Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Spraw, by Ameryka zaczęła znów myśleć
Kategoria: Polityka na świecie   Sobota, 08 lipiec 2017 16:32 Autor: admin

Spraw, by Ameryka zaczęła znów myśleć

W oczekiwaniu na właśnie rozpoczynający się szczyt G20 w Hamburgu warto pokusić się o spojrzenie z lotu ptaka na rysujący się obecnie podział geopolitycznych działań, stref wpływów i interesów. I warto zauważyć kardynalną zmianę dotychczasowego postjałtańskiego układu sił międzynarodowych. Otóż awanturnicza polityka zagraniczna USA zaczyna skutkować izolacją Ameryki na scenie światowej geopolityki.

Zdaję sobie sprawę z tego, że określenie "awanturnicza polityka USA" brzmi jak stara dobra propaganda z czasów komuny. Samego mnie to ubawiło, ale w moim odczuciu określenie "awanturnicza" najlepiej oddaje chaos i arogancje w działaniu amerykańskich elit. O osiągnięciach Ameryki pisałem i opowiadałem ostatnio dużo. To teraz kilka relacji o tym, co świat na tę amerykańską dominację.

Korea Północna pomimo pozornego braku sojuszników na arenie międzynarodowej najwyraźniej Amerykę "olała". Przepraszam za kolokwializm, ale oddaje on precyzyjnie stosunek pana Kim Dzong Un do wciąż największego imperium na planecie. Pomimo ostrzeżeń i gróźb Pjongjang spokojnie odpalił międzykontynentalną balistyczną rakietę (ICBM) nazywając to oficjalnie "prezentem dla amerykańskich drani z okazji Dnia Niepodległości w USA" (4 lipca). Pan Kim Dzong Un zapowiedział dalszą dostawę takich "prezentów". I nic nie wskazuje na to, żeby miał się przejąć pogróżkami ambasador USA przy ONZ Nikki Haley, która "nie wykluczyła", że USA użyją wobec Korei Płn. swojej armii.

Próba wywarcia presji ze strony USA na Rosję i Chiny na forum  Rady Bezpieczeństwa ONZ, by te dwa kraje "zdławiły" Koreę, zaś Chiny - by zatrzymały wymianę handlową z Pjongjang - spełzła na niczym. Rosja i Chiny wystąpiły z inicjatywą doprowadzenia do "zamrożenia" dalszego rozwoju koreańskiego programu rakietowego w zamian za odstąpienie przez USA od ćwiczeń wojennych w tym rejonie. Inicjatywa została kompletnie zlekceważona przez większą część Rady Bezpieczeństwa. No bo co ma piernik do wiatraka?

Próba przeciągnięcia Chin na stronę Ameryki i zmuszenia ich do działań izolujących Rosję także spaliła na panewce. Dzieje się wręcz odwrotnie. Panowie Putin i Xi Jinping spotkali się w ciągu ostatnich 4 lat dwudziestokrotnie. To dość wyjątkowa częstotliwość jak na głowy największych mocarstw ekonomicznych i militarnych na świecie. Rezultatem tych spotkań jest personalna nić łącząca obydwu panów, o czym obydwaj wspominają i obydwaj też przywołują tę okoliczność jako historyczną szansę na rozwinięcie "bilateralnej" i bardzo szerokiej współpracy między Rosją i Chinami. Obydwa kraje właśnie podpisały nowy pakt o zacieśnieniu stosunków gospodarczych. No i konsekwentnie wychodzą se strefy dolara. A to już dla Amerykanów nie są przelewki.

Putin bawi się przy fortepianie czekając na Xi Jinping w jego rezydencji

Stosunki Władimira Putina i Xi Jinping są zaprzeczeniem relacji, które próbował stworzyć pan Trump z panem Xi Jinping. Trump najpierw zaserwował na deser podczas kolacji z chińskim przywódcą informację o odpaleniu bezprawnego ataku USA na Syrię. Następnie wycofał się z zapowiadanych deklaracji o współpracy ekonomicznej USA i Chin, zaś finalnie podpisał traktat o sprzedaży broni Tajwanowi, co łamię respektowaną przez USA od czasów Nixona zasadę "polityki jednych Chin". Zasada ta nie pozwalała na jakiekolwiek jednostronne umowy USA z Tajwanem (podobnie z Tybetem, Makau czy z Hongkongiem) poza oficjalnymi relacjami pomiędzy rządami USA i Chin.

