Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Istota problemu tzw. frankowiczów – państwo suwerenne wymusza stosowanie swojej waluty (cz.1)
Kategoria: Informacje ze świata   Niedziela, 14 kwiecień 2019 08:01 Autor: Andreas

Istota problemu tzw. frankowiczów – państwo suwerenne wymusza stosowanie swojej waluty (cz.1)

Istota problemu tzw. frankowiczów – państwo suwerenne wymusza stosowanie swojej waluty (cz.1) Dirk Olbertz/Flickr/CC BY 2.0

Istota problemu frankowiczów jest kwintesencją naszej suwerenności i samodzielności państwowej. Niestety na przykładzie tej grupy klientów banków uwidaczniają się wszystkie problemy słabości naszego państwa i pasożytowania przez niestety elity na społeczeństwie.

Każde państwo suwerenne wymusza stosowanie swojej waluty w transakcjach na własnym terytorium, jak również stara się promować używanie własnej waluty we wszelkich relacjach międzynarodowych. Z takiego postępowania są same korzyści, na stosowanie się do takich zasad mamy cały szereg przykładów bardzo wielu państw. Kluczowe nie jest nawet amerykańskie supermocarstwo ze swoim Dolarem. O wiele ciekawsze są przykłady Unii Europejskiej oraz Konfederacji Szwajcarskiej. Mało kto o tym wie, ale Euro jest walutą która święci triumfy w byłych francuskich koloniach w Afryce. Frank szwajcarski natomiast zadomowił się w wielu krajach będących tzw. wschodzącymi rynkami.

Genezą zjawiska jest wszechwładza i nieskończone możliwości rynków finansowych, które włączyły nasz kraj do swojego krwioobiegu. Wielkie firmy zajmujące się inwestowaniem olbrzymich, wręcz niewyobrażalnych kwot – mówimy o miliardach Euro lub ich równoważnikach w innych walutach – zaczęły użyczać kapitału w Polsce. Dzięki zabezpieczeniu systemowemu, było to bardzo bezpieczne. Nikt w Polsce nie mógł bowiem pozwolić sobie na grę na Złotym, albowiem jesteśmy totalnie pod względem systemu gospodarczego zależni od Zachodu. Niwelowanie ryzyka kursowego do widełek, które ponoszą ubezpieczyciele jest cechą średnio rozwiniętych gospodarek i ten warunek spełnialiśmy.

Mechanizm jest prosty, jeżeli na określony czas np. 5 lat przewiduje się stabilność polityczną rynku wschodzącego, pożycza się działającym na nim instytucjom np. 1 mld USD lub 1 mld Euro itp. Koszt takiego kapitału na zachodzie to około 2% do tego dochodzi ubezpieczenie transakcji około 1% (zależy od tego jaki to rodzaj ubezpieczenia). Instytucje finansowe pożyczają te pieniądze – po stawkach krajowych ludziom i firmom. Stawki krajowe na kredyty konsumpcyjne i inwestycyjne w Polsce są o wiele większe – kilka rzędów wielkości, niż koszt pozyskania i ubezpieczenia kapitału za granicą. Jedynie liczy się ryzyko walutowe, jednak ponieważ o kursie Złotego decydują przeważnie, ci sami ludzie, którzy tutaj inwestują (lub powiązani z nimi) – nie ma problemu. Mamy stabilność polityczną zapewnioną przez krajowe czynniki polityczne, mamy stabilność walutową – kurs stopniowo sobie spada w ramach generalnego podatku na rzecz zewnętrznych inwestorów i własnego fiskusa, ludzie płacą więcej – a ich oszczędności topnieją. Natomiast inwestorzy realizują swoje zyski w czasie.

Jednak ten mechanizm można jeszcze bardziej udoskonalić, powodując że inwestor finansowy nie będzie ponosić ryzyka kursowego. Wystarczy jeżeli umowa kredytowa z ostatecznym beneficjentem kapitału, będzie zawarta w walucie, którą inwestor uznaje za bezpieczniejszą od waluty kraju, w którym dochodzi do transakcji.

Przez długi okres czasu Frank Konfederacji Szwajcarskiej był uznawany za walutę po prostu nudną. Jego stabilny kurs, niskie stopy procentowe i absolutna wymienialność były gwarancjami bezpieczeństwa inwestycyjnego. Nie można się więc dziwić, że podmioty dążące do maksymalizacji zysków kapitałowych w krajach o oprocentowaniu kredytów zbliżonym do 20% (pomimo inflacji celowanej w 2%), wybrały tę walutę za medium pośredniczące w wymianie. W Polsce i innych krajach Europy środkowej pojawiły się bardzo korzystne kredyty walutowe, denominowane głównie we Frankach, których oprocentowanie było istotnie niższe, od oprocentowania w Złotych lub innych walutach narodowych.

Różnica na oprocentowaniu okazała się szczególnie istotna w przypadku kredytów hipotecznych. Problemem łamiącym model była natura tych kredytów – które, ze swojej istoty są długoterminowe. Oczywiście kredyt po stronie rynku finansowego może być wiele razy przepakowywany i sprzedawany, a jego wartość zależy od tego jak stabilnie są spłacane jego cząstki przez pojedynczych kredytobiorców. Jednak jakiekolwiek założenie, że Frank Szwajcarski w stosunku do Złotego, będzie stabilny w perspektywie 30 lat to po prostu jawny idiotyzm. Ludzie, którzy o tym decydowali po stronie instytucji kredytowych powinni być bardzo silnie prześwietleni, zwłaszcza pod kątem korzyści osobistych wynikających z ich decyzji. Upraszczając – jeżeli jakikolwiek analityk finansowy zakłada stabilność dwóch tak różnych walut jak Złoty i Frank w perspektywie życia całego pokolenia, to nie powinien nigdy zajmować się swoim zawodem, a jego przełożony powinien być publicznie napiętnowany jako trudno zdefiniować nawet kto lub co.

W kolejnych dniach zapraszamy na cz. 2-4 cyklu.



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Niedziela, 14 kwiecień 2019 08:57
alexjones.pl Informacje ze świata Istota problemu tzw. frankowiczów – państwo suwerenne wymusza stosowanie swojej waluty (cz.1)