Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Ukraina jako nadzieja dla świata
Kategoria: Informacje ze świata   Poniedziałek, 04 marzec 2019 08:02 Autor: Andreas

Ukraina jako nadzieja dla świata

Ukraina jako nadzieja dla świata Fot. profil fb D. Tuska

19 lutego – w przeddzień piątej rocznicy finału krwawego przewrotu na Ukrainie (zwanego „rewolucją godności”) – odbyła się w Kijowie uroczysta sesja Rady Najwyższej Ukrainy poświęcona „piątej rocznicy początku zbrojnej agresji Rosji przeciw Ukrainie”. Trzeba mieć szczególne poczucie humoru albo wyjątkowy tupet, żeby przewrót kijowski z przełomu 2013/2014 roku nazywać „zbrojną agresją Rosji przeciw Ukrainie”.

Owszem, była to agresja, ale Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, które doprowadziły do obalenia legalnej administracji prezydenta Wiktora Janukowycza i nie zawahały się użyć do tego celu m.in. środowisk postbanderowskich i neonazistowskich. Środowiska te uzyskały w następstwie przewrotu znaczący wpływ chociażby na politykę historyczną pomajdanowej Ukrainy. Dezintegracja terytorialna Ukrainy – nazywana przez oficjalną propagandę Kijowa i Zachodu „agresją rosyjską” – była nieuniknionym politycznym skutkiem wcześniejszej agresji Zachodu i przyjęcia na początku marca 2014 roku szowinistycznej ustawy językowej przez pomajdanowe władze.

W przewrocie kijowskim 2013/2014 roku aktywnie uczestniczyły ówczesny rząd polski Donalda Tuska, reprezentujący kolację PO-PSL, a także ówczesna opozycja PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, który przywitał puczystów na kijowskim Majdanie pozdrowieniem banderowskiej OUN i UPA – „Sława Ukrainie!”. Dlatego jest wysoce symboliczne, że we wspomnianej uroczystej sesji Rady Najwyższej wzięli udział Donald Tusk – obecnie przewodniczący Rady Europejskiej, a także przewodniczący PO Grzegorz Schetyna, posłanka PiS Małgorzata Gosiewska oraz poseł PO Robert Tyszkiewicz. Donald Tusk wygłosił do zebranych przemówienie w języku ukraińskim (pełny tekst znajduje się na portalu Rady Europejskiej – www.consiliumeuropa.eu, 19.02.2019). Warto pochylić się nad tym przemówieniem, żeby zrozumieć jak głęboka jest aberracja polityczna przewodniczącego Rady Europejskiej.

„Po pierwsze, chcę Wam podziękować za wytrwałość. Wytrwaliście w najtrudniejszych chwilach Waszej historii i trwać będziecie, dumni i niezłomni, wbrew geopolityce, wbrew złym zamiarom agresywnego sąsiada i wbrew obojętności i hipokryzji wielu ważnych aktorów światowej sceny politycznej. Wytrwaliście, chociaż Wasi przyjaciele i sojusznicy nie zawsze pomagają Wam w wystarczającym stopniu” – powiedział na wstępie Donald Tusk. Passus o „zamiarach agresywnego sąsiada”, czyli Rosji, to już jest standard ukraińskiej i zachodniej propagandy, więc nie będę się nad nim rozwodził. Ale co oznacza stwierdzenie, że „przyjaciele i sojusznicy” nie pomagają Ukrainie „w wystarczającym stopniu”? Czy to jest krytyka pod adresem obecnego rządu polskiego? Najprawdopodobniej tak, bo przecież przewodniczący Tusk nie pozwoliłby sobie na krytykę Niemiec, UE, czy USA. A zatem za mało pieniędzy i broni płynie z Polski na Ukrainę i niepotrzebnie Warszawa ciągle przypomina o tym ludobójstwie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Nie ulega wątpliwości, że przewodniczący Tusk pogroził palcem w Radzie Najwyższej Ukrainy właśnie rządowi w Warszawie. I to po ukraińsku.

