Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Polityków ocenia się po skutkach a nie po intencjach
Kategoria: Informacje ze świata   Wtorek, 30 październik 2018 08:05 Autor: Andreas

Polityków ocenia się po skutkach a nie po intencjach

A.Merkel, W.Putin, E. Macron, R. Erdogan A.Merkel, W.Putin, E. Macron, R. Erdogan kremlin.ru

Pani Angela Merkel powinna odejść z polityki w niesławie, co więcej powinna odpowiadać za lekceważenie prawa. Nie powinna również pojechać na słodką emeryturę w luksusowej posiadłości w Ameryce Południowej tylko zamieszkać w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi których nielegalne przekroczenie granicy spowodowała.

Informacja o odejściu pani Angeli Merkel z polityki wstrząsnęła Euro. Oczywiście pani Merkel będzie jeszcze jakiś czas Kanclerzem, jednak odda kierownictwo w partii zapewniającej jej przełożenie polityczne. To początek końca i miejmy nadzieję, że szybkiego.

Niemcy czeka przewartościowanie polityczne, wielu ludzi w ramach sprzeciwu w ostatnich wyborach regionalnych zagłosowało na AfD, wielu na partię ruchów ekologicznych. Dla wielu konserwatywnych i lewicowych działaczy, utrata władzy jest szokiem. Zwłaszcza, że to cena jaką dwa obozy polityczne, rządzące RFN od początku, zapłacą za błąd polityczny tej jednej polityk.

Znając niemieckie realia polityczne nie można uznać, że to był impuls ad hoc. Oczywiście to możliwe, jednak o wiele bardziej prawdopodobne jest działanie z politycznego wyrachowania. Obliczonego na wywołanie kwestią nielegalnych imigrantów efektu docelowego, jakim jest zmiana kierunku ewolucji niemieckiej polityki wewnętrznej. Pani Merkel już od dawna miała świadomość, że „multikulti” to porażka, więc łatwo zgadnąć z indukowaniem jakiej sytuacji musiała się liczyć. Jest bardzo prawdopodobne, że zrobiła to z premedytacją. Polityków ocenia się po skutkach, a nie po intencjach. Warto o tym pamiętać zwłaszcza na naszym podwórku.

Nasza klasa polityczna zachowuje się tak, jakby nie rozumiała co się dzieje dookoła, w tym w szczególności w Niemczech, ale przede wszystkim w relacji pomiędzy naszym otoczeniem a tym, co wynika z niemieckich decyzji. W Turcji spotkali się czterej najważniejsi politycy w naszym regionie świata. Rozmowa dotyczyła przyszłości Syrii i jak należy czytać sygnały ze szczytu, Rosja osiągnęła stabilizację w regionie, na co Zachód właśnie się zgodził. W jaki sposób to zostało skomentowane na jednym z kont mediów społecznościowych pana Prezydenta Andrzeja Dudy – jest najdelikatniej mówiąc trudne (o ile to nie jest atak hakerów). Ponieważ rodzi pytania o kompetencje rozpoznawania rzeczywistości politycznej przez tego pana. Podanie do publicznej wiadomości określenia, że coś takiego jak spotkanie czterech przywódców trzymających się za ręce jest „urocze” – nie mieści się w kategoriach logicznej oceny. Osoba lub osoby, które obsługują konta społecznościowe pana Prezydenta powinny być z tego rozliczone.

Jakby ktoś nie zauważył, to właśnie pani Angela Merkel dokonała ostatniego aktu w swojej polityce, ostatecznie przywracając Rosję na światowe salony, przynajmniej w Europie nikt nie może świadomie mówić dalej o sankcjach i podobnych błędach. Ta epoka właśnie się skończyła, a świadczy o tym gest połączenia dłoni przywódców. Proszę mieć świadomość, że chwilę jak pani Merkel nie będzie w tym gronie a pan Władimir Putin pozostanie. Czy nikt w Warszawie tego nie rozumie? Naprawdę jest tak niesamowicie trudno to dostrzec? Ewentualnie po prostu założyć na zasadzie prawdopodobieństwa? Można grać w bierki jak już się nie ma żadnej zdolności predykcji wydarzeń, jest bardzo prawdopodobne, że po przyporządkowaniu możliwych opcji do poszczególnych patyczków wylosujemy prawidłowe trafienie.

Bycie politykiem, posiadanie władzy nie polega na tym, że składa się dowolne deklaracje, po czym wypisuje się dowolne rzeczy w mediach społecznościowych. Ewentualnie prowadzi się dyskusje publiczne na poziomie problemów gimnazjalnych. Niestety nasza klasa polityczna jest porażająca, osób które w ogóle rozumieją co to znaczy mieć odpowiedzialność za państwo można szukać ze świeczką.

Widać to na przykładzie najnowszego tematu zastępczego w postaci poronionej sytuacji z Marszem Niepodległości, gdzie odmawia się środowiskom narodowym prawa do udziału i wyrażania uczuć patriotycznych. To po prostu żałosne, że robi się problem z czegoś, co powinno jednoczyć nas wszystkich i zasłania się tym tak niesłychanie ważne sprawy w przestrzeni międzynarodowej, jakie zasygnalizowano powyżej.

Odnosząc się jednak to kreowania haniebnego sporu o Marsz, to jak to jest możliwe, że nikt z polityków dobrej zmiany nie jest w stanie zająć jasnego stanowiska? Prawdopodobnie boją się publicznego przypomnienia im przez wspomniane środowiska kwestii migracji ludzi z sąsiedniego kraju, którzy odbierają Polakom pracę? Oczywiście media parówkowe i większość zagranicznych przeżywa uniesienia na temat transparentów, których jeszcze na tym Marszu nie widzieli. Jednak to nie jest normalne, że odmawia się tym ludziom prawa do publicznego demonstrowania swojego patriotyzmu! Uwaga, nie mówimy tutaj o incydentach  moralnie lub nawet prawnie trudnych, takie się zdarzają, jednak one nie są istotą przekazu jakim jest gorąca miłość Ojczyzny przez wszystkich tych ludzi BEZ WYJĄTKU.

Gram nacjonalizmu jest wart nieskończenie więcej, niż warunkowy patriotyzm! Jeżeli rządzą nasi, to jesteśmy patriotami a jak inni to już nie? Od nacjonalizmu nie ma odwrotu, to afirmacja tego, kim się jest w narodowo i terytorialnie zdefiniowanej Wspólnocie. Jeżeli najwyższe władze w naszym kraju dzisiaj odcinają się od ludzi niosących pochodnię polskości, to znaczy że mamy do czynienia z jedną wielką fikcją nawet na płaszczyźnie godnościowej.

Co tej władzy zostaje, poza teatrum polityki godnościowej? Zwłaszcza po tym jak haniebnie przegrali niepotrzebny spór z Izraelem o ustawę o IPN? Na jakiej podstawie w ogóle ośmielamy się podejrzewać, że ludzie odpowiedzialni za te porażki rozumieją co się właśnie stało w Niemczech, a co wcześniej w Turcji? Świat się zmienia, w tym ten który otacza nas prawie bezpośrednio. Co trzeba zrobić, żeby ktoś w Warszawie to zauważył? Mówimy o nowym układzie odniesienia, w którym nie będzie pani Merkel, ale będzie pan Putin…



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 30 październik 2018 09:54
alexjones.pl Informacje ze świata Polityków ocenia się po skutkach a nie po intencjach