Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Wielobiegunowość i globalizm
Kategoria: Polityka na świecie   Środa, 12 czerwiec 2013 08:19 Autor: admin

Wielobiegunowość i globalizm

Podczas tzw. Zimnej Wojny, żyliśmy w świecie dwubiegunowym. Tak przynajmniej myśli wiele osób. Jak bardzo dwubiegunowy był on jednak naprawdę? Istniały dwa supermocarstwa (Stany Zjednoczone i ZSRR), z własnymi geopolitycznymi strefami wpływów (Zachód i Wschód), próbujące kontrolować surowce i ludność świata, konkurujące między sobą.

W rzeczywistości, ten dwubiegunowy system był jedynie eksperymentem. Zachód („amerykański”) i Wschód („radziecki”) nie były (od momentu śmierci J. Stalina) wrogami, lecz dwoma systemami pełniącymi rolę narzędzi w służbie tym samym panom. Globaliści kontrolujący oba z nich próbowali sprawdzić, który z dwóch systemów nadaje się ‘lepiej’ (lepiej dla nich, oczywiście) do osiągnięcia ostatecznych celów: totalnej dominacji po zniszczeniu naturalnego wielobiegunowego świata i wielokulturowego porządku (złożonego z suwerennych narodów), opartego na organicznych wspólnotach.

Mając tę wiedzę, nie dziwi nas już to, ilu z obecnych czołowych globalistów (Paul Wolfowitz, Norman Podhoretz, itd.) służących jako podżegacze waszyngtońskiego imperializmu to dawni komuniści z trockistowskiego ramienia.

Te dwa systemy zostały wdrożone na przestrzeni czterech dekad. Oba są internacjonalistyczne. Marksistowski komunizm nawet sam nazywa siebie internacjonalistycznym, a kapitalizm finansowy, oparty na sile pieniądza, jest równie międzynarodowy, ponieważ kapitaliści nie znają granic…ponieważ pieniądz nie ma ojczyzny.

Kraje, w których wprowadzono liberalne macki kapitalizmu, dawały (i dają) swoim obywatelom iluzję „demokracji” (władzy ludu), iluzję, że ludzie naprawdę wybierają swoich reprezentantów. Większość żyjących w „Pierwszym Świecie” wierzy w to nawet dziś, gdy wszystko staje się coraz bardziej orwellowskie, a nasi tzw. demokratyczni politycy odsłaniają swoją prawdziwą, marionetkową naturę. Lecz w systemie kapitalistycznym, gdzie przez lichwiarstwo „bankierów” pieniądze wyrastają z niczego, władza nie jest w rękach ludzi, lecz w rękach tych, którzy kontrolują pieniądze… a pieniądz nie jest demokratyczny.

Z drugiej strony, w wielu komunistycznych krajach ma miejsce dość interesujące zjawisko: ortodoksyjny marksistowski komunizm, będąc antytradycyjnym i ateistycznym, a także globalistycznym i internacjonalistycznym (mającym tę samą materialistyczną i ośmiorniczą naturę, co kapitalizm), zaczął rozwijać się w różnych kierunkach w poszczególnych krajach, scalając socjalistyczny system gospodarczy z charakterem każdego narodu – naturalnej społeczności, którą zawładnął (to nie wydarzyło się w krajach kapitalistycznych, które były i nadal są poddawane olbrzymiemu praniu mózgu pod wpływem kulturalnego i społecznego imperializmu rodem ze Stanów Zjednoczonych: z wywrotowymi elementami jak Hollywood, media masowego przekazu, niszczenie własnego języka, dziedzictwa, etc.).

To była bardzo naturalna sprawa: komunizm zaadaptował się w każdym kraju, został w każdym kraju wchłonięty, a nie na odwrót, jak chcieli ci, którzy dążyli do wdrożenia na świecie antynaturalnego, zimnego i wykorzenionego dyktatorskiego systemu.

