Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Rosja - wróg, sojusznik, partner (3)
Kategoria: Informacje ze świata   Niedziela, 09 wrzesień 2018 07:03 Autor: Andreas

Rosja - wróg, sojusznik, partner (3)

Rosja - wróg, sojusznik, partner (3) Jean & NathalieFlickrCC BY 2.0

W poprzednim odcinku tego „Kalejdoskopu” przytaczałem wypowiedzi Jana Rokity i Jacka Czaputowicza na temat rzekomej agresji Rosji na Gruzję. Nawet obchodzono X rocznicę tej wojny. A jak sprawa przedstawiała się naprawdę?

Przytoczmy fragmenty artykułu prof. dr. hab. Anny Raźny, rosjoznawczyni.
Zarysowawszy losy Abchazji i Osetii po rozpadzie Związku Sowieckiego uczona wyjaśnia: „Osetyjczycy, podobnie jak Abchazowie, stanowią odrębny od Gruzji kulturowo naród, posługujący się językiem należącym do grupy języków irańskich, w przeciwieństwie do języka Gruzinów, należącego do języków kaukaskich”. Przechodząc do konfliktów zbrojnych gruzińsko-osetyjakich pisze: „Stosunki między Tbilisi i Cchinwali – stolicą separatystycznej Osetii – uległy radykalnemu zaostrzeniu w 2007 roku, kiedy władze Gruzji zaproponowały separatystycznemu prezydentowi Eduardowi Kokojty utworzenie Autonomicznej Republiki Południowej Osetii wchodzącej w skład Gruzji. Natomiast... ogłoszenie przez Kosowo niepodległości i uznanie jej na forum międzynarodowym dało prezydentowi Kokojty asumpt do dalszych działań na rzecz ostatecznego oderwania Osetii Południowej od Gruzji i włączenia jej do Federacji Rosyjskiej”. Jednocześnie podkreśla, że większość mieszkańców Osetii Południowej posiada obywatelstwo rosyjskie.

Z kolei wojna między Gruzją a Rosją przedstawiała się następująco: „Rozpoczęła ją Gruzja, której armia wkroczyła na teren Osetii Południowej na kilkanaście godzin przed otwarciem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (sierpień 2008 r.). Prezydent Saakaszwili dał rozkaz walki ze zbuntowanym regionem, łamiąc zawarte z trudem w 1992 roku porozumienie między obydwiema stronami, gwałcąc prawo międzynarodowe i uświęconą od starożytności tradycję – zawieszanie wojen i wszelkich walk na czas igrzysk olimpijskich. Rosja odpowiedziała zdecydowanie i nieustępliwie, zmuszając Gruzję do ogłoszenia jednostronnego zawieszenia broni. Wybuchowi tej wojny, która na samym wstępie spowodowała śmierć około dwóch tysięcy osób i ogromne zniszczenia – nade wszystko Cchinwali – towarzyszy wojna propagandowa obydwu stron: osetyjsko-rosyjskiej i gruzińsko-amerykańskiej. W mediach dokonywana jest bezwzględna manipulacja prawdą, perswazja ideowa, zatajanie bądź przeinaczanie faktów, subiektywna ich interpretacja”. Tak wyglądał w rzeczywistości „najazd” Rosji na Gruzję. Darujmy sobie prostowanie innych przeinaczeń panów Rokity i Czaputowicza.

Straszny portal „Sputnik”

Portal i Radio „Sputnik” są przedstawiane w polskiej propagandzie mniej więcej tak, jak PRL prezentowała radiostacje Wolna Europa i Głos Ameryki, a ludzi kontaktujących się z tym medium jako „agentów Kremla” lub „pożytecznych idiotów”. Na razie żadnej z tych łatek tej nie przypięto (jeszcze) Kornelowi Morawieckiemu. Widocznie ze względu na syna-premiera. Zajrzymy więc do tej „moskiewskiej tuby” i zobaczmy, co piszą tam o Polsce. Oto tekst najostrzejszy, będący relacją z oświadczenia rzeczniczki MSZ Federacji – Marii Zacharowej:

