Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Wiadomości Zwycięstwo globalizacji
Kategoria: Wiadomości   Środa, 07 październik 2015 08:42 Napisał

Zwycięstwo globalizacji

Podpisany właśnie traktat TPP (ang. Trans-Pacific Partnership) to umowa o wolnym handlu między 12 krajami Azji i Pacyfiku (USA, Australia, Brunei, Kanada, Chile, Japonia, Malezja, Meksyk, Nowa Zelandia, Peru, Singapur i Wietnam), która nie obejmuje Chin. Za to swoim zasięgiem obejmie aż 40 proc. światowego handlu. Teraz czas na TTIP, czyli podobny traktat związujący USA i Europę, przeciwko któremu protestuje większość organizacji pozarządowych niemal w całej Unii Europejskiej.

USA oraz 11 państw Azji i Pacyfiku ogłosiło wczoraj (5 października) w Atlancie zakończenie prowadzonych od pięciu lat negocjacji transpacyficznego układu o partnerstwie (TPP), który – jeśli zostanie ratyfikowany – będzie największą umową o wolnym handlu na świecie.

– Eliminując ponad 18 tys. taryf celnych dla produktów wytworzonych w Ameryce, ta umowa zapewni, że nasi rolnicy, hodowcy, przedsiębiorcy i mały biznes będą w stanie konkurować – i wygrywać – na rynkach należących do najszybciej rozwijających się na świecie – mówi Barack Obama, prezydent USA. I nie ukrywa, że umowę uznaje za swój największy do tej pory sukces.

Poza redukcją tysięcy taryf celnych umowa likwiduje też inne bariery w międzynarodowym handlu – ustanawia jednolite zasady ochrony własności intelektualnej i walki z nadużyciami, by lepiej chronić środowisko, a także wprowadza bardziej otwarty internet nawet w takich krajach jak komunistyczny Wietnam. Po raz pierwszy ustanowi też obowiązek przestrzegania zasad handlowych, pracowniczych i ochrony środowiska przez przedsiębiorstwa należące do państwa, jak te w Wietnamie czy Malezji. Niemniej obrońcy praw człowieka są sceptyczni, czy te kraje rzeczywiście poprawią warunki pracy.

Jedną z najtrudniejszych do wynegocjowania kwestii była długość okresu ochrony własności intelektualnej dla produktów farmaceutycznych. USA chciały, by wynosił on 12 lat, ale ostateczne rozwiązanie mówi o okresie od pięciu do ośmiu lat.

Będą opory

Podpisanie traktatu to dopiero początek – wprowadzenie go nie będzie wcale takie proste, bo tylko w USA związki zawodowe, grupy ochrony środowiska oraz lewicowi Demokraci są przeciwko i zapowiadają oprotestowywanie rozwiązania. Dlaczego? Ich zdaniem liberalizacja handlu z Azją będzie zagrożeniem dla krajowej produkcji i miejsc pracy w USA, i przekonują, że umowa zbytnio chroni interesy wielkich międzynarodowych korporacji, natomiast za mało pracowników i środowisko. Nie przekonują ich argumenty amerykańskiej administracji, która twierdzi, że jest wręcz odwrotnie.

Wiosną Kongres zgodził się na tzw. szybką ścieżkę ratyfikacji umów handlowych (tzw. fast track), a to oznacza, że parlamentarzyści nie będą mogli wprowadzić do umowy TPP poprawek, a jedynie przyjąć ją bądź odrzucić. Ustawa przewiduje, że Obama może podpisać umowę TPP dopiero po 90 dniach od zakończenia negocjacji. W tym czasie Kongres oraz opina publiczna mają zaznajomić się z jej szczegółami i dokonać oceny. A to oznacza, że ratyfikacja TPP przypadnie na gorący okres prawyborów przed wyborami prezydenckimi w 2016 roku i zapewne wywrze wpływ na kampanię.

TPP krytykował m.in. socjalista Bernie Sanders ubiegający się o nominację prezydencką Demokratów, który nazwał ją “kolejnym zwycięstwem Wall Street”, a także obecny faworyt wyścigu wśród Republikanów, populista Donald Trump, który wielokrotnie mówił, że to zła umowa, gdyż nie broni – jego zdaniem – interesów amerykańskich producentów.