Wewnętrzny rozłam komunizmu rozpoczął się wraz z walką o władzę pomiędzy J. Stalinem, który zwracał się ku narodowi, a L. Trockim, głoszącym globalistyczny komunizm bez granic i jego „permanentną rewolucję”. A więc, przykładowo w Korei Północnej komunizm związał się ze starożytną koreańską tradycją, bogatą kulturą, jej narodową idiosynkrazją. Lider Kim Il Sung stworzył doktrynę Dżucze – typowo koreańską odmianę socjalizmu. W Rumunii Nicolae Ceausescu był wielkim piewcą bohaterów narodowych z chwalebnej przeszłości, w tym średniowiecza.

A więc to, co początkowo jawiło się jako zimny, bezduszny system dążący do zniszczenia tradycyjnych wartości jako tych „reakcyjnych”, po wdrożeniu do poszczególnych krajów został wchłonięty przez narodową idiosynkrazję, czyniąc z tradycji środek oporu.

Mamy tu ciekawą analogię z chrześcijaństwem. Wielu uważa chrześcijaństwo za pradawną odmianę komunizmu, i jest w tym trochę prawdy. Kiedy chrześcijaństwo doszło do władzy w Rzymie, podczas pierwszych kilku wieków zabraniano wszystkich innych religii, traktowanych jako pogańskie. W imperium zarówno z dogmatyzmem, jak i przemocą narzucano własną wiarę. Rzymianie byli uniwersalistami, starożytnymi globalistami. Jednak po pewnym czasie, chrześcijaństwo zostało przyjęte przez narody, i rozwinęło się na różne sposoby w różnych częściach świata, czasem włączając symbiozę ze starą tradycją. Można to zaobserwować w prawosławnym odłamie chrześcijaństwa, i jego kościołach narodowych: jest Patriarcha Grecki, Serbski, Rosyjski, itd. W przypadku rosyjskim, car był głową państwa i kościoła, tak samo jak w japońskiej tradycyjnej religii Shinto, gdzie Tenno – cesarz, był zwierzchnikiem zarówno państwa, jak i kościoła.

To samo zjawisko miało miejsce w islamie. Irańskie przysłowie mówi: „Nie islam podbił Persję, lecz Persja islam”. Zoroastrianizm i mazdeizm odegrały ważną rolę w kształtowaniu perskiego odłamu szyizmu. Także w dzisiejszej Islamskiej Republice Iranu Najwyższy Przywódca ajatollah Ali Chamenei jest zarówno religijnym, jak i narodowym zwierzchnikiem. Taką samą funkcję pełnił otomański kalif w niedawnej, oraz cesarz rzymski w starożytnej przeszłości.

Fakt, iż komunizm (tak jak chrześcijaństwo w przeszłości) rozwijał się w różnym miejscach w zgodzie z ich tradycjami, był bardzo niebezpieczny dla globalistów (trockistów i liberałów). A więc, należało położyć kres opcji narodowego komunizmu. Dlatego właśnie postanowili stłamsić „blok wschodni”, położyć kres Zimnej Wojnie i dwubiegunowości, używając kapitalistycznego liberalnego systemu jako jedynego właściwego i akceptowalnego. ZSSR i kraje Układu Warszawskiego były eksperymentem, i nie były już użyteczne, ponieważ „władcy” zakulisowi zrozumieli, że to system kapitalistyczny jest tym, który najlepiej służy ich celom.

To były narodziny “nowego porządku świata”, ogłoszonego przez Georga Busha seniora, który miał nadzieję, że wraz z upadkiem Związku Radzieckiego, Rosja i inne kraje Eurazji stracą narodową suwerenność i zostaną ujarzmione liberalizmem. Podczas lat 90-tych Michaił Gorbaczow i Borys Jelcyn tolerowali i podsycali rozkradanie rosyjskiego bogactwa przez oligarchów i międzynarodową finansjerę. Ale wraz z początkiem nowego wieku, Władimir Putin zaczął przywracać narodową suwerenność, z którego to właśnie powodu szkaluje się go na Zachodzie epitetami takimi jak „autorytarny”, „dyktator” etc.

