Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Wiadomości Majdan: Czy warto było?
Kategoria: Wiadomości   Poniedziałek, 27 luty 2017 11:51 Autor: admin

Majdan: Czy warto było?

Właśnie mijają 3 lata od wydarzeń, które zmieniły Ukrainę, Polskę, Europę, świat. To chyba dobry pretekst do postawienia kilku pytań.

Na płocie ambasady polskiej w Kijowie 16 lutego br. zawisł portret kata narodu polskiego — Stepana Bandery. Nazajutrz media poinformowały, że polskie MSZ postanowiło przekazać Ukraińcom 30 mln zł. na animację ruchów obywatelskich. Oczywiście decyzja o wspomożeniu wschodniego sąsiada zapadła wcześniej.

Właśnie mijają 3 lata od wydarzeń, które zmieniły Ukrainę, Polskę, Europę, świat. To chyba dobry pretekst do postawienia kilku pytań. Umówmy się więc, że będą to pytania retoryczne.

18.02.2014 r. — starcia na kijowskim Majdanie. Ginie 26 osób, ponad 250 jest rannych.

20.02.2014 r. — kolejne starcia. Ginie 56 osób, blisko 600 jest rannych.

22.02.2014 r. — ze stolicy ucieka skompromitowany prezydent — Wiktor Janukowycz.

27.02.2014 r. — premierem Ukrainy zostaje Arsenij Jaceniuk.

27-28.02.2014 — „zielone ludziki” przejmują władzę na Krymie.

Apogeum krwawych wydarzeń nastąpi 2 miesiące później — 2 maja w Odessie. Tego dnia prawicowe bojówki dokonały w tamtejszym budynku związków zawodowych rzezi na swoich politycznych przeciwnikach; zginęło 116 osób — w większości spłonęli żywcem. Cicho jakoś o karaniu winnych tej masakry. Cóż, jej bohaterowie byli politycznie poprawni…

Opisane powyżej (bardzo wybiórczo i skrótowo) wydarzenia stały się rezultatem odmowy podpisania przez ówczesnego prezydenta Ukrainy — W. Janukowycza Umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską (27.11.2013 r.). Swoją decyzję uzasadniał wówczas nieprzygotowaniem (przede wszystkim gospodarczym) do przeprowadzenia takiego procesu.

Tak jak siły „Majdanu” (niekoniecznie składające się wyłącznie z nacjonalistów i skrajnych nacjonalistów) były wspomagane przez UE i USA — co nie jest dziś najmniejszą tajemnicą — tak z pomocy Rosji korzystali i korzystają „separatyści”.

Chylę czoła, przed Ofiarami Majdanu! Wierzę, że ludzie którzy stracili tam życie, kierowali się najwyższymi pobudkami patriotycznymi. Wierzę, że marzyli o lepszym państwie. Czy Ukraina roku 2017 różni się od tej sprzed 2014 r.? Jest dalej skorumpowana; jest faktycznym bankrutem (co w sposób oczywisty odbija się na poziomie życie zwykłych ludzi). Pytanie, rzecz jasna retoryczne, skierowane do rodzin Ofiar: czy warto było?

Dlaczego UE jakoś nie „krzyczy” o rychłym poszerzeniu grona swoich członków o Ukrainę? Dlaczego do państwa tego nie płynie strumień pieniędzy, jak np. płynął do walczącej z kryzysem gospodarczym Grecji? Czy nie chodziło więc „europejskim” architektom zmian wprowadzonych przez wydarzenia na Majdanie o polaryzację stosunków ukraińsko — rosyjskich? Pytanie do protestujących na Majdanie, którym dane było przeżyć: czy warto było?

Utraciła Ukraina swoją perłę — Krym (26 tys. km. kw.). Utraciła — kierując się rozumem — bezpowrotnie. Pytanie do ukraińskich „strategów” zmian: jakie przetasowania na szczytach władzy usprawiedliwiają tak potężne straty terytorialne? Czy warto było?

Straciła Ukraina kontrolę nad swoimi wschodnimi regionami, zagłębiem przemysłowym — Donbasem. Są to tereny regularnych działań wojennych. Co usprawiedliwia takie straty — rezultat decyzji władz kijowskich o przyjęciu nacjonalistycznej drogi rozwoju? Czy warto było?

