Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Podwójny standard syryjskiej broni chemicznej
Kategoria: Polityka na świecie   Piątek, 13 wrzesień 2013 08:04 Autor: admin

Podwójny standard syryjskiej broni chemicznej

Podwójny standard syryjskiej broni chemicznej foto: Wikimedia Commons

Ruszyły negocjacje w kwestii opracowania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, poświęconej objęciu syryjskich składów broni chemicznej międzynarodową kontrolą, a de facto przekazania jej w ręce sił od konfliktu niezależnych. O ile w tym szczególnym przypadku decyzja ta jest słuszna i korzystna, to w kategoriach generalnych obrazuje po raz kolejny podwójny standard w relacjach międzynarodowych. Beneficjentami tej decyzji będą, w aspekcie strategicznym, państwa dążące do likwidacji państwa syryjskiego w obecnym kształcie. 

Zgoda rządu syryjskiego na oddanie broni chemicznej jest decyzją słuszną, ale tylko w tym konkretnym wypadku oraz w zaistniałej sytuacji. Należy bowiem zwrócić uwagę, że jest to jeden z rzadkich przykładów w dziejach relacji międzynarodowych, kiedy jakieś państwo oddaje własne uzbrojenie – w dodatku znajdując się w trakcie działań wojennych i będąc przedmiotem agresji ze strony innych państw. Nie oznacza to jednak, że podobne działania nie miały już w przeszłości miejsca, aczkolwiek pojawiły się w warunkach całkowicie pokojowych. Przypomnijmy chociażby kazusy z procesu denuklearyzacji, który, po upadku ZSRR, objął m.in. Ukrainę, czy Białoruś. Jednak wówczas, w zamian za rezygnację z posiadania broni jądrowej, Kijów i Mińsk otrzymały gwarancje bezpieczeństwa i to ze strony aż od trzech mocarstw: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Federacji Rosyjskiej. W przypadku Syrii taka sytuacja nie pojawia się.

Ze strategicznego punktu widzenia rządu syryjskiego, decyzja ta może być poczytywana za porażkę. Warto w tym kontekście przypomnieć kazus Libii, która przed 2003 r. zdecydowała się na pozbycie ze swojego terytorium zarówno gazów bojowych, jak i zaprzestania prac nad bronią jądrową, co zresztą w efekcie stało się przyczyną, 6 lat później, podjęcia decyzji o bezkarnym napadzie na to terytorium przez kilka państw NATO, jak niegdyś podkreślał jeden z amerykańskich ekspertów [1]. O ile jednak Libia „zapracowała” m.in. w ten sposób na zewnętrzną interwencję, i to w sposób dobrowolny, to Syria została zmuszona do rezygnacji z części własnego uzbrojenia. Uczyniła to nie otrzymując w dodatku w zamian żadnych gwarancji bezpieczeństwa prócz mglistej obietnicy odsunięcia w czasie oficjalnej interwencji zbrojnej (wsparcie nieoficjalne dla zbrojnej opozycji ze strony mocarstw jest udzielane niemalże od początku wybuchu rebelii).

Podniesienia wymaga także aspekt strategiczny – w wypadku lądowej interwencji państw zachodnich lub wspieranych przez nie islamistycznych monarchii z Zatoki Perskiej, Syryjczycy zostali pozbawieni ostatecznego argumentu obrony przed żołnierzami sił interwencyjnych (nawet metodami nielegalnymi). Sytuacja te potencjalnie będzie w dodatku dotyczyła państwa członkowskiego ONZ, które za wszelką cenę stara się obronić własną suwerenność, potencjalnie sięgając po ostateczne metody „z piekła rodem”. Oznacza to, że na miarę swojej możliwości Syria pozbędzie się broni o charakterze odstraszającym. Zakładając, per analogiam, hipotetyczny scenariusz metod obrony przed siłami interwencyjnymi, potencjalnie przedsiębrany np. przez Stany Zjednoczone, które z jakichś powodów nagle znalazły się w stanie ekstremalnego zagrożenia istnienia ich państwowości, należy przyjąć, że Waszyngton długo nie zastanawiałby się w sięgnięciu po ostateczny argument. Co ważne – takie postępowanie byłoby całkowicie zrozumiałe. Czy wtedy jednak ktoś wówczas oponowałby?

