Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Co nas czeka na Bliskim Wschodzie?
Kategoria: Informacje ze świata   Piątek, 11 maj 2018 08:45 Autor: Andreas

Co nas czeka na Bliskim Wschodzie?

Co nas czeka na Bliskim Wschodzie? DVIDSHUB/Flickr/CC BY 2.0

Co nas czeka na Bliskim Wschodzie w kontekście amerykańskich sankcji na Iran? Najpierw zadajmy pytanie, czy Iran jest zagrożeniem? Jest to kraj o olbrzymim potencjale ludnościowym, ideologii i strukturach skupiających społeczeństwo wobec działań władz, co więcej posiadający praktycznie nieograniczone zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego. Na to nakłada się ukształtowanie terenu i rozmiar kraju, czyniące go bardzo trudnym w prowadzeniu jakichkolwiek zaczepnych działań zbrojnych. Kraj ten posiada również technologię rakietową pozwalającą mu na zagrożenie na skalę regionalną i po jakimś czasie globalną. Jeżeli wejdzie w posiadanie broni jądrowej, to połączenie jej z ideologią i wrogością może doprowadzić do tego, że Iran stanie się zagrożeniem.

Jednakże dzisiaj Iran zagrożeniem nie jest, jest wręcz przeciwnie to ten kraj, jest osaczany przez sąsiadów i inne regionalne oraz globalne potęgi. Jego władze poza kierunkiem izraelskim, który jest silnie uwarunkowany ideologicznie prowadzą bardzo rozsądną politykę w regionie. Sam fakt, że dążą do stworzenia broni jądrowej nie powinien nikogo dziwić, to tylko dowód na to, że Iranem rządzą rozsądni, mądrzy i przewidujący ludzie. Gdzie dzisiaj byłaby Korea Północna, gdyby nie jej arsenał jądrowy? Dokładnie tam, gdzie dzisiaj jest Irak, Syria, Liban i szereg innych krajów, które przeciwstawiały się Zachodowi, czy Ukraina która popełniła błąd strategiczny jakiego nie popełniło nigdy wcześniej żadne inne państwo na świecie – sama oddała swój arsenał jądrowy innemu krajowi! Podobnie postąpiło kiedyś tylko RPA, ale tam były inne uwarunkowania geopolityczne i zupełnie inny potencjał.

Po decyzji pana Donalda Trumpa o wprowadzeniu sankcji przeciwko Iranowi, sytuacja uległa drastycznej zmianie. Ropa naftowa od razu podrożała i będzie drożeć. Co to oznacza w wymiarze globalnym chyba każdy rozumie i nikogo to nie dziwi. Po prostu będzie drożej, a jak będzie drożej to również odsetki od zadłużenia muszą wzrosnąć. 

Obecną decyzję trzeba analizować na trzech płaszczyznach. Wewnątrz amerykańskiej, gdzie pan Trump dopina swego, mówiąc że to najgorszy układ w historii USA, bo daje drugiej stronie czas w zamian za nic. Ma w tym sporo racji, pan Barack Obama popełnił błąd, był zbyt miękkim przywódcą. Regionalnej w kontekście Bliskiego Wschodu. Tam dzisiaj toczą się dwie poważne wojny: w Syrii i w Jemenie. W obu Stany Zjednoczone są zaangażowane w jakiejś postaci. Bomby, które saudyjskie samoloty zrzucają na wioski Jemeńczyków, są często produkcji USA. Jednak zachodnie telewizje ich nie pokazują, wolą pokazywać przejaskrawione i wyimaginowane skutki rzekomych rosyjskich bombardowań w Syrii. jest jeszcze płaszczyzna skutków dla globalnej ekonomii, ropa to krew współczesnej gospodarki. W tym zakresie może być wyjątkowo ciekawie. Ponieważ wielu na tych sankcjach zyska, w tym Chiny. Straci Unia Europejska, która kupuje dużo ropy w Iranie i jeżeli miałaby przestać kupować, to powstanie problem. Oczywiście niedoboru surowca na rynku europejskim.

