Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Głębokie państwo kontra Donald Trump, z Ukrainą w tle
Kategoria: Polityka na świecie   Piątek, 20 styczeń 2017 08:57 Autor: admin

Głębokie państwo kontra Donald Trump, z Ukrainą w tle

Jak zauważono 6 stycznia:

Gdy Hillary Clinton została pokonana w wyborach prezydenckich USA, odpowiednie siły rozpoczęły kampanię zmierzającą do delegitymizacji prezydenta elekta Donalda Trumpa.

Ostatecznym celem intrygi jest wykopanie go z urzędu i zastąpienie kimś, na kim można polegać, jak wiceprezydent elekt Pence. Gdyby to okazało się niemożliwe, spiskowcy mają nadzieję, że proces delegitymizacji przynajmniej uniemożliwi Trumpowi zmianę głównej trajektorii politycznej, zwłaszcza w polityce zagranicznej. Głównym problemem jest tu reorientacja kompleksu wojskowego Stanów Zjednoczonych i ich popleczników w NATO z wojny z terrorem w stronę bezpośredniej konfrontacji z głównymi potęgami, takimi jak Rosja i Chiny.

Nowe możliwości otworzyła kampania głębokiego państwa skierowana przeciwko Trumpowi i publikacja całkowicie fałszywych, a tym samym nieweryfikowalnych, anonimowych twierdzeń, które obejmują oszczerstwo, że Trump zabawił się w moskiewskim hotelu, co rosyjskie służby specjalne wykorzystują do manipulowania nim.

Podobnie jak wiele oszczerstw rzucanych przeciwko Trumpowi za pośrednictwem pełnomocników kampanii prezydenckiej Clinton, te nowe zdają się pochodzić ze źródeł powiązanych z Ukrainą i kręgów wspierających ukraiński „nacjonalistyczny” (aka faszystowski) pucz.

Nowe twierdzenia o Trumpie przyszły w postaci 35 stron „raportów” spisanych przez anonimowego (ponoć) byłego brytyjskiego agenta wywiadu, pracującego dla prywatnej amerykańskiej firmy, datowanych od 20 czerwca do 13 grudnia 2016. Znajdujemy w nich, że Rosja ma jakieś taśmy z Trumpem oglądającym gry seksualne w 2013 roku, że urzędnicy kampanii Trumpa koordynowali z Rosją przecieki z kampanii Clinton i że zaangażowany był w to wszystko rosyjski prezydent Putin.

Oto jak ten – jak się twierdzi – były oficer operacyjny wywiadu zazwyczaj opisuje w tych „raportach” swoje źródła:

W rozmowie z „zaufanym rodakiem” w czerwcu 2016 r., źródła A i B – odpowiednio: członek rosyjskiego MSZ oraz były oficer rosyjskiego wywiadu wysokiego szczebla, wciąż aktywny w kremlowskich kręgach – [powiedziały, że] władze Rosji przez co najmniej pięć lat utrzymywały znajomość z republikańskim kandydatem na prezydenta, Donaldem Trumpem i wspierały go. Źródło B potwierdziło, że operacja TRUMP miała poparcie prezydenta Rosji Władimira Putina i była prowadzona pod jego kierownictwem.

Anonimowy były brytyjski oficer operacyjny słyszy od anonimowego – jak się utrzymuje – rodaka, że dwa anonimowe źródła, jakoby mające dostęp do wewnętrznych kręgów rosyjskich, twierdzą, że gdzieś usłyszały, że coś się wydarzyło na Kremlu.

Według nich pięć lat temu Trump był wspierany i kierowany przez samego Putina, podczas gdy jeszcze rok temu nikt by nie postawił grosza na to, że Trump zdobędzie jakąkolwiek znaczącą pozycję polityczną czy wręcz prezydenturę.

W tych nowych pamiętnikach Hitlera jest dużo więcej takich nonsensów. To czysty obłęd, od a do z.

Neokonserwatysta, senator John McCain, przyjaciel ukraińskich faszystów i wróg Trumpa przekazał ten „raport” FBI (szczegóły pod linkiem), a tym samym uczynił go oficjalnym dokumentem.