„Jak wiadomo, 4 lipca 2016 roku strona polska pod pretekstem wzmocnienia środków bezpieczeństwa w związku z przeprowadzeniem szczytu NATO w Warszawie i Światowych Dni Młodzieży w Krakowie tymczasowo zawiesiła obowiązywanie punktu porozumienia o małym ruchu granicznym dotyczącego wjazdu na jej terytorium mieszkańców obwodu kaliningradzkiego. Rosja musiała podjąć działania w odpowiedzi i analogicznie zawiesiła mały ruch graniczny z Polską” – mówiła Zacharowa i kontynuowała: „Wydarzenia będące powodem do wskazanych działań Warszawy od dawna dobiegły końca, ale strona polska wyraźnie nie dąży do odblokowania sytuacji, co nie może nie zdumiewać. Wszystkie złożone przez nas propozycje, żeby wrócić do obowiązującego wcześniej porządku — spotykają się z konfrontacyjną retoryką. Obecnie Polska nie przejawia zainteresowania wznowieniem małego ruchu granicznego. W rezultacie cierpią interesy ludzi po obu stronach granicy”.

Poza tym portal cytuje polskich polityków i politologów. Oto cytowany obszernie przez „Sputnika” dr Andrzej Zapałowski. O spotkaniu Putin-Trump: „Tak naprawdę w ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z coraz większym napięciem w stosunkach wzajemnych. A napięcie między tak dużymi państwami grozi konfliktami w różnych miejscach świata, gdzie te interesy się krzyżują. (…) To wszystko pokazuje jedno — że prezydent USA podjął decyzję o łagodzeniu napięcia z Rosją. Dlaczego? Dlatego, że jeżeli przez kilka lat nie udało się zmusić Rosji do określonych działań sankcjami związanymi z Ukrainą, to po prostu nie można w nieskończoność prowadzić takiej polityki. Polityka ma to do siebie, że działa w obszarach racjonalności, a dalsze kreowanie napięć na tej linii już wykraczało poza jakąkolwiek odpowiedzialną politykę przywódców państw”.

Portal przytacza również stanowisko dra Zapałowskiego w sprawie roli Polski w regionie: „koegzystencja interesów polskich i rosyjskich na obszarze między Polską a Rosją jest istotą stabilizacji tego regionu. (…) To Polska powinna przejąć, a nie inne państwa, taką rolę współpracy na rzecz deeskalacji napięć na tym obszarze. Ja uważam, że w tym kontekście powinny być wznowione stosunki na nowych zasadach między Polską a Rosją. Podkreślam, to Polska powinna podjąć wysiłek na rzecz rozpoczęcia poważnych rozmów z Rosją i niwelowania konfliktów w tym obszarze”.

I dalej o stosunkach polsko-rosyjskich: "Uważam, że to jest wręcz niezbędne, żeby do takiego szczytu (Polska— Rosja — red.) doszło. To po pierwsze. Druga rzecz — po części przeszkadza mentalność niektórych polityków w Polsce, którzy nie chcą zrozumieć konieczności rozmów i współpracy nawet, jeśli są duże obszary, gdzie jest bardzo trudno osiągnąć na tę chwilę porozumienie. Ja myślę, że w interesie Moskwy i Warszawy jest to, aby do takiego szczytu jak najszybciej doszło, ponieważ nikomu z nas — i jestem co do tego głęboko przekonany — nie zależy na tym, żeby w tej części Europy dochodziło do konfliktów, napięć, destabilizacji społecznych. Świat i tak jest wystarczająco podpalany. Coraz większe zagrożenia są w Azji i na Bliskim Wschodzie, w Afryce, z którymi świat musi się zmierzyć i my nie powinniśmy przy granicach Polski i Rosji tworzyć obszarów destabilizacji”. Tyle wrogiej propagandy ze „Sputnika”.