Pojęcie wolności promowane przez liberalizm można wytłumaczyć bardzo zwięźle: jest to możliwość wyboru między coca-colą a pepsi, albo między McDonald’sem a Burger Kingiem. To nic więcej niż konsumeryzm, czysty materializm, gdzie liczy się tylko zysk…

Wszystkie kraje, które nie chciały być zarządzone w tym tzw. demokratycznym systemie, bądź z nim nie współpracowały, to kilka pozostałych krajów komunistycznych jak Kuba i Korea Północna oraz (Third Positionist) niezrzeszona Jugosławia, Irak, Libia czy Syria. Globaliści zadecydowali, że muszą zostać obalone, jeden po drugim. Najpierw każdy z tych krajów miał być demonizowany przez media (koncepcja „osi zła” była popularyzowana w tym kontekście), zastraszany, i, na koniec, zniszczony poprzez wojnę w imię wolności i demokracji.

W przypadku Syrii istniał fakt praktycznie nieznany przed wybuchem kryzysu. Mianowicie prezydent Bashar al-Assad planował stworzyć strategię Czterech Mórz, by uczynić swój kraj centrum handlu morskiego pomiędzy Morzem Czarnym, Śródziemnym, Zatoką Perską/Morzem Arabskim a Morzem Kaspijskim. Jako suwerenne państwo, o stabilnej walucie i banku narodowym Syria mogła stać się ważnym geopolitycznie punktem przecięcia. A ponieważ w Libii Muammar Kaddafi próbował wprowadzić złotego dinara, mogło to okazać się poważnym uderzeniem przeciwko zwodniczej, międzynarodowej gospodarce, opartej na dolarze.

Wracając do czasów dwubiegunowości – dwa systemy globalistyczne, z USA i sojusznikami po jednej (tzw. wolny świat), i ZSRR po drugiej, to kolejno, kapitalizm i komunizm. Te dwie ideologie nie są, jak wielu uważa, przeciwstawne, lecz sobie pokrewne, pochodzące z jednego źródła, tego samego materialistycznego światopoglądu, filozofii czy wizji kosmosu, która jest linearna i zakłada rozwój ad infinitum, nie zdając sobie sprawy z tego, że zasoby ziemi nie są bynajmniej nieskończone. Innymi słowy, kapitalizm i komunizm to dwie strony tej samej monety.

Wracając do duchowych podobieństw: można stwierdzić, że komunizm to odpowiedź na kapitalizm XIX w., tak jak chrześcijaństwo było odpowiedzią na judaizm w I wieku n.e. Judaizm jest religią etniczną. Nazywają się narodem wybranym, a ten koncept rozwijał się negatywnie w niektórych odłamach judaizmu, używany jako poczucie rasistowskiej wyższości i nadanego przez Boga prawa do ciemiężącego rządzenia pod tymi, którzy nie należeli do ich wspólnoty religijnej – gojami. Jezus przyszedł, by wybawić Żydów z klęski, więc został zabity przez faryzeuszy, tak jak prorocy przed nim. Syjonizm to współczesna wersja faryzeizmu. Następnie, św. Paweł próbował rozszerzyć nauczanie judaizmu (o tym, że istnieje absolutystyczny Bóg, stwórca niezależny od stworzenia, który nagradza tych, którzy w niego wierzą, a niewierzących karze) o ludy imperium rzymskiego, tworząc, bądź wymyślając judaizm dla pogan (w oparciu o naukę Chrystusa). Karola Marksa można uznać za św. Pawła XIX w.; nauczanie konieczności udziału w bogactwie gospodarczym dla wszystkich, nie tylko dla „elity” kapitalizmu.

