Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Wiadomości Syria na serio
Kategoria: Wiadomości   Środa, 14 grudzień 2016 17:20 Autor: admin

Syria na serio

Odłóżmy na bok chamską propagandę. Jak jest wojna, to jej pierwszą ofiarą zawsze jest prawda i zdrowy rozsądek. Widzimy to dziś na przykładzie Syrii, a w szczególności tego, co się dzieje w Aleppo. To, co nam serwują media głównego nurtu (raczej ścieku, jak niektórzy twierdzą) woła o pomstę do nieba, ale wygląda na to, że niebo jest głuche. Jak zawsze. Chamska propaganda zastępuje informacje, bo gdy jest wojna to nie chodzi o to, by kogokolwiek o czymkolwiek informować, tylko chodzi o formatowanie umysłów. O przygotowanie wszystkich do walki. O przygotowanie do wojny.

W Syrii trwa wojna. Wziąwszy pod uwagę narodowość walczących, jest to bez wątpienia wojna światowa. Odbywa się na stosunkowo ograniczonym terytorium, ale nie ma wątpliwości, że nie jest to ani wojna domowa, ani wojna Syrii z sąsiadem, czy z sąsiadami. W Syrii w walkę zaangażowanych jest co najmniej 90 narodowości. Zjeżdżają się tam ludzie z całego świata, by wygrywać tam różne swoje interesy, które są zarówno lokalne jak i globalne. Wszyscy manipulują wszystkimi, każdy ma coś do ugrania.

Przed rokiem zrobiłem podsumowanie sytuacji w Syrii przedstawiając szczegółowo różne obecne tam siły.

Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam do poczytania. Sytuację można bardzo ogólnie podsumować mniej więcej tak:

Syria jest potrzebna Katarowi w celu przeprowadzenia przez nią gazociągu, którego doprowadzenie do Europy osłabi Rosję.

Syria jest potrzebna Iranowi w celu przeprowadzenia takiego samego gazociągu.

USA chcą przeprowadzenia gazociągu z Kataru, chcą również doprowadzić do likwidacji jedynej na Morzu Śródziemnym rosyjskiej bazy morskiej znajdującej się w Syrii.

Rosja nie chce dopuścić do budowy gazociągu z Kataru, chce również utrzymać swoją bazę wojskową i morską w Syrii.

Rząd Syrii z prezydentem Assadem chce utrzymać władzę nad terytorium swojego kraju, nie zgadza się na przeprowadzenie gazociągu z Kataru.

Tyle na temat interesów, które można by określić jako "globalne". Już samo to jest wystarczające by zrozumieć przyczyny wojny.

Na to wszystko nakłada się bardzo ważna warstwa lokalnych problemów związanych z islamem. To oczywiście nie one są przyczyną wojny - wojny zawsze toczą się o pieniądze i o władzę, nigdy o idee - jednak są one ważnym elementem rozgrywek. Na Bliskim Wschodzie pleni się skrajna odmiana islamu - wahabizm, czy inaczej salafizm. Pleni się dzięki intensywnym działaniom w ciągu ostatnich co najmniej 70 lat Arabii Saudyjskiej, która jest monarchią funkcjonującą w ścisłej symbiozie z najbardziej skrajnymi przedstawicielami salafizmu.

Co to jest salafizm? To jakby najbardziej fanatyczna odmiana islamskiego protestantyzmu głosząca, że liczy się jedynie Koran i nic więcej, a i on ma być jedynie interpretowany zgodnie z linią wytyczaną przez imamów z Arabii Saudyjskiej. Skrajność i fanatyzm salafistów są tak daleko posunięte, że gdy Arabia Saudyjska przejęła Mekkę to salafiści zniszczyli wszelkie groby członków rodziny proroka Mahometa, aby nigdy nie można było zrobić z nich miejsc czci. Obserwacja sytuacji w Arabii Saudyjskiej, która jeszcze w latach 50-60 XX wieku była państwem stosunkowo otwartym, w którym kobiety miały stosunkowo szeroką swobodę (jak na tamte warunki) pokazuje, że salafiści kontrolują tam dziś władzę w sposób całkowity. W Arabii Saudyjskiej nie ma dziś nawet kin.

Salafiści wychodzą z założenia, że cały świat musi być muzułmański. Pierwszymi ich wrogami są szyici (Iran, Irak, część Syrii), następnie laickie państwa muzułmańskie (Syria, Libia, Tunezja...), a na samym końcu cała reszta. Mając do dyspozycji w zasadzie niewyczerpane fundusze pochodzące z saudyjskich skarbców zasilanych ropą naftową salafiści budują na całym świecie meczety, szkoły koraniczne, wybudowali Uniwersytet w Arabii Saudyjskiej, w którym ZA DARMO szkolą imamów z całego świata, jednym słowem przygotowują się na serio do podboju świata. Ta ich działalność jest wyraźnie wciąż zupełnie niedoceniana - nawet u nas nigdy nie słyszałem o tym, by polskie władze interesowały się kim są imamowie dwóch warszawskich meczetów, i czy nie są to byli studenci salafickich szkół. Stawiam na to, że są... O salafiźmie (wahabiżmie) pisałem już tutaj.

Na kwestie religijne nakładają się zaszłości z ostatniego (co najmniej) ćwierć wieku stosunków USA z Bliskim Wschodem oraz zaszłości z ostatnich 70 lat stosunków Bliskiego Wschodu z Izraelem wspieranym przez USA i państwa Europy Zachodniej. W ogromnym skrócie część populacji Bliskiego Wschodu serdecznie nienawidzi Europy i USA, bo to właśnie z amerykańskich i europejskich samolotów spadały im na głowy rakiety i bomby mordując tysiące (setki tysięcy) ludzi, w tym jak najbardziej Bogu ducha winnych cywilów nie mających nic wspólnego z jakimkolwiek terroryzmem czy w ogóle z wojowaniem. Zapewne nie doceniamy siły tej nienawiści, która, jak się dobrze przyjrzeć historii amerykańskich, izraelskich i europejskich interwencji w tamtym regionie, jest jak najbardziej uzasadniona.

 

Źródło: Adam Pietrasiewicz


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Środa, 14 grudzień 2016 18:35