Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Benzyna po 6 zł?
Kategoria: Informacje z Polski   Wtorek, 29 maj 2018 08:20 Autor: Andreas

Benzyna po 6 zł?

Benzyna po 6 zł? Babij/Flickr/Public Domain

Benzyna po 6 zł? Nie ma łatwo w krajach uzależnionych od importu paliw oraz posiadających monopol na ten import, przetwarzanie i dystrybucję. W Polsce rynek paliwowy to nic innego, jak przedłużenie Urzędów Skarbowych, które jedynie dla niepoznaki wydają coś z dystrybutorów. Cóż z tego, że mamy wiele kolorowych stacji, jeżeli zaopatrzenie jest u dwóch głównych producentów, może co pomniejsi jeszcze coś importują z zagranicy, jednakże generalnie rządzą najwięksi. 

Do tego dochodzi przywołana polityka podatkowa państwa, która nakłada na paliwo olbrzymie podatki i akcyzę, oczywiście definiowane przez Unię Europejską. Nie jest u nas jeszcze tak drogo w przeliczeniu jednostkowym jak w Niemczech, ale proszę pamiętać że ceny towarów pierwszej potrzeby powinno się odnosić do przeciętnej siły nabywczej jaką mamy w społeczeństwie. Przeciętnie zarabiający Polak może sobie pozwolić na 7-9 baków paliwa, w ogóle nie mamy porównania z Zachodem. Jak również i wschodem, ponieważ tam paliwo jest nadal tańsze. Jakże wielką frajdę mieli mieszkańcy Warmińsko-Mazurskiego z ruchu przygranicznego! Jak doskonale sprzedawał się pewien model starego, ale sprawdzonego VW Passata, który w wersji Kombi miał powiększony bak! Swoją drogą doskonały samochód.

Nas interesuje najbardziej wpływ cen paliwa na gospodarkę. Proszę mieć na uwadze, że to że paliwo jest drogie na stacjach – dotyczy każdego tak samo, a kierowców bardziej. Nie można dać się nabrać na myślenie, że skoro nie tankuje, to cena paliwa mnie nie dotyczy. Nic bardziej mylnego, bo pośrednio dotyczy każdego. Paliwo jest krwioobiegiem gospodarki. Jego cena jest wliczona we wszystko, nie ma bowiem w Polsce przedsiębiorstwa, które nie korzystałoby z transportu. Oznacza to, że cena paliwa jest składową wszystkiego od chleba, który trzeba wyorać i zasiać, zebrać, zmielić i przewieść – dostarczyć. Na paliwie lotniczym i okrętowym kończąc. 

Jeżeli drożeje paliwo, natychmiast wszyscy mają większe koszty. Zyskuje państwo na podatkach i akcyzie, zyskują przetwórcy i dystrybutorzy, ale zarazem państwo musi wydawać więcej na import paliwa. W konsekwencji rośnie obieg pieniądza w gospodarce, a to oznacza – INFLACJĘ, czyli drożyznę jak kto woli. Nie da się od tego mechanizmu uciec, ponieważ drożej, to więcej. Jedynie oszczędność ludzi może zdusić ilość pieniądza wpuszczanego w gospodarkę, ale ta również musi mieć swoje granice. Ponieważ nie da się oszczędzać już bardziej na podstawowych potrzebach życiowych. 

Mamy doświadczenia z poprzednich „kryzysów paliwowych”, chociaż dzięki rurze z Rosji, a wcześniej z ZSRR, prawdziwego kryzysu paliwowego nigdy nie mieliśmy. To, że w okresie PRL-u benzyna była na kartki, to był wynik filozofii działania tamtej gospodarki. Nie mieliśmy takiego szoku naftowego jak na Zachodzie, gdy wprowadzono limitowanie paliwa w sprzedaży w wyniku embarga nałożonego przez kraje arabskie. Nasze wahania cen mają charakter czysto spekulacyjny i są echem niezrozumiałego mechanizmu przenoszenia wszelkich negatywnych bodźców z rynków hurtowych na konsumentów indywidualnych.

Nikt nie zwraca uwagi na to, że system jest stworzony tak, że nawet jak globalna cena paliwa maleje, to konsumenci nie mają z tego nic. Jeżeli zaś, tylko chociaż odrobinę wzrośnie, to ceny na stacjach paliw podnoszone są natychmiast. Doszło nawet do tego na niektórych stacjach, co jest znane od lat z Niemiec. Tam ma miejsce proceder nie tylko sezonowania cen, jak u nas na wakacje. Tam ceny na stacjach benzynowych potrafią się zmieniać kilka razy dziennie, gdzie są one dostosowywane do aktualnych akcji promocyjnych wynikających z analizy sprzedaży i działań konkurencji. W efekcie konsument zawsze płaci.

W naszym interesie jest rozbudowa rynku biopaliw i paliw syntetycznych, tak żeby mieć możliwości produkowania paliwa w kraju, dzięki olbrzymiemu potencjałowi krajowego rolnictwa. To ma strategiczne znaczenie. Paliwo tak na prawdę, nigdy nie było tanie. Jeżeli więc ma być drogie, to postarajmy się je wpleść w proces obiegu w gospodarce, tak żeby wszyscy zyskiwali na tym, co wlewamy do baku. Lepiej jest płacić własnym rolnikom, niż importować paliwo zza granicy. Poza tym to kwestia odpowiedzialności za środowisko naturalne.

Przygotujmy się na benzynę po 6 zł. Im więcej ruchów geopolitycznych wokół Iranu, jak również im większe niepokoje w rozrywanej przez tragedię wewnętrzną Wenezueli, tym paliwo droższe. Tym ważniejsze staje się zapewnienie bezpiecznych dostaw z Rosji, będącej stabilnym i pewnym partnerem gospodarczym. Decyduje o tym czysty pragmatyzm. Pamiętajmy także o Białorusi, której zawdzięczamy bezpieczeństwo tranzytu i to, że nic nie znika „po drodze”, w przeciwieństwie do niektórych innych krajów tranzytowych.

Oczywiście do tej wizji 6 zł za litr paliwa jeszcze trochę brakuje, jednak należy mieć świadomość, że trzeba przygotować się na wzrost inflacji dwa kwartały po podwyżce. Równolegle podrożeją kredyty…



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(10 głosów)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 29 maj 2018 11:00