Chociaż „raporty” są w oczywisty sposób fikcyjne, FBI próbowało je wykorzystać do uzyskania od sądu FISA [co to za sąd, tutaj] rozległych uprawnień do podsłuchiwania urzędników kampanii Trumpa. Na szczęście sąd odmówił albo przynajmniej zawęził wniosek.

Pierwsze „raporty” zostały stworzone w ramach badań opozycji, opłaconych przez republikańskiego kandydata konkurującego w prawyborach z Trumpem. Później były kontynuowane i opłacane przez kampanię Demokratów. Przez kilka miesięcy krążyły po Waszyngtonie. Ich rzeczowość badały New York Times, Wall Street Journal, CNN i FBI. Pomimo sporych możliwości, jakimi łącznie dysponowały te zespoły, nie udało się im zweryfikować ani jednego twierdzenia z raportów. Wszystkie publikatory powstrzymały się od opublikowania tych twierdzeń w trakcie kampanii, ponieważ nie było żadnych dowodów na ich poparcie. Teraz opublikował je BuzzFeed pomimo jednoczesnego przyznania, że nie znaleźli w nich nic, co by dało się zweryfikować.

Nawet gorzej – dyrektor Wywiadu Narodowego Clapper (który kiedyś twierdził, że nieistniejąca BMR Saddama była wysyłana do Syrii) przedstawił je Kongresowi i prezydentowi elektowi Trumpowi jako „aneks” do swojego bezpodstawnego raportu Wywiadu USA w sprawie „rosyjskiego hakowania”.

Przegląd twierdzeń zaoferował w październiku David Corn w artykule Mother Jones. Rozmawiał z rzekomym autorem „raportów”:

„Zaczęło się od dość ogólnego dochodzenia”, mówi były szpieg, który prosi o zachowanie anonimowości. Ale kiedy zabrał się za Trumpa – zauważa – natknął się na niepokojące informacje, wskazujące na powiązania między Trumpem i rosyjskim rządem. Według jego źródeł – jak mówi – „była ustanowiona wymiana informacji między kampanią Trumpa i Kremlem z korzyścią dla obu stron”.

Obecna publikacja tego steku bzdur przychodzi dzień po tym, jak członkowie gabinetu Trumpa zostali zatwierdzeni przez Kongres, i kilka godzin przed jego długo oczekiwaną konferencją prasową. Tym samym jej celem jest przyćmienie pomyślnego rozpoczęcia prezydentury Trumpa.

Istnieją oznaki, że „raporty” zostały napisane z jakimś elementem ukraińskiego nacjonalizmu i antysemityzmu w tle. Zwróćcie uwagę choćby na ten ustęp „raportu” z 26 lipca:

Jeśli chodzi o rekrutację przez FSB agentów cybernetycznych zdolnych przeprowadzić – w idealnym wypadku możliwe do zaprzeczenia – ofensywne operacje cybernetyczne, rosyjski specjalista IT z bezpośrednią znajomością tematu powiedział w czerwcu 2016 roku, że była ona często prowadzona przy użyciu przymusu i szantażu. Jeśli chodzi o „zagranicznych agentów”, FSB kontaktowała się z obywatelami amerykańskimi rosyjskiego (żydowskiego) pochodzenia, będącymi w Rosji w podróży służbowej.

Takie tropy są typowe dla antysemickiej „ukraińskiej nacjonalistycznej” (aka hitlerowskiej) narracji. („Wszyscy radzieccy / komunistyczni ideolodzy / biuraliści to Żydzi”.) Rosyjskie służby, w odróżnieniu od Mosadu, nie zatrudniają hakerów IT na bazie ich „żydowskich” powiązań etnicznych czy wierzeń. Zatrudnią każdego kompetentnego chętnego, któremu w ich ocenie mogą zaufać.

