Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Wiadomości Rozpoczęto polowanie na Kimów
Kategoria: Wiadomości   Piątek, 31 marzec 2017 22:46 Autor: admin

Rozpoczęto polowanie na Kimów

Początkowo malezyjskie władze oświadczyły, że ciało Kim Dzong Nama zostanie przekazane najbliższej rodzinie. Dano im na to trzy tygodnie. – Jeśli w tym czasie krewni Kima nie zgłoszą się, to władze same zdecydują, co dalej. Możliwa jest kremacja ciała w Malezji – powiedział malezyjski wicepremier Ahmad Zahid Hamidi. Kilka dni temu poinformowano, że bliscy Kim Dzong Nama przekazali Malezji prawo do rozporządzania się jego zwłokami. Wówczas zaczęto rozważać możliwość wymiany jego ciała na udzielenie przez Pjongjang zgody na opuszczenie Korei Północnej przez dziewięciu Malezyjczyków. Wcześniej pojawiła się informacja, że tożsamość Kim Dzong Nama potwierdził na podstawie badań DNA jego syn. Konflikt między Malezją a Koreą Północną rozgorzał po tym, jak w kręgu podejrzanych znalazło się czterech Koreańczyków z Północy, którzy w trakcie zabójstwa znajdowali się na lotnisku, ale zdążyli ukryć się. – Opuścili kraj i mogą przebywać w Pjongjangu – powiedział główny inspektor policji Malezji Khalid Abu Bakar. Malezja wydaliła ambasadora KRLD z kraju i cofnęła ruch bezwizowy dla obywateli tego kraju. W odpowiedzi Pjongjang nie wypuścił z kraju przebywających w nim Malezyjczyków. Północnokoreańskie władze uważają, że za zabójstwem Kim Dzong Nama stoją Korea Południowa i USA. Tę wersję ogłosił przedstawiciel KRLD w Chinach Pak Myong Ho. Tymczasem władze Malezji twierdzą, że z tym zabójstwem mogli mieć związek obywatele Korei Północnej. A w Korei Południowej funkcjonuje opinia, że jest z nią związany sam północnokoreański przywódca Kim Dzong Un. Interpol już wysłał list gończy za czterema obywatelami KRLD w związku z zabójstwem Kim Dzong Una. Na stronie międzynarodowej organizacji policji zamieszczono informacje o Koreańczykach z Północy w wieku od 32 do 56 lat, ich zdjęcia z dokumentów i nagranie z kamer monitoringu. W jaki sposób mogli być zaangażowani w tę zbrodnię obywatele KRLD, nie podano.

Logiczne byłoby stwierdzenie, że o swoje życie obawiają się inni potomkowie założyciela Partii Pracy Korei Północnej Kim Ir Sena. Np. Kim Pyong-il, przyrodni brat Kim Dzong Ila, 62-letni wuj obecnego przywódcy. Od 2015 roku sprawuje urząd ambasadora KRLD w Czechach. Mimo tego, że nigdy nie krytykował reżimu nawet w łagodnej formie, jak czasami robił to Kim Dzong Nam, jego sytuacja rodzinna hipotetycznie powoduje, że stanowi on zagrożenie dla obecnych północnokoreańskich władz.

Kolejną osobą, która może obawiać się o swoje życie, jest starszy syn Kim Dzong Nama, 22-letni Kim Han Sol. Mieszkał i studiował w Bośni i we Francji. Po zabójstwie ojca przyleciał do Malezji w celu identyfikacji zwłok, następnie znikł i nikt nie wie, gdzie się obecnie znajduje.

Niedawno nieznana dotychczas organizacja Cheollima Civil Defense rozpowszechniła nagranie, na którym młody mężczyzna, podobny do Kim Han Sola, mówi po angielsku, że jego ojciec został zamordowany, a on ukrywa się wraz ze swoją matką i siostrą.

W oświadczeniu opublikowanym na stronie Cheollima Civil Defense, organizacja dziękuje Holandii, Chinom, USA oraz czterem niewymienionym z nazwy państwom, które pomogły tej rodzinie.

Sputnik poprosił o komentarz eksperta z Ośrodka Studiów Koreańskich Instytutu Dalekiego Wschodu Konstantina Asmołowa.

— Czy grozi coś jego synowi zależy od tego, kto i w jakim celu zamordował Kim Dzong Nama. W razie potrzeby można znaleźć argumenty, że maczała w tym swoje palce Północ, a także z łatwością stwierdzić, że mogło to zrobić Południe. Jeśli ktoś wierzy w paranoje Kim Dzong Una lub jeśli chodzi o prowokacje, to rzeczywiście grozi mu niebezpieczeństwo. Przecież jeśli wyobrazimy sobie, że celem tego zabójstwa jest maksymalna demonizacja Korei Północnej i próba doprowadzenia do siłowego rozwiązania, czyli sprowokowania społeczności międzynarodowej na działania wojenne, to stawki są wysokie i organizatorzy tego aktu nie cofną się przed niczym. Nie wierzę, że jest do tego zdolny Seul, ale niektóre siły w kraju mogły się na to zdecydować. Wielkiej polityki nie robi się w białych rękawiczkach. Być może nigdy nie poznamy prawdy. Ale moim zdaniem jest to sytuacja, gdy ci, którzy powinni, znają prawdę, ale jest ona tak samo nieprzyjemna dla wszystkich – ocenił ekspert. 

 

Źródło: Sputnik Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 31 marzec 2017 23:05