Różnica pomiędzy judaizmem a innymi etnicznymi (pogańskimi) religiami starożytności jest taka, że judaizm jest pierwszą religią (z tych, które istnieją do dzisiaj), która uznawała się za jedną słuszną w głoszeniu prawdy, a wszystkie inne drogi duchowe za błędne, wszystkie inne ścieżki za nonsens. Rozwinęło się od henoteizmu (wiary w to, że Jahwe jest najpotężniejszym bogiem, ale że istnieją inni bogowie innych narodów) do ściśle monoteistycznego, zazdrosnego oddania Jahwe, jako jedynemu Bogu. Później, tę wyjątkowość „odziedziczyły” chrześcijaństwo i islam, ale tylko do pewnego stopnia. Ponieważ tak, jak komunizm w sekularnej, socjo-ekonomicznej nowoczesności, chrześcijaństwo i islam zaadaptowały się do różnorodnych warunków w krajach, w których się rozprzestrzeniały, poprzez Europę, Azję, Afrykę, a później Ameryki.

W chrześcijaństwie rozwinęły się dwa różne nurty w europejskim średniowieczu: Gwelfowie i Gibelini. Ci pierwsi bezwarunkowo popierali Watykan i papieża, byli bardzo dogmatyczni religijnie i nietolerancyjni, podczas gdy Gibelini byli narodowcami, wspierającymi różnorodność pod przywództwem króla bądź cesarza, który powinien być symbolicznym liderem religijno-narodowym. Również tutaj widać podobieństwo z komunizmem, w którym J. Stalina można uznać za Gibelina, a L. Trockiego za Gwelfa.

Rozważając pojęcia imperium i imperializmu należy zaznaczyć, że to dwa różne i w zasadzie przeciwstawne koncepty. Podczas gdy imperium integruje, tworząc kontynentalną jedność natury tellurokratycznej, która szanuje kulturę każdego narodu wchodzącego w jej skład. Imperializm to nowoczesna kupiecka parodia bez żadnych terytorialnych zahamowań, gdzie jedyną „ojczyzną” jest pieniądz; która niczego nie tworzy i nie integruje, wręcz przeciwnie, narzuca i dezintegruje, dzieli i podbija siłą bądź podstępem, uważając się przy tym za jedyny właściwy system, bądź „prawdę absolutną”.

W dzisiejszych czasach po Zimnej Wojnie jest tylko jeden imperializm, internacjonalistyczny i merkantylistyczny, zwany także globalizmem lub syjonizmem (nowoczesnym faryzeizmem). Ten imperializm z dnia na dzień staje się coraz bardziej potężny i niszczycielski, ponieważ masy nie zdają sobie sprawy z tego, co jest prawdziwym zagrożeniem, ani kto jest ich prawdziwym wrogiem. Plutokracja i lichwiarstwo (kapitalizm) są narzędziami systemu, który, aby być bardziej efektywnym, dąży do ogłupienia mas (poprzez środki masowego przekazu, telewizję, filmy hollywoodzkie, itd.) oraz do ich podzielenia (na przykład sunnici przeciwko szyitom w świecie muzułmańskim, bądź chrześcijanie przeciwko muzułmanom na Bałkanach, ale także mężczyźni przeciwko kobietom w już zsekularyzowanych zachodnich społeczeństwach, albo dzieci przeciwko rodzicom).

W geopolityce istnieją dwa ciągle nawzajem się zwalczające nurty: atlantyzm (Atlanticism) lub talassokracja (reprezentowana przez Zjednoczone Królestwo i Francję w epoce kolonializmu, a w dzisiejszych czasach głównie przez Stany Zjednoczone) i kontynentalizm lub tellurokracja, które są konceptami eurazjatyckimi, i były reprezentowane przez Imperia Środkowe (Central Empires) w przeszłości, natomiast obecnie głównie przez nowo rosnącą w siłę Rosję.

Atalntyzm jest globalistycznym systemem geopolitycznym, który docelowo chce zawładnąć całym światem poprzez handel-liberalizm, ponieważ, jak wspomnieliśmy wcześniej, uważa się za jedyną prawdę i uzasadniony system. Kontynentalizm z kolei wyznaje światopogląd wielobiegunowy, a nie ujednolicony i globalistyczny; w takim wielobiegunowym systemie z różnymi ośrodkami dominujący każdy posiada własną strefę wpływów.

