Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Europejski wentyl bezpieczeństwa
Kategoria: Polityka na świecie   Piątek, 30 grudzień 2016 03:47 Autor: admin

Europejski wentyl bezpieczeństwa

Jak wszyscy wiemy, przyjmowanie uchodźców było jednym z najgorętszych tematów tego roku. Również, a może i przede wszystkim w Polsce, gdzie ostatecznie rozlokowano kilkanaście bądź kilkadziesiąt rodzin w ramach jakiejś prywatnej inicjatywy. Większość z nich szybko wyjechała do Niemiec. Tak jak i wielu Polaków, gdy tylko dano im taką okazję. Szanse na inny obrót sytuacji były jednak spore, szczególnie po groźbach ze strony rozmaitych komisarzy i naczelników. Nie mniej, Polska nie ugięła się pod żądaniami Berlina, ku uciesze ciemnogrodu i ku złości politycznie poprawnych faszystów, którzy chcieli zapunktować u ,,światłych Europejczyków” jako Ojczyzna Tolerancji.

Inną drogę obrała większość krajów członkowskich Unii Berlińskiej. Choć europejskie służby bezpieczeństwa zapewniały wszystkich, że przesiew kandydatów do życia w luksusie jest bardzo szczegółowy, praktyka okazała się być zupełnie inna. Podobnie zresztą jak wiek czy tożsamość większości przybyszów, ale to akurat żadna nowość. Nie można mieć nawet pretensji do Kościoła Politycznej Poprawności, bo skoro obowiązkowe badania lekarskie czy sprawdzanie dokumentów jest czymś nad wyraz rasistowskim, to przecież Unia Berlińska nie mogła tego czynić i być jednocześnie wierna swym zapchlonym wartościom. Pozostawało więc ,,herzlich willkommen”, malowanie ulic kredkami i marsze poparcia.

Przechodząc do oceny sprawności umysłowej europejskich polityków, nie sposób mi się oprzeć wrażeniu, że to wszystko ma jakiś głębszy sens. Europa jest i tak zaściankiem, nie dorównuje gospodarczo, militarnie czy technologicznie państwom z innych kontynentów. Demografia wszędzie podupada, a niewydolne i skrajnie niesprawiedliwe systemy emerytalne i służby zdrowia, wprost dobijają tych, którzy jeszcze mają czelność oddychać. W połowie krajów galopuje bezrobocie, drastycznie zwiększa się odsetek ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie, a cały sens życia ludności sprowadza się do konsumpcji toksyn sprzedawanych z nalepką żywności, do wiary w łgarstwa mediów, do odwiedzania galerii i kupowania w nich plastikowego szajsu made in China and India.

Czy zatem celem tychże polityków mogłoby być dalsze pogrążanie Europy, już i tak dostatecznie pozbawionej własnej kultury, tożsamości i narodowych rządów, na rzecz dyktatu globalnych korporacji i banków? Czy naprawdę parę milionów imigrantów zrobiłoby jakąkolwiek różnicę? Jaką, poza przybyciem kolejnych pizzeri, kiosków, kebabowni, taksówek i sprzedawców telefonów komórkowych? Jaką, poza zwiększonymi wydatkami na rozmaite programy socjalne? Jaką, poza zwiększonymi napięciami i niepokojami społecznymi, których jeśli nie spowodują imigranci, to spowodują to niewątpliwie zmiany w prawie pracy (Francja), wprowadzanie umów jak TTiP czy CETA, niszczenie rolnictwa przez GMO, upadek strefy euro (Grecja), bezrobocie (Hiszpania) czy jakieś zadymy sponsorowane przez Sorosa & Spółkę (Polska)?

Warto przyjrzeć się więc tak zwanym partiom anty systemowym i populistycznym jak np. Alternatywa dla Niemiec, Front Narodowy, Partia Wolności, Liga Północna czy Ruch Pięciu Gwiazd. Są one rzecz jasna populistyczne jedynie w porównaniu do partii systemowych, a to dlatego, że prezentują poglądy większości swoich obywateli i interesują ich interesy kogoś poza wąską garstką najbogatszych i pijawek przyssanych do budżetu. W Polsce można zatem przyjąć, że populistyczna jest każda partia, którą interesuje około 30 milionów obywateli, a nie jedynie ten 1 milion uprzywilejowanych.

Czym są one w istocie? Wyzwaniami rzuconymi systemowi, a może jeno wentylami bezpieczeństwa? Tutaj ścierają się dwa zupełnie różne światy: jeden jest optymistyczny i każe wierzyć, że są ludzie zdolni zwalczać skorumpowany system, gdy tymczasem drugi jest pesymistyczny i twierdzi, że system jest tak wszechpotężny, iż nawet nie powstaje w jego ramach nic, co mogłoby stanowić dla niego jakiekolwiek zagrożenie. Ja jako polityczny realista muszę stanąć i tym razem pośrodku, bo i mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, że to tu leży właściwe rozwiązanie tej zagadki.

Przede wszystkim widzę, iż polityka obecnych europejskich przywódców napędza tym populistom wyborców. Oficjalnie tego typu partie zwalcza się, głównie z pomocą medialnej nagonki. W dłuższej perspektywie czasu większość osób staje przeciwko zakłamanym mediom i tym samym przekierowuje swoje poparcie w stronę tych, którzy są przez te media zwalczani.

