Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Amerykanie nie chcą być już dłużej frajerami to znaczy żandarmem świata (cz.2)
Kategoria: Informacje ze świata   Niedziela, 30 grudzień 2018 08:02 Autor: Andreas

Amerykanie nie chcą być już dłużej frajerami to znaczy żandarmem świata (cz.2)

Amerykanie nie chcą być już dłużej frajerami to znaczy żandarmem świata (cz.2) SYE Consultants/Flickr/Public Domain

Osiągnięcie oszczędności na bezsensownych wojnach w Afganistanie i Syrii, przy zachowaniu obecności w strategicznym Iraku – to sposób na oszczędzenie mniej więcej około 30-50 mld USD rocznie. Prawdopodobnie nie jest tak ważna kwota, jak sam fakt, że “Prezydent oszczędza pieniądze podatników”. Nie mówiąc już o stratach w ludziach, które zawsze są trudne politycznie. Dodatkowo, jak kraje południa Zatoki Perskiej poczują presję Iranu, a o to przy ograniczeniu amerykańskiej obecności w regionie będzie bardzo łatwo, to natychmiast rozwiążą sakiewki, a ich zasoby generalnie nadal są nieograniczone w tym znaczeniu, że wydanie 60-100 mld USD rocznie na broń Made in USA przez kraje południa Zatoki Perskiej jest jak najbardziej możliwe i prawdopodobne. 

Mamy więc aspekty polityczne tej redefinicji polityki zewnętrznej USA i związane z nimi kwestie czysto ekonomiczne. Oni doskonale wiedzą co robią, zwłaszcza że mają pełną świadomość, bo przecież nie są naiwnymi dziećmi, że nie są w stanie na terenie Syrii konkurować z legalnym państwem syryjskim i jego sojusznikami tj. Federacją Rosyjską i Iranem. 

Na tym wszystkim właśnie najbardziej zyskują te dwa kraje. Regionalnie Iran umocni swoją potęgę i wpływy, ponieważ bez presji USA w Syrii, będzie o wiele łatwiej zaprowadzić tam taki porządek, jaki jest oczekiwany w Teheranie i Damaszku. Jak również regionalnie i globalnie – Rosja, ponieważ to właśnie ten kraj w świetle amerykańskiej porażki jawi się jako jedyny realny gwarant “usługi”, której zaczyna bardzo brakować na globalnym rynku tj. bezpieczeństwa. Rosja pokazała na przykładzie Syrii, że jest wiarygodnym, pewnym i wartym każdych starań sojusznikiem. Widzą to wszystkie kraje w regionie, jak i inne kraje świata. Ma to swoje przełożenie na wiele spraw, poczynając od eksportu rosyjskiej broni, który rośnie z roku na rok, a na kwestiach geopolitycznych kończąc. W szczególności w wymiarze regionalnym jest to ważne z punktu widzenia Turcji, która jeżeli zostanie sprowokowana przez USA i poczuje się porzucona, może rozluźnić swoje więzy z NATO. Gospodarczo już realizują ostatni kawałek gazociągu z Rosji pod Morzem Czarnym, dodatkowo Rosjanie mają w Turcji zbudować olbrzymią elektrownię jądrową, jak również dostarczyć doskonałe systemy obrony przeciwlotniczej-przeciwrakietowej rodziny S-300/400. Te kwestie zmieniają porządek świata w jakim funkcjonujemy w stopniu totalnym.

Jest jeszcze jeden mały bliskowschodni kraj (i nie jest to Liban), dla którego to co robią właśnie Amerykanie jest nadzwyczajnie ważne. Obecność wojsk amerykańskich pozwalała służbom specjalnym tego kraju, na podejmowanie na terenie Syrii działań o których nie śniło się nawet największym fanom agenta 007. Teraz dalej będą robić swoje, ponieważ mają w tym interes, tylko nieco delikatniej. Poza tym wraz z przejmowaniem kontroli nad kolejnymi częściami terytorium Syrii przez legalny rząd w Damaszku, zmniejsza się przestrzeń bez kontroli, gdzie można było np. znajdywać broń chemiczną, czy też dostarczać prawie on-line transmisję w HD z rzekomego bombardowania sierocińca lub inne podobne zdarzenia. Co ciekawe, nie miały one miejsca tam, gdzie są rosyjskie służby humanitarne i chroniące ich siły pokojowe. Dalsze działania tego kraju w tym teatrze są jednym z tych elementów, których nie mogą przewidzieć nawet Amerykanie. Proszę pamiętać, że w interesie tego kraju jest powodowanie, żeby wojna w Syrii i najlepiej w Zatoce – trwała jak najdłużej, ale w takiej formule i z takim natężeniem, żeby dało się ją kontrolować. Amerykanie nie dali sobie rady z tą kontrolą, pozostaje Rosja i Iran. Nie bez powodu premier tego kraju co najmniej dwa razy niedawno odwiedził Moskwę.

Z naszej perspektywy musimy się tej sytuacji bacznie przyjrzeć. Ponieważ sami ślepo miłujemy Amerykę w sposób jednostronny, oczekując już sami nie wiedząc czego w zakresie bezpieczeństwa.   Sądząc po komentarzach w opiniotwórczych mediach krajów bałtyckich, przynajmniej w Estonii i na Łotwie pojawiły się znaki zapytania odnośnie amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Zobaczymy co nam przyniesie przyszłość, na pewno zaś – świat z USA w roli nie frajera, czyli nie żandarma jest bezpieczniejszy. W tym wszystkim jest jednak jeszcze jedna istotna okoliczność, bo o ile Amerykanie są w stanie de facto uznać naturalną wyższość militarną i geostrategiczną Federacji Rosyjskiej, co jest jak najbardziej uzasadnione biorąc pod uwagę rosyjskie terytorium i potencjał militarny Rosji. To nie zgodzą się na bycie numerem trzy na świecie – po Chinach i Rosji. Jeżeli Chińczycy będą chcieli wejść w miejsca opuszczone przez Amerykanów, dostarczając tam – usługę – bezpieczeństwa, w tym przede wszystkim przez Amerykanami, to może nas czekać bardzo szybka seria nieoczekiwanych wydarzeń, na które lepiej być przygotowanym. Żarty się skończyły, Amerykanie mogą opowiadać, że nie są frajerami, jednak doskonale wiedza jak gra się w globalnej grze i nie odpuszczą swojej pozycji. A to oznacza, że będą potrzebowali… zastępczych frajerów, którymi będą mogli pozapychać dziury w regionalnych wymiarach globalnego bezpieczeństwa, najlepiej jeszcze na ich koszt…

W powyższym kontekście powinny się nam zapalić czerwone lampki, ponieważ w zamian za poklepanie po ramieniu lub prawo do przyklęknięcia przy biurku w gabinecie owalnym, nasi przywódcy mogą dać się wmanewrować w sprawy, które nie powinny nas interesować. W tym znaczeniu, że raczej nie w wojnę, takimi szaleńcami nie są chyba nawet nasi najgłupsi politycy! Jednak można sobie wyobrazić taki układ pośrednich celów geostrategicznych, które w zasadzie sami już zaczęliśmy budować w oparciu o fikcję międzymorza, czy trój-morza, w wyniku której wymanewrujemy się sami z Unii Europejskiej, zarazem rozluźniając związki cywilizacyjne i militarne z europejskimi członkami NATO. 



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 30 grudzień 2018 10:55
alexjones.pl Informacje ze świata Amerykanie nie chcą być już dłużej frajerami to znaczy żandarmem świata (cz.2)