Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Polska na froncie walki z „trudną” Rosją
Kategoria: Informacje z Polski   Piątek, 13 wrzesień 2019 18:09 Autor: Andreas

Polska na froncie walki z „trudną” Rosją

Martime Congress Martime Congress www.myslpolska.pl.

„Przedmiotem ciężkiej pracy naszej dyplomacji była kwestia stałej obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce. Ta praca przyniosła sukces; polska armia się dozbraja i staje się naprawdę nowoczesną i zdolną do walki z trudnym przeciwnikiem”, powiedział wczoraj (4 września) Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Olsztynie.

I dalej wyjaśniał: „Jednak sytuacja geopolityczna, polityka Federacji Rosyjskiej w ciągu ostatnich kilkunastu lat, doprowadziła do zmiany stanowiska także naszych zachodnich sojuszników, a w szczególności Stanów Zjednoczonych”, uważa prezes PiS.

O szykowaniu się do walki „z trudnym przeciwnikiem” słuchałam dzisiaj podczas 7. Kongresu Morskiego w Szczecinie (5-6 września br.), gdzie jedna z dyrektorek Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej bez ogródek i otwartym tekstem stwierdziła, że przekopanie Mierzei Wiślanej jest celem militarnym związanym z bezpieczeństwem Polski. „Bo przecież na Zalewie Wiślanym mamy granicę z Rosją” perorowała pani dyrektor. Wg niej, „na Zalew Wiślany nie może wpłynąć żadna zagraniczna jednostka (w domyśle floty wojennej NATO lub USA) poza polskimi i rosyjskimi, a wniosek o zezwolenie żeglugi po wodach terytorialnych Rosji (przez Zalew Kaliningradzki – rosyjską część Zalewu Wiślanego) trzeba składać znacznie wcześniej i nie wiadomo czy się je dostanie”.

W podobnym tonie wypowiadał się prezes PiS podczas wczorajszej konwencji olsztyńskiej, mówiąc o potrzebie zapewnienia Polsce bezpieczeństwa. „Bezpieczeństwa w różnych wymiarach, ale też w wymiarze militarnym. Nie dlatego, że spodziewamy się czegoś złego, że chcemy złych stosunków z naszym wielkim sąsiadem, tylko dlatego, że uwzględniamy realia, a te są takie, jakie są”.

No tak, Rosjanie nie przepuszczą przecież żadnych obcych jednostek szpiegowskich czy zagrażających bezpieczeństwu ich krajowi, co się nie podoba, oczywiście, Stanom Zjednoczonym. A tak, po przekopaniu mierzei, kutry wojskowe NATO vel USA wejdą bez zbytnich problemów, o ile PiS pomyśli także o przekopaniu stosownych torów wodnych na polskiej części zalewu, nb. bardzo płytkiej, przede wszystkim do Elbląga, gdzie mają stacjonować Amerykanie, którzy nas obronią, zgodnie z założeniem prezesa PiS. Resort gospodarki morskiej zapewniał dzisiaj, że „twarde roboty” na Mierzei Wiślanej zaczną się niebawem, jeszcze w tym roku.

Dla PiS to inwestycja priorytetowa, nie tylko ze względów militarnych i układów z USA, ale też politycznych. Mówiąc o przekopaniu Mierzei Wiślanej, prezes PiS stwierdził na konwencji olsztyńskiej: „dzisiaj pokazujemy, że możemy, że tamten czas, tamten czas, który się skończył z jednej strony 30 lat temu, ale jego elementy ciągle trwały i trwają, naprawdę się kończy, kończy się postkomunizm”.

Ale wszystkich przebił wiceminister Grzegorz Witkowski omawiając tzw. Inicjatywę Trójmorza.

