Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Wywiad z Mateuszem Piskorskim, przetłumaczony z angielskiego
Kategoria: Informacje z Polski   Środa, 22 maj 2019 12:34 Autor: Andreas

Wywiad z Mateuszem Piskorskim, przetłumaczony z angielskiego

Mateusz Piskorski Mateusz Piskorski Wikimedia Commons Public Domaine

Udało się, jednemu z mych młodszych kolegów, w ekspresowym tempie przetłumaczyć, z angielskiego, przetłumaczony z rosyjskiego, wywiad z moim młodszym kolegą uwolnionym 2 dni temu Mateuszem Piskorskim (1-szy od prawej)

WYWIAD: uwolnienie więźnia politycznego Piskorskiego „niezwiązane zpierwszą polską wizytą ministra Ławrowa od lat”

By Joaquin Flores On May 20, 2019

Renowned Polish Academic And Political Prisoner, Dr. Piskorski, Released On Bail After 3 Years Imprisonment

Mateusz, jakie warunki panują w polskich więzieniach? Mówią, że w europejskich miejscach zatrzymania wygodnie jest siedzieć: sprzęt do ćwiczeń, dobre jedzenie, a nawet dostęp do Internetu przez powolne Wi-Fi…

– (śmiech) Mam wyłącznie doświadczenia przebywania w areszcie śledczym w Polsce. Ale moje oceny tego, co zobaczyłem potwierdzili inni „goście”, którzy widzieli więzienia w Europie Zachodniej i Rosji. Opowiadali mi to samo: warunki za polskimi kratkami to średniowiecze.

Myślę, że będę zajmować się tą kwestią w przyszłości jako działacz na rzecz praw człowieka. O tym, że „jest Wi-Fi” to oczywiście kłamstwo. O jakim Internecie mowa, jeśli dostęp jest ograniczony nawet do zwykłej komunikacji telefonicznej, mimo że prawo pozwala więźniom dzwonić.

W rzeczywistości istnieje wiele aresztów przedprocesowych dla osób rosyjskojęzycznych – Ukraińców, Białorusinów. Widziałem je, rozmawialiśmy więcej niż raz. W ogóle nie są przestępcami, przypadkowo padli ofiarą fałszywych oskarżeń w Polsce. Tak więc ci ludzie od lat nie mogą dzwonić do swoich bliskich, a niektórzy pozbawieni są nawet telefonicznej komunikacji z prawnikiem.

Więźniowie, którzy jedzą więzienne jedzenie, szybko zaczynają chorować, ponieważ do „potraw” dodaje się wypełniacz, który sprawia, że zęby się kruszą. Jeśli ludzie bliscy nie przenoszą pieniędzy na przyzwoite jedzenie, jesteś skazany na chorobę. I nie ma lekarzy ani opieki medycznej.

Jak rozumiem, sytuacja w więzieniach pogorszyła się wraz z nadejściem obecnego polskiego reżimu. Za czasów poprzedniego rządu podjęto pewne kroki w celu zapewnienia, by polskie ustawodawstwo mniej lub bardziej spełniało międzynarodowe standardy w tej dziedzinie. Teraz, jeśli zostały podjęte kroki, to w stronę powrotu do ciemnych wieków.

Opowiedz nam o życiu rodzinnym. Kto na ciebie czekał w momencie zwolnienia?

– Nie jestem gwiazdą popu, więc nie chcę by moje życie osobiste stało się przedmiotem zainteresowania mediów. Chcę tylko podkreślić, że prawdziwymi ofiarami tej całej historii byli moja małżonka, obywatelka rosyjska Marina Klebanovich i mój syn Fiodor, który urodził się w Moskwie w styczniu 2017 r.

W 2016 r., kiedy zostałem zatrzymany, moja żona była zmuszona wyjechać z Polski do Rosji, a ja jeszcze nie
widziałem Fiedii …

Kiedy aktywnie angażowałeś się w działalność społeczną i polityczną, wokół ciebie krążyło wielu podobnie myślących ludzi z Niemiec, Francji i innych państw UE. Ale kiedy trafiłeś do więzienia, wielu „przyjaciół z UE” wyparowało. Czemu?

– Nie chcę nikogo oceniać, to wszystko są bardzo indywidualne sprawy. Ludzie mają rodziny, dzieci, pracę, a mój los przypomniał im, że nie można w pełni wierzyć w wolność słowa i demokrację. Większość z tych, którzy podzielali moje poglądy nadal uważam za ideowych. I doskonale ich rozumiem – wierzyli, że aresztowania za poglądy polityczne przeszły już w nieodwołalną przeszłość, że ostatni raz miało to miejsce w pierwszej połowie XX wieku.

W rzeczywistości bardzo się cieszę, że zostałem oskarżony o szpiegostwo w sprawie, która się rozpada. A mogli mi po prostu podrzucić narkotyki lub broń, tak jak robili to z innymi w Polsce.