Trwa degradacja obszarów objętych działaniami wojennymi. Nie ma na nich rozwoju — postępu, jest skrajny regres. Miast budować domy, niszczy się je. Miast stwarzać miejsca pracy — zamyka się zakłady, huty, kopalnie. Pod względem tempa rozwoju chorób — aids, syfilis, gruźlica — należy otwarcie mówić o katastrofie humanitarnej. Pytanie do mieszkańców tych terenów (narodowości ukraińskiej i rosyjskiej): czy warto było?

Wydarzenia sprzed 3 lat na Majdanie pociągnęły za sobą spiralę dodatkowych zdarzeń i procesów. Najpierw UE nałożyła sankcje na Rosję, potem ta odpowiedziała UE tym samym.

Konflikty nie służą gospodarce. Wszyscy stracili.

Unijni przywódcy robią co mogą, by rekompensować kilkudziesięciu branżom z kilkudziesięciu państw straty, jakie poniosły. Pieniądze w budżetach producentów mają się — mniej więcej — zgadzać. Czyim kosztem?— oczywiście UE, bo dopłaty płacone są pieniędzmi pochodzącym ze składek członkowskich. Stracili wszyscy (choć Rosjanie wykorzystali ten czas do stosunkowo dynamicznego rozwoju kilku gałęzi gospodarki, w tym rolnictwa). Skoro więc Unia traci, pytanie nasuwa się samo: czy warto było?

Przez ciąg wydarzeń zapoczątkowanych tragedią na Majdanie zmienił się świat. Powróciliśmy do okresu „zimnej wojny”.

Zamiast integrować państwa na płaszczyźnie gospodarczej i społeczeństwa, zbliżając je przez rozwój kultury, sztuki, dialog o historii — okopujemy przepaść murami, by jeszcze trudniej było ją pokonać. Charakter relacji międzyludzkich wyznacza nachalna i wroga propaganda zwaśnionych stron. Europa przynajmniej przez jedno pokolenie nie będzie taką, jaką była przed lutym 2014 r., z powodu braku do siebie zaufania państw ją tworzących. Czy warto było?

Jeśli na kryzys zapoczątkowany wydarzeniami sprzed trzech lat patrzeć wyłącznie w kategoriach gospodarczych, to trzeba oddać sprawiedliwość i zauważyć, że nie wszyscy stracili.

Rozkwita jak nigdy przemysł zbrojeniowy. Zamiast budować szpitale, szkoły, przedszkola, żłobki, domy mieszkalne — budujemy czołgi, okręty wojenne, wozy pancerne. Kupujemy towar niezbędny do życia społeczeństw: karabiny, granaty, pociski rakietowe i wpajamy młodemu pokoleniu nienawiść. Kolejne pytanie zada nam kiedyś historia: czy warto było?

Wydarzenia na Ukrainie to efekt unijnej polityki „Partnerstwa Wschodniego” wymyślonej i wdrożonej przez polskiego ministra spraw zagranicznych — Radosława Sikorskiego.
Jej idea — mówiąc w ogromnym uproszczeniu — sprowadza się do osłabiania Rosji poprzez „odrywanie” z orbity jej wpływów kolejnych państw. Tak miało być z Ukrainą.

Graniczymy teraz z dwoma krajami będącymi faktycznie w stanie wojny. Graniczymy z krajem ogarniętym wojną domową. Własne bezpieczeństwo chcemy oprzeć na powiększeniu armii i ściągnięciu nad Wisłę armii wrogiej naszemu sąsiadowi. Przy tym stwierdzeniu o takim drobiazgu, jak utrata na wiele lat rosyjskiego rynku zbytu nawet nie warto wspominać, bo gospodarka to przecież drobiazg… Ale, tak rozumnie i szczerze: czy warto było?

Portret Bandery na płocie polskiej ambasady w Kijowie, oblanie polskiego konsulatu we Lwowie farbą, kilka (w ostatnich tygodniach) profanacji miejsc pochówku polskich ofiar UPA to również efekt naszej aktywności sprzed 3 lat.

Wypuściliśmy Dżina z butelki… Jeśli wyprzedzicie Państwo moje pytanie i bez jego postawienia odpowiecie: „tak, warto było!”, oznaczać to będzie akceptację dla tego, co się wydarzyło. W takim razie, portret Bandery wylądował na właściwym płocie; i niech tam sobie wisi.

Dariusz Cychol, polski publicysta, Warszawa
https://pl.sputniknews.com


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 27 luty 2017 13:35