Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Pragmatyzm zwycięża rusofobię w państwach bałtyckich
Kategoria: Informacje ze świata   Piątek, 14 czerwiec 2019 13:03 Autor: Andreas

Pragmatyzm zwycięża rusofobię w państwach bałtyckich

Pragmatyzm zwycięża rusofobię w państwach bałtyckich thierry ehrmann/Flickr/CC BY 2.0

Relacje polsko-rosyjskie od kilku dobrych lat są w praktyce całkowicie zamrożone. Nie jest prowadzony nawet dialog w sprawach technicznych, unika się jakichkolwiek, choćby roboczych spotkań. Krótka rozmowa ministrów spraw zagranicznych Polski i Rosji w Helsinkach do żadnych jakościowych zmian nie doprowadziła.

Wkrótce jednak może okazać się, że na froncie walki z „rosyjskim imperializmem” Warszawa pozostanie osamotniona. Dialog z Moskwą zaczynają bowiem wznawiać lub kontynuować kraje, których o sympatię do Kremla doprawdy trudno podejrzewać. Wśród nich państw budujące swoją tożsamość na skrajnej, często karykaturalnej wersji antysłowiańskiego szowinizmu, czyli kraje regionu określanego niegdyś z rosyjska Pribałtyką. Ich ostatnie deklaracje budzić mogą nad Wisłą ogromne rozczarowanie, bowiem są kolejnym potwierdzeniem dość banalnej tezy, iż współpraca z Federacją Rosyjską jest w sumie znacznie bardziej potrzebna byłym państwom bloku wschodniego, niż samej Rosji, która w obliczu swojego potencjału dużo łatwiej przeorientować może sojusze i kierunki handlu zagranicznego, choćby na Azję czy Afrykę.

Od kilku miesięcy trwa więc w Estonii, na Łotwie i Litwie pragmatyczne przebudzenie, choć oczywiście trudno uznać je za zjawisko trwałe i nieodwracalne. Należy też pamiętać, że retoryka o rosyjskim zagrożeniu bynajmniej nie znikła z ust ich polityków i łamów ich mediów. Reorientacja bardziej odbywa się na poziomie realnych działań, a nie tożsamości ideologicznej, tak mocno przecież przez lata utrwalanej.

Rosja jest trzecim (po Estonii i Litwie) największym odbiorcą produkcji i usług eksportowanych przez Łotwę (ponad 10% całego eksportu). Edgars Rinkevičs, jeden z najdłużej urzędujących szefów MSZ w regionie (funkcję swą pełni od 2011 roku) na początku czerwca spotkał się z przebywającym z wizytą na Łotwie wiceministrem spraw zagranicznych Rosji Aleksandrem Pankinem. Po rozmowach z rosyjskim dyplomatą Rinkevičs stwierdził dość jednoznacznie, że „Rosja jest ważnym partnerem handlowym Łotwy w różnych sektorach. Chcemy dlatego wzmacniać pozytywne tendencje w rozwoju naszych relacji gospodarczych, przede wszystkim w sferze tranzytu i turystyki.

Łotwa dostrzega też potencjał we wzmacnianiu więzi gospodarczych pomiędzy regionami naszych krajów. Obecnie przygotowujemy się do podpisania umowy o współpracy regionalnej pomiędzy Ministerstwem Gospodarki Łotwy a obwodem kałuskim. Kilka umów tego rodzaju z rosyjskimi regionami już weszło w życie i skutecznie funkcjonują”. Łotewski minister skonstatował fakty i dopuścił do głosu pragmatyzm. Pragmatyzm nie tylko zresztą wynikający z danych ekonomicznych, ale też z badań socjologów. Podobne pragmatyczne politycznie wnioski wyciągać zaczynają politycy pozostałych dwóch państw bałtyckich.

Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid niedawno wróciła z wizyty w Moskwie, podkreślając, że z sąsiadami należy rozmawiać. Minister gospodarki i infrastruktury tego kraju Taavi Aas wybiera się na Forum Ekonomiczne do Sankt Petersburga, licząc na spotkanie ze swoim rosyjskim odpowiednikiem. Nowo wybrany prezydent Litwy Gitanas Nauseda również podkreśla potrzebę dialogu, zastrzegając jedynie profilaktycznie, że chodzi mu wyłącznie o współpracę gospodarczą i kulturalną. Robią to rzecz jasna powoli i ostrożnie, by nie postawić się w sytuacji kłopotliwej wobec swoich protektorów zagranicznych i tego segmentu elektoratu, który pozostał niezmiennie przy ich dawnych hasłach i przekonaniach o drapieżnym wschodnim sąsiedzie.

