Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Skoro w Polsce wg KOD jest dyktatura (mimo demokratycznych wyborów), to jak nazwać fakt, że Europą rządzi garstka niewybieralnych urzędników?
Kategoria: Polityka na świecie   Poniedziałek, 24 kwiecień 2017 11:56 Napisał

Skoro w Polsce wg KOD jest dyktatura (mimo demokratycznych wyborów), to jak nazwać fakt, że Europą rządzi garstka niewybieralnych urzędników?

KOD, spora część opozycji, środowiska Gazety Wyborczej oraz byli komuniści od 1,5 roku nieustannie utyskują, że w Polsce panuje dyktatura. "Reżim PiS" ma ich zdaniem dokonywać "gwałtu na prawie i zasadach na jakich oparto III RP", tylko dlatego, że zaczął realizować swój przedwyborczy program, który wyniósł go w demokratycznych wyborach do władzy. Skoro to ma być "dyktatura", to powstaje pytanie - jak nazwać sytuację, w której Europą rządzi garstka niewybieralnych przez społeczeństwo urzędników, posiadających uprawnienia, które sami sobie nadają?

Pytanie postawione w powyższym akapicie jest o tyle zasadne, że na czele Unii Europejskiej stoi obecnie Jean-Claude Juncker - człowiek uchodzący za pijaka, oskarżony w swoim kraju o dokonywanie potężnych przekrętów podatkowych, których celem była maksymalizacja zysków kosztem innych państw Europy. Ów człowiek, mający wyraźną słabość do alkoholu, nie został wybrany na swoje obecne stanowisko w drodze powszechnej i demokratycznej elekcji. Gdyby bowiem miał stanąć do w pełni demokratycznego wyścigu o fotel przewodniczącego Komisji Europejskiej, to przegrałby z kretesem. I tutaj upatruję prawdziwego powodu kryzysu europejskiej tożsamości. Fakt, iż Europą rządzi obecnie garstka niewybieralnych przez społeczeństwo urzędników, posiadających uprawnienia, o których sami sobie decydują, najbardziej chyba zniechęca przeciętnego Europejczyka do idei wspólnej Unii.

Ci niewybieralni w demokratycznych zasadach urzędnicy podejmują dziś decyzje o kluczowym charakterze dla wszystkich mieszkańców Europy. To oni są odpowiedzialni za poważne kryzysy (zadłużenia, migracyjny), które niszą dziś Europę od środka. Pretensje i żale Jean-Claude Junckera o to, iż "premierzy państw członkowskich za bardzo słuchają swoich wyborców" tylko pogłębiają negatywne dla UE tendencje. Przypomnijmy, że podczas debaty na temat stanu Unii Europejskiej, jaka odbyła się w maju ubiegłego roku w Rzymie, przewodniczący KE wypowiedział następującą opinię:

"Too many politicians are listening exclusively to their national opinion. And if you are listening to your national opinion you are not developing what should be a common European sense and a feeling of the need to put together efforts. We have too many part-time Europeans."

Co można przetłumaczyć jako:

"Zbyt wielu polityków słucha wyłącznie opinii własnego kraju. A jeśli słuchasz swojej opinii krajowej nie rozwijasz się, co powinno być wspólnym europejskim dążeniem i poczuciem konieczności połączenia starań wszystkich polityków. Mamy zbyt wiele Europejczyków w niepełnym wymiarze czasu."

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - im więcej tego typu wypowiedzi będzie padać z ust czołowych eurokratów, tym pewniejsze będzie to, iż Unia się rozpadnie. I to szybciej niż nam się wydaje. Jeśli chcemy, aby ta w sumie piękna idea wspólnej Europy przetrwała, musimy dążyć do jak najszybszego "udemokratyzowania" Brukseli oraz obowiązujących tam procedur. Bez tego niechęć do unijnych instytucji reprezentowanych twarzami Junckerów, Timmermansów i Tusków z miesiąca na miesiąc będzie coraz większa.

 

Źródło: niewygodne.info.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(13 głosów)



alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Skoro w Polsce wg KOD jest dyktatura (mimo demokratycznych wyborów), to jak nazwać fakt, że Europą rządzi garstka niewybieralnych urzędników?