Uważa, że budowanie powiązań ekonomicznych w systemie równoleżnikowym, jak to się dzieje w Unii Europejskiej na linii Paryż – Berlin - Moskwa, i dalej do Chin i na Daleki Wschód, jest szkodliwe dla Polski i trzeba budować alternatywną oś dla Europy środkowej i wschodniej w układzie południkowym. Wschodnio-zachodnie relacje gospodarcze i polityczne wg ministra, na skutek położenia geograficznego naszego kraju i polskich sąsiadów transgranicznych - przynosiły Polsce „wojny, zubożenie, poczucie klęski i zapaść gospodarczą”, to „linia śmierci, obcych wojsk, zniewolenia”. Przy relacjach północ-południe czeka nas „bezpieczeństwo i życie w pokoju”, to linia „szczęśliwych ludzi, dobrobytu i rozwoju gospodarczego”.

Rozbawił też uczestników Kongresu Morskiego zapewnieniem, że Inicjatywa Trójmorza, w której uczestniczy 12 państw ma sens, bowiem ”jeden kraj łatwo oszwabić, ale 12 państw – to już siła”.
W oparciu o ideę tzw. Międzymorza, lansowaną w okresie międzywojennym – polskie władze postanowiły zbudować alternatywą oś wobec osi gospodarczej, na której opiera się Unia Europejska, wykorzystując sytuację państw z dawnego bloku wschodniego, silnie związanych z ZSRR. Po rozpadzie ZSRR więzy gospodarcze z krajami ościennymi posypały się i polskie władze postanowiły to wykorzystać. Po dołączeniu tych państw do Unii Europejskiej, pojawiły się szanse na rozszerzenie współpracy gospodarczo-politycznej między nimi.

I tak, w 2015., w celu poszerzenia współpracy postanowiono – z inicjatywy prezydentów Polski i Chorwacji, Andrzeja Dudy i Kolindy Grabar-Kitarović – powołać grupę Trójmorza. Wcześniej idea ta była lansowana przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, któremu sekundował prezydent USA – George Bush junior, stąd też zaangażowanie Polski m.in. w awantury militarne na Kaukazie sprowokowane przez prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego.

Międzynarodowa inicjatywa gospodarczo-polityczna Trójmorze skupia obecnie 12 państw UE położonych w pobliżu mórz Bałtyckiego, Czarnego i Adriatyckiego. W skład grupy wchodzą: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry. 8 z nich to kraje nadmorskie.

Pierwszy szczyt grupy inicjatywnej Trójmorze odbył się w Dubrowniku w dniach 25 -26 sierpnia 2016r. Przyjęto tam deklarację, w której wskazano cele współpracy w dziedzinie energetyki, transportu (m.in. Via Carpatia), komunikacji cyfrowej oraz gospodarki, wyrażono oficjalnie przy tym przekonanie, że Europa Środkowa i Wschodnia staną się bardziej bezpieczne i bardziej konkurencyjne oraz przyczynią się tym samym do wzmocnienia Unii Europejskiej, jako całości. Co w wypowiedziach i działaniach polskich polityków raczej nie ma już odzwierciedlenia.

Bardzo szybko wydało się, że inicjatywą tą zainteresowane są Stany Zjednoczone. Kolejne spotkanie odbyło się w Warszawie w dniach 6 i 7 lipca 2017 r. już z udziałem prezydenta USA Donalda Trump. Na tym szczycie Inicjatywy Trójmorza zapowiedziano m.in. powołanie Funduszu Trójmorza (podpisano w tej sprawie list intencyjny) oraz Sieci Izb Handlowych Trójmorza. Zaprezentowano także katalog wspólnych inwestycji w dziedzinach transportu, energetyki i cyfryzacji, które są wspólnym priorytetem państw Inicjatywy.

W tym roku, Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i rumuński EximBank podpisały w Luksemburgu akt założycielski Funduszu Inwestycyjnego Inicjatywy Trójmorza. Fundusz ma koncentrować się na projektach tworzących infrastrukturę transportową, energetyczną i cyfrową w regionie Trójmorza. Powołanie Funduszu zostało zainicjowane przez stronę polską, a jego powstanie zapowiedział w 2018r. Andrzej Duda.