Kolejny fragment przemówienia przewodniczącego Tuska, na który warto zwrócić uwagę, brzmiał następująco: „(…) dzisiaj mogę powtórzyć przed Wami nie tylko we własnym imieniu, ale w imieniu całej Unii Europejskiej: jesteśmy z Wami i chcemy Wam dalej pomagać. (…) Mogę powtórzyć, że Europa nigdy nie uzna rosyjskiej aneksji Krymu i nie zrezygnuje z sankcji, dopóki Rosja nie wypełni swoich zobowiązań. Unia nie zaakceptuje też żadnych aktów przemocy na Morzu Azowskim. Zrobię wszystko, aby Unia pozostała w tym zjednoczona”. Te słowa brzmią groteskowo. Są wyznaniem wiary giedroycisty i niczym więcej. Nie wiem czy przewodniczący Tusk ma świadomość tego, że tak radykalna retoryka antyrosyjska jest podzielana poza Warszawą może jeszcze w Londynie, który na własne życzenie prawdopodobnie znajdzie się poza UE, a na pewno znalazł się w kryzysie. Na pewno nie jest podzielana w Berlinie i Paryżu, a zdecydowanie odrzucają ją Rzym, Budapeszt i Praga. Z tego powodu w zacytowanym fragmencie przewodniczący Tusk złożył Ukrainie deklarację bez pokrycia, za którą – co wielokrotnie udowodnił w swojej działalności politycznej – nie ma zamiaru brać odpowiedzialności. Jeśli władze ukraińskie nie są tego świadome, to uprzejmie je o tym informuję.

„Chłopcy z „Niebiańskiej Sotni” weszli do panteonu nie tylko ukraińskich, ale europejskich bohaterów. I wszystkim matkom poległych chcę przyrzec, że Europa będzie pamiętać o waszych synach. (…) Daliście wielu ludziom na całym świecie, tym poniżanym i zniewolonym, największy dar: nadzieję, że i dla nich, dziś słabych, nadejdzie dzień zwycięstwa” – stwierdził dalej przewodniczący Tusk. To słowa jeszcze bardziej groteskowe chociażby w świetle tego, co dzisiaj wiadomo na temat rzeczywistych sprawców masakry na kijowskim Majdanie w dniach 18-20 lutego 2014 roku. Nie tylko w świetle niezależnych badań Iwana Kaczanowskiego, ale także oficjalnego śledztwa ukraińskiego. Jaką nadzieją dla „poniżanych i zniewolonych” (oczywiście chodzi o Rosjan, gdyby ktoś nie wiedział) i na jakie „zwycięstwo” może być dzisiaj pomajdanowa Ukraina? Państwo istniejące teoretycznie, z rozlatującą się gospodarką, wysokim stopniem dezintegracji politycznej, opanowane przez oligarchów i zwykłych przestępców?

Następny fragment przemówienia przewodniczącego Tuska nosił już znamiona występu kabaretowego: „Dziękuję Wam za rozwagę, za to, że Wasz romantyzm okazał się bardzo pragmatyczny, że Wasza walka o niepodległość i integralność Ukrainy to nie tylko heroiczny opór wobec agresji, ale też systematyczne reformowanie swojego państwa, odbudowa gospodarcza i przemyślana, rozsądna i konsekwentna dyplomacja. Kiedy trzeba – bohaterowie, kiedy trzeba, twardo stąpający po ziemi pragmatycy – tak Was widzi dzisiaj świat”.