Widzieliśmy już ukraińskich „nacjonalistów” zaangażowanych w propagandowe twierdzenia na temat „rosyjskiego hakowania”. W artykule Yahoo z lipca 2016 (tuby propagandowej Clinton) Michael Isikoff napisał:

Wiosną, zaledwie kilka tygodni po tym, jak rozpoczęła przygotowywać dokumenty badań opozycji obciążające przewodniczącego kampanii Donalda Trumpa, Paula Manaforta, konsultantka Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC) Alexandra Chalupa otrzymała alarmujący komunikat, kiedy zalogowała się do swojego osobistego e-mailowego konta na Yahoo. […]

Chalupa – która sporządzała notatki i pisała e-maile o powiązaniach Manaforta z prorosyjskimi przywódcami politycznymi na Ukrainie – szybko zaalarmowała szefostwo DNC. […]

„Wystraszyłam się”, powiedziała w wywiadzie dla Yahoo News Chalupa, która jest dyrektorem „zaangażowania etnicznego” w DNC, zauważając, że była w ścisłym kontakcie ze źródłami w Kijowie, w tym z wieloma dziennikarzami śledczymi, którzy dostarczali jej informacje na temat politycznych i biznesowych kontaktów Manaforta na Ukrainie i w Rosji.

Chalupa jest również w pewien sposób powiązana z promowaną przez Washington Post listą ProPornOT rzekomo prorosyjskich witryn propagandowych. Ta strona, Moon of Alabama, też jest na tej liście (patrz: koniec artykułu). (Nawet pomimo tego, że nigdy nie dostaliśmy grosza, ani niczego innego, ze źródeł rosyjskich, że jesteśmy krytyczni wobec neoliberalnej polityki gospodarczej Putina i byliśmy plagiatowani przez finansowany przez rosyjski rząd portal RT bez żadnej rekompensaty.). Według informacji zamieszczonych na Twitterze konto ProPornOT jest „ukraińsko-amerykańskie” i używało ukraińskiego faszystowskiego salutu band organizacji OUN-Bandera, Heroiam Slava! do pozdrawiania ukraińskich hakerów atakujących Rosję. Lista ProPornOT została zaprojektowana na wzór ukraińskiego modelu stosowanego do oczerniania ukraińskich antyfaszystowskich mediów i dziennikarzy.

Chalupa jest głównym promotorem pomówień „Rosja zhakowała kampanię Demokratów”, opartych na wątpliwych dowodach (bądź na żadnych). Ten sam Isikoff z Yahoo powiedział o niej, że jest jedną z 16 osób, które ukształtowały wybory 2016 r.

Chalupa jest również:

założycielem i prezesem ukraińskiej grupy lobbystów „US United With Ukraine Coalition” (Koalicja USA zjednoczone z Ukrainą), która mocno lobbowała na rzecz przyjęcia zaproponowanej w 2014 r. ustawy w sprawie zwiększenia pożyczek i pomocy wojskowej dla Ukrainy, nałożenia sankcji na Rosjan i ścisłego dopasowania geostrategicznych interesów USA i Ukrainy.

Ponadto Chalupa koordynowała swoją anty-Trumpową i antyrosyjską kampanię z ukraińską ambasadą w Waszyngtonie:

Ukraińscy urzędnicy próbowali pomóc Hillary Clinton i osłabić Trumpa, publicznie wyrażając wątpliwość co do jego zdatności do pełnienia stanowiska. Rozpowszechniali także dokumenty implikujące udział głównego doradcy Trumpa w korupcji i sugerujące, że badali tę sprawę, z czego wycofali się po wyborach. Jak wskazało dochodzenie przeprowadzone przez Politico, pomagali też sojusznikom Clinton w wyszukiwaniu szkodliwych informacji na Trumpa i jego doradców.

Według osób z bezpośrednią znajomością sytuacji ukraińsko-amerykańska agentka operacyjna [Alexandra Chalupa], która doradzała Krajowemu Komitetowi Demokratycznemu, spotkała się z najwyższymi urzędnikami ukraińskiej ambasady w Waszyngtonie, chcąc zdemaskować powiązania między Trumpem i głównym doradcą w jego kampanii, Paulem Manafortem, a Rosją.

