Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie W Polsce jest bardzo silna irracjonalna fobia wobec Rosji
Kategoria: Polityka na świecie   Niedziela, 17 lipiec 2016 09:15 Autor: admin

W Polsce jest bardzo silna irracjonalna fobia wobec Rosji

 Od środowej Rady Rosja-NATO nie oczekiwano czegoś przełomowego. Ale po słowach Jensa Stoltenberga, który podkreślił, że „strony pozostały przy swoich ocenach" i że „są głębokie podziały i różnice zdań" nasuwa się pytanie: Czy jest aż tak źle?

— Pytanie zostało sformułowane w sposób dość trudny: czy jest tak źle? Ja bym powiedział, że rzeczywiście jest bardzo duża różnica zdań dotycząca głównie spraw Europy Środkowowschodniej, ale też nie zmieniło się nic szczególnie w tych stosunkach na szczycie NATO, aby można było mówić o pogorszeniu tych relacji. One są dość zimne, ale takie są właściwie już od czasu Majdanu w Kijowie.

—  Z wypowiedzi na temat obrad Rady Rosja-NATO polskich polityków wynika, że w ich umysłach na trwałe zakorzenił się wizerunek Rosji jako zagrożenia. Za to Francja, Niemcy, Włochy czy Grecja są mniej kategoryczne. Czy Polacy są krótkowzroczni, czy inni są naiwni?

— Myślę, że jest to przede wszystkim kwestia pewnych doświadczeń środowiskowych i historycznych. W Polsce po 89-ym roku rządzą elity wywodzące się z Solidarności, które mają bardzo silną tradycję kombatancką. To tradycja antykomunistyczna, w której komunizm kojarzono z Rosją i właściwie nie rozróżniano między Rosją a komunizmem. Dlatego też elity te, rządząc, przenoszą swoje młodzieńcze doświadczenia na współczesną epokę i widzą zagrożenie rosyjskie dosłownie wszędzie. Co innego elity państw zachodnich. One nie miały doświadczenia komunistycznego i patrzą na te kwestie, nie zawaham się powiedzieć, bardziej racjonalnie i politycznie, a nie emocjonalnie. Prawda jest taka, że Niemcy, Francuzi czy Włosi prowadzą z Rosją biznes o charakterze handlowym, mają różnego rodzaju układy polityczne i traktują Rosję jako normalnego partnera w stosunkach międzynarodowych. Niestety, w Polsce Rosja nie jest traktowana jako normalny partner na arenie międzynarodowej. Bardzo silna jest irracjonalna fobia, mająca oczywiście swoje uwarunkowania historyczne, ale w tej chwili jest to fobia, która uniemożliwia zdroworozsądkowe spojrzenie na całokształt stosunków międzynarodowych.

—  Jaka jest, więc, przyszłość Rady Rosja-NATO? Czy są jakieś płaszczyzny współpracy?

— Tak, myślę, że takie płaszczyzny współpracy będą się stopniowo wyłaniały, dlatego, że najważniejszą płaszczyzną współpracy jest walka z terroryzmem islamskim. Zresztą, reakcja mediów rosyjskich i polityków na dzisiejszy poranny zamach w Nicei jest bardzo charakterystyczna. Myślę, że wraz z rozwojem tego terroryzmu, a jego siła będzie raczej narastać, państwa zachodnie w końcu dojdą do przekonania, że polityka rosyjska, na przykład w Syrii, jest polityką słuszną. Ja nie mówię o Stanach Zjednoczonych, ale o krajach zachodnioeuropejskich. Tego typu płaszczyzny porozumienia będą się zdecydowanie zwiększać. Pamiętam, że jeszcze parę lat temu Czeczeńcy cieszyli się w Zachodniej Europie dużym uznaniem i z wielkim zachwytem oglądano ich akcje i wojnę prowadzoną przeciwko Rosji. Dzisiaj taka Francja wie, co to są terroryści islamscy i spogląda na takie kwestie zupełnie inaczej. Poza zagadnieniami europejskimi, szczególnie Europy Wschodniej, Ukrainy, myślę, że te stosunki będą mniej czy bardziej pragmatyczne.