Próby zbliżenia

Za pierwszy akt mający na celu zbliżenie narodów Rosji i Polski należy uznać „Wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji” wypracowane w ciągu dwóch lat przez przedstawicieli Cerkwi Prawosławnej i Kościoła katolickiego w Polsce, a podpisanej w 2012 r. przez patriarchę Moskwy i Całej Rusi Cyryla I oraz ówczesnego przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski arcybiskupa Józefa Michalika. „Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem” – czytamy w Przesłaniu. „Każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku powinien widzieć przyjaciela i brata” – głosi dokument.

Według obu hierarchów celem Przesłania „nie jest rozwiązywanie bolesnych kart historii Polski i Rosji, istotną kwestią jest natomiast, by zapoczątkować dialog”. Autorzy dokumentu zwracają się z apelem do polityków, działaczy społecznych, ludzi nauki, kultury i sztuki, wierzących i niewierzących: „Stale podejmujcie wysiłki na rzecz rozwijania dialogu, wspierajcie to, co umożliwia odbudowywanie wzajemnego zaufania i zbliża ludzi do siebie oraz pozwala budować wolną od przemocy i wojen pokojową przyszłość naszych krajów i narodów. (...) Wkraczamy na drogę dialogu w nadziei, że przyczyni się on do uleczenia ran przeszłości, pozwoli przezwyciężyć wzajemne uprzedzenia i nieporozumienia oraz umocni nas w dążeniu do pojednania”. Obaj autorzy zaznaczyli, że dokument nie ma charakteru politycznego, ale duszpasterski.

Niestety, to wydarzenie nie spotkało się właściwym przyjęciem przez establishment polityczny w Polsce, mimo że nadano mu bardzo uroczystą oprawę. Zarówno na tzw. prawicy, jak i tzw. lewicy pojawiły się uwagi krytyczne, a nawet kpiny zarówno z dokumentu, jak i uroczystości. A przecież Przesłanie mogło stanowić podstawę do nawiązania choćby dialogu z Rosją. Nikomu jednak na tym nie zależało.
Za to wybitnie polityczny charakter miał „List otwarty do Narodu Rosyjskiego i władz Federacji Rosyjskiej” z 2014 roku. „Zaniepokojeni sytuacją polityczną, gospodarczą i finansową w świecie, a w szczególności na Ukrainie zwracamy się do władz Federacji Rosyjskiej o nieustępliwość w stosunku do władz i organizacji państw zachodnich – w tym polskich, które reprezentują dyktat neokonserwatystów amerykańskich oraz spadkobierców ludobójczej organizacji UPA, których celem jest włączenie w swoją strefę wpływów Ukrainy bez względu na koszty i straty samej Ukrainy” – czytamy we wstępie Listu. Sygnatariusze potępili wspieranie przez władze polskie tzw. Majdanu, który doprowadził do upadku legalnie wybranego prezydenta i ówczesnych władz Ukrainy. Podkreślili również zbrodniczy charakter tego przewrotu: „Było to naśladowanie i kontynuacja banderowskich band, które to bandy dokonywały ludobójstwa Słowian – Polaków, Rosjan, Białorusinów, Ukraińców oraz Żydów w czasie II Wojny Światowej...”.

Jak piszą autorzy, „duża ilość polskich organizacji pozarządowych oraz tysiące Polaków nie zrzeszonych, pozbawionych głosu i możliwości dostępu do mass mediów – sprzeciwia się tym wrogim dla ludzkości działaniom i solidaryzuje się z władzami Federacji Rosyjskiej w podejmowanych działaniach, zarówno tych dotyczących Ukrainy, jak również wcześniej w sprawie Syrii oraz w wielu innych sytuacjach. Doceniamy tu, szczególną pozytywną rolę Pana prezydenta Władimira Putina”. Zwracają też uwagę, że: „Plan włączenia Ukrainy do UE , a następnie do NATO, ma w swym zamyśle osaczenie Rosji z każdej możliwej strony. Świadoma część narodu polskiego, nie ulegająca kłamstwom i manipulacjom politycznym i medialnym widzi w tych działaniach dalsze zagrożenia dla wszystkich Słowian!”.

