Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Histeryczny rząd USA znowu próbował namącić na temat „rosyjskiej agresji”
Kategoria: Polityka na świecie   Sobota, 30 kwiecień 2016 13:15 Autor: admin

Histeryczny rząd USA znowu próbował namącić na temat „rosyjskiej agresji”

Histeryczny rząd USA znowu próbował namącić na temat „rosyjskiej agresji” foto: Wikimedia Commons/CC

W ubiegłym tygodniu [11-12 kwietnia] zdarzyła się kolejna przelotna potyczka między wojskami USA i Rosji. Dwa rosyjskie Su-24 „agresywnie śmignęły” tuż nad amerykańskim niszczycielem USS Donald Cook na Bałtyku. Doniesienia w zachodniej prasie powtarzały echem odpowiedź amerykańskich oficjeli, którzy manewry rosyjskich samolotów nazwali „lekkomyślnymi” i „prowokacyjnymi”. Sekretarz Stanu USA John Kerry posunął się nawet do zasugerowania, że „zgodnie z zasadami prowadzenia działań zbrojnych mogło dojść do zestrzelenia (rosyjskich samolotów)”. Pentagon, ze swojej strony, zwyczajnie i po prostu skłamał, twierdząc, że był to „symulowany atak”, choć rosyjski samolot zbliżył się nieuzbrojony (wings clean), wskazując na brak agresywnych zamiarów.

Czytelnicy zapewne pamiętają, że poprzednie spotkanie okrętu USS Donald Cook z rosyjskim Su-24 miało miejsce na Morzu Czarnym dokładnie dwa lata przed tym najnowszym incydentem, to jest 12 kwietnia 2014 roku. W tamtym czasie kilka witryn internetowych twierdziło, że system walki Aegis na amerykańskim niszczycielu został całkowicie zneutralizowany przez system walki elektronicznej „Chininy”, w jaki wyposażony był rosyjski samolot. Kilka miesięcy później producent tego systemu, Koncern Radio-Elektronicznych Technologii (KRET), zaprzeczył, jakoby Su-24 był wyposażony w ich sprzęt:

„Obecnie system Chibiny jest zainstalowany na Su-30, Su-34 i Su-35, więc słynny kwietniowy atak bombowca Su-24 na Morzu Czarnym na USS Donald Cook, rzekomo z użyciem systemu Chibiny, to kaczka dziennikarska. Faktycznie zdarzył się tylko bliski przelot na niewielkiej wysokości nad niszczycielem. System EW (walki elektronicznej) Chininy może całkowicie zneutralizować radar wroga, ale nie jest on zainstalowany na Su-24”.

Chociaż ubiegłotygodniowy „incydent” był na dobrą sprawę bardzo typowy dla pogarszających się w ostatnich latach stosunków Rosja-NATO, reakcja amerykańskich władz była bardzo pouczająca w tym sensie, że ujawniła, co naprawdę myślą o odradzaniu się Rosji w ciągu ostatnich 10 lat oraz o stanie „równowagi sił” na linii Wschód-Zachód.

Rosja prawdopodobnie doszła do wniosku, że pomimo pogróżek i nadętej, aroganckiej retoryki urzędników amerykańskich, może bezkarnie dokuczać amerykańskim okrętom i samolotom wojskowym. I rzeczywiście, wygląda na to, że jedynym, co Rosja – zapewne celowo – sprowokowała tymi manewrami, są kolejne pogróżki i pustosłowie.

25 stycznia br. USA jęczały, że samolot bojowy Rosjan przechwycił nad Morzem Czarnym  amerykański samolot szpiegowski w „niebezpieczny i nieprofesjonalny sposób”. Dokładnie ten sam scenariusz rozegrał się następnie 14 kwietnia, tym razem nad Bałtykiem: samolot szpiegowski USA, rosyjski myśliwiec, „niebezpieczny i nieprofesjonalny sposób” i „stwarzając zagrożenie” dla amerykańskiej załogi wojskowej. Jest jednak zupełnie oczywiste, że zbliżenie się amerykańskiego samolotu zwiadowczego do rosyjskiej granicy jest rozmyślnym stworzeniem zagrożenia dla Rosji ze strony amerykańskiego wojska, a przechwycenie intruza przez rosyjski samolot jest, zatem, w pełni uzasadnione.

Przy każdym spotkaniu z rodzaju tej najnowszej „draki” na Bałtyku Rosja eksponuje bezsilność armii USA wobec wszystkiego, co wykracza poza wojskowość drugiej kategorii. Sporo frajdy dostarcza oglądanie, jak John Kerry i S-ka próbują udawać, że jest wręcz przeciwnie. Ponadto, poprzez celowe prowokowanie takich spotkań (i jakże przewidywalnych reakcji ze strony amerykańskich polityków), rosyjski rząd stara się unaocznić globalnej publiczności notoryczną, wywołującą mdłości arogancję „wyjątkowych” Stanów Zjednoczonych Ameryki. I wygląda na to, że mu się udaje.

Weźcie pod uwagę fakt, że USS Donald Cook znajdował się na Bałtyku, 40 mil od terytorium Rosji. W wyniku tej historii powstało kilka memów internetowych, których przewodnią myślą w większości wypadków było udzielenie rządowi USA lekcji geografii i poinformowanie go, co jest, a co nie jest powszechnie rozumiane jako uzasadnione działanie.