Traktat chwali za to Międzynarodowy Fundusz Walutowy ustami swojej szefowej Christine Lagarde. – Musimy jeszcze zobaczyć szczegóły, ale oczekuję, że ta umowa może utorować drogę dalszym wysiłkom na rzecz nowej generacji pogłębionej integracji handlowej. Apeluję do innych państw, by odnowiły wysiłki na rzecz zakończenia trwających negocjacji – mówi Lagarde.

Czas na Europę

Oficjalnie TTIP, czyli Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne to umowa w sprawie inwestycji i handlu pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, której celem jest ustanowienie strefy wolnego handlu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. Brzmi pięknie? Oczywiście, szczególnie, że zakłada zniesienie ceł w handlu między USA i UE i powstanie rynku obejmującego trzecią część światowych obrotów handlowych o wartości 2 bln euro dystansując rosnące w siłę rynki azjatyckie. Ale z umowy, która wciąż jest w tracie negocjacji, wynikają ustalenia, które niepokoją tysiące przedsiębiorców z całej UE. Umowa zakłada bowiem, że do obu rynków będą miały dostęp przedsiębiorstwa z przeciwległego kontynentu. Chodzi nie tylko o tradycyjne rynki handl i usług, ale również zamówienia publiczne, inwestycje, usługi, tekstylia, energetykę, regulacje sanitarne i fitosanitarne oraz e-gospodarkę.

Administracja Unii Europejskiej podkreśla korzyści z TTIP dla małego i średniego biznesu (SOHO) w krajach UE. – Zniesienie ceł, uproszczenie procedur celnych i konwergencja standardów produktów znacząco ułatwi uczestnictwo SOHO w handlu transatlantyckim – uważają członkowie Komisji Spraw Gospodarczych i Monetarnych (ECON). Ale w umowie są również dość duże ryzyka. I tak Komisja ds. Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE) wskazuje na różnice między USA a UE w cenach energii, dostępie do surowców czy poziomie emisji CO2 na mieszkańca. Z tego względu sugeruje, by układ wprowadził okres przejściowy, w którym obecne cła byłyby utrzymane. Ma to chronić unijne sektory energochłonne, takie jak chemia czy przemysł surowcowy i stalowy. Komisja ITRE sygnalizuje także ryzyko masowego przenoszenia się przemysłu przetwórczego poza UE, co skutkowałoby utratą miejsc pracy. Kluczowe dla firm z EU ma być otwarcie rynku zamówień publicznych w USA dla firm z Europy. ECON przytacza dane, z których wynika, że 85 proc. przetargów w UE jest otwartych dla amerykańskich dostawców, podczas gdy unijne firmy mogą startować tylko w 32 proc. przetargów w USA.

Protestują niemal wszyscy

Niebezpieczeństwo to również bardziej niż drastyczne obniżenie standardów w zakresie ochrony konsumentów, zdrowia, praw pracowniczych czy środowiska”. W ocenie komisji EMPL Komisja Europejska powinna odrzucić porozumienie, które mogłoby stanowić zagrożenie dla standardów pracy w Unii Europejskiej i prowadzić do ‘dumpingu socjalnego’. W dokumentach PE pojawiają się również postulaty wyłączenia niektórych sektorów z negocjacji. Chodzi m.in. o regulacje dotyczące chemikaliów i pestycydów, bezpieczeństwa żywności, w tym przepisy dotyczące żywności modyfikowanej genetycznie.

Jest jeszcze jeden problem – w obecnym kształcie umowy (będącej wciąż na etapie negocjacji) gwarancje rozstrzygania przyszłych sporów między partnerami z USA i EU mogą się odbywać z pominięciem prawa krajowego. A to oznacza, że mechanizm rozstrzygania tych sporów nie będzie ani transparentny, ani nie będzie podlegał kontroli demokratycznej. Co więcej – obecna regulacja może zagrozić prawu państw członkowskich do regulowania, stanowienia praw i egzekucji przepisów w sferze zatrudnienia i polityki społecznej.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(1 głos)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Środa, 07 październik 2015 14:29