Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Prawdziwe kulisy izraelskiego ataku na „irańskie“ instalacje w Syrii i wycofania się Trumpa z porozumienia z Iranem
Kategoria: Informacje ze świata   Poniedziałek, 14 maj 2018 08:20 Autor: Andreas

Prawdziwe kulisy izraelskiego ataku na „irańskie“ instalacje w Syrii i wycofania się Trumpa z porozumienia z Iranem

Prawdziwe kulisy izraelskiego ataku na „irańskie“ instalacje w Syrii i wycofania się Trumpa z porozumienia z Iranem David/Flickr/CC BY 2.0

Rząd izraelski utrzymuje, że w środę późną nocą zaatakował dziesiątki „irańskich obiektów wojskowych” w Syrii w odpowiedzi na rzekome wystrzelenie przez Iran 20 rakiet w izraelskie bazy wojskowe na Wzgórzach Golan. Chociaż nie ma żadnych dowodów na to, że Iran, czy ktokolwiek inny w Syrii, wystrzelił jakiekolwiek „rakiety” w izraelskie obiekty na Wzgórzach Golan, twierdzenie to posłużyło za pretekst do izraelskiego ataku na syryjskie pozycje obrony przeciwlotniczej – który rzeczywiście został przeprowadzony.

Według IDF trafiono „50 irańskich obiektów” w Syrii. Atak objął również pięć syryjskich zestawów obrony przeciwlotniczej SA-22 (Pancyr S1), a to ze względu na fakt, że użyto ich do atakowania izraelskich samolotów, a przynajmniej tak twierdził IDF. Zasadność tego stwierdzenia jest jednak wątpliwa, zważywszy, że SA-22 został zaprojektowany głównie do zwalczania nisko przelatujących obiektów, a dokładniej, różnych rakiet, w tym manewrujących, które poruszają się na niskich pułapach. To właśnie te zestawy, w połączeniu ze starszymi syryjskimi systemami obrony – zaktualizowanymi w ostatnich latach przez rosyjską armię – zestrzeliły w zeszłym miesiącu około 70% pocisków samosterujących wystrzelonych w Syrię przez wojska USA, Wlk. Brytanii i Francji.

Wyciągnąwszy wnioski z poprzedniego ataku, kiedy to został zestrzelony co najmniej jeden izraelski samolot, wczorajszy atak Izrael przeprowadził używając głównie pocisków powietrze-ziemia, wystrzeliwanych z dużej wysokości, pozostawiając samoloty znacznie poza zasięgiem SA-22 i innych systemów syryjskiej obrony. Jest więc mało prawdopodobne, że izraelskie samoloty zaatakowały te pozycje w odpowiedzi na jakiś „atak” z Syrii. Jest o wiele bardziej prawdopodobne, że cele te zostały wcześniej zdefiniowane przez Izrael, głównie za pomocą zdjęć satelitarnych.

 

Ilustracja IDF pokazująca „irańskie” instalacje rzekomo trafione w izraelskim ataku na Syrię.

Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony siły izraelskie bombardowały w czwartek terytorium Syrii przez dwie godziny, od 1:45 do 3:45 rano czasu lokalnego, z 28 izraelskich samolotów F-15 i F-16, które wystrzeliły około 60 pocisków powietrze-ziemia . Celem ataków. IDF były zarówno irańskie instalacje wojskowe, jak i syryjska obrona powietrzna. IDF opublikował materiał z kamery zamontowanej na jednym z izraelskich pocisków, zbliżającym się do, jak się wydaje, syryjskiego zestawu SA-22 (Pancyr S1).

     Watch: An IAF attack on a Syrian SA-22 battery after it attempted firing at IAF aircraft pic.twitter.com

    — Israeli Air Force (@IAFsite) May 10, 2018

Zauważcie, że na powyższym filmie widać kogoś podbiegającego do SA-22 i wsiadającego do wozu oraz kilka osób stojących po lewej stronie, co sugeruje, że w tym czasie zestaw nie był „aktywny”. W porównaniu z ubiegłotygodniowym atakiem rakietowym Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji, który był wyraźnie sygnalizowany z wyprzedzeniem, czwartkowy atak Izraela był względną niespodzianką i prawdopodobnie odniósł większy sukces niż atak rakietami samonaprowadzającymi. Mimo to, według rosyjskiego ministerstwa obrony, „syryjskie systemy obrony przeciwlotniczej zestrzeliły ponad połowę rakiet”.