Sytuacja w Syrii z punktu widzenia Amerykanów także się komplikuje w sposób zapewne nie planowany. Rosja bez żadnych ogródek występuje w roli sojusznika wojskowego prezydenta Syrii Bashar Al-Assada. W dodatku rządowe siły syryjskie we współpracy z Rosją odzyskują kontrolę na krajem. Oznacza to, że tracą tę kontrolę Amerykanie. A przecież tam jest tyle ropy! W dodatku cały ten kocioł z Turcją, Irakiem, Syrią i Izraelem zaczyna się wymykać jakiejkolwiek kontroli którejkolwiek ze stron i trudno przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń w tym regionie. No i świat się zaczyna w tej sprawie budzić, albowiem coraz więcej medialnie znanych postaci zaczyna mówić, że z tą Syrią to nie tak, jak w CNN powiedzieli...

Europa także zaczyna się z tego amerykańskiego dyktatu wypinać. Dotyczy to relacji z Rosją. Poza "zabagnioną" sytuacją na Ukrainie i osobistymi animozjami pomiędzy panem Trumpem i panią Merkel Niemcy wykonują wyraźny zwrot gospodarczy w kierunku Rosji. Właśnie  podpisały nowy pakt gospodarczy z Rosją. W dodatku stało się to w środowisku narzuconych przez USA sankcji gospodarczych wobec Moskwy, co zupełnie nie jest w smak zaoceanicznym elitom.  Nasi południowi sąsiedzi także zaczynają wypracowywać nowe relacje ekonomiczne z Rosją. Węgry wbrew polityce Unii Europejskiej i interesom USA podpisały w Rosją umowę o dostawię rosyjskiego gazu rurociągiem, który ominie Ukrainę. Polscy politycy zapewne się bardzo ucieszyli, gdy pan Trump im zapowiedział w Warszawie, że nie pozwoli na uzależnienie Polski od jednego dostawcy gazu (czyli Rosji). Ile w tym hipokryzji drugiego dostawcy gazu? Tak więc niestety stajemy się coraz bardziej atrakcyjnym dla Ameryki "użytecznym idiotą", który idzie za nią bezrefleksyjnie, w dodatku za bardzo niewielką gratyfikacją...

Spraw, by Ameryka zaczęła znów myśleć
 

Pan Trump w drodze na G20 w Hamburgu odwiedził więc Polskę - swojego najbardziej naiwnego sojusznika na kontynencie europejskim. Jak wiadomo, nie powiedział niczego, co by było zapowiedzią jakiejkolwiek istotnej zmiany w stosunkach Polski i USA. Zwiększy się obecność amerykańskich wojsk, dostaniemy amerykańskie rakiety Patriot, będziemy aktywnie przyczyniać się do utrzymywania napięcia między Rosją i Zachodem, którego nadal będziemy bastionem i wschodnią flanką, będziemy gorliwym wyznawcą NATO... W mojej subiektywnej opinii cała ta wyliczanka to wszytko, co nie leży w naszym interesie. Ale leży w "ich" interesie.

Spraw, by Ameryka zaczęła znów myśleć

Już za kilka dni zobaczymy, czy owa narastająca izolacja USA na scenie międzynarodowej znajdzie swoje odzwierciedlenie w rezolucjach szczytu G20 w Hamburgu. Szczyt właśnie się zaczął - od największej w historii szczytów G demonstracji tzw. antyglobalistów. Media dość zgodnie podają liczbę 100 tysięcy demonstrantów. Zamieszki były (i są, albowiem szczyt G20 będzie trwał do końca weekendu 8/9 lipca) brutalne - zarówno ze strony demonstrujących, jak i systemowej policji.

Warto jednak zatrzymać chwilę uwagi na liczbie 100 tysięcy uczestników sprzeciwu wobec G20. To jest reprezentacja młodych (głównie) ludzi, kórzy otwarcie mówią, że szczyt G20 to spotkanie dwudziestu najgroźniejszych przestępców świata. To jest 100 tysięcy ludzi, którzy widzą tragiczne skutki administrowania naszą planetą przez wynalazki typu G20 oraz przez rządy, które pod auspicjami tej dwudziestki realizują konsekwentnie politykę wyzysku, opresji, inwigilacji, kontroli i dominacji w interesie administratorów planety, a nie w interesie nas, Ziemian. I być może nie każdemu się podoba sposób ekspresji tzw. antyglobalistów, ale istota rzeczy jest nie w sposobie, kóry jest aktem desperacji - skoro inne sposoby zmiany sytuacji zawodzą. Istota rzeczy jest w tym, że za sprawą rządzących elit wciąż się zgadzamy na utrzymywanie tego nowotworu na organizmie Matki Ziemi, jakim są one same.

Demonstracje przy G20 w Hamburgu



Źródło: Efekt Setnej Małpy


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(8 głosów)



Ostatnio zmieniany Sobota, 08 lipiec 2017 18:20
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Spraw, by Ameryka zaczęła znów myśleć