© Cody Gladz – Facebook – Jeden z internautów wyprodukował dla Pentagonu mapę instruktażową

Oficjalnie Donald Cook „brał udział w ćwiczeniach z polskim samolotem”, a cóż może być bardziej niewinnego, niż pomaganie biednemu polskiemu wojsku!? Jednak amerykański portal Defense One, zajmujący się „bezpieczeństwem krajowym” i sprawami [czyt.: promocją] kompleksu militarno-przemysłowego, zacytował przedstawiciela amerykańskich władz, który powiedział, że działo się coś bardziej złowrogiego, a zatem i bardziej prawdopodobnego:

„W ciągu ostatnich 18 miesięcy Armia USA odnotowała wzrost aktywności rosyjskich łodzi podwodnych w tym regionie – takiego nasilenia amerykańscy urzędnicy nie widzieli od czasu zakończenia zimnej wojny… W konsekwencji, USA wzmogły inwigilację tej aktywności. Nasilenie się operacji polowania na okręty podwodne może wyjaśnić, dlaczego wojsko rosyjskie tak agresywnie zareagowało na niszczyciela [USS Donald] Cook”.*

Zatrzymajcie się na chwilę i odwróćcie sytuację. Wyobraźcie sobie, że przedstawiciel rosyjskich sił zbrojnych mówi, iż rząd rosyjski „odnotował wzrost amerykańskiej aktywności podwodnej 40 mil od swoich (USA) wybrzeży”, w związku z czym rosyjskie okręty wojenne „zwiększyły inwigilację tych okrętów podwodnych”. Oraz że wszelkie bliskie przeloty amerykańskich samolotów wojskowych nad rosyjskimi okrętami wojennymi (40 mil od wybrzeża USA) są „agresywne i prowokacyjne”. Czy nie brzmiałoby to nieco oburzająco?

Macie cholerną rację, brzmiałoby. Bo to jest oburzające i aroganckie, i odrażające, kiedy psychopatyczny rząd USA zastrzega sobie całkowicie nieuzasadnione prawo do żeglugi, latania, bombardowania i obalania – gdziekolwiek i kogokolwiek zechce. Władimir Putin jest tego aż za bardzo świadomy. I jeśli rząd oraz wojsko rosyjskie będą w dalszym ciągu prezentować mistrzostwo w samokontroli, dyscyplinie, cierpliwości i wyczuciu czasu w swoich kontaktach z nadętymi amerykańskimi oligarchami, wkrótce spora część świata może także otworzyć oczy na te fakty.

Jak niedawno skomentował redaktor Sott.net:

„Rząd Stanów Zjednoczonych i zachodnia prasa od bardzo dawna toczą wojnę informacyjną. Biorąc pod uwagę potęgę informacji oraz fakt, że żyjemy w epoce informacji, może to być najistotniejsza z toczonych obecnie bitew. I jest ona prowadzona – ni mniej, ni więcej – poprzez nas.

Ponieważ cała legitymacja zachodniego imperium (USA), wraz z jego zdolnością funkcjonowania, opiera się na ludziach wierzących w kłamstwa i propagandę przezeń produkowane, wojna informacyjna jest bardzo, bardzo rzeczywista. Z tego względu zdobywanie wiedzy i dzielenie się nią w miarę możliwości może być najlepszym z dostępnych nam środków, dającym szansę na zmianę sposobu, w jaki funkcjonuje ten świat. O ile oczywiście chcemy zobaczyć inną rzeczywistość niż świat na opak, w jakim obecnie żyjemy”.

Dla samej przyjemności obejrzenia, poniżej film z incydentu na Morzu Bałtyckim:

Joe Quinn

 

Tłumaczenie: PRACowniA

Przypis: [*] Do tego kroku USA przygotowywały się już co najmniej rok temu, kiedy to Departament Obrony wystąpił do Kongresu o dodatkowe środki w wysokości 4,8 mld dolarów, między innymi na sonary do wykrywania łodzi podwodnych – rzekomo dla wojsk broniących terytorium USA przed Rosją (!) – zob. notka na wyborczej. Teraz zabiega o kolejne 8 mld, tym razem na rozwój „zdolności podwodnych”, w tym na 9 nowych okrętów atomowych.

A udział polskiego śmigłowca SH-2G w ćwiczeniach najprawdopodobniej nie polegał na ćwiczeniu startów i lądowań, bo te przećwiczono już kilka tysięcy razy. Jest mało prawdopodobne, żeby Rosjanom taki trening przeszkadzał do tego stopnia, żeby po licznych delikatniejszych ostrzeżeniach wysłali w końcu bardzo jasny sygnał – na tyle jasny, że natychmiast zakończono manewry z udziałem polskiego śmigłowca. Chodziło raczej o to, co on robił pomiędzy lądowaniami na Cooku. Otóż Kaman SH-2G Super Seasprite jest wielozadaniowym śmigłowcem przeznaczonym do poszukiwania i niszczenia okrętów podwodnych.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(15 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 02 maj 2016 14:20
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Histeryczny rząd USA znowu próbował namącić na temat „rosyjskiej agresji”