Następną kwestią do rozważenia pozostaje aspekt taktyczny analizowanej kwestii. Problematyka oddania broni chemicznej pod międzynarodową kontrolę sprowadza się wprost do warunków, na jakich miałby ten proces przebiegać. Przy założeniu, że broń ta będzie zabezpieczona przez osoby posiadające status inspektorów ONZ, nie wolno wykluczać, że część z nich, jeśli nie większość, będzie pracowała dla obcych wywiadów, starając się zdobyć jak najwięcej informacji nt. Syrii. Syryjczycy zresztą nie raz zdawali sobie sprawę z tego rodzaju zagrożenia, nie zgadzając się, aby jacykolwiek wysłannicy międzynarodowi byli obywatelami amerykańskimi, brytyjskimi itp. tj. z krajów aktywnie zaangażowanych w wojnę przeciwko Damaszkowi. Podejście takie jest także całkowicie zrozumiałe. Sensownym w tym kontekście scenariuszem byłaby sytuacja, w której większość, jeśli nie wszyscy inspektorzy ONZ pochodzili z państwa sojuszniczych wobec Syrii, a przynajmniej wobec niej całkowicie neutralnych. Wówczas istniałoby spore prawdopodobieństwo, że:

po pierwsze cały arsenał rzeczywiście zostanie zabezpieczony i wywieziony z syryjskiego terytorium,

po drugie żadne istotne dla Syrii tajemnice militarne nie dostaną się w ręce niepowołane (a w rezultacie wykorzystane w przyszłych ewentualnych działaniach zbrojnych),

po trzecie wreszcie – gwarancją należytego wykonania zadania byłby autorytet mandatu ONZ, którego naruszenia nie zaryzykowałoby żadne słabsze państwa na świecie z obawy chociażby o możliwość wykluczenia z przyszłych tego rodzaju przedsięwzięć, a tym samym istotne uszczuplenie własnych pozycji na arenie międzynarodowej.

Nie można zapominać także że o nader istotnym wymiarze propagandowym (lub PR-owym) tej operacji. Większość komentatorów skupia się ostatnio na kwestiach rozgrywki wizerunkowej między Moskwą i Waszyngtonem, w której walną rolę odegrał szef polskiego MSZ Radosław Sikorski, przedstawiając skądinąd dość rozsądną propozycję „spuszczenia pary z nabuzowanego wojennego kotła” [2]. Zapomina się przy o niezwykle istotnym aspekcie wizerunkowym dla samej Syrii. Z chwilą bowiem wywiezienia broni chemicznej z jej terytorium, odpowiedzialność za jakiekolwiek jej przyszłe użycie na tym obszarze spadać będzie przede wszystkim na rebeliantów. Nie dziwi zatem ich radykalna odmowa uznania propozycji przekazania broni chemicznej w ręce rosyjskie [3].

Ponadto powyższy rozwój wypadków może okazać się dość istotnym zwłaszcza w kontekście niedawnych doniesień o rzekomym planowanym przez rebeliantów kolejnego ataku chemicznego, w formie prowokacji – tym razem z terytorium Izraela [4]. Trzeba również pamiętać, że broń chemiczna w pewnym stopniu wiązała część jednostek syryjskich w postaci konieczności zabezpieczenia składów z bronią (ochrona nie tylko w postaci strażników, ale też jednostek zdolnych do szybkiego reagowania w momencie zagrożenia). Po jej zdaniu na ręce dotychczas nieokreślonych sił międzynarodowych, jednostki te będą mogły zostać zluzowane i przeznaczone np. do walki z rebeliantami, zwłaszcza w obliczu coraz silniejszego ich dozbrajania przez państwa zachodnie, zwłaszcza USA.

