Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata To koniecTrumpa, Deep State wygrało, a „America First” to już puste hasło
Kategoria: Informacje ze świata   Piątek, 11 maj 2018 08:34 Autor: Andreas

To koniecTrumpa, Deep State wygrało, a „America First” to już puste hasło

To koniecTrumpa, Deep State wygrało, a „America First” to już puste hasło Gage Skidmore/Flickr/CC BY-SA 2.0

Spopielenie porozumienia nuklearnego z Iranem przez Donalda Trumpa oznacza pełne i złowrogie zwycięstwo Stronnictwa Wojny – twierdzi David Stockman, były dyrektor Biura Zarządzania i Budżetu przy prezydencie Ronaldzie Reaganie.

Zasadniczo nic już nie pozostało z „America First”. Przeciwnie, walka z Teheranem jest przejawem niesprowokowanej imperialnej agresji. Irański reżim nie ma środków, by zaatakować Amerykę militarnie i nigdy jej nie groził. Nie zaatakował też żadnego innego kraju w regionie, do którego nie został zaproszony przez suwerennego gospodarza. Nawet drobne potyczki Iranu z siłami amerykańskimi w ostatnich latach były spowodowane dalekosiężnymi, imperialnymi przedsięwzięciami Waszyngtonu.

Na przykład, Waszyngton zniszczył sunnicką / świecką władzę Saddama w Iraku i zainstalował szyicki reżim w Bagdadzie, pozostawiając w chaosie sunnickie ziemie zachodniego Iraku. Dopiero wtedy Bagdad zaprosił swoich szyickich współwyznawców z Iranu, aby pomogli zniszczyć plagę ISIS, która powstała z niedobitków armii i rządu Saddama.

Podobnie, Waszyngton i jego sojusznicy wysłali tysiące wojowników dżihadu i miliardy dolarów pomocy oraz dostawy do Syrii, aby obalić jego demokratycznie wybrany rząd. Dopiero wtedy reżim alawicki (szyicki) Asada poprosił o pomoc swoich religijnych sojuszników w Teheranie. I nie można znaleźć bardziej absurdalnego twierdzenie Trumpa, niż to, że Iran jest państwem terrorystycznym, ponieważ jest powiązany z szyicką ludnością Libanu reprezentowaną przez Hezbollah.

Stronnictwo Wojny udaje, że Waszyngton zamienił części Bliskiego Wschodu w ruinę z powodu szerzenia demokracji, czy mieszkańcy tego regionu chcieli jej lub nie, czy byli na nią przygotowani lub nie. Ale Liban jest sprawną demokracją i w ostatni weekend Hezbollah i jego sojusznicy, w tym niektóre frakcje sunnickie, odniósł miażdżące zwycięstwo wyborcze. Kontrolują zdecydowaną większość w parlamencie, gdzie Hezbollah będzie miał prawo do wyznaczenia nowego premiera (sunnitę) i przewodniczącego parlamentu (szyitę), a obaj będą zobowiązani do współpracy z prezydentem (chrześcijaninem).

Tego konkretnego wyniku demokracji Stronnictwo Wojny nie może znieść. Grubym nadużyciem językowym jest nazywanie tego stanu rzeczy terroryzmem sponsorowanym przez państwo. W podobny sposób, szyickie plemię Houthi dominowało w znacznych częściach północnego i zachodniego Jemenu od stuleci. Kiedy więc rząd w Sanie został zainstalowany przez Waszyngton, Houthi przejęli władzę w północnym Jemenie, tak jak miało to miejsce podczas długiego okresu od 1918-1990, kiedy oba Jemeny zostały ostatecznie zjednoczone. Ale to właśnie Houthi są ofiarami brutalnej agresji saudyjskiej i bombardowań, w wyniku których zginęło ponad 10 tys. cywilów, a kraj jest dotknięty głodem, cholerą, pełen gruzów i cierpi z powodu załamania gospodarczego.

Nie wiadomo, która frakcja w bratobójczej wojnie jemeńskiej i inwazji Arabii Saudyjskiej jest bardziej barbarzyńska, ale skromna pomoc udzielona przez Iran swym szyickim współwyznawcom w północnym Jemenie nie jest w żadnej mierze przypadkiem sponsorowanego przez państwo terroryzmem.

Jednym słowem, Trump dał się nabrać na propagandę Stronnictwa Wojny, demonizującą irański reżim. Sprowadza się ona do dwóch bardzo imperialistycznych propozycji.

