Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Sankcje są towarem eksportowym Ameryki
Kategoria: Informacje ze świata   Czwartek, 08 listopad 2018 09:03 Autor: Andreas

Sankcje są towarem eksportowym Ameryki

Sankcje są towarem eksportowym Ameryki DonkeyHotey/Flickr/CC BY 2.0

Sankcje stały się towarem eksportowym Ameryki. Stany Zjednoczone nakładają sankcje na Iran – nie pozwalając żeby ten kraj mógł swobodnie sprzedawać ropę naftową. Perfidia sankcji polega na tym, że dotyczy ona kupujących! Czyli to nie są sankcje na Iran, to są sankcje na resztę świata która nie ma własnych pokładów ropy naftowej i bardzo chciałby ją kupić w Iranie. Ponieważ ten jak wiadomo ma w zasadzie nieograniczonej ilości ropy i gazu też, a o jeszcze nieeksploatowanych pokładach śnią po nocach szefowie europejskich koncernów naftowych. Francuzi próbowali inwestować, ale się powstrzymali, ze względu na powiązania kapitałowe z USA.

Jednakże Ameryka pana Donalda Trumpa już nie jest wszechmogąca. Amerykańska dyplomacja ogłaszając sankcje podała również listę krajów, które z nich wyłącza, czy ściślej którym pozwala na import irańskiej ropy bez konsekwencji wobec USA. Tak się składa, że są to państwa odpowiadające za dominującą większość importu irańskiej ropy naftowej w tym Chiny i Indie. Co czyni amerykańskie sankcje czymś zupełnie idiotycznym i bez sensu. Ponieważ, jeżeli Iran będzie sprzedawał dalej do Indii i Chin to pozwoli mu względnie swobodnie egzystować. Ameryka pokazuje światu jaka jest słaba. Ponieważ nakładanie sankcji która już w momencie nałożenia samemu się ogranicza (!) do tego stopnia, że to co się realnie nakłada będzie nieskuteczne wobec kraju objętego sankcjami – to głupota. Po prostu to jest głupie działanie i trzeba o tym mówić otwarcie. Ewentualnie, nie jest to działanie obliczone na oficjalnie wskazywany cel. Tylko wówczas nie mówimy o obronie demokracji i innych podobnych bzdur.

USA są za słabe żeby nakładać sankcje na Indie lub Chiny. Właśnie to zakomunikowały światu. Jednocześnie. z jednym z tych krajów jakoś jeszcze mogłyby sobie poradzić, ale też nie byłoby to w 100% skuteczne. To są po prostu za duzi gracze. Poza tym kwestią jest jeszcze sama dokuczliwość amerykańskich sankcji. O ile bowiem dla kraju takiego jak Polska mogłyby być one istotne. To już dla Chin czy Indii, to jest tylko i wyłącznie kwestia gry. Ponieważ USA potrzebują chińskich produktów, a Chiny nie potrzebują amerykańskich kredytów. Indie to rosnąca potęga, jeżeli w USA mają działać karty kredytowe, to nie jest możliwe bez centrów outsourcingowych w Indiach. Poza wszystkim, to Chińczycy inwestują w dług USA, a nie na odwrót. Chociaż akurat w przypadku tej wierzytelności wcale nie wiadomo, kto jest silniejszą stroną. Chyba to jest przykład trochę tzw. „lwiej spółki”.

Co ciekawe, tej głupiej i kompromitującej USA sytuacji nikt nie zauważa poza krajami, które same były lub są objęte amerykańskimi sankcjami. W naszych mediach zupełnie nic, poza bajkami o sankcjach wolnego świata.

Tymczasem ta sprawa jest fundamentalna dla Zachodu i naszej pozycji międzynarodowej. To trzeci problem strategiczny w relacjach Europy i USA. Pierwszy to handel w kontekście bilansu i amerykańskiego imperializmu prawnego. Drugi to dostawy energii do Europy, w tym się mieści rosyjski gaz i irańska ropa. Trzeci to obronność, czyli nakłady na nią i kwestia europejskiej samodzielności obronnej.

Oto mamy sytuację, gdy podobnie jak z kwestionowaniem dostaw gazu z Rosji, USA grożą sankcjami za kupowanie ropy w Iranie. W obu przypadkach mają w tym własny ekonomiczny i strategiczny interes. Europa na tym traci ekonomicznie jak i może przede wszystkim jest ponownie traktowana jako chłystek, któremu można udzielać nakazów i stawiać zakazy. To forma strategicznego niewolnictwa. Wielkie upokorzenie dla krajów Unii Europejskiej, pokazujące naturę transatlantyckich relacji. Przez co – uwaga – to najważniejsze – kraje Unii Europejskiej, w których są jeszcze myślący ludzie, zaczynają patrzeć na dotychczasowe relacje jak na szachownicę, na której ruchy w każdą stronę są możliwe. Wcześniej NATO nas trochę blokowało na kierunku wschodnim, jednak przy takiej postawie USA – nie ma żadnego powodu, żebyśmy wykluczali lewarowanie się rosyjską super potęgą i możliwościami, które ona stwarza. To naprawdę koniec zimnowojennych schematów, to nowy standard na kontynencie, który ma do wyboru – być rozrywanym przez mocarstwa i podmywany przez Południe. Ewentualnie, próbować samemu grywać i rozgrywać. Jest oczywistością, że Niemcy i Francuzi wybiorą grę. Jak postąpi nasz kraj, to strach się bać.

Jeżeli Amerykanie chcą uprawiać sankcje na rzecz pewnego małego bliskowschodniego kraju i pewnej sąsiedniej monarchii, która ma tendencję do trudnych relacji z własnymi obywatelami przy załatwianiu spraw konsularnych. To tylko gratulować postawy. Wolą tamten układ, od relacji transatlantyckiej. To kwestia wyboru i oni go właśnie dokonują.

Bez złudzeń jednak, bo jeżeli w ten sposób chcą powstrzymać Iran przed opracowaniem broni masowego rażenia, to warto się zapytać kogo bardziej się bać? Pokojowego Iranu, który przyczynia się do walki z terrorystami na Bliskim Wschodzie? Czy pewnego królestwa, które szlachtuje własnych obywateli?

W ostateczności liczy się kasa, zawsze jest fundamentalna i powinna iść w parze z ideami – to się nazywa pragmatyzm i Realpolitik. Dlatego trzeba zapytać dlaczego to Europa ma tracić na amerykańskich metodach globalnego soft power? Czy pan Trump byłby skłonny sprzedać nam ropę w cenach analogicznych do oferty Iranu? Dodatkowo za kogo Amerykanie nas mają? Jesteśmy mniej groźni niż Chiny? Pekinu się boją? Brukseli nie biorą na poważnie? To ważna lekcja dla Unii Europejskiej. Czy USA traktują Unię Europejską podmiotowo, czy przedmiotowo?

 



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Czwartek, 08 listopad 2018 09:48
alexjones.pl Informacje ze świata Sankcje są towarem eksportowym Ameryki