W tę „odbudowę gospodarczą” nikt przecież nie wierzy już na Ukrainie poza ewentualnie ludźmi niepoczytalnymi. Masowa emigracja zarobkowa z Ukrainy, nie tylko do Polski, ale także do Rosji, z którą Ukraina ma być podobno w stanie wojny, mówi wszystko o tej „odbudowie gospodarczej”. Natomiast co do „konsekwentnej dyplomacji” to ma ona rzeczywiście miejsce w stosunku do Polski, którą ukraińskie państwo upadłe raz po raz stawia do pionu, otrzymując w zamian bezwarunkowe wsparcie. „Chciałem Wam podziękować za Waszą europejskość. Zawsze będę pamiętał niebieskie flagi z żółtymi gwiazdami na Chreszczatyku w czasie rewolucji, za »Odę do radości« graną wtedy w wielu miejscach na całej Ukrainie. Często powtarzam moim kolegom w Brukseli: nie uczcie ich Europy, uczcie się od nich, co znaczy Europa. Chcę dzisiaj, przed Wami powtórzyć słowa, które kiedyś skierowałem do unijnych liderów: tylko ten, kto jest solidarny z Ukrainą, ma prawo nazywać się Europejczykiem” – stwierdził dalej przewodniczący Tusk.

Czerwono-czarnych flag OUN-B i UPA – dominujących wtedy na Majdanie – rzecz jasna obecny przewodniczący Rady Europejskiej nie zauważył, a każdy kto mu o tym przypomni jest pewnie „agentem Rosji”. Jeśli jego koledzy z Brukseli rzeczywiście mają się uczyć od pomajdanowej Ukrainy czym jest Europa, to nie wróżę Unii Europejskiej długiego bytu.

W kluczowym fragmencie swojego przemówienia przewodniczący Tusk powiedział: „Kiedy my, Polacy zaczynaliśmy swoją drogę do Europy, papież Jan Paweł II powiedział światu: »Nie ma sprawiedliwej Europy bez niepodległej Polski«. Więc ja chcę dziś powiedzieć, że nie ma sprawiedliwej Europy bez niepodległej Ukrainy. Że nie ma bezpiecznej Europy bez bezpiecznej Ukrainy. Mówiąc najprościej: nie ma Europy bez Ukrainy!” Po co przywoływać Jana Pawła II, skoro znowu mamy tutaj wyznanie wiary w dawno przebrzmiałe złudzenia Jerzego Giedroycia. Pytanie: czy poza przewodniczącym Rady Europejskiej ktoś w kierownictwie UE podziela te złudzenia? Nie sądzę.

W zakończeniu przemówienia Donald Tusk dał Ukraińcom pięć rad. Zwrócę uwagę tylko na jedną z nich: „(…) odrzućcie zdecydowanie pokusę radykalnego nacjonalizmu i populizmu, tak jak dotąd czyniliście”. To jest kpina, straszna kpina w świetle tego z czym mamy do czynienia na Ukrainie od 2014 roku, kiedy nastąpił renesans nacjonalizmu ukraińskiego jako fundamentu polityki historycznej Kijowa. Na tym zatrutym fundamencie budowana jest tożsamość państwowo-narodowa pomajdanowej Ukrainy. Tego faktu może nie dostrzegać i świadomie go ignorować tylko fanatyczny giedroycista. Donald Tusk przemawiał w Radzie Najwyższej Ukrainy bynajmniej nie w imieniu Unii Europejskiej, ale polskiego skansenu politycznego im. Jerzego Giedroycia.

W świętowaniu piątej rocznicy masakry na kijowskim Majdanie nie wziął udziału, poza przewodniczącym Tuskiem i wspomnianymi politykami polskimi, żaden polityk z Unii Europejskiej, ani żaden inny członek jej kierownictwa. To mówi wszystko nie tylko o wystąpieniu Donalda Tuska, ale także o sytuacji samej Ukrainy. No i jest zapowiedzią tego, że polityczne koszty ukraińskiej partii szachów poniesie Polska. Wyłącznie Polska, którą w tę partię szachów zaangażował w roli pionka polski skansen polityczny im. Jerzego Giedroycia.

Bohdan Piętka



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 03 marzec 2019 20:46
alexjones.pl Informacje ze świata Ukraina jako nadzieja dla świata