Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Jak to na wojence będzie ładnie…
Kategoria: Informacje ze świata   Czwartek, 16 maj 2019 10:02 Autor: Andreas

Jak to na wojence będzie ładnie…

Mur ambasady USA w Teheranie Mur ambasady USA w Teheranie Kamyar AdlFlickrCC BY 2.0

Jeszce nie ucichły werble wzywające do boju o przewodnictwo w państwie posiadającym ogromne złoża ropy naftowej, położonym daleko od nas, ale niedaleko naszego strategicznego sojusznika, a już czuć zapach gotowanej smoły i siarki oraz słychać odgłosy żołnierskich butów, a właściwie plusk wody wzburzonej przez wojenne okręty przemieszczające się w bliższych nam rejonach. Tym razem wojna ma również dotyczyć państwa o ogromnych złożach ropy naftowej, które ma szczególe nieszczęście do tego, aby być doświadczanym sankcjami. Wcześniej ustalonymi przez ONZ, teraz przez naszego strategicznego sojusznika.

Nikt nie wie, czy na pewno wybuchnie prawdziwa wojna, ale nic nie kosztuje, aby ocenić szanse jej wybuchu. Najpierw przeanalizujmy czynniki, które przemawiają za jej wybuchem.

Największym zainteresowanym konfliktem wydaje się państwo o stosunkowo niewielkiej powierzchni, położone w pewnej odległości od przyszłej ofiary, ale mające ogromny wpływ na decyzje naszego sojusznika. Od lat nie tylko nawołuje do takiej wojny, ale również oficjalnie zapewnia o swojej gotowości do wzięcia w niej udziału. Te zapewnienia nie wydają się gołosłowne biorąc pod uwagę fakt, że to małe państwo jest permanentnie zaangażowane w większe lub mniejsze potyczki ze swoimi sąsiadami.
Drugim czynnikiem, który może pchać do wojny, jest brak sojuszników w najbliższym otoczeniu możliwej ofiary agresji. Ba, można śmiało stwierdzić, że państwo nie podoba się sąsiadom, którzy chętnie by wsparli działania wojenne, jeżeli nie fizycznie, to na pewno finansowo.

Wydaje się, że jednak najważniejszym czynnikiem przemawiającym za konfliktem są zbliżające się wybory prezydenta u naszego strategicznego sojusznika. Obecnie urzędujący prezydent nie ukrywa, że ma zamiar wziąć udział w tych wyborach. Mimo kłód podkładanych mu pod nogi przez opozycję we własnym państwie może pochwalić się osiągnięciami w gospodarce-bezrobocie jest niskie i powstała ogromna liczba nowych miejsc pracy. Jednego czego mu brakuje to oczywistego sukcesu militarnego. Małe państewko, którego obywatele na wiosnę podobno odżywiają się szyszkami i żołędziami, wymknęło się mu z garści. Nie pomogły starania, aby namówić jego przywódcę do przyznania się przed opinią światową, że czuje się politycznie pokonany i wystraszony sankcjami zawiesza programy zbrojeniowe. Mało tego. W kilkanaście dni po wycofaniu się naszego sojusznika z układu o zakazie produkcji rakiet krótkiego zasięgu, państwo od szyszek i żołędzi wystrzeliło dwie rakiety właśnie takiego typu.

Prezydent naszego sojusznika próbował chwalić się zwycięstwem nad ISIS w Syrii i Iraku. Nikt oficjalnie nie zaprzeczał zapewnieniom prezydenta o sukcesie, ale trzeba szukać ze świecą takiego, który by uwierzył, że to był sukces jego armii. Jak by tego było mało, prawdopodobnie nieumyślnie nadepnął na minę o nazwie 447 z opóźnionym zapłonem, która może mu odebrać prawie 10 milionów głosów Polonusów, którzy głosowali na niego w poprzednich wyborach.

Przeciwko wybuchowi konfliktu przemawiają dwa zasadnicze czynniki. Pierwszy to brak pewności, że państwo majce mieć przetrzepane futerko nie posiada broni atomowej. To, że ma środki do jej przenoszenia, jest powszechnie znanym faktem, ponieważ tego nie ukrywa. Tyle że są to rakiety balistyczne, które w dzisiejszych czasach łatwo przechwycić. Czy jest prawdopodobne, że ma broń atomową? Jeżeli państwo od szyszek i żołędzi jest w stanie, na naszych oczach, stworzyć arsenał broni atomowej oraz środki do jej przenoszenia, to gdzieś musi brać na to pieniądze. Jeżeli ktoś dał pieniądze na te kosztowne przedsięwzięcia wojskowe, to mógł dostać coś w rewanżu. Bardzo prawdopodobne, że w postaci właśnie tych produktów.

Drugim czynnikiem przemawiającym przeciw wybuchowi konfliktu jest brak informacji na temat broni, jaką to państwo mogło potajemnie zakupić w okresie, kiedy sankcje były zawieszone. Zawieszenie sankcji odblokowało ogromne zasoby finansowe tego państwa wcześniej ulokowane w zachodnich bankach. Oficjalnie, największe pieniądze zostały przeznaczone na zakup samochodów i samolotów pasażerskich. Nie wydano pieniędzy na zakup drogich samolotów wojskowych, prawdopodobnie wyciągając wnioski z kilku niedawnych wojen, w których brał udział nasz strategiczny sojusznik. Nikt nie może się równać z jego potęga lotniczą – ktokolwiek ryzykuje takie starcie jest z góry skazany na utratę samolotów. Rakiety S-300 miał już wcześniej. Na pewno coś kupił nowoczesnego, tylko co?

Według mojej opinii kluczem do rozstrzygnięcia, czy będzie nowa wojna jest znajomość odpowiedzi na pytanie, jaką broń mógł sprzedać potencjalnej ofierze ataku nasz były sojusznik? Jeżeli byłyby to rakiety typu Kalibr lub Cyrkon to decyzja o rozpoczęciu wojny staje się ryzykowna. Takie rakiety dosięgają cele. Jeżeli decyzja o wojnie już została podjęta, to niespodziewana podróż sekretarza stanu do naszego byłego sojusznika może świadczyć o pojawieniu się obaw co do słuszności takiej decyzji. A jak będzie? Jak to się mówi, pożyjemy, zobaczymy.

Autor: Mikołaj



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(5 głosów)



Ostatnio zmieniany Czwartek, 16 maj 2019 09:25
alexjones.pl Informacje ze świata Jak to na wojence będzie ładnie…