Taka polityka nie leży w interesie Polski, a prowadzi do III wojny światowej, przeprowadzonej także na naszym terytorium. W dalszym ciągu autorzy opisują tragiczne skutki polityki gospodarczej prowadzonej po 1989 r. „W zamian tzw. ,,zachodni wyzwoliciele” podsuwają Polakom związki homoseksualne, przemysł pornograficzny, pedofilię, narkotyki, sekty, medialny terror, cenzurę, fasadową demokrację, lichwę, swobodny napływ imigrantów, podstępną walkę z Panem Bogiem” - czytamy w Liście. Sygnatariusze ostro krytykują media w Polsce, okłamujące Polaków oraz system partyjno-polityczny, jak podejrzewają, zainstalowany przez obce spec-służby.

Aby przeciwstawić się tej sytuacji proponują:
- powołać Światową Radę Słowian, jako platformę kontaktu i porozumienia między naszymi narodami;
- ustanowić siedzibę Światowej Rady Słowian w którejś stolic krajów słowiańskich;
uznać za główne zadanie ŚRS „opracowywanie i upowszechnianie wspólnych działań obronnych przed zniszczeniem naszej chrześcijańskiej wspólnoty Słowiańszczyzny oraz stworzenie możliwości rozpowszechniania informacji dla wszystkich narodów słowiańskich”.
Pod koniec autorzy zwracają się do adresatów następująco: „Gratulujemy Wam, naszym słowiańskim braciom Rosjanom (który jako pierwszy Naród na świecie zapłacił ogromną cenę ludobójczego bolszewizmu, sponsorowanego przez to samo środowisko lichwiarzy, co obecnie na Ukrainie) (...) Cieszymy się, że po wielu niekorzystnych latach demontażu Rosji nastąpiło jej odrodzenie, szczególnie w duchu moralnym oraz chrześcijaństwa. (…) Tylko wielka Chrześcijańska Rosja może zatrzymać marsz ,,szatana zachodu” na nasze słowiańskie ziemie”.

List podpisali m.in.: prof. Anna Raźny, prof. Jan Szarliński, Zygmunt Wrzodak, śp. mecenas Ryszard Parulski oraz grupa narodowców. Prof. Raźny, oprócz przeprowadzonej na nią nagonki, zapłaciła nieprzedłużeniem przez władze Uniwersytetu Jagiellońskiego kontraktu.
Zinstytucjonalizowaną próbę porozumienia z Rosją podjął Mateusz Piskorski, były wiceprzewodniczący „Samoobrony”, który założył partię „Zmiana” (niezarejestrowaną przez sąd mimo spełnienia wszystkich warunków formalnych). Głównym postulatem programowym partii było porozumienie z Rosją. Piskorski zapłacił cenę o wiele wyższą. Został aresztowany pod absurdalnym zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Od ponad dwu lat przetrzymywany jest w więzieniu, bez postawienia mu formalnych zarzutów i bez procesu. Pierwszy więzień polityczny „dobrej zmiany”. Kto następny?

Porozumienie z Rosją

Na zakończenie postawmy pytanie: czy możliwe jest porozumienie z Rosją? Tak. Jest możliwe i konieczne. Aby tak się stało, muszą być spełnione pewne warunki. Przede wszystkim do władzy w Polsce muszą dojść siły narodowo-patriotyczne, które będą kierowały się polską racją stanu, a nie wytycznymi amerykańskich neokonserwatystów. To bardzo trudny do spełnienia warunek, ponieważ ugrupowania te są rozproszone i skłócone, nie bez wydatnego udziału służb specjalnych.

Żadna z partii obecnie będących u władzy lub w opozycji takiego wymogu nie spełnia, przeciwnie prześcigają się one w służalczości wobec obcych potęg czy to USA, czy UE (czyli Niemiec). Kolejny warunek dotyczy obu naszych narodów. Polacy muszą zrozumieć, że Rosjanie byli pierwszą ofiarą bolszewizmu i naród ten (oraz inne narody zamieszkujące Rosję Sowiecką, a potem ZSRS) poniósł milionowe straty podczas rządów bolszewickich, nie mówiąc już o bezmiarze cierpień. Natomiast Rosjanie powinni zrozumieć, że staliśmy się ofiarą ludzi tej samej proweniencji, co oni. Polska powinna zrezygnować z rusofobii, a każda rusofobia rodzi polonofobię, więc nie dziwmy się, iż również tam znajdują się środowiska antypolskie, którym dostarczmy prawie codziennie pożywki.