Wracając do tytułowego pytania w kwestii stosowania podwójnych standardów, należy przede wszystkim podkreślić, że nacisk międzynarodowych mocarstw dotyczy tylko i wyłącznie jednego państwa, w dodatku będącego obiektem agresji ze strony supermocarstwa i jego sojuszników z Europy i Zatoki Perskiej. Zasadną propozycją, która generalnie wykluczałaby groźbę użycia broni chemicznej w przyszłości byłoby położenie nacisku na efektywne przystąpienia wszystkich państw bliskowschodnich do Konwencji o Zakazie Prowadzenia Badań, Produkcji, Składowania i Użycia Broni Chemicznej oraz o Zniszczeniu jej Zapasów [5] – w tym Izraela (który co prawda podpisał konwencję o zakazie broni chemicznej, ale jej nie ratyfikował) oraz Egiptu [6]. Nie zmienia to faktu, że zgodnie z przyjętymi założeniami arsenały z bronią chemiczną na świecie miały być w całości zlikwidowane do 2007 r. [7]. O ile w wypadku Egiptu groźba zastosowania tej broni jest mało prawdopodobna, to w wypadku Izraela pozostaje niezwykle mało prawdopodobna (wręcz nikła) – zwłaszcza w kontekście potencjalnej reakcji świata na użycie tego rodzaju środka bojowego przez „dręczący Palestyńczyków” Izrael. Podkreślić też generalnie wyjątkowo podwójne standardy per saldo, stosowane wobec tego państwa, niewątpliwie posiadającego broń nuklearną, jak i chemiczną [8], wobec którego nie są wyciągane żadne konsekwencje w kontekście m.in. wymuszenia do przystąpienia układu o nieproliferacji broni jądrowej. Należy jednak podkreślić, że posiadanie przez Izrael licznych rodzajów broni masowego rażenia stanowi wyjątkowo cenną polisę na życie dla tego państwa, którego praktycznie wszyscy, bliżsi i dalsi, sąsiedzi z wielką radością przyjęliby zaprzestanie jego istnienia. Stąd też można domniemywać, że milczenie bliżej niezdefiniowanej, tzw. „światowej opinii publicznej” w tej materii jest czasami zrozumiałe, zaś oficjalne wypominanie tego faktu często uchodzi za niepoprawne politycznie.

Podsumowując – należy podkreślić paradoks zaistniałej sytuacji. Podwójny standard, względem objęcia międzynarodową kontrolą syryjskiej broni chemicznej, w wąskim taktycznym aspekcie jest, dla samej strony lojalistycznej konfliktu w Syrii, dość korzystny. Pozostaje jednak pytanie o długofalowy aspekt strategiczny, który w tym wypadku już nie wygląda tak dobrze. Kolejnego zaznaczenia wymaga fakt, że, jak dotąd, żaden kraj zaangażowany w konflikt syryjski nie jest zainteresowany wygaszeniem tej wojny. Do Syrii, ze wszystkich stron, wartkim strumieniem płynie uzbrojenie, które zostaje szybko wykorzystane przeciwko drugiej stronie. Postawienie tamy na drodze tego potoku, według różnych szacunków, pozwoliłoby wygasić konflikt w ok. 6 miesięcy. Ponadto, o ile jednak strona lojalistyczna posiada prawne umocowanie w postaci dążeń i chęci obrony własnego terytorium, o tyle wspieranie strony rebelianckiej przez „państwa zachodnie” takiego uzasadnienia już nie posiada. Dzieje się to zwłaszcza w sytuacji, w której po tej stronie opowiadają się nie tylko ludzie realnie zainteresowani w odsunięciu ekipy Bashara al-Assada od władzy i instalacji na jej miejscu rządu bardziej „demokratycznego”, ale w przeważającej mierze zwykli terroryści rekrutujący się z Al-Kaidy i jej organizacji partnerskich, których wartości zachodnie i prodemokratyczne, delikatnie mówiąc, obchodzą tyle, co zeszłoroczny śnieg...

Marcin Domagała

______________________________________________
1. http://www.csmonitor.com/USA/Foreign-Policy/2011/0401/Libya-fallout-Why-Iran-North-Korea-now-less-likely-to-drop-nuclear-ambitions/%28page%29/2
2. Propozycję tę udało autorowi się przewidzieć w materiale z 1 września: http://www.geopolityka.org/syria-2012/2418-pomozmy-ameryce

3. http://www.euronews.com/2013/09/12/free-syrian-army-rejects-russian-chemical-weapons-proposal/

4. http://rt.com/news/syria-rebels-chemical-attack-israel-618/
5. http://www.opcw.org/chemical-weapons-convention/
6. http://www.opcw.org/about-opcw/non-member-states/; W podobnym duchu wypowiadał się 11 września także Noam Chomsky: http://www.democracynow.org/2013/9/11/chomsky_instead_of_illegal_threat_to
7. http://www.unic.un.org.pl/rozbrojenie/bron_masowego_razenia.php

8. http://www.nti.org/country-profiles/israel/chemical/


Źródło artykułu: Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Piątek, 13 wrzesień 2013 14:58
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Podwójny standard syryjskiej broni chemicznej