Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Liberalne elity wieszczą upadek Ameryki…
Kategoria: Polityka na świecie   Piątek, 11 listopad 2016 13:02 Autor: admin

Liberalne elity wieszczą upadek Ameryki…

Wybory, które kilka dni temu wyłoniły nowego 45 prezydenta USA wielu przyprawiły o ból różnych części ciała. Ta nominacja wywołała ogromne niezadowolenie w lewicowym środowisku (które jak widać popierało skorumpowaną Hilary Clinton) nie tylko w USA, ale również w Europie. W Polsce lewicowe elity wpadły wręcz w histerię. Celebryci, muzycy, świat filmu i sztuki i przeróżni „eksperci” nie mogli powstrzymać się od publikowania komentarzy w internecie i mediach. Ich Amerykańscy odpowiednicy chcą emigrować, globaliści pakują walizki a potężne rodziny i decydenci z Klubu Bilderberg chowają się ze strachu za kotarą. Sprawcą zamieszania stał się człowiek, który nie miał wygrać!

Donald Trump to człowiek, który nigdy nie zaznał biedy i głodu. Bogata rodzina, której początek w Ameryce dał jego dziadek, urodzony w Niemczech Frierdrich Drumpf. W 1885 r. wyjechał on do Stanów Zjednoczonych, a amerykańscy urzędnicy imigracyjni zapisali wtedy jego nazwisko jako „Trumpf”. Rodzina Trumpf zajęła się biznesem developerskim i kolejne pokolenia wzmacniały ich potęgę.Jako nastolatek Donald uczęszczał do Nowojorskiej Akademii Wojskowej, później studiował w prestiżowej, prywatnej szkole biznesu Wharton. Skończył ją, mając 22 lata i trafił do firmy swojego ojca. W tym samym czasie pewnie dzięki koneksjom udało mu się uniknąć wysłania na wojnę w Wietnamie, dzięki czemu w 1971 r. mógł stanąć na czele rodzinnego biznesu, zmieniając jego nazwę na Trump Enterprises, a w 1999 r. na Trump Organization.Donald Trump nie zmienił charakteru rodzinnego biznesu to głównie handel i budowa nieruchomości – ale sprawił, że jego zyski zwiększyły się z milionów do miliardów dolarów i stało się ono znane na całym świecie. W latach 90-tych firma przeżywała jednak poważne trudności finansowe z powodu gigantycznego zadłużenia. Trumpowi udało się z tego wybrnąć dzięki genialnemu i prostemu zarazem pomysłowi – Franczyza! Odpłatnie zaczął on firmować swym nazwiskiem inwestycje innych deweloperów. Dziś prywatny majątek Trumpa szacuje się na 3, 9 mld dolarów (ok. 16 mld zł), ale on sam twierdzi, że jest o wiele, wiele bogatszy. Jak wspomniał, ma co najmniej 10 mld dolarów (40 mld zł).

Trump słynie z kontrowersyjnych poglądów i wielu widzi w nim zagrożenie dla demokracji przypinając łatkę dyktatora. Trump wśród licznych emocjonalnych wypowiedzi chciałby, aby muzułmanie mieli całkowity zakaz wjazdu do USA, obiecuje też deportację 11 mln nielegalnych imigrantów. Planuje ponadto budowę muru, który odgrodziłby Stany Zjednoczone od biednego Meksyku, a kosztami jego budowy zamierza obciążyć samych Meksykanów! Z tego powodu nie cieszył się przychylnością ze strony czarnoskórych i Latynosów. Jeśli już mowa o relacjach z zagranicą, Trump chce nawiązać bliskie kontakty z Rosją a swym sojusznikom zaproponować partycypowanie kosztów ich ewentualnej obrony. Zapowiada, że on i Władmir Putin będą przyjaciółmi. Ameryka ma być znów wielka i własnymi siłami podnosić się z kolan.