W związku z tym trzeba Chalupę sklasyfikować jako ukraińską agentkę, a przynajmniej jako naiwną osobę, manipulowaną przez ukraiński rząd, i tak też odczytywać jej rewelacje.

Zagraniczny wpływ na wyścig prezydencki w postaci ukraińskiego (faszystowskiego) powiązania z kampanią Clinton jest zatem o wiele bardziej osadzony w rzeczywistości niż rzekome, ale całkowicie niesprawdzone, powiązania Rosji z kampanią Trumpa.

Mamy ukraińsko-amerykańską nacjonalistyczną agentkę kampanii Demokratycznej, promującą pomówienia przeciwko Rosji i przeciwko Trumpowi we współpracy z rządem ukraińskim, mamy czarną listę ukraińsko-amerykańskiego ProPornOT, oczerniającą losowe strony internetowe o bycie „rosyjską propagandą”, i ukraińskie faszystowskie tropy w pozbawionych faktów „raportach”, mających obsmarować Trumpa jako rosyjską marionetkę. A przede wszystkim, mamy amerykańską społeczność wywiadowczą, która zawzięcie walczy przeciwko prezydenturze Trumpa, która to prezydentura prawdopodobnie przytnie wiele jej wyrośli i wybryków.

CIA, MI-6 i niemieckie BND (kontrolowane przez CIA) pielęgnowały i promowały znów bardzo aktywne ukraińskie antyrosyjskie środowiska faszystowskie od (co najmniej) końcówki lat 40. ub. wieku. W książce Narodowego Archiwum USA o Cieniach Hitlera: nazistowskich zbrodniarzach wojennych, wywiadzie USA i Zimnej Wojnie – Hitler’s Shadows – Nazi War Criminals, U.S. Intelligence and the Cold War (PDF) – stwierdza się:

Operacje brytyjskie z udziałem Bandery rozrosły się. MI6 w podsumowaniu z początku 1954 r. zauważa, że „aspekt operacyjny [brytyjskiej] współpracy [z Banderą] rozwijał się w sposób zadowalający. Stopniowo uzyskanopełniejszą kontrolę nad operacjami infiltracji i choć zysk wywiadu był niewielki, uznano, że warto kontynuować.” […]

W czerwcu 1985 roku General Accounting Office [Najwyższy Urząd Kontroli w USA] wspomniał nazwisko Łebedia w publicznym raporcie w sprawie nazistów i ich kolaborantów, którzy osiedlili się w Stanach Zjednoczonych z pomocą amerykańskich agencji wywiadowczych. W tym samym roku Biuro ds. Specjalnych Dochodzeń przy Departamencie Sprawiedliwości (Office of Special Investigations – OSI) rozpoczęło dochodzenie przeciwko Łebediowi. CIA obawiała się, że kontrola publiczna Łebedia naraziłaby na ryzyko operację QRPLUMB i że niepowodzenie w ochronie Łebedia wywołałoby oburzenie społeczności ukraińskiej emigracji. Zatem osłoniła Łebedia, zaprzeczając jakimkolwiek związkom pomiędzy Łebediem i nazistami i twierdząc, że był ukraińskim bojownikiem o wolność. Prawda, oczywiście, była bardziej skomplikowana. Jeszcze w 1991 roku CIA próbowała odwieść OSI od wystąpienia do rządów Niemiec, Polski i ZSRR o udostępnienie dokumentów związanych z wojną i z OUN. Nie mogąc pozyskać rozstrzygających dokumentów na Łebedia, OSI ostatecznie zrezygnowało ze sprawy. Mykoła Łebed’, banderowski przywódca w czasie wojny, zmarł w 1998 r. Został pochowany w New Jersey, a jego archiwalia znajdują się w Instytucie Ukrainoznawstwa (Ukrainian Research Institute) na Uniwersytecie Harvarda.

