Wydrukuj tę stronę
Kategoria: Wiadomości   Piątek, 02 czerwiec 2017 11:28 Autor: admin

Nieznani sprawcy podpalili polską szkołę na dzisiejszej Ukrainie

Jak wiadomo oficjalna polityka polskiego rządu to bezwarunkowe popieranie Ukrainy. Gdy okazuje się, że nasi rzekomi przyjaciele zaczynają nas atakować od razu dowiadujemy się, że to z pewnością rosyjska prowokacja, gdyż przecież Ukraińcy nas kochają.

Każdy kto jest sceptyczny względem takiej inii propagandowej partii rządzącej w Polsce, właściwie domyślnie jest stygmatyzowany jako "ruski agent". Ta prymitywna metoda stosowana jest względem każdego kto wykazuje zdrowy sceptycyzm względem Ukrainy z odradzającym się zbrodniczym banderyzmem.

Co więcej liczni polskojęzyczni dziennikarze zgrywający "patriotów" ośmielają się pouczać Polaków, że nie powinni rozpamiętywać rozrywanych końmi i mordowanych piłami Polaków w każdym wieku, nawet dzieci i należy to zapomnieć, bo jak nie to pewnie jesteś "ruskim agentem". Prawda jakie to proste? 

Ukraiński kult zbrodniarza Bandery jest zatem przyjmowany w Polsce ze zrozumieniem, a na dodatek w oficjalnej propagandzie opowiada się nam historyjkę o "gierojach" z UPA walczących z Sowietami na terenie dzisiejszej Ukrainy. Przyjęliśmy już z pokorą, że ze strony ukraińskiej brak jest jakiegokolwiek żalu za to co stało się na Wołyniu w latach czterdziestych ubiegłego wieku, teraz jeszcze zaczynają się roszczenia terytorialne względem Chełmszczyzny. Rośnie po prostu poziom bezczelności względem Polaków.

Co więcej dzisiejsi Ukraińcy wydają się być dumni z tego co mieszkającym tam Polakom zrobili ich dziadkowie. Na tej zbrodni ufundowano ten "naród" i kto wie czy przyznający się do niego nie zechcą naśladować dziadków na polskiej ziemi. Naszym władzom najwyraźniej to jednak nie przeszkadza. Doprawdy trudno powiedzieć ilu Ukraińców wychowanych w nienawiści do Polaków znajduje się już teraz w Polsce wśród milionów ukraińskich imigrantów, a przecież wciąż przyjeżdżają nowi. Dzieje się to w czasie gdy na skutek Brexitu wielu Polaków z Wysp może potrzebować zatrudnienia w Polsce. 

Oficjalna polska retoryka jest taka, że trzeba za wszelką cenę popierać Ukrainę, mówi się nawet, że musimy działać jak jedno państwo. Dla dobra sprawy mamy zapomnieć o bestialstwie UPA i uznać tą organizację za formację zbrojną walczącą z Sowietami. Przypomina to szaleństwo elit zachodnich w kwestii islamizacji. Odpowiedzią na kryzys jest według nich trwanie przy swej polityce, czyli de facto zwiększenie go poprzez udawanie, że polityka rządzących jest słuszna, nawet gdy gołym okiem widać, że nie jest. 

Z drugiej strony gdy prezes PiS, Jarosław Kaczyński, wyraźnie zaniepokojony rozwojem wypadków na wschodzie, powiedział publicznie, że z Banderą Ukraina do Europy nie wejdzie, wzbudziło to ryk oburzenia niektórych rzekomo mu sprzyjających i uważających się za patriotyczne i prawicowe, środowisk w Polsce. Proukraińska frakcja w PiS posunęła się nawet do tego, że, prawdopodobnie za tą wypowiedź, upomniano samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Uczyniono to jednak inteligentnie. W pewnym momencie Antonii Macierewicz zaczął publicznie nawoływać prezydenta Andrzeja Dudę, aby odtajnił aneks do raportu z likwidacji WSI. Tylko tyle i aż tyle.

Ciekawe co takiego znajduje się w tym utajnionym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dokumencie, że frakcja ukraińska postanowiła postraszyć tym w jakiś sposób prezesa Jarosława. Jeśli jest tam jakiś "hak" dla niego niewygodny, zrozumiałe jest, że kwestia aneksu mogła stać się elementem gry politycznej, ale też sposobem na poskromienie jego niepokornych wypowiedzi. 

Fakty są jednak takie, że to Kaczyński ma rację, a nie Macierewicz. Trzeba być ślepcem, aby nie widzieć, że na Ukrainie dochodzi cały czas do tajemniczych ataków na polskie placówki i nie wystarczy już jak mantrę powtarzać z uśmiechem szaleńca, że to na pewno robota "ruskich". Czas aby nasi "przyjaciele" Ukraińcy złapali chociaż jednego ze sprawców tych ataków. To z pewnością ułatwi udowodnienie, że miejscowi banderowcy nie mieli z nimi nic wspólnego.

Wygląda to tak jakby dzisiejsze państwo ukraińskie miało jakąś moc sprawczą powodującą to jak kształtuje się nasza polityka zagraniczna. Nikogo już nie szokuje fakt, że nadal nie wiadomo kto strzelał z granatnika do polskiego konsulatu w Łucku? Trudno przecież nie nazywać tego ataku zamachem terrorystycznym. Ukraińcy jednak nikogo nie złapali, zadowolili się tylko potakiwaniem polskiej wersji z rzekomą rosyjską prowokacją. 

W Mościskach gdzie doszło do tego najnowszego aktu terroru, wciąż mieszkają Polacy. Miejscowość ta znajduje się obecnie 12 km od dzisiejszych granic Polski. Biorąc pod uwagę nauczkę z historii i odrodzone tradycje OUN UPA u naszych wschodnich sąsiadów, nasi rodacy mieszkający na terenie Ukrainy mogą się czuć zagrożeni. Tym razem próba spalenia polskiej szkoły nastąpiła w nocy i obyło się bez ofiar, ale nie zapominajmy o tym co stało się w Odessie, gdzie spalono kilkadziesiąt osób i ukraińska prokuratura do dzisiaj nie ustaliła sprawców tej zbrodni.

Teraz gdy mamy do czynienia z podpaleniem polskiej szkoły, zapewne nastąpi ponowna próba odegrania tego samego scenariusza z opowieścią o mitycznych agentach rosyjskich, którzy udają, że dobrotliwi Banderowcy są źli. Oprócz tego zastosowano też nową strategię, wyciszanie wpływu zdarzenia poprzez nie informowanie na jego temat. Po prostu skoro trudno o tym usłyszeć w mediach to tego właściwie nie ma.  Zgodnie milczą na ten temat zarówno PiSowskie TVP czy TV Republika, jak i KODziarski TVN z Polsatem. W kwestii ukrainizacji Polski panuje u nas zadziwiająca zgodność poglądów w ramach tak zwanego układu POPiS.

 

Źródło: zmianynaziemi.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Piątek, 02 czerwiec 2017 12:27