„To nie mój prezydent”, „Czas się zbuntować” i „Love Trumps Hate (Miłość pokona nienawiść) – głosiły banery i transparenty wznoszone na ulicach. Ludzie wyszli na ulicę podsycani przez korporacyjne media uchodzące w USA, często za detonator napięć. Wśród demonstrantów dominują młodzi przedstawiciele mniejszości rasowo-etnicznych: Latynosi i Afroamerykanie. Policja nie interweniuje. W USA dzieją się wydarzenia jak w naszym polskim grajdole. Demokraci, którzy przegrali protestują przeciwko demokracji. Przezabawne. Może powinni skontaktować się z polskimi obrońcami demokracji? Zaraz założą amerykański KOD… Trzeba im podesłać jeszcze Komisję Wenecką oraz komisarza Schultza i Verhofstadta aby nałożyli sankcje na tą amaerykańską ”zgniłą dyktaturę”….

Poza Nowym Jorkiem i Chicago pokojowe demonstracje odbywają się też w Waszyngtonie, Filadelfii, Bostonie, Los Angeles, Richmond, Portland, Atlancie, Austin, Dallas i Kansas City .

Amerykańskie elity branży rozrywkowej obnażyły swoje intencje. Popierają tylko tych, którzy im nadskakują, schlebiają i pozwalają żyć w bogactwie. Elity oderwały się od rzeczywistości ludzi mieszkających na prowincji, będących na zasiłkach, szukających pracy…

Większą „armią”, zwłaszcza wśród gwiazd Hollywood miała Hillary Clinton. Kandydatkę Demokratów bardzo mocno poparł George Clooney, który wraz z żona Amal, zaangażował się nawet w zbiórkę na rzecz jej kampanii. W kampanię Hillary Clinton bardzo mocno zaangażowała się też aktorka Meryl Streep. Do zwolenników Donalda Trumpa trudno zaliczyć także Roberta de Niro. 73-letni aktor wielokrotnie krytykował miliardera. Hilary Clinton poparli jeszcze m.in.: Beyonce, Katy Perry, Lady Gaga, Pharrell Williams, Snoop Dogg, Magic Johnson.

Słynny reżyser Michael Moore obnażający kłamstwa globalistów również poparł Hilary Clinton. Michael Moore ostrzegał że zwycięstwo Donalda Trumpa będzie największym „F *** w historii ludzkości”. W swych prognozach bał się że za Trumpem zagłosują ludzie wykluczeni. „Oni stracili pracę, banki ich zlicytowały, rodziny rozpadły się, nie mają już swojego samochodu, od dawna nie wyjeżdżali na wakacje. Oni w zasadzie stracił wszystko, co mają, z wyjątkiem jednej rzeczy […]: prawo do głosowania. Mogą być bez grosza, mogą być bezdomnym, to nie ma znaczenia, bo to wyrównał w dniu w którym wygrał tym dniu Pan Trump.”

Moore porównał wygraną Trumpa do angielskiego Brexitu, odwołując się do zjawiska mianem „Bregret” – gdy ludzie, którzy głosowali na Brexit natychmiast po referendum zaczęli żałować swojej decyzji dotyczącej rynków i sytuacji funta .Decyzję głosowania na Trumpa reżyser porównuje z zachowaniem przekornym przeciwko wojnie i establishmentowi, który jak prorokuje wyjdzie narodowi czkawką. Brytyjczycy poprzez „Brexit” też chcieli wysłać jedynie wiadomość dla elit a ich „Nie” rozpoczęło proces że faktycznie mają opuścić Europę. W październiku, reżyser Michael Moore wydał dokumentalny film nakręcony w zaledwie dwa dni. Michael Moore w „Trumpland”, krytykuje Clinton, ale przedstawia również czarną wróżbę o wygraniu Donalda Trumpa. Stawia tezę że słowa Trumpatrafiają na podatny grunt, bezimiennych, zapomnianych, zranionych przez obecna władzę. W nim widzą rewolucję niosącą koktajl Mołotowa.