Nie chodzi tu wcale o zamianę jednego „wielkiego brata” na drugiego (Waszyngtonu czy Berlina z powrotem na Moskwę), ale o historyczne porozumienie obu narodów i państw. Sprzyjają temu wspólny słowiański rodowód, wspólne korzenie chrześcijańskie (tak pracowicie i z powodzeniem dziś odbudowywane w Rosji) oraz fakt, że Rosja nie zgłasza do nas żadnych pretensji terytorialnych w przeciwieństwie do Niemiec czy Ukrainy (choć nie czynią tego oficjalnie). Prezydent Putin rozumie, że odzyskanie tożsamości rosyjskiej nie jest możliwe bez przywrócenia prawosławia i Cerkwi Prawosławnej w życiu publicznym. Nie chodzi też o zerwanie kontaktów z Zachodem, ale o ukrócenie dyktatu amerykańskiego i zachodniego wobec naszego kraju, w tym narzucania nam rozwiązań wewnętrznych i niejednokrotnie szantażowania. Zadaniem kierownictwa polskiego stałoby się określenie czego oczekujemy od Rosji i co w zamian możemy jej oferować, wraz z wyznaczeniem granicy „non possumus”.

Jest sytuacją nienormalną, gdy – mimo głośno deklarowanych potępień przyłączenia Krymu do Federacji – Zachód rozwija stosunki gospodarcze z Rosją, a my prowadząc wojenkę z tym krajem utraciliśmy ogromny rynek zbytu. Sankcje sankcjami, a „business as usual” – tak postępuje Zachód.
Nowemu podejściu do relacji z naszym wschodnim sąsiadem musi towarzyszyć dewiza, byśmy mieli lepsze stosunki z Moskwą, niż Rosja z Berlinem. To prawda, ze oś Berlin-Moskwa stanowiła zawsze śmiertelne zagrożenie dla Polski. Ale obecnie powstaniu tej osi (a jest to fakt bezsporny) sprzyjała polityka wszystkich ekip po 1989 roku.

Bez wątpienia Polska powinna zrezygnować z bezmyślnego wspierania post-banderowskiej Ukrainy, co nie tylko stanowi kamień obrazy dla Kremla, ale i szkodzi nam, gdyż podtrzymujemy reżim tworzący tożsamość ukraińską na kanwie OUN-UPA, a więc wrogi nam.

Powstaje też pytanie: czy bez wsparcia Rosji uda nam się utrzymać Ziemie Odzyskane? Wątpić należy, gdyż żadnemu z naszych – pożal się Panie Boże – sojuszników nie zależy na Polsce silnej. Po prostu chodzi im o rynek zbytu i taniej siły roboczej. Nic więcej. Stąd wniosek o potrzebie przekonania Rosji, iż silna Polska leży w jej interesie. Ułożenie właściwych, stosunków z Rosją wzmocniłoby naszą pozycję wobec Republiki Federalnej. Tymczasem obecna ekipa postępuje w sposób samobójczy wobec Niemiec. Kraj ten poczuł się silnie zagrożony koncepcją Międzymorza, wspartą przez Donalda Trumpa (jak dotąd jest to tyko koncepcja), w związku z tym wystąpił o przyznanie statusu obserwatora w zbliżających się obradach tych państw. A Polska wyraziła na to zgodę!!! Czy trzeba większej głupoty?

Zbigniew Lipiński
1 września 2018 r.
Myśl Polska, nr 37-38 (9-16.09.2018)



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Niedziela, 09 wrzesień 2018 08:19
alexjones.pl Informacje ze świata Rosja - wróg, sojusznik, partner (3)