Mianowicie do tego, że Iran nie jest uprawniony do realizowania własnej polityki zagranicznej poprzez sojusze z Irakiem, Syrią, dominującą partią Libanu, czy oficjalnym rządem w Jemenie, ponieważ tak mówi Waszyngton (i Izrael); i że nie wolno mu posiadać nawet rakiet średniego zasięgu (które nie mogą dosięgnąć ani USA, ani większości Europy), aby się obronić, pomimo tego, że Waszyngton uzbroił jego bogatszego sunnickiego rywala w Zatoce Perskiej w najbardziej zaawansowane amerykańskie samoloty bojowe, helikoptery szturmowe, pociski, drony i inne elementy wojenne o łącznej wartości ponad 250 mld dolarów.

Nie mówiąc już o możliwości niewielkiego wzbogacania uranu do 3,5 proc. czystości (w porównaniu z 90 procentowym poziomem zbrojnym) dla cywilnych reaktorów energetycznych przy użyciu mniej niż jednej piątej najstarszych i najwolniejszych wirówek, jakie Iran posiadał przed zawarciem porozumienia nuklearnego w 2015 roku.

Nie jest istotne również, że wszystkie 17 amerykańskich agencji wywiadowczych poświadczyło w oficjalnym NIE (szacunku wywiadu krajowego) w 2007 roku i ponownie w 2011 roku, że Iran miał tylko mały zbrojeniowy program badawczy w latach 1999-2003, który został porzucony i nigdy nie wznowiony.

Co więcej, dokumentacyjny dowód tego został dokładnie zbadany przez MAEA po umowie z 2015 roku, która następnie ponownie potwierdziła, że irański program broni nuklearnej został faktycznie rozwiązany w 2003 roku. W skrócie, Trump dał się nabrać na stek kłamstw i zniekształceń, które mają jedynie sens, jeśli celem jest znalezienie wrogów i terytoriów, które będą okupowane lub w inny sposób hegemonizowane. I aby zachować interesy państwa garnizonowego, jego budżet w wysokości 800 miliardów dolarów, a także członków Imperialnego Miasta, tj. różnego rodzaju ekspertów, wykonawców, organizacji pozarządowych, lobbystów i gangsterów w garniturach.

Niezwyciężone panowanie tej potęgi, nazwanej dla łatwości Głębokim Państwem (Deep State), zostało udowodnione. I to jest totalna tragedia, ponieważ nieudolne pojmowane przez Trumpa hasło „America First” było pierwszym wyzwaniem rzuconym tej władzy, tak naprawdę jedynym od końca zimnej wojny.

Oczywiście, Donald Trump nigdy nie miał spójnego, ani poprawnie sformułowanego pojmowania „America First”. Ale wszystkie jego impulsy szły w dobrym kierunku. Być może, jak na przykład renegatka Sarah Palin, mógł dostrzec z 68. piętra Trump Tower, że Rosja nie stanowi żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa Ameryki.

Chodzi o to, co mógł zobaczyć, patrząc na Nowy Jork o PKB 1,6 biliona dolarów, czyli większym od PKB Rosji (1,5 biliona dolarów) i czy znał dokładne liczby, czy nie, jego impuls do zbliżenia z Putinem był jak najbardziej na miejscu. Podobnie, choć może nie od początku celnie oceniał szaleństwo George’a Busha w Iraku, głośno i przejrzyście krytykował inwazję na Irak na długo przed tym jak Hillary przebrała się w gołębia pokoju.

Miał również rację, gdy twierdził, że NATO jest przestarzałe. W końcu PKB państw Unii Europejskich jest 10 razy większy niż PKB Rosji, a ich łączne wydatki na cele wojskowe są 4 razy większe.

Jeśli nie jesteś zniewolony przez kolektywne myślenie Imperialnego Waszyngtonu, to nie możesz wierzyć w to, że racjonalny przywódca Rosji, chłodno kalkulujący Władimir, zamierza atakować militarnie swoich europejskich sąsiadów. Chciałby zaopatrywać ich rynki, a nie okupować ich miasta, coś, co każdy z wyjątkiem obłąkanych, samolubnych biurokratów NATO może z łatwością pojąć.

To samo dotyczy Afganistanu, Syrii, Jemenu, Libii, Somalii, itp. Kraje te nie są przykładami zimnowojennej teorii domina, ponieważ Związek Radziecki ześlizgnął się z kart historii 27 lat temu, nie zagrażają bezpośrednio Ameryce, ponieważ nie mają dwóch centów, które można by przeznaczyć ekonomicznie lub militarnie; i niezależnie czy łączą się z osią saudyjsko-sunnicką, czy półksiężycem irańsko-szyickim, nie stanowi to żadnej cholernej różnicy dla bezpieczeństwa amerykańskich obywateli w Lincoln, w Nebrasce czy Springfield, w Massachusetts.