Jednym z takich ośrodków mogłaby być Eurazja od Wysp Kanaryjskich po Władywostok. Kolejnym, na przykład świat arabski (G. Nasser i ideologia Baas w Iraku i Syrii), następnym zjednoczona Ameryka Łacińska (J. Perón i H. Chávez byli wyznawcami tej idei). A także Ameryka Północna, ponieważ Stany Zjednoczone są potęgą lądową i morską, która ma wystarczająco własnych bogactw naturalnych i nie musi ograbiać z surowców (ropa, gaz…) innych suwerennych państw, oddalonych o tysiące kilometrów pod fałszywym pretekstem niesienia „demokracji” i narzucania swojego socjo-ekonomicznego (globalistycznego) światopoglądu, który przez ich sterowanych polityków uważany jest za nie tyle najbardziej pożądany czy dopuszczalny, lecz za jedyny możliwy, „prawdę objawioną”.

Oto sekularny dogmatyzm kalijugi:

Kontynentalizm jest tożsamy z autarkią, totalną suwerennością. Samowystarczalnością, prawdziwą niezależnością. Za utrzymaniem naturalnych granic poprzez przyrodę, duchowość, rodzinę, naród. Atlantyzm z kolei, aby przetrwać, potrzebuje wymiany import-eksport. Utożsamia się więc z merkantylizmem, przywiązany jest do materializmu, do mamonizmu. Jest to niebezpieczna podstawa do rozwoju praktyk spekulacji finansowej i demonicznego tworzenia pieniędzy z niczego, które zniewalają ludzi lichwiarstwem.

Kontynentalizm pragnie przyjaznych stosunków pomiędzy ludźmi i narodami. Integracja terytorialna i polityczna powinna odbywać się przy obopólnej zgodzie, a wymiany kulturalne są jak najbardziej mile widziane i pożądane, jednak bez zaangażowania w sprawy wewnętrzne. Atlantyzm, kontrolowany przez pasożytniczą „elitę” złożoną z finansistów-krętaczy najeżdża i plądruje inne narody, by przetrwać, ponieważ jest to zgodne z jego pasożytniczą naturą.

Należy zaznaczyć, że, jak powiedział Jean Parvulesco, że to nie Rosję trzeba integrować z Unią Europejską, tylko Unię z Rosją (która pomimo upadku w latach 90., wciąż utrzymuje tradycyjny charakter swojej idiosynkrazji, czego nie można powiedzieć o Zachodzie).

Imperialne idee niemieckiego geopolityka Karla Haushofera, promującego eurazjatycką oś Berlin-Moskwa-Tokio powinny być badane, rozprzestrzeniane i rozwijane, by wyważyć imperialistyczne tezy anglo-amerykańskiej sfery syjonistycznej (altantyzmu), które zawsze próbują sabotować tradycyjne handlowe lądowe drogi Eurazji i dzielą eurazjatyckie narody, próbując wręcz nastawić je przeciwko sobie na podstawie wyznania bądź używając tzw. „terroryzmu islamskiego” (w rzeczywistości terroryzmu wahhabickiego z Arabii Saudyjskiej, nakręcanego przez CIA), konia trojańskiego w postaci Al-Kaidy jako użytecznego narzędzia w walce przeciwko narodowej suwerenności i niezależności, jak to widzieliśmy w Jugosławii, Czeczenii, Libii czy Syrii.

Podsumowując, to multipolaryzm i globalizm są dwoma przeciwstawnymi, nawzajem się zwalczającymi systemami, a nie kapitalizm i komunizm, które zostały wynalezione w celu zamydlenia oczu.

Felix Aleman

Tłumaczenie: Marta Dąbrówka


Źródło artykułu: Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych - Portal o Geopolityce


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Środa, 12 czerwiec 2013 15:30