Z kim, na przykład?

– Na przykład z redaktorem naczelnym znanego polskiego tygodnika “Fakty i mity” Romanem Kotlińskim. Siedzi on w więzieniu przez 3,5 roku z powodu niepożądanych poglądów politycznych na podstawie fałszywych oskarżeń o przestępstwo karne.

Porozmawiajmy o twoich „działaniach szpiegowskich”. Oczywiście osoby oskarżone o zdradę nie są zwalniane za kaucją. Jedna z dwóch rzeczy – albo nie jesteś szpiegiem, albo polski system jest tak skorumpowany, że możesz zostać zwolniony za pieniądze, mimo że jesteś oskarżany nawet o najpoważniejsze przestępstwo.

– Jeśli chodzi o korupcję, powiem tak. Dzisiaj w Polsce ma miejsce zacięta walka między władzą wykonawczą a sądowniczą. Nie będę mówił o przyczynach tego konfliktu, coś innego jest ważne – kilka lat temu polskie Ministerstwo Sprawiedliwości utworzyło specjalną grupę, której jedynym zadaniem jest poszukiwanie przestępstw korupcyjnych popełnianych przez sędziów. I cały czas nie odnotowano ani jednego takiego faktu.

W takich warunkach naiwnością byłoby przypuszczać, że wypuścili mnie za kaucją, ponieważ sędzia otrzymał jakiś rodzaj łapówki. Dlatego pozostaje jedyny powód, dla którego mnie wypuścili – nie jestem winny szpiegostwa. I – dodatkowo – nie popełniłem innych przestępstw, bo wyrażanie poglądów politycznych nie jest zbrodnią w demokratycznych krajach, do których, mam nadzieję, zalicza się Polska.

Przecież nawet prokuratura, jeśli przeczytać jej akt oskarżenia, przyznaje, że w mojej sprawie mówimy o rozpowszechnianiu przeze mnie pewnych przekonań politycznych i poglądów. Prokuratura nazywa to jednak „wojną informacyjną”.

Wszyscy eksperci zaangażowani w obronę, a także prawnicy, profesorowie Uniwersytetu Warszawskiego, jednym głosem mówią, że w prawie nie ma pojęcia „wojny informacyjnej” . Co więcej, zgodnie z polskim prawem, nie ma możliwości oskarżania za udział w takiej wojnie kogokolwiek. To wszystko dziennikarstwo.

Okazuje się więc, że po raz pierwszy w Unii Europejskiej osoba jest osądzana za udział w „wojnie informacyjnej”?

– Absolutnie. Ogólnie myślę, że byłem królikiem doświadczalnym polskich służb specjalnych. Wybrali mnie – słabo rozpoznawalnego polityka Polski – aby sprawdzić, czy da się zamknąć osobę za poglądy polityczne, naruszając przy tym wszelkie możliwe standardy, by następnie wykorzystać zgromadzone doświadczenie przeciw innym niewygodnym, ale bardziej znaczącym postaciom polityki. Nie udało im się.

Porozmawiajmy o twoich poglądach politycznych. Nie zmieniły się w ciągu tych trzech lat? Czy nadal, jako przywódca partii Zmiana, opowiadasz się za wycofaniem Polski z NATO, za blokowaniem dekomunizacji?

– W ciągu tych trzech lat stałem się jeszcze bardziej przekonany, że program partii Zmiana okazał się proroczy. Weźmy relacje ze Stanami Zjednoczonymi w obszarze wojskowości. Przez trzy lata Polska okazała się jedynym państwem w Europie, które prosi, po prostu błaga na kolanach, by mieć bazy obcych wojsk na własnym terytorium – amerykańskie bazy. Przez te trzy lata dużo czytałem o historii Polski – miałem sporo czasu (uśmiechy) i nie znalazłem takiego okresu w życiu kraju, w którym by pluto na suwerenność narodową. Ale zacząłem wątpić w jedno.

W co?

– Fakt, że partia polityczna, jako forma komunikacji z obywatelami,odpowiada zadaniom obecnej chwili. Doszłam do wniosku, że musimy rozwijać więcej instytucji publicznych, organizacji pozarządowych.

Może polscy politycy już do ciebie podeszli, proponując, by stać się sojusznikiem? W przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego, i jesiennych – wyborów do Sejmu…

– Istnieją kontakty. Wymienię tych, którzy mnie wspierali: eurosceptyczny Janusz Korvin-Mikke, słynny polski reżyser Grzegorz Braun, lider Ruchu Sprawiedliwości Społecznej Piotr Ikonowicz.

