Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Wiadomości Moskwa: Ćwiczymy atak nuklearny
Kategoria: Wiadomości   Piątek, 06 luty 2015 07:16 Autor: admin

Moskwa: Ćwiczymy atak nuklearny

Moskwa: Ćwiczymy atak nuklearny foto: Wikimedia Commons/CC
Rosyjska agencja rządowa najspokojniej w świecie ogłasza, że mobilne wyrzutnie pocisków balistycznych właśnie wyjechały z jednostek wojskowych i ćwiczą atak nuklearny. No, słowa nuklearny agencja Itar-TASS nie podaje, ale co mogą ćwiczyć mobilnie wyrzutnie pocisków balistycznych przeznaczonych do transportu głowic nuklearnych?

Agencja Itar-TASS precyzyjnie podaje informacje o tym ile (700) i jakich (międzykontynentalne wyrzutnie pocików ballistycznych Topol, Topol-M i Jars) wyrzutni uruchomiono aby rozjechały się po obwodach iwanowskim, twerskim, irkuckim, kirowskim oraz w Kraju Ałtajskim, czyli zgrubsza mówiąc po większości terytorium Rosji, skąd – w razie decyzji Putina – mogą zaatakować praktycznie każdy cel na kuli ziemskiej. Ta grupa 700 wyrzutni będzie na ćwiczeniach, czyli w stanie gotowości, przynajmniej do połowy kwietnia.

Rosyjska agencja informacyjna wyjaśnia również, że pierwsze dwa wymienione pociski (Topol) to rakiety z trzystopniowym napędem na paliwo stałe. Przy czym Topol był pierwszym na świecie przyjętym do służby międzykontynentalnym pociskiem balistycznym umieszczonym na mobilnej platformie samochodowej. Jego wersja rozwojowa może być również umieszczana w silosach.

Z kolei RS-24 Jars to jedna z nowszych rosyjskich konstrukcji. Są to pociski cięższe niż Topol-M i do służby weszły w ostatnich latach. Mogą przenosić co najmniej cztery głowice jądrowe, choć informacje fachowców wskazują, że te rakiety stworzono raczej do przenoszenia 10 głowic.

Nie ma pojęcia pokoju za wszelką cenę

Nie bez powodu te ćwiczenia rozpoczęły się właśnie teraz. Do Kijowa i Moskwy pojechali John Kerry, sekretarz stanu USA, Francois Hollande, prezydent Francji oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel – mają szukać możliwości zakończenia regularnej wojny, jaką Ukrainie nieoficjalnie wypowiedziała Rosja zabijając i żołnierzy, i ludność cywilną.

Arsenij Jaceniuk, premier Ukrainy bez mrugnięcia okiem – i słusznie – przyjął retorykę Józefa Beka, polskiego ministra, ostatniego szefa polskiej dyplomacji przed II Wojną Światową.

- Ukraina potrzebuje pokoju, ale nigdy nie będziemy rozpatrywali wariantów, które naruszałyby jedność terytorialną i europejską przyszłość kraju – mówi Jaceniuk. I dodaje, że nie ma mowy o tym, aby Ukraina zrezygnowała z Krymu, od którego zaczęła się wojna z Rosją.

John Kerry, tak samo bez ogródek i mimo zachowawczej postawy Niemiec, zapewnia, że amerykańska administracja pomoże Ukrainie. Jeśli będzie trzeba, to wyśle jej najnowocześniejszą broń. A traktat pokojowy?

- Rozmawialiśmy z prezydentem Hollande o tym, co dostaliśmy od prezydenta Putina. Jest tam kilka pomysłów, ale nie przeanalizowaliśmy w pełni propozycji, które nadeszły z Moskwy. Teraz zobaczyliśmy te propozycje, zapoznaliśmy się z tekstem, i dziś po południu oświadczyli oni, że przedstawią swoją ofertę. Na razie jeszcze z nimi o tym nie rozmawialiśmy – informuje Kerry.

Nowoczesna broń już na Ukrainę trafiła. Z Litwy.

Taki mamy sojusz

- Wypełniliśmy swoje przyrzeczenie i przekazaliśmy Ukrainie elementy broni, o które prosiła – potwierdza Juozas Oleksas, litewski minister obrony. – Pomoc jest bezpłatna. Okazywaliśmy pomoc humanitarną, przyjmowaliśmy na leczenie rannych ukraińskich żołnierzy. Wypełniliśmy swoje przyrzeczenie i w odpowiedzi na prośbę przekazaliśmy Ukrainie elementy broni. To była bezpłatna pomoc dla naszego sojusznika.

Oleksas nie mówi jednak o jaką broń chodzi, choć wiadomo, że wartość darowizny to 43,5 tys euro. – Litwini powinni pomagać Ukraińcom, bo oni walczą o swoją niezależność i europejskie, demokratyczne wartości – wyjaśnia. Wiadomo jednak, że Litwini, podobnie jak Łotysze i Estończycy będą wspierać Ukraińców bez oglądania się na NATO i Unię Europejską. Rosyjska doktryna dotycząca tej wojny zakłada, że po zajęciu Ukrainy – w części, lub w całości – Rosja będzie uderzać na kraje bałtyckie i Polskę.

Polska, choć formalnie Ukraińcom nie pomaga, będzie współtworzyć powołane przez NATO siły zadaniowe bardzo wysokiej gotowości, czyli tzw. szpicę. – Będzie ona liczyć około 5 tys. żołnierzy wspieranych przez siły morskie, lotnictwo i siły specjalne, gotowe do reakcji w ciągu 48 godzin – decyduje sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg. W szpicy znajdą się siły zbrojne Polski, Hiszpanii, Włoch, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Francji.

- Czołowy element tej brygady lądowej będzie gotowy do przemieszczenia w ciągu 48 godzin od chwili wystąpienia zagrożenia, a reszta w ciągu tygodnia – informuje szef Sojuszu na konferencji prasowej po spotkaniu ministrów obrony państw NATO. W czasie poważniejszych zagrożeń siły te będą mogły zostać wzmocnione przez kolejne dwie brygady.

Decyzja o utworzeniu sił szpicy zapadła na ubiegłorocznym szczycie NATO w Newport w Walii, w odpowiedzi na rosyjską agresję na Ukrainę oraz zagrożenia w południowym sąsiedztwie Sojuszu.



Źródło: 3obieg.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Piątek, 06 luty 2015 16:48