Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Czy Viktor Orbán jest prorosyjski?
Kategoria: Informacje ze świata   Piątek, 19 kwiecień 2019 08:06 Autor: Andreas

Czy Viktor Orbán jest prorosyjski?

Victor Orban Victor Orban European People's Party Wikimedia Commons CC BY-SA 2.0

Przyjaźń polsko-węgierska jest przysłowiowa, ale jeden element polityki Viktora Orbána nie pasuje do tego idyllicznego obrazka. Chodzi o sprawy energetyczne i związaną z nimi Rosję. Tutaj nasze drogi mocno się rozchodzą.

Naśladownictwo reform Orbána przez PiS jest bladym cieniem oryginału, ale w sprawach rosyjsko-energetycznych idziemy radykalnie innymi drogami. My budujemy fortecę przeciwko Rosji, a Viktor pragmatycznie rozgrywa karty, jakie ma do dyspozycji. I nie ma żadnych wątpliwości - Węgrom najbliższe są ich narodowe interesy.

Żeby to zilustrować, przypomnę historię wyrwania koncernu naftowego MOL z rosyjskich rąk. Austriacki koncern naftowy OMV kupił akcje węgierskiego kolosa, próbując stworzyć środkowo-europejskiego giganta. Jednak Bruksela nie wyraziła na to zgody, i na Prima Aprilis 1 kwietnia 2009 r. jak królik z kapelusza pojawia się nowy właściciel – rosyjski Surgutnieftiegaz. I kupuje 21% akcji MOL. Pełne zaskoczenie – zarząd MOL-a o transakcji dowiedział się z gazet. Rosjanie nieźle też przepłacili – 1,8 mld dolarów, dwukrotnie więcej niż wynosiła ich wartość na giełdzie.

Węgrom jednak nie było do żartów. W kraju panował kryzys, zrezygnował z urzędu premier Ferenc Gyurcsány, bezrobocie rosło. I w tym momencie Rosjanie wykupują rafinerie! Wybuchł konflikt, rozpoczęła się walka o kontrolę nad firmą. Zsolt Hernadi, szef i współwłaściciel koncernu, nazwał przejęcie „nieprzyjaznym ruchem” i rozpoczął wojnę prawną, wprowadzając obstrukcję obecności Rosjan w koncernie.

Protestował i rząd i prezydent, a opozycyjny wtedy Fidesz twierdził, że MOL w rękach Rosji jest wbrew interesom Węgier i Europy. Viktor Orbán skwitował to bon motem: „Węgry nie mogą być najweselszym barakiem Gazpromu”. I dodał, że nie po to pokazali drzwi Rosji, Związkowi Radzieckiemu i komunizmowi, żeby pozwolić im wejść oknem.

Przez dwa lata rosyjska firma, posiadając ponad 21% akcji, nie miała przedstawicieli we władzach i nie była wpuszczana na walne zgromadzenie. W dyplomatycznych kuluarach Węgrzy mówili Rosjanom, że to żadna dyskryminacja, to sprawa regulatorów, sądów i współwłaścicieli MOL-a.

Po objęciu władzy, w październiku 2010 r. Orbán zwrócił się do Rosji z propozycją odkupienia akcji MOL-a od Surgutnieftiegazu. Rosja nie zgodziła się, a premier Putin w listopadzie 2010 r. poprosił europejskiego komisarza Oettingera o interwencję. Oskarżył Węgrów, że wbrew prawu nie dają rosyjskiej firmie wykonywać praw z akcji. Nie pomogło, Surgut dwukrotnie przegrał w węgierskim sądzie. Dlatego wizyta Orbána w Moskwie w listopadzie 2010 r. nie była sukcesem, uśmiechów na rutynowym zdjęciu nie było.

Ostatecznie pół roku później, w maju 2011 r. węgierskie państwo odkupiło akcje MOL za 2,65 mld dolarów, zgodnie z aktualną wyceną giełdową.
Przejmując akcje rosyjskie i dodatkowo 2,4 % akcji spółki z funduszy OFE, rząd węgierski przejął kontrolę nad MOL. Viktor Orbán triumfalnie ogłaszając powrót naftowego koncernu do państwa stwierdził, że kraj nie może być mocny, jeśli jest całkowicie zależny w sferze energii od zewnętrznych aktorów. I że była to ciężka i ostra walka.

W Polsce komentarze były euforycznie: „dzielni Węgrzy przegonili Rosjan”. Po licznych działaniach Orbána, budzących u nas sprzeciw, wreszcie wydarzyło się coś, co poprawiło humor polskich publicystów i polityków. Odzyskanie MOL wyznaczyło nieprzekraczalną dla Viktora Orbána czerwoną linię: „możemy robić dobre interesy, ale co nasze – to nasze, nie oddamy”. I realizowali tę zasadę konsekwentnie, wykupując także od zachodnich firm sprzedany wcześniej sektor gazu i energetykę. Mając atuty pod kontrolą, dobre interesy można robić nawet z tym, którego na samego diabła malują, czyli Władymirem Putinem. No, trzeba też mieć tę odrobinę niezbędnej odwagi, by nie musieć czapkować ambasadorom wielkich mocarstw, które traktują kraj jak popychadło i źródło dochodów. I w tym nasi politycy też są bladym odbiciem Viktora Orbána.

Andrzej Szczęśniak
Felieton w ramach cyklu: „Gaz do dechy”
Myśl Polska, nr 17-18 (21-28.04.2019)



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 19 kwiecień 2019 11:00
alexjones.pl Informacje ze świata Czy Viktor Orbán jest prorosyjski?