Iran bardzo wyeksponował swoją pozycję w Syrii i Libanie, a to musi się nie podobać pewnemu małemu bliskowschodniemu krajowi, który jest militarnym mocarstwem i technologiczną super potęgą. W związku z tym konieczna jest zewnętrzna presja na Teheran, która może bezpośrednio zagrozić Iranowi, żeby zrównoważyć jego wpływ na tenże jakże bliski nam kraj. Nie da się bowiem bez powodu wystrzelić rakiet na śpiące miasta, trzeba odpowiednio wcześniej przygotować podłoże medialne. 

Do tergo dochodzą Saudyjczycy i pozostałe kraje południa Zatoki. Mają olbrzymie zasoby ekonomiczne i dość istotny potencjał militarny, który dobrze wykorzystany może być użyteczny. Wielkim znakiem zapytania będzie zachowanie się Pakistanu. Nie jest tajemnicą, że pakistańska bomba jądrowa powstała dzięki wsparciu finansowemu krajów Zatoki. Jeżeli Iran, który w starciu konwencjonalnym ma przewagę, zdecydowałby się zagrozić Królestwu, to stawka może bardzo radykalnie ulec podniesieniu. Naprawdę byłoby bardzo ciekawie, oj bardzo, bardzo!

Nie da się dzisiaj rozpychać się w Zatoce Perskiej bez uwzględnienia interesów Rosji, Indii i Chin. Pierwszy kraj zyskuje na wzroście cen ropy naftowej i w jego interesie jest podgrzanie sytuacji, ale nie jej eksplozja, bo ona zmieni w ogóle układ gry. Drugi kraj importuje olbrzymie ilości ropy m.in. z Iranu, a Chińczycy są wszędzie i chcą robić interesy ze wszystkimi. Nie można zapomnieć o ich interesach. Importują gigantyczne ilości ropy, a w tej chwili będą importować jeszcze więcej z Iranu. Ponieważ około miliona baryłek irańskiej ropy nie będzie miało nabywców ze względu na sankcje. Sankcje jednak nie obejmą Chin. Nikt nie zatrzyma chińskiego tankowca. W konsekwencji sankcje pana Trumpa pomogą Chinom, będą mieli bardzo dużo ropy, prawdopodobnie za mniej Dolarów, niż musieliby zapłacić na rynku.

Sytuacja wygląda w ten sposób, że decyzje prawdopodobnie już zostały podjęte. W tej chwili będziemy obserwowali ścieżkę dojścia, poprzez kolejne prowokacje i innego rodzaju działania prowadzące do uczynienia Iranu nowym, wielkim poligonem dla broni inteligentnych i wojny domowej. 

Interesuje to, jak USA olewają europejskich i azjatyckich sojuszników. Nikomu w Europie lub w Japonii nie podoba się to, że ropa zdrożeje, a takie będą skutki amerykańskiej polityki.

Proszę pamiętać, że w tych działaniach szczególną rolę ma wspomniany wcześniej pewien mały bliskowschodni kraj. Nawet sobie nie zdajemy sprawy z jego potencjału i możliwości… Zwłaszcza jeżeli będzie miał wsparcie ze strony Saudów i innych mniejszych regionalnych graczy, niezadowolonych ze zmiany status quo.

Wnioski: strategicznie trzeba robić zapasy ropy i gazu, bo będzie drożej. Wdrażać nowe technologie zmniejszające nasze uzależnienie od importu surowców energetycznych. Bezwzględnie należy przygotować poduszkę finansową na skutki inflacji i wzrostu odsetek od kredytów. Do tego trzeba zgromadzić trochę dewiz, żeby mieć płynność w razie załamania się rynku. Proszę pamiętać, że finansujemy się ciągle rolowaniem długu. Nie zaszkodzi również kupienie tego uzbrojenia, które jeszcze jest dostępne na rynku, ponieważ jak kraje Zatoki pójdą na zakupy, to wszystko wymiotą z rynku i ceny wzrosną totalnie. Proszę pamiętać, że mówimy o krajach, które mają potencjał ruchów w dziesiątkach miliardów Dolarów, na podstawie jednej decyzji. Oczywiście warto kupować akcje koncernów zbrojeniowych… Zaczęło się…



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(7 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 11 maj 2018 15:11
alexjones.pl Informacje ze świata Co nas czeka na Bliskim Wschodzie?