Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Gilets jaunes et démocratie directe (cz.2)
Kategoria: Informacje ze świata   Piątek, 08 luty 2019 08:02 Autor: Andreas

Gilets jaunes et démocratie directe (cz.2)

Gilets jaunes et démocratie directe (cz.2) Patrice CALATAYU/Flickr/CC BY-SA 2.0 6

Nie da się ukryć, że szwajcarski model demokracji bezpośredniej inspiruje Francuzów. W ramach protestów wysuwane są żądania, również przez partie polityczne, wprowadzenia inicjatyw obywatelskich i oczywiście związanego z nimi referendum. Macron, jak łatwo się domyśleć, nastawiony jest sceptycznie do tego pomysłu.

Te pytania stawiane są teraz w całej Francji i coraz częściej „właściciele żółtych kamizelek” spoglądają z zaciekawieniem i zazdrośnie w kierunku Szwajcarii.

Idea oddolnego kierowania państwem przybrała nawet wymiar konkretnie sformułowanego żądania, mianowicie wprowadzenia do francuskiego systemu decyzyjnego «Référendum d’initiative citoyenne» (RIC), a więc referendum na podstawie inicjatywy obywatelskiej. Nie trzeba tu dodawać, że to model szwajcarski. Dla przedstawicieli gilets jaunes jest jasne: w Paryżu przeciętni obywatele postrzegani są jako kłopotliwy balast, a nie jako suweren. Nadzieje związane z instrumentami demokracji oddolnej są tu oczywiste. Chodzi o zmianę układu sil we francuskim procesie polityczno-decyzyjnym i odebranie władzy oligarchom.

Ciekawe jest to, że tego typu debata nie jest wcale nowa we Francji. Wertykalny model scentralizowanego państwa francuskiego nie miał nigdy wiele wspólnego z demokracją oddolną.

Dlatego prawa obywatelskie wywalczane były w krwawych rewolucjach. Już Komuna Paryska w 1871 r. eksperymentowała z instrumentami bezpośrednio-demokratycznymi.

W V Republice Francuskiej zasadniczo tylko prezydent upoważniony jest do wylansowania referendum, co jest oczywistym zaprzeczeniem demokracji. Sarkozy co prawda zrobił w 2008 r. krok w kierunku Narodu i zezwolił na powszechne głosowania, ale tylko z inicjatywy parlamentu. Należy dodać, że parlament francuski w ostatnich 11 latach nie skorzystał z tego prawa ani razu.

W dzisiejszej Francji żądania wprowadzenia instrumentów demokracji bezpośredniej na wzór szwajcarski stawiają nie tylko przedstawiciele gilets jaunes, lecz również partie polityczne.

Lewica chce zapisu konstytucyjnego dotyczącego inicjatywy obywatelskiej – na zadanie 700’000 obywateli uprawnionych do głosowania.

Premier Edouard Philippe, aby uspokoić protestujący lud, wyszedł nawet naprzeciw tym żądaniom, ale od razu się asekurował, twierdząc, że powszechne głosowania powinny być obwarowanego „pewnymi” ograniczeniami.

Paradoksem francuskiego systemu politycznego jest to, że nikt inny jak sam prezydent decyduje w ostatniej instancji o udzieleniu elektoratowi prawa inicjującego referendum. Czy Macron podetnie sobie dobrowolnie gałąź, na której – niewygodnie – ale siedzi?

Obecnie jakiekolwiek referendum przerodzi się w plebiscyt dotyczący całokształtu polityki gospodarczej Francji i takie głosowanie oznaczałoby wyprowadzkę Macrona z pałacu elizejskiego.

Podobieństwa między fikcja francuskiej i polskiej demokracji oddolnej są olbrzymie. Również w naszym kraju istnieją zapisy konstytucyjne dotyczące inicjatywy oddolnej i referendum, co polskim obywatelom daje do ręki taka władzę, jaką mają Francuzi, czyli… żadną.

Są jeszcze inne podobieństwa miedzy obydwoma państwami: celebryci, wizyty, uroczystości, medale i pomniki, rocznice, afery, nominacje i dymisje, zakłamanie i… pogarda dla szarych obywateli…

Czy do tego można się przyzwyczaić? Ruch gilets jaunes pokazał we Francji, że to raczej trudne.

Mirosław Matyja

 

Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 08 luty 2019 09:31
alexjones.pl Informacje ze świata Gilets jaunes et démocratie directe (cz.2)