendia dla studentów Specjalistycznych Studiów Wschodnich oraz program stypendialny dla młodych naukowców z krajów postsowieckich. Wymieńmy jeszcze programy: im. Lane'w Kirklanda, „Gaude Polonia”, program im. K. Skubiszewskiego oraz projekt „Teraz Wrocław”. Inny program „Polski Erasmus dla Ukrainy” oferuje stypendia w wysokości 900 zł. Programy stypendialne im. Konstantego Kalinowskiego i Stefana Banacha przyznają stypendia w przedziale 600-1200 zł. Zaznaczmy, że przyznane stypendium nie jest uzależnione od wyników w nauce. Nic więc dziwnego, iż liczba studentów ukraińskich w Polsce rośnie i rosnąć będzie.

Co ciekawe okazuje się, że w Polsce można skończyć studia nie znając języka polskiego. Część kandydatów na studia w Polsce przedstawia zaświadczenia o pomyślnym ukończeniu kursu języka polskiego, natomiast gdy dochodzi do rozmowy kwalifikacyjnej nie potrafią wypowiedzieć się po polsku w najprostszych sprawach. W wielu rozmowach ze studentami przewijają się uwagi i historie o Ukraińcach znających zaledwie parę słów po polsku, a znajdujących się na ostatnich latach studiów nawet technicznych (sic!). Z czego wynika, że części Ukraińców brakuje czasu na naukę polskiego, ale za to potrafią fotografować się z flagą UPA i portretem Stepana Bandery. Nota bene bez żadnych konsekwencji.

Lublin w awangardzie ukrainofilii

UMCS pyszni się czołowym miejscem wśród uczelni publicznych w kształceniu studentów z Ukrainy. Prócz UMCS na wszystkich uczelniach lubelskich wykładających humanistykę, w tym KUL, znajduje się kierunek ukrainistyki. Atmosfera panująca w mieście oraz wśród władz wojewódzkich stawia Lubelszczyznę w czołówce ukrainofilii. Mimo ataków ukraińskich na nowelizację ustawy o IPN, senator Andrzej Stanisławek (PIS) spotkał się z Konsulem Generalnym Ukrainy w Lublinie Wasylem Pawlukiem. Jeśli wierzyć gazecie „Nowy Tydzień w Lublinie” (3-8.04.18) pan senator nie niepokoił swojego interlokutora pytaniami o zakaz ekshumacji pomordowanych prze OUN-UPA Polaków, o szerzenie kultu Bandery czy też wtrącanie się Ukrainy w wewnętrzne sprawy polskie. Przeciwnie. „W Lublinie studiuje ok. 4.600 studentów z Ukrainy. To bardzo dużo, ale chcemy by ta liczba rosła. Wzrasta też liczba ukraińskich robotników, którzy są świetnymi fachowcami” – piał z zachwytu senator Stanisławek.

I dodał: „Polska i Ukraina to kraje słowińskie, chrześcijańskie, powinniśmy się wzajemnie szanować. Polska nie poradzi sobie bez pracowników z Ukrainy. Na razie atmosfera w stosunku do nich jest w naszym kraju różna” – przyznał senator. Zaś konsul odwdzięczył się następująco: „Opiekując się trzema województwami nie widzę dużo negatywnych sytuacji. I po polskiej i po ukraińskiej stronie pojawiają się incydenty, ale to jest zdecydowanie margines (…) My nie jesteśmy wrogami. Momenty historyczne trzeba wyjaśniać, rozmawiać na najwyższym szczeblu”. Jednym słowem piękna sielanka polsko-ukraińska.

Oni zastąpią polską inteligencję

Rozważania te prowadzą do zatrważających wniosków. Polska „produkuje” masowo magistrów i inżynierów ukraińskich. Ci absolwenci nie będą chcieli wrócić na Ukrainę, gdzie panuje nędza, głodowe zarobki, kraj jest rozdzierany walką między oligarchami, a jednocześnie funduje sobie za amerykańskie pieniądze i broń konflikt z Federacją Rosyjską. Oni w większości pozostaną w Polsce. W znalezieniu pracy, i to dobrej pracy, pomoże im wpływowe lobby ukraińskie w Polsce, wywodzące się bezpośrednio lub pośrednio z probanderowskiego Związku Ukraińców w Polsce. Według posiadanych przeze mnie informacji urzędy wojewódzkie otrzymały nakaz, aby ukraińskim absolwentom polskich szkół wyższych zapewnić pracę.

W ten sposób w perspektywie – raczej krótszej niż dłuższej – rozpocznie się proces zastępowania rodowitej polskiej inteligencji inteligencją ukraińską. Nie trzeba dodawać, że nie będzie ona miała nic wspólnego z polską tożsamością narodowo-kulturową oraz dobrze pojętą polską racją stanu. Jak wiadomo, zupełnie niedawno prezydent Andrzej Duda określił Polskę jako państwo dwóch narodów – polskiego i żydowskiego. Należy zatem oczekiwać nowego oświadczenia głowy państwa polskiego lub innego polityka PIS o Polsce jako państwie Polaków, Żydów i Ukraińców. Pozostaje tylko porozumienie między Żydami i Ukraińcami w sprawie traktowania ludności tubylczej, czyli nas. Polaków.

Zbigniew Lipiński
28 kwietnia 2018 r.
Myśl Polska, nr 19-20 (6-13.04.2018)



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Sobota, 05 maj 2018 11:03