 

Rakiety syryjskiej/rosyjskiej obrony przeciwlotniczej w drodze do przechwycenia izraelskich pocisków

 

Bez względu na rzeczywisty współczynnik zestrzeleń izraelskich pocisków powietrze-ziemia, wydaje się jasne, że atak był próbą – usankcjonowaną przez siły amerykańskie i we współpracy z nimi – wyeliminowania przez wojsko izraelskie syryjskich systemów obrony przeciwlotniczej (dostarczonych bądź zmodernizowanych przez Rosjan), dzięki którym ładne, nowe i inteligentne rakiety Trumpa były w zeszłym miesiącu w dużej mierze nieskuteczne.

„Zadowalające moralnie” usprawiedliwienie ataku Izraela, jakoby wymierzonego w „irańskie instalacje wojskowe” w Syrii, jest użyteczną przykrywka dla próby osiągnięcia prawdziwego celu: zadania klęski armii syryjskiej i usunięcia Asada, co również pozostaje (przynajmniej w niektórych „głębszych” departamentach amerykańskiego establishmentu) głównym celem polityki zagranicznej USA w Syrii.

Świadectwem złożoności (nie wspominając o obrzydliwości) „wielkiej gry” globalnych geopolitycznych „szachów”, rozgrywanych na całym świecie przez „wielkie mocarstwa”, jest pojawienie się izraelskiego premiera Netanjahu jako gościa prezydenta Putina na paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa w przeddzień izraelskiego ataku na rosyjskie/syryjskie systemy obrony powietrznej w Syrii.

 

„Irański samolot?” Premier Izraela Netanyahu podczas parady z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie

Trump wycofuje się z „irańskiego porozumienia”

Trump, jeszcze zanim został prezydentem, dał jasno do zrozumienia, że jego zdaniem umowa z Iranem jest „zła”. Ponieważ jest on biznesmenem, skoncentrowanym teraz na „przywróceniu wspaniałości Ameryki”, można się domyślać, że jego stanowisko wynikało z biznesowej perspektywy. Porozumienie z Iranem złagodziło sankcje nałożone na ten kraj tylko dla firm i obywateli spoza USA. W rezultacie wzrost handlu w ciągu prawie 3 lat od podpisania porozumienia dotyczył głównie kontraktów pomiędzy Iranem a przedsiębiorstwami europejskimi, chińskimi i rosyjskimi. Europejska wymiana z Iranem – import i eksport – niemal powróciła do poziomu sprzed sankcji i istnieje tam duży potencjał inwestycyjny.

Dla Trumpa porozumienie z Iranem zaprzepaściło potencjalny wpływ Ameryki na Iran, dlatego chce „je renegocjować”. Plan zakłada ponowne nałożenie sankcji o wyjątkowo surowym charakterze – w tym przeciwko każdemu, kto będzie prowadzić interesy z Iranem – które obowiązywały wcześniej, jako domniemany nacisk na Iran. Problem w tym, że plan ten obejmuje nałożenie przez USA sankcji na amerykańskich sojuszników, a w szczególności tych w Europie, co z kolei oznacza istotny przełom w 70-letnich „specjalnych stosunkach” między Europą i USA, w których Europa grała zdecydowane drugie skrzypce w amerykańskim megafonie.

