Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Wymiana ciosów w Waszyngtonie
Kategoria: Polityka na świecie   Niedziela, 26 luty 2017 14:29 Napisał

Wymiana ciosów w Waszyngtonie

Wbrew powszechnemu wrażeniu (poza granicami USA), że temat przejęcia władzy przez nowo wybranego prezydenta jest zamknięty, w Waszyngtonie toczy się bardzo ostra walka pomiędzy Donaldem Trumpem i jego otoczeniem oraz tzw. estabilishmentem. I to nie jest walka o osłabienie pozycji Trumpa. To jest walka o jego odsunięcie od władzy.

Sam fakt takiej konfrontacji daje do myślenia. Czyżby jednak na planie ludzkich decyzji coś w czasie wyborów poszło nie tak? Czyżby zacięła się machina realizująca scenariusz skorumpowanych elit i nagle, wbrew planom, Biały Dom został zajęty przez nieprzewidywalnego Donalda Trumpa?

Tuż po wyborach 2016 krążył na amerykańskich formach niestosowny i rasistowski niewątpliwie kawał:

- Popatrz kochanie - mówi Amerykanin do swojej amerykańskiej żony oglądając wiadomości o planowanym wprowadzeniu się do Białego Domu nowego prezydenta - pierwszy raz w historii biały milioner wprowadzi się do mieszkania, które zostaje opuszczone przez czarną rodzinę...

Kawał oczywiście jest skandalicznie niepoprawny politycznie, ale może oddaje w jakimś sensie skalę zaskoczenia tą zamianą?

Klarownego obrazu tej walki o władzę oczywiście nie widać. Widać zamieszanie medialne: doniesienia o trwającym zamachu stanu służb specjalnych przeciwko Donaldowi Trumpowi przeplatają się ze informacjami o zdecydowanych ruchach nowego prezydenta, który zarzucił wprost FBI, że te nie potrafi zatrzymać źródeł przecieków, które dostają się do prasy, pochodzą z operacyjnych i często nielegalnych działań podsłuchowych i są wymierzone wprost w Donalda Trumpa. Prezydent zażądał, by FBI wykonało swój obowiązek powstrzymania tych przecieków NATYCHMIAST.

Ciekawy anglojęzyczny materiał z Vin Armani Show opisuje cały ten splot przetasowań wokół Donalda i Białego Domu.


Is A Deep State Coup Underway?

Z kolei Biały Dom domagał się od FBI by to oficjalnie wypowiedziało się, że nie ma żadnych dowodów potwierdzających zarzuty sformułowane przez The New York Times i The Washington Post (cóż za uroczy duet!), jakoby sztabowcy kampanii wyborczej Trumpa kontaktowali się w czasie jej trwania z Rosjanami. FBI w osobie niechlubnego Jamesa Comeya odmówiło komentarza w sprawie zasłaniając się frazą, że śledztwo trwa i wobec tego FBI nie może w tej sprawie zabierać głosu. Ciekawe, że w sprawie maili Hilary Clinton w trakcie trwania śledztwa przeciwko niej pan Comey co i rusz ogłaszał, że nie ma w tych mailach niczego niepokojącego...

Silnym ciosem w powstającą administrację Trumpa była sprawa gen. Flynna, który właśnie objął funkcję doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. W kilka dni po zatwierdzeniu go na tej funkcji został zmuszony do złożenia dymisji, albowiem media (sic!) ujawniły stenogram podsłuchanej rozmowy między generałem i rosyjskim ambasadorem (jeszcze w czasie trwania kampanii wyborczej), gdzie Flynn powiedział jedno zdanie: że jak Donald Trump już obejmie stanowisko prezydenta, to rozważy kwestię sankcji nałożonych na Rosję przez USA. Zdanie samo w sobie może nie było zręczną deklaracją, ale z pewnością nie miało w sobie takiego potencjału, by zmusić Flynna do rezygnacji. A jednak zmusiło. Co ciekawe ujawniło nielegalny podsłuch telefonu generała oraz nie spowodowało karnych sankcji wobec mediów, które ujawniły tajny operacyjny materiał do wiadomości publicznej. Cóż, sitwa się trzyma mocno.

Wszelako wiele wskazuje, że lada dzień estabilishment może się spodziewać rewanżu za Flynna i będzie to ciężki knock out. Jego celem będzie dość odrażająca postać, jaką jest John McCain. Centralna postać w machlojkach politycznych Busha, Clintonów oraz Obamy, wysłannik od brudnej roboty, często nazywany w sieci McTraitor (McZdrajca) staje wobec groźby zarzutu o zdradę stanu. Wikileaks opublikowało korespondencję pomiędzy sztabem wyborczym McCaina a Przedstawicielstwem Rosji przy ONZ w czasie kampanii wyborczej w 2008 roku. Wynika z niej jednoznacznie, że McCain miał czelność wystąpić do Rosjan z propozycją dofinansowania jego kampanii wyborczej. Rosjanie oczywiście odmówili pisząc kulturalnie, że nie finansują wyborów poza granicami swojego kraju. Ale sam fakt jest skandalem najwyższej rangi. No i czekamy co z niego wyniknie. Nawiasem mówiąc ambasador Witalij Czurkin, do którego sztab McCaina się zwrócił z tą propozycją zmarł na zawał serca 19 lutego 2017, na dwa dni przed ujawnieniem skandalu z McCainem. Dziwna koincydencja, nieprawdaż?

Tymczasem partia demokratów oficjalnie głosi, że doprowadzi do impeachmentu Donalda Trumpa. Pierwszą wersją planu było ogłoszenie, że jest on... chory psychicznie. To dokładnie zostało oficjalnie powiedziane. W ostatnich dniach pojawiła się druga wersja planu, która zakłada, że Donald Trump zostanie odsunięty od władzy najdalej do roku 2020. I ma się to odbyć dzięki temu, że demokraci powołają specjalne komórki, które będą analizować każdą decyzję prezydenta pod kątem jej zgodności z prawem, z jego deklaracjami i czy nie zachodzi w nich konflikt interesów - jednym słowem będą robić to wszystko, czego nie zrobiono za czasów Baracka Obamy. I co było oczywiste w przypadku Fundacji Clintonów, ale tam oczywiście ten temat nikogo z demokratów nie interesował...

Więc wcale nie jest tak, że mamy przed sobą 4 lata pewnej prezydentury Donalda Trumpa. W najlepszym razie mamy przed sobą 4 lata walki o utrzymanie prezydentury przez nowego prezydenta. I nie koniecznie będzie to sprzyjać pozytywnemu rozwojowi wydarzeń w USA. A co z tego będzie miał świat?

 

Źródło: efektsetnejmalpy.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 28 luty 2017 19:41