W przypadku Półwyspu Koreańskiego, Trump słusznie pytał także, dlaczego nadal finansujemy 29 tys. żołnierzy amerykańskich, gdy wojna zakończyła się 65 lat temu. Prawda jest taka, że jest to wojna, która nigdy nie powinna była być prowadzona, ponieważ otwarte obecnie sowieckie archiwa pokazują, że Stalin i Mao sprzeciwiali się temu. Bezpieczeństwo narodowe USA nie było zagrożone.

Zamiast domina, zrodziła się ona wyłącznie jako wojna domowa pomiędzy komunistami / nacjonalistami pod wodzą Kim Ir Sena, który walczył z okupantem japońskim, a marionetkowym rządem na południu pod przywództwem Rhee Syng-mana. Ten ostatni był arystokratycznym dandysem, który przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych w 1904 roku i spędził większość z następnych 40 lat w Waszyngtonie. Próbował na wszelkie sposoby zainstalować się z powrotem w Korei, co ostatecznie miało miejsce, gdy 35-letnia okupacja Japonii zakończyła się w sierpniu 1945 roku.

W końcu dwaj koreańscy rywale polityczni wdali się w wojnę, którą północ wygrałaby łatwo i mogła się też stać tanią platformą eksportową, podobnie jak spadkobiercy Mao na kontynencie. Mogłaby się nawet stać ulubieńcem Wall Street, tak jak dzisiaj czerwoni suzerenowie z Pekinu. Innymi słowy, w czerwcu 1950 roku nie ważyły się losy niczego istotnego, dopóki wściekli wojownicy w Waszyngtonie nie przekonali Trumana do interwencji.

Tak czyniąc, armia amerykańska rozpoczęła najbardziej niszczycielską i okrutną kampanię bombardowania w historii za przyczyną krwiożerczego generała sił powietrznych, Curtisa LeMaya. Do czasu zawieszenia broni w 1953 roku, Korea Północna stała się zbombardowanym pustkowiem, w którym prawie nie było miasta, ani miasteczka, które nie zostały spustoszone, a miliony cywilów zmarło lub głodowało.

Nie była tylko bezsensowną wojną i marnowaniem amerykańskiej krwi i skarbów, lecz została również na zawsze przyjęta przez ludność północy jako patriotyczna wojna oporu, która utorowała drogę na sześć dziesięcioleci brutalnej dyktaturze rodziny Kimów oraz przyniosła życie pełne nędzy dla 25 milionów ludzi, którzy w przeciwnym razie mogliby pracować w fabryce Apple lub fabryce samochodów.

Najwyraźniej całe globalne imperium Waszyngtonu jest święte, łącznie z absurdalnym faktem, że w roku 2018 Waszyngton wciąż ma bazy wojskowe w pokonanych siłach II wojny światowej. Jednak ani Japonia, ani Niemcy nie mają żadnych śmiertelnych wrogów wojskowych i oba kraje są całkowicie uzależniene od handlu z USA ze względu na wysoki standard życia.

Tak więc Trump należy teraz do Głębokiego Państwa, a „America First” nie jest nawet sloganem. Nie ma mocy sprawczej, podobnie jak Nixon. Jest tylko kwestią czasu, zanim Trumpa spotka to, co spotkało Nixona. Teraz, gdy wykonał brudną robotę Głębokiego Państwa i zniszczył porozumienie nuklearne z Iranem, które mogło otworzyć szeroką drogę do pokoju na świecie i zbankrutować państwo garnizonowe w USA. To znaczy, że z czasem niewdzięcznicy z Głębokiego Państwa umieszczą Trumpa w helikopterze Richard Nixona dla jego ostatniej podróży z Białego Domu.

Parafrazując wielkiego Randolpha Bourne’a, demonizacja niechętnych jest zdrowiem Głębokiego Państwa. Przynajmniej tyle Trump, jak na razie, potwierdził swoim charakterystycznym atakiem na Iran. Tak czyniąc, popchnął Amerykę w stronę ogromnej katastrofy finansowej. Dzieje się tak, gdyż państwo garnizonowe i państwo opiekuńcze wzięte razem są przejawem fiskalnego upadku państwa. Pewnego dnia nawet lemingi z Wall Street, które ze spokojem przyjęły te tragiczne wieści, wreszcie dostrzegą to, o czym już wszyscy wiedzieli.

David Stockman
https://kresy.pl

 


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(8 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 11 maj 2018 14:53
alexjones.pl Informacje ze świata To koniecTrumpa, Deep State wygrało, a „America First” to już puste hasło