—  Czy na przyszłość Rady Rosja NATO mogą mieć wpływ wyniki wyborów w USA? Niektórzy politolodzy wyrażają pogląd, że jeśli zwyciężyłaby Hillary Clinton jako przedstawicielka „politycznego realizmu" to byłoby dobrze, a zwycięstwo Trumpa oznaczać będzie pesymistyczne perspektywy.

— Powiem szczerze, że wyrażam w tej kwestii pogląd odwrotny. Uważam, że Hillary Clinton będzie kontynuowała tę politykę Stanów Zjednoczonych, którą mamy w te chwili, która oznacza program konfrontacji amerykańsko-rosyjskiej, szczególnie w takich kwestiach jak Ukraina. Podczas, kiedy właśnie Donalda Trumpa oceniam jako polityka — co prawda troszeczkę nieprzewidywalnego — którego różne wypowiedzi świadczą o tym, że jest to polityk, który chciałby się w jakiś sposób dogadać, ustabilizować i zmniejszyć ich temperaturę.

—  Czy można w ogóle budować relacje z Rosją na sformułowanej przez Jensa Stoltenberga zasadzie „odstraszania i dialogu"?

— Czyli zasada kija i marchewki? Ja powiem w ten sposób: oczywiście można budować tak relacje. Tak mogą działać wszystkie kraje w stosunkach między sobą i to nie sprzyja temu, aby były one szczere, uczciwe. Nie wiem, czy jest to dobry pomysł. Należy zadać sobie pytanie: Czy rzeczywiście nie ma innej możliwości ułożenia się wielkich graczy na arenie międzynarodowej takich jak USA, Francja Niemcy i Rosja? W moim przekonaniu między krajami Europy Zachodniej i Rosją nie istnieją kwestie, których nie da się rozwiązać.

—  Bardzo kategorycznie brzmią wypowiedzi senatora PO Bogdana Klicha. Rosja jego zdaniem powinna zmienić swoją prowokacyjną politykę, a jeśli nie, to nie należy zwoływać spotkań Rady i nie ma po co „zapraszać Putina na salony". Co Pan profesor na to?

— Jest to właśnie jeden z tych elementów fobii, którą kierują się polskie elity postsolidarnościowe.

Nie wiem, w jaki sposób odpowiedzialny polityk kraju średniego i mającego spore aspiracje może mówić, że nie chce prowadzić dialogu z mocarstwem, z którym Polska graniczy. Jest to polityka dla mnie zupełnie niezrozumiała.

Podstawowym problemem polskiej klasy politycznej wyrosłej z Solidarności, powtarzam to raz jeszcze, jest fakt, że nie potrafi ona traktować Rosji jako normalnego gracza na arenie międzynarodowej. Rosji przypisywane są różnego rodzaju negatywne stereotypy i uprzedzenia, które powodują, że traktowana jest jak wróg z natury rzeczy, jako wróg konieczny, a nie jako partner na arenie międzynarodowej. Wróg jest wrogiem zawsze. Partner ma to do siebie, że raz stosunki z nim są przyjazne, raz są wrogie. Razem robi się z nim wspólne interesy, innym razem te interesy są przeciwne.

Uważam za nieodpowiedzialne pogląd i postawę zakładającą wrogość jako konieczność w relacji pomiędzy dwoma państwami. Taka sytuacja może nastąpić wtedy, kiedy jedno z nich zagraża integralności drugiego, chce zająć jakiś fragment jego obszaru, siłą próbuje zmienić władzę na terenie tego kraju. Ale nic takiego nie występuje w stosunkach polsko-rosyjskich. Jeżeli się zakłada, że drugie państwo jest wrogiem, to znaczy, że nie są w stanie te państwa rozstrzygać problemów, nie potrafią ze sobą rozmawiać i są skazane na stan konfrontacji. To dla Polski jest o tyle niekorzystne, że Polska zdecydowanie jest w tym przypadku krajem militarnie i politycznie słabszym.

była to rozmowa Sputnika z Adamem Wielomskim

 

Źródło: Sputnik Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Niedziela, 17 lipiec 2016 13:00
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie W Polsce jest bardzo silna irracjonalna fobia wobec Rosji