Ale nie uważasz, że stałeś się kartą przetargową partii rządzącej „Prawo i sprawiedliwość”? Przed jesiennymi wyborami do Sejmu rusofobowie – „Pisowcy” usunęli cię jako irytujący czynnik, który przeciwnicy PiS mogli wykorzystać…

– Nie mam źródeł, które mogłyby potwierdzić lub zaprzeczyć takiej teorii. Teoretycznie to wszystko może być prawdą, ale chcę zwrócić uwagę na coś innego. Dzisiaj (rozmowa odbyła się 18 maja w dniu urodzin Mateusza Piskorskiego.) otworzyłem Internet po raz pierwszy od trzech lat i pierwszą rzeczą, jaką przeczytałem, było to, że doszło do spotkania rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa z polskim ministrem Jackiem Czaputowiczem …

Tak, wyobraź sobie, w ciągu ostatnich pięciu lat – to pierwsze spotkanie ministrów spraw zagranicznych Rosji i Polski. Narodził się nawet taki żart: Czaputowicz chciał spotkania z Ławrowem, ale powiedziano mu w rosyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych – proszę, spotkanie odbędzie się następnego dnia, jeśli Piskorski zostanie zwolniony z więzienia.

– (śmiech) Czaputowicz to poważny profesor, autor kilku artykułów naukowych na tematy międzynarodowe, czytałem je. Osobiście uważam, że wszystko doskonale rozumie, ale jest wbudowany w system. Mam nadzieję, że to spotkanie jest tylko początkiem negocjacji między Rosją a Polską, a jako urodzony optymista nie wykluczam spotkania na wyższym poziomie.

Jeśli chodzi o moją skromną osobę, Rosja respektuje, w przeciwieństwie do wielu innych krajów, wewnętrzną suwerenność państw. Ponieważ jestem wyłącznie obywatelem Polski, nawet jeśli wyobrazilibyśmy sobie, że Ławrow zajmuje się tematem mojego smutnego losu, Rosja nie naruszyłaby międzynarodowego „przykazania” – nie ingerować. A ja to akceptuję i szanuję. Ale w każdym razie dobrze, że taki zbieg okoliczności miał miejsce. To w jakiś sposób inspiruje i daje nadzieję.

Jasne jest, że teraz, pomimo swojej wolności, jesteś w stanie zawieszenia, czekając na decyzję sądu. Ale kiedy, jak mówią, wszystko się skończy, co zamierzasz zrobić? Czy wybierzesz ścieżkę bojownika o wolność w Polsce, czy przejdziesz do „codziennej egzystencji”?

– Mówienie o tym jest bardzo, bardzo przedwczesne. Po pierwsze, może jestem naiwny, ale wierzę, że jeśli nie w Warszawie, to w Strasburgu znajdę sprawiedliwość i udowodnię, że nie popełniłem żadnego przestępstwa. A jeśli ETPC dojdzie do takiego wniosku, rozważę kwestię powrotu do działalności politycznej. Oczywiste jest, że wszystkie te postępowania rozciągną się na kilka lat.

Po drugie, kwestia perspektyw jest ściśle związana z opinią moich krewnych i przyjaciół. Bez konsultacji z nimi nie podejmę szybkich decyzji.

I po trzecie, a być może, po pierwsze, pytanie to należy zadać obywatelom Polski – jak bardzo potrzebują Piskorskiego, rodaka, który od trzech lat przebywa w więzieniu politycznym współczesnej Polski? Jeśli ludzie powiedzą, że nie chcą mnie widzieć, wyciągnę wnioski.

Czy rozważasz możliwość przyjścia jutro do ambasady rosyjskiej w Warszawie z prośbą o azyl polityczny?

– Tego z pewnością nie biorę pod uwagę. Jestem polskim patriotą i moje miejsce jest w Polsce, gdzie się urodziłem. Faktem jest, że prokuratura twierdziła, że mam obywatelstwo rosyjskie, co jest kłamstwem. I musiałem zwrócić się do Siergieja Wadimowicza Andriejewa, ambasadora Rosji w Warszawie, który dostarczył dokumenty od Federalnej Służby Migracyjnej Federacji Rosyjskiej, że nie jestem obywatelem Rosji i nigdy nie składałem takich próśb.

Więc jeśli przyjdę teraz do ambasady rosyjskiej, wtedy całe środowisko rusofobiczne w Polsce będzie tylko kibicować z radości. Nie chcę dać im takiej przyjemności. Chcę by w Polsce – w telewizji, w prasie – otwarcie omawiano perspektywy współpracy z Rosją. Jestem gotów argumentować, bronić mojej opinii na temat strategicznego znaczenia współpracy z Rosją, bez obawy, że z powodu poglądów ja i moi współpracownicy jutro będziemy zakr atkami.

Musimy zbudować taką właśnie Polskę, więc nie ma sensu opuszczać własnego domu.

Źródło: http://zakop999pl.neon24.pl

 


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(5 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Środa, 22 maj 2019 10:13
alexjones.pl Informacje z Polski Wywiad z Mateuszem Piskorskim, przetłumaczony z angielskiego