Ręka wyborcy wrzuci granat, który podczas wyborów legalnie wrzucą do systemu, który ukradł ich życie . Oni widzą, że elity, które zrujnowały ich życie, nienawidzą Trumpa. Korporacyjna Ameryka nienawidzi Trumpa. Wall Street nienawidzi Trumpa. Politycy w drodze do kariery nienawidzą Trumpa. Media stworzyły wizerunek Trumpa – dziś go chcą zniszczyć.

Michael Moore zasłynął jako krytyk globalizacji, dużych korporacji, przemocy związanej z bronią, wojny w Iraku, George’a W. Busha i amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej. Dla wielu uchodził jako współczesny Robin Hood z dużą nadwagą, noszącym niechlujne ubrania. Sławę przyniósł mu dokument: „Zabawy z bronią”, który zdobył m.in. Nagrodę Cezara (najlepszy film zagraniczny) i Oscara (w kategorii Najlepszy Film Dokumentalny). Opowiada on o kulisach fascynacji Amerykanów bronią i strzelaniny w Columbine High School w 1999 roku, w której zginęło trzynaście osób. Jest jednak druga strona medalu, która nie pasuje do tego dobrodusznego wizerunku reżysera-kloszarda.

Moore jest multimilionerem i właścicielem dziewięciu nieruchomości, w tym luksusowej posiadłości nad Torch Lake o powierzchni 10 tys. stóp kwadratowych (ok. 930 metrów kwadratowych). „Moore żyje dokładnie tak samo jak 1% bogaczy, których krytykuje”. I tu jest sedno sprawy ! Nagle, jakby dlaczego, Moore rozpoczął kampanię namawiającą do poparcia pani Clinton!

. Sytuacja z USA przypomina tą z Polski, gdzie większość śmietanki na szczytach, reżyserów, redaktorów, aktorów i artystów to ” śpiochy”, przygotowani by w odpowiednim momencie walczyć o „demokrację”, tak by było jak dawniej, by zmienić wszystko tak, by nic się nie zmieniło. Wielkie fortuny tych person są gwarantem luksusowego życia. Wiadomo że nikt nie chce dzielić prosta miskę z ludźmi z nizin choćby nawet całe życie o tym robił reportaże, czy pisał książki. Elity w wyborach dały głos że są częścią systemu globalnej kontroli. Sprzedając się choć jesteś już z globalistami!

Ciekawą jest wypowiedź Stacy Washington, czarnoskórej prezenterki prowadzącej audycję „Stacy on the Right Show”. Kobieta na swoim prowilu na Twitterze zamieściła krótki film, w którym mówi o tym, że wszyscy obywatele USA, bez względu na kolor skóry, wybrali Trumpa na prezydenta. Stacy Washington mówi, że ludzie różnych ras sprzeciwili się m.in. łazienkom dla transseksualistów, wyższym podatkom czy miliardom dolarów wydawanych na wojny. Zwyczajni obywatele budzą się z letargu politycznej poprawności mając w domu pełno gadżetów naszpikowanych podsłuchami, inwigilujący internet, system monitoringu globalnego i dyktatury państwowych służb działających podobno w walce z ”terroryzmem” a tak po prawdzie stworzony by zniszczyć ludzkość.

„Czarnoskórzy nie chcieli Hillary Clinton, Latynosi nie chcieli jej na prezydenta. To Ameryka głosowała wczoraj na Trumpa”

„Przestańmy skupiać się na częściach swojego ciała. Zacznijmy skupiać się na naszej pracy, ekonomii i utrzymaniu tego kraju na właściwej drodze. Tu nie chodzi o kolor skóry i rasę.”

„Przede wszystkim jesteśmy Amerykanami. Nie jesteśmy tylko sumą poszczególnych części ciała czy kolorów skóry.”

Roman Boryczko, listopad 2016

 

Źródło: Się Myśli


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(16 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Piątek, 11 listopad 2016 16:09
alexjones.pl Informacje ze świata Polityka na świecie Liberalne elity wieszczą upadek Ameryki…