Inicjatywa Trójmorza, jak realia wskazują, jest budowana w kontrze do polityki gospodarczej (energetycznej, transportowej) Unii Europejskiej, przy okazji uwzględniając interesy gospodarcze USA oraz w celu wyłuskania z gospodarczych wpływów Rosji — państw należących do Trójmorza, co nie zawsze się akurat sprawdza.

Unia Europejska, zgodnie ze swoją kilkudziesięcioletnia tradycją, mniej, a ostatnio — coraz bardziej jawnie, mimo ciągle lansowanej rusofobii, ciąży jednak do wymiany gospodarczej na linii równoleżnikowej i uważa Rosją za ważnego, strategicznego partnera. Ze strony państw europejskich (m.in. Francji, Finlandii, Włoch, Austrii) i ich środowisk gospodarczych (m.in. Niemcy) coraz częściej i ostrzej formułowane są wnioski o zniesienie sankcji wobec Rosji i poszerzenie z nią relacji polityczno-gospodarczych, przy bardzo jednoznacznym negatywnym stanowisku Polski.

Polska prowadzi też boje z Rosją na froncie energetycznym, o czym relacjonował na Kongresie Morskim prezes Paweł Jakubowski ze spółki „Polskie LNG”. Pochwalił się, że do portowego terminalu LNG w Świnoujściu wpłynie już 70-ty gazowiec, a 5 tys. cystern samochodowych i kolejowych wywiozło LNG do Rumunii, Bułgarii i państw ościennych. Niestety, jego spółka odczuwa silną konkurencję z „kierunku wschodniego”, która „dominuje”. Z punktu widzenia Inicjatywy Trójmorskiej, zdaniem prezesa Jakubowskiego, to tzw. czysta energia (LNG) jest dla Trójmorza interesująca. Ale są problemy z przesyłem gazu. Infrastruktura gazowa „z czasów minionych” (tj. PRL) jest na linii wschód-zachód a nie na linii północ-południe. Szansą na ”nierosyjski gaz” , jego zdaniem, jest gazociąg Baltic Pipe z gazem z Norwegii.

Pan prezes zapewne zapomniał, że Norwedzy sprzedają gaz, który czerpią m.in. z rosyjskich pól gazowych na Morzu Barentsa. Norwegia i Rosja podpisały 25 października ub. roku porozumienie, na mocy, którego państwa wzajemnie przyznają sobie prawo do badań pod dnem Morza Barentsa. Porozumienie daje Norwegii szansę na podtrzymanie spadającego wydobycia, a Rosji pozwala uzyskać dostęp do cennej technologii. Porozumienie podpisali w Oslo norweski minister ropy i energii Kjell-Borge Freiberg oraz rosyjski minister zasobów naturalnych i ekologii Dmitrij Kobyłkin.

Głównym celem Norwegów jest odkrycie i rozpoczęcie eksploatacji na nowych złożach za wszelką cenę. Obecnie szacuje się, że najbardziej perspektywiczne mogą być złoża znajdujące się w okolicy Lofotów i na Morzu Barentsa. Z uwagi na kwestie ekologiczne, wydobycie w okolicy Lofotów jest jednak niemożliwe. Dlatego aby przyhamować trend spadkowy w norweskim wydobyciu, konieczne jest eksploatowanie nowych złóż na dalekiej północy, ale przy ścisłej współpracy z Rosjanami.

I tak rosyjski gaz kupiony od Norwegów, drożej niż w Rosji, zasili zaplanowany gazociąg Baltic Pipe, który Polska chce zbudować, by uniezależnić się od dostaw gazu z … Rosji!

Zofia Bąbczyńska-Jelonek
Szczecin, 5 września 2019 r.



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 13 wrzesień 2019 08:40
alexjones.pl Informacje z Polski Polska na froncie walki z „trudną” Rosją