W sytuacji gdy większość Europejczyków nie darzy już choćby najmniejszym zaufaniem kanclerz Merkel czy prezydenta Hollande, ich samobójcza polityka ponownie powoduje, że ich poparcie spada i tym samym trafia ono do tzw. populistów. Tym samym kanclerz Merkel może zgodnie z prawdą stwierdzić, że robiła wszystko co jej tylko kazano, zwalczała przy tym alternatywne partie i nie odpowiada w żadnym stopniu za to, że mogą one wkrótce dojść do władzy. Jej wina jest tu jednak oczywista – wszakże im istnieje większa różnica między działaniami europejskich liderów, a poglądami większości społeczeństw, tym też większym poparciem cieszą się partie przeciwne systemowi.

Podobną sztuczkę zastosowano we Włoszech, Hiszpanii, Anglii, Szwecji, Grecji czy w Austrii. Im mniejsza skuteczność lokalnych, krajowych i europejskich polityków, im jest więcej problemów toczących te kraje niczym nowotwory, im większe ubóstwo, gorsze standardy życia i przekierowywanie centrum świata poza Europę, tym większym poparciem cieszy się każdy populista.

Tutaj pojawia się jednak zasadnicze pytanie: dlaczego europejski system miałby celowo oddawać wyborców tym, którzy są systemowi przeciwni? W dodatku świetnie przy tym grając tych zatroskanych o losy demokracji, która zostanie zagrożona, gdy tylko dopuści się populistów do władzy?

Odpowiedź tkwi w Ameryce, a szczególnie w wyniku ostatnich wyborów prezydenckich. Jak do tej pory te jedyne supermocarstwo zaczęło ostatnimi czasy przegrywać i powielało wiele rażących błędów w swej polityce zagranicznej. Poskutkowało to zakończeniem etapu jednobiegunowości i zwiększyło zasięg oddziaływania innych graczy na arenie międzynarodowej. Potwierdził to nawet nieoficjalnie Henry Kissinger, popierając wizję świata w którym parę mocarstw miałoby balansować na tej samej linii i utrzymywać wszystko w ryzach, dzięki daleko idącemu wyrównaniu potencjałów kilku krajów.

Nie jest to z jego strony żaden miły gest w kierunku Rosji czy Chin, a próba wyjścia sposobem ,,na kraba” z tej patowej sytuacji, w jakiej znalazły się Stany Zjednoczone. Utraciwszy swą hegemonię i zmuszone do większego izolacjonizmu, stwierdziły w końcu publicznie, że tylko ich dobroć każe im oddać pola pozostałym rywalom. Tak jakbyśmy uwierzyli w to, że powodem nie jest cały szereg ich błędów i pomyłek.

Zakończenie etapu jednobiegunowości skutkuje tym, iż wiele europejskich ,,elit” budzi się z pro-amerykańskiego snu i marzy znów o tym, by odzyskać suwerenność. Nie sposób tego dokonać jednak, gdy Amerykanie wtrącają się w wewnętrzne sprawy każdego kraju i utrzymują na ich terenie znaczną ilość baz wojskowych. Sygnałem był zatem wybór kandydata, który być może zamknie kilka z nich i pozwoli Europie na większą samodzielność.

W tej sytuacji Europa tworzy anty systemowe partie i napędza im poparcia, by w odpowiednim momencie takie partie zdobyły władzę (przy udawanym wrzasku i jazgocie salonu) i wprowadziły swoje kraje na bardziej pro-narodowy kurs. Szczególnie marzyć o tym muszą Niemcy, którzy śnią nocami o czymś znacznie większym niż kierowana przez nich Unia. Nie dziwota zatem, że tak bardzo przestraszyli się obecności Amerykanów w Polsce i byli nawet przez nich podsłuchiwani.

Jeśli mam rację i prezydent Trump zdecyduje się np. na zamknięcie bazy Ramstein, wkrótce potem scena polityczna wielu krajów Europy zmieni się w sposób drastyczny. Populiści odrzucą globalizm i zaczną w sposób wyjątkowo egoistyczny dbać o interesy swoich krajów, kierowanych tym razem przez ich własne salony, a nie przez agencje wywiadowcze innych mocarstw.

Jak w tej sytuacji należy postrzegać to, co zwykliśmy nazywać ,,głupotą”? Czy ,,głupota” kanclerz Merkel jest faktycznie GŁUPOTĄ? A może to właśnie kanclerz Merkel otworzy szampana, gdy Front Narodowy zdobędzie władzę we Francji? Wszakże Front jak i Alternatywa istnieją i rosną w siłę tylko dlatego, że ona zgrywa ,,głupią” i postępuje ,,głupio”. Gdy dojdzie co do czego, ona i jej koledzy będą mogli zaplanować nową przyszłość dla Europy i tym razem uczynią to wedle swojej wizji, a nie pod dyktat kogokolwiek innego. Zbliżenie Niemiec z Rosją ma również służyć temu, by amerykańska wizja Europy stała się przeszłością.

Co w tej sytuacji uczyni Polska? My też mamy nasze wentyle bezpieczeństwa. Wszystko wskazuje jednak na to, że są to wentyle stworzone nie po to, by wprowadzić Polskę na inną drogę, ale właśnie po to, by ją na tej drodze utrzymać. Gdy Amerykanie spakują bagaż i wyjadą z Europy, my jako jedyni będziemy osuszać chusteczki i pozostaniemy sami. Znowu zdani na łaskę i niełaskę swoich sąsiadów, którzy zachowają się jak rozwydrzone bachory pozbawione opieki ze strony rodziców. No i byłoby to może nawet naszym błogosławieństwem, gdyby ktokolwiek w polskim MSZ potrafił myśleć.

Robert Grünholz

 

Źródło: Blog Roberta Grünholz


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(11 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 30 grudzień 2016 05:26