Ale to nie wszystko. Oczywiście Izrael ma znaczny wpływ na Trumpa, jak od dawna miał na amerykańskich prezydentów, i Izrael jest bardzo zaniepokojony rosnącymi wpływami Iranu w Syrii, ponieważ stanowi to bezpośrednie zagrożenie dla nieproporcjonalnie silnej pozycji Izraela na Bliskim Wschodzie. Podobnie przedstawia się sprawa dla Arabii Saudyjskiej. Problemy te mają bezpośredni związek z rosyjską interwencją w Syrii rozpoczętą w październiku 2015 r. Porozumienie z Iranem zostało podpisane w lipcu 2015 r., w czasie, gdy spodziewano się rychłego upadku rządu syryjskiego, co zadałoby znaczny cios tzw. „szyickiemu półksiężycowi” od Libanu po Iran, a co za tym idzie – możliwości rozszerzenia wpływów Iranu. Ale od czasu interwencji rosyjskiej sytuacja całkowicie się odwróciła, Iran umocnił się w regionie, nie wspominając już o potężnej roli, jaką obecnie odgrywa Rosja.

Wygląda więc na to, że widzimy tu zbieg modelu polityki zagranicznej Trumpa „pokaż mi pieniądze!” i izraelskiej polityki „powstrzymania” za wszelką cenę Iranu. Mianowanie Johna Boltona – zatwardziałego jastrzębia wojennego, wierzącego w amerykański ekscepcjonalizm i oczywistą misję USA – na doradcę Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, tylko dolewa oliwy do ognia.

Jednak pomimo podsycania strachu „III w. św.!” przez mainstreamowe media i, przykro mi to powiedzieć, sporą część „alternatywnych”, jest mało prawdopodobne, aby sytuacja przerodziła się w poważny konflikt zbrojny pomiędzy państwami uzbrojonymi w broń jądrową. Prawdopodobnie będą dalsze izraelskie ataki na Syrię, kiedy zarówno USA, jak i Izrael (i Arabia Saudyjska) będą realizowały swój cel, jakim jest zmiana reżimu w Syrii, innymi metodami, ale nowym wschodzącym mocarstwom na Bliskim Wschodzie wystarczy jedynie chronić swoje żywotne interesy i rozsądnie pozwalać naturalnie wyłonić się nowej rzeczywistości.

Z drugiej strony, triumwirat amerykańskiego „głębokiego państwa”, Izraela i Arabii Saudyjskiej staje w obliczu „egzystencjalnej” walki o utrzymanie swojej coraz wątlejszej dominacji w regionie. Prawdziwym problemem dla nich jest to, że tak naprawdę walczą nie przeciwko jakiemukolwiek państwu czy ideologii (wbrew temu, co twierdzą), ale raczej przeciwko rzeczywistości nowego naturalnego porządku przejawiającego się na świecie. A ludzie, którzy próbują prowadzić wojnę przeciwko wyłaniającemu się naturalnemu porządkowi, lub samej rzeczywistości, zawsze (w końcu) muszą przegrać.

Joe Quinn
Sott.net
10 maja 2018 23:59 UTC

Prawdziwe kulisy izraelskiego ataku na „irańskie“ instalacje w Syrii i wycofania się Trumpa z porozumienia z Iranem

Joe Quinn jest współautorem książek 9/11: The Ultimate Truth (z Laurą Knight-Jadczyk, 2006 r.) i Manufactured Terror: The Boston Marathon Bombings, Sandy Hook, Aurora Shooting and Other False Flag Terror Attacks (z Niallem Bradleyem, 2014 r.), autorem i prezenterem The Sott Report Videos i współgospodarzem cotygodniowej audycji radiowej „Behind the Headlines” w ramach Sott Talk Radio network.

Uznany internetowy eseista od 10 lat pisze wnikliwe analizy dla Sott.net. Jego artykuły ukazały się na wielu alternatywnych stronach poświęconych wydarzeniom na świecie, internetowe stacje radiowe przeprowadzały z nim wywiady, gościł też w irańskiej telewizji Press TV. Jego artykuły można również znaleźć na jego prywatnym blogu JoeQuinn.net.

 

Tłumaczenie: PRACowniA

 

Źródło: PRACowniA


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 14 maj 2018 11:02
alexjones.pl Informacje ze świata Prawdziwe kulisy izraelskiego ataku na „irańskie“ instalacje w Syrii i wycofania się Trumpa z porozumienia z Iranem