Jak na razie nie ma bezpośredniego dowodu na związek między tymi trzema antyrosyjskimi / anty-Trumpowymi akcjami, przedstawionymi powyżej, ruchem ukraińsko-faszystowskim i państwem w państwie, czyli CIA Johna Brennana. Są spójności w tonie i przekazie, trochę wspólnej historii, w tym pucz na Ukrainie w 2014 roku, oraz ta sama, spinająca wszystkie te elementy, ukraińsko-amerykańska postać w trzewiach kampanii Clinton.

Ale już choćby tylko to jest czymś więcej niż bezpodstawne twierdzenia o „rosyjskim hakowaniu” w raportach wywiadowczych DNI i właśnie opublikowanych przez MI-6 oszczerstwach. Patrząc z dystansu, te „przecieki” więcej krzywdy wyrządziły „społeczności wywiadowczej” niż prezydentowi elektowi Trumpowi.

Nie da się przewidzieć, kto wygra tę walkę – klika „głębokiego państwa”, która chce utrzymać USA na antyrosyjskim kursie, czy nieco outsider i izolacjonista Trump. Ja stawiałbym na tego artystę od bzdur, Trumpa.

W większym międzynarodowym ujęciu sama ta walka, i rozgłos, jaki się jej nadaje, powodują, że USA wyglądają jak republika bananowa, którą mają szansę się stać.

AKTUALIZACJA:

Reporter BBC Washington Paul Wood BBC powiedział dziś na antenie radia BBC:

  • widział „raport” w październiku
  • w sierpniu usłyszał od amerykańskiego wywiadu, że szef wschodnioeuropejskiego (!) wywiadu twierdził, że Rosja ma kompromitujące papiery na Trumpa
  • rzekomo istnieją taśmy audio i wideo wykonane w Moskwie i Petersburgu, których nikt nie widział

Pozostaje nam zgadywać, o którym „wschodnioeuropejskim wywiadzie” mówił…

UAKTUALNIENIE 2:

Chodzą słuchy, że sex historia Trumpa, zawarta na tych 35 stronach pochodzi z kręgów alt-right (alternatywna prawica) lub 4chan.

To nie pasuje do chronologii.

„Raporty” krążyły od sierpnia. Pomówienie o seks jest zawarte w lipcowej części raportu. Historia 4chan powstała w listopadzie (o ile mi wiadomo) i została pchnięta z 4chan do pewnego gracza politycznego, stojącego po stronie Partii Demokratycznej. Ale w tym momencie były to już stare dzieje, znane wszystkim zainteresowanym. Jest bardzo prawdopodobne, że historia 4chan była tylko przeróbką już znanego „raportu” i nic do sprawy nie dodaje.

UAKTUALNIENIE 3:

Paul Wood z BBC ma coś więcej na ten temat: Trump ‚compromising’ claims: How and why did we get here? („Kompromitujące” Trumpa twierdzenia: Jak i dlaczego do tego doszło?)

  • nic na tych 35 stronach nie okazało się prawdziwe
  • Istnieją dodatkowe twierdzenia o płatnościach z Rosji (z rosyjskiego banku) dla kogoś (nie bezpośrednio Trumpa, ale prawdopodobnie kogoś z nim powiązanego) w USA
  • twierdzenia o owej zapłacie zostały wykorzystane, aby uzyskać nakaz sądowy od FISA która dwukrotnie odrzuciła wniosek (!), ale ostatecznie w październiku nowy sędzia
    wydał nakaz
  • twierdzenia o płatności pochodzą od tajnych służb któregoś „państwa bałtyckiego”

Inne serwisy informacyjne wydają się mieszać te twierdzenia o płatności z tymi na 35 stronach. Ale to dwie różne sprawy.

Wczoraj wieczorem Clapper z DNI miał rozmowę z Trumpem – z oświadczenia Clappera trudno wywnioskować, o czym dokładnie rozmawiali. Zdaje się on nawiązywać do twierdzeń o płatności, a nie do 35 stron „raportów”.

 

Tłumaczenie/źródło: Pracownia


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 20 styczeń 2017 10:05
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Głębokie państwo kontra Donald Trump, z Ukrainą w tle