Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Obama szczuje przeciw Trumpowi
Kategoria: Polityka na świecie   Piątek, 18 listopad 2016 14:47 Napisał

Obama szczuje przeciw Trumpowi

Stała się rzecz niesłychana, ale niesłychana jedynie w Stanach Zjednoczonych. Miny Trumpa i Obamy po spotkaniu w Białym Domu wskazywały, że spotkanie nie było miłe.

Widocznie Obama zrozumiał i wziął sobie do serca fakt, że przez 8 lat prezydentury nie wyrósł z butów organizatora społeczności murzyńskiej i to jedyne co potrafi dobrze robić.

Więc do tej roli znowu wraca i zaczyna organizować szumowiny do robienia szumu przeciw legalnie wybranemu Prezydentowi. Polaków to nie powinno dziwić, bowiem od roku doświadczamy dokładnie tego samego. Oderwani od koryta neomarksiści napuszczają Polaków na siebie.

Obama zachował się jak wzorowy PO-wiec i poleciał do Niemiec pyszczyć na swój kraj.

Prezydenta Baracka Obama trudno podejrzewać o odrobinę sympatii dla prezydenta-elekta Donalda Trumpa, więc jest zadowolony z protestów przeciwko niemu i radzi aby się do nich przyzwyczaić.

Ale rady od Obamy, nawet gdyby to była ostatnia rzecz na świecie, Trump wyrzuciłby do kosza.

"Byłem przedmiotem protestów w trakcie moich ośmiu lat", powiedział Obama na wspólnej konferencji prasowej z kanclerz Niemiec Angelą Merkel we czwartek. "Podejrzewam, że nie było prezydenta w naszej historii, który nie był przedmiotem tych protestów. Więc nie radzę ludziom, którzy mają silne uczucia, lub którzy są zaniepokojeni niektórymi sprawami, które zostały poruszone w trakcie kampanii - nie radzę im milczeć".

Czy takie dictum wobec następcy wygłaszane nie gdzie indziej, jak w Niemczech, jest na miejscu?

Czy jest to wyraz kultury politycznej w ogóle, czy kultury w szczególe?

Ale Obama powiedział też (chcący lub niechcący), jeśli wierzyć lewackiej szczekaczce "politico", coś groźnego, co świadczyć może o tym, że gdzieś w USA szykowany jest ukraiński Majdan:

"BERLIN — Get serious or get played, President Barack Obama told President-elect Donald Trump here Thursday — warning his successor that he’ll lose elections and people will die if he doesn’t shape up." - http://www.politico.com/story/2016/11/barack-obama-donald-trump-serious-231571

Czy naprawdę prezydent Barack Obama ostrzegł że ludzie będą umierać? To kiedy strzał z Aurory?

Jak na razie Trump i jego zwolennicy delikatnie strofują protestujących, w miastach-twierdzach lewactwa, dając im do zrozumienia, że wiedzą iż są to płatni demonstranci podjudzani przez media. Sytuacja przypomina wypisz wymaluj przygotowania do Majdanu, czy słynnej arabskiej wiosny. To pewnie dlatego na siłę zaczęto importować do USA tysiące Arabów. Mięso armatnie komuchów?

To dlatego Obama powiedział, że zasada wolności słowa jest kręgosłupem, którego nie wolno ruszać. Tyle tylko że ta wolność jest opacznie rozumiana. Wszystko wolno mówić tylko lewakom, ale broń Boże choć słówko przeciw ich ideom, zamiarom i niecnym czynom. Tylko 'black life matters".

Uwagi Obamy były jego największą tyradą dotyczącą protestów wywołanych w miastach takich jak Los Angeles, Nowy Jork, Portland i Waszyngton, które media amerykańskie usiłują pokazać jako ogólnokrajowe, a co nie jest prawdą.

Zresztą wszystko to do czasu, kiedy rządy obejmie ekipa Trumpa. Wystarczy przypomnieć jak szybko i skutecznie Rudi Guliani zaprowadził ład i porządek w NYC w czasie gdy był majorem miasta.

W Stanach Zjednoczonych wróci "law & order" tak jak zapowiedział w kampanii Prezydent-elekt.

Trump już w jednej z pierwszych swoich wypowiedzi jako prezydent-elekt stwierdził: "zakończyłem bardzo otwartą i udaną prezydencka kampanię wyborczą. Teraz jednak zawodowi demonstranci, którym media mącą w głowach, protestują. To bardzo niesprawiedliwe!"

Następnego dnia Trump ulegając poprawności politycznej lub z czystego rozsądku, rano pochwalił "pasję" swoich adwersarzy. "Kocham fakt, że małe grupy protestujących prezentują tak wielką pasję do naszego wielkiego kraju. Wszyscy powinniśmy się zjednoczyć i być dumni!" Ironia? Chyba tak.

Sojusznicy Trumpa nadal jednak krytykują protesty. Były menadżer kampanii, pani Kellyanne Conway, wezwała Obamę i Hillary Clinton, aby wypowiedzieli się co do protestów, na co Clinton odpowiedziała że ci co maszerują "jęczą i płaczą" (za nią ma się rozumieć). Ale oni dopiero zaczną jęczeć i płakać jeśli im rozsądek nie wróci do głowy, a dolary przestaną trafiać do kieszeni.

Były burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani, który był brany pod uwagę jako następny sekretarz stanu (choć wolałbym go jako prokuratora generalnego lub szefa bezpieczeństwa narodowego), odniósł się do demonstrantów określając ich jako "zbirów i bandytów". Cała prawda prosto w oczy.

PS. Słyszałem dobry pomysł jak pozbyć się płatnych prowokatorów. Należy ich spryskać mocnymi perfumami. Wówczas nie tylko by się rozpierzchli, ale i smród po nich by zaginął.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(21 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Piątek, 18 listopad 2016 12:54