Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Powiało chłodem pomiędzy Warszawą a Berlinem
Kategoria: Polityka na świecie   Czwartek, 09 luty 2017 10:05 Autor: admin

Powiało chłodem pomiędzy Warszawą a Berlinem

Powiało chłodem pomiędzy Warszawą a Berlinem foto: twitter.com/premierrp

Wizytę pani Angeli Merkel w Warszawie można podsumować jako powiew chłodu pomiędzy Warszawą a Berlinem, przy czym zimno „jest emitowane” z obu stolic równocześnie. Niemcy nie chcą, ani uszczęśliwiać, ani zbawiać Polaków, a Polacy nieszczególnie mają zamiar uczestniczyć w inno-kulturowym eksperymencie na naszym kontynencie. Oczywiście różnic jest więcej, w zasadzie są same różnice. Nie ma praktycznie żadnych punktów wspólnych. Poza jedną szczególnie bulwersującą i żałosną sprawą. Chodzi o stosunek obu krajów do Rosji. Rządzący Polską prawdopodobnie nie rozumieją, że deklarowane przez panią Merkel poparcie dla antyrosyjskich niesprawiedliwych i bezprawnych sankcji, łamiących ład międzynarodowy – to kwestia taktyki politycznej. Poprzez którą pani Merkel usprawiedliwia swoją nieudolną politykę (w istocie nieudolną selektywnie – bo gaz pompują). Rządzący Polską prawdopodobnie postrzegają deklaracje pani Kanclerz, tak jak sami patrzą na te sprawy – w sposób emocjonalny i przesycony negatywną ideologią. Więc i tutaj nie ma żadnych zgodności, co widać chociażby w kontekście podejścia do spraw energetycznych.

Rozmowa pani Merkel z panem Dudą w cztery oczy, wskazuje na to, że mogło tam być przekazane coś ważnego i naprawdę istotnego. Spotkanie z panią Szydło, nie miało żadnego celu, było czystą kurtuazją i przemrożeniem pani Kanclerz na otwartym powietrzu. Natomiast spotkanie z panem Kaczyńskim było dziwnie krótkie. Co prawda, po tym spotkaniu był kolejny punkt wizyty, jednakże tylko nieco dłużej niż godzina na rozmowę z tłumaczem, to realnie około 15-20 minut mówienia przez każdego z polityków. Tłumaczenie trwa, część oficjalno-grzecznościowa zawsze swoje zajmuje, w konsekwencji jest ograniczenie czasu na merytorykę. Z tego, co po spotkaniu ujawnił pan Kaczyński, nie było tam niczego nadzwyczajnego o czym chciałby powiedzieć. Przywoływał wcześniejsze spotkania, czym jeszcze bardziej osłabił komunikat z aktualnie przeprowadzonego. Tak, jak nie mówi się po wyjściu z restauracji o obiedzie, jaki jadło się w niej przed rokiem, tak też nie mówi się o poprzednim spotkaniu, jak właśnie się skończyło nowe. Wniosek jest prosty – musiało tam paść coś takiego, co prawdopodobnie nie spodobało się panu Kaczyńskiemu i musiało go silnie zaskoczyć. Można odnieść wrażanie, że był nieco zdystansowany po spotkaniu? To oczywiście subiektywna ocena, mógł być zmęczony. Jednak jeżeli polityk tej rangi, po spotkaniu na takim poziomie. Nie mówi dosłownie nic, a bardziej wspomina spotkanie sprzed około roku, niż sprzed godziny, – to już samo w sobie ma swoją wymowę i znaczenie.

Jeżeli spotkanie z panem Kaczyńskim, była to rozmowa osób, które są w stanie ze sobą rozmawiać – jak miał relacjonować to pan Kaczyński, to była to rozmowa o niczym. Chociaż rozmawianie o niczym na tak wysokim szczeblu, to również jest jakieś osiągnięcie. Przecież państwo interlokutorzy mogli się poróżnić o liczne kwestie. Jeżeli więc, wynik rozmów jest negatywny w znaczeniu, że przekazano sobie nawzajem komunikaty i padło kilka trudnych deklaracji ze strony pani premier Szydło, to po co było to spotkanie?

Tego się nie dowiemy prawdopodobnie nigdy, chyba że pani Merkel będzie chciała sama przekazać nam na ten temat jakieś informacje. Bardziej będzie to widoczne w perspektywie czynów i orientacji niemieckiej polityki, niż deklaracji.

W ujęciu generalnym wizytę pani Merkel można postrzegać jako próbę przekazania rządzącym Polsce – ostrzeżenia. Niemcy widzą, co się u nas dzieje i to rozumieją jako próbę wzmocnienia naszej państwowości. Środki, metody i cele pozostawiają nam. Jednakże, jest prawdopodobnym przedmiotem ich troski, to żebyśmy trzymali się podjętych zobowiązań i działali w ramach pozwalających im na podtrzymywanie ducha wspólnoty i chociaż jej funkcjonalnego charakteru.

Miejmy nadzieję, że Niemcy przyjmą strategię przeczekania dobrej zmiany w Polsce. Jest to z punktu widzenia naszych interesów strategia neutralna. Oczywiście stracimy, ponieważ i tak tracimy w długiej perspektywie na relacjach z nimi i będziemy tracić, jednak liczą się przede wszystkim ramy do współpracy, które należy zachować na przyszłość.

Po zimie przychodzi wiosna, liczmy więc na to, że te chłody przeminą. Jednak pamiętajmy, że tu nie chodzi o poklepywanie się po plecach i uśmiechy. Ochłodzenie relacji jest w istocie pozorne, wcześniej były dokładnie takie same, tylko nasi politycy uśmiechali się jak do przysłowiowego sera. Niemcy od dawna prowadzą taką samą politykę wobec Polski. Robią to bardzo konsekwentnie. Oczywiście atmosfera jest bardzo ważna i dużo od niej zależy, jednak obecnie mamy do czynienia z realiami, trzeba uważać żeby w Berlinie nie postawiono na nas kreski. Poza tym jakoś musimy z nimi żyć, co nie jest łatwe od ponad 1000 lat i nigdy łatwe nie będzie. Zwłaszcza jeżeli nadal będą rządzić nami ludzie marnej reputacji i intelektualnie słabi.

 

Źródło: Obserwator polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(11 głosów)



Ostatnio zmieniany Czwartek, 09 luty 2017 15:02
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Powiało chłodem pomiędzy Warszawą a Berlinem