Pragmatyzm polityczny jest wszakże niezbędny dla każdego polityka, który w krajach bałtyckich planuje najbliższą przyszłość. Świadczą o tym badania przeprowadzone przez Uniwersytet Łotewski przy wsparciu niemieckiej, socjaldemokratycznej Fundacji im. Friedricha Eberta. Właśnie ukazał się raport z nich zatytułowany „Polaryzacja ideologiczna w społeczeństwach bałtyckich. Raport z badań transnarodowych” („Ideological Polarization In Baltic Societies. A Cross-National Survey Report”, aut.: Martins Kaprans, Inta Mierina, Instytut Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Łotewskiego, maj 2019).
Sondaż brał pod uwagę przede wszystkim ogólny zarys poglądów podzielanych przez respondentów, dlatego niektóre pytania uznać można za nieco naiwne i upraszczające złożoną rzeczywistość, ale za to doskonale zrozumiałe i czytelne dla szerokiej masy społeczeństwa. Najbardziej ogólne z pytań dotyczyło strategicznego wyboru w polityce zagranicznej, sprowadzającego się do pytania: z Zachodem, czy ze Wschodem. Rezultaty były dość zaskakujące. O ile można było się spodziewać, że np. na Łotwie odpowiedź będzie dość oczywista wśród ludności rosyjskojęzycznej (37% populacji kraju), o tyle trudno było przewidzieć, że 55% wszystkich mieszkańców tego kraju opowiada się za wschodnim wektorem polityki zagranicznej.

Kierunek ten nie ma już tak wyraźniej przewagi na Litwie i w Estonii, choć i tak orientację prozachodnią popiera tam odpowiednio zaledwie 58% i 63% ankietowanych. Równie interesujące były odpowiedzi na pytania bardziej szczegółowe, choć też dość jednoznaczne. Twierdzenie, że „silna Rosja niezbędna jest do równoważenia wpływów Zachodu” wywołało aprobatę 40% Łotyszy, 38% Litwinów i 36% Estończyków. Tezę, że „istnieje konflikt pomiędzy wartościami tradycyjnymi naszego kraju a ogólnymi wartościami Zachodu” znalazła poparcie u 38% mieszkańców Łotwy i Litwy oraz 23% Estonii. O tym, że obecność NATO w krajach bałtyckich stanowi zagrożenie dla Rosji przekonanych jest 45% Litwinów, 32% Łotyszy i 31% Estończyków. Za zmniejszeniem skali sankcji wobec Rosji: na Łotwie – 32%, w Estonii – 27%, a najmniej na Litwie – 14% ankietowanych.

Stosunek do kwestii geopolitycznych stanowi pochodną oceny sytuacji każdego z trzech krajów przez ich mieszkańców, będący gorzką refleksją nad skutkami postradzieckiej transformacji, a następnie entuzjastycznego udziału w euroatlantyckich procesach integracyjnych. Wielu Bałtów w ogóle uznaje, że ich kraje nie są w stanie funkcjonować jako niezawisłe państwa (Łotwa – 41%, Litwa – 27%, Estonia – 24%). Świadomość zapaści demograficznej i zjawiska masowej emigracji również jest dość wysoka o tym, że w ciągu najbliższych 100 lat ich narody znikną z powierzchni ziemi przekonanych jest 43% Litwinów, 38% Łotyszy i 18% Estończyków.

Trudno się dziwić, że takie oceny prowadzą do wotum nieufności wobec klasy politycznej każdego z trzech analizowanych państw. 85% Łotyszy i 83% Litwinów daje politykom swoich krajów czerwoną kartkę. W Estonii jest nieco lepiej – 46%. Jednoznacznie mieszkańcy wszystkich trzech krajów bałtyckich odrzucają unijny multikulturalizm i jego źródło w postaci imigracji pozaeuropejskiej ostatnich lat.

Wnioski z wyników wspomnianego badania są dość jasne. Kraje bałtyckie w sensie tożsamościowym nadal nie są tam, gdzie zawleczono je geopolitycznie. Nie zmienia tego stanu głośna nadal retoryka etnonacjonalistyczna, nie działa na świadomość zbiorową polityka historyczna prowadzona tam od wielu lat. Miejscowi politycy zmuszeni są do stosowania zabiegów pragmatycznych, do dialogu z Rosją, pomimo niezmiennie antymoskiewskiej retoryki. Pragmatyzm ten wynika zarówno z przyczyn czysto ekonomicznych, jak i kalkulacji wyborczych.

Warto przy tym zaznaczyć, że wszystkie te kraje, w szczególności zaś Łotwa i Estonia mogą być narażone na naciski ze strony Rosji z uwagi na stanowiącą ponad 1/3 ludności mniejszość rosyjskojęzyczną. A zatem zagrożenie ze strony wschodniego sąsiada jest w ich przypadku znacznie mniej teoretyczne niż w przypadku Polski. W tym miejscu warto byłoby porównać zachowanie tamtejszych polityków z zachowaniem zaślepionych rusofobią elit III / IV RP. Trudno znaleźć dla niego racjonalne wytłumaczenie. Polityka zagraniczna nie jest jednak czymś na tyle interesującym dla polskich wyborców, by zastanawiali się nad nią dokonując politycznych wyborów. Będzie zatem trwać w najlepsze. Ale już dziś warto podkreślić, że ze złowrogim Kremlem bieżące relacje utrzymują wszyscy nasi sąsiedzi, także werbalnie najbardziej antyrosyjskie kraje bałtyckie. I wyciągać wnioski, zastanowić się nad potrzebą odrobiny pragmatyzmu w polityce.

dr Mateusz Piskorski
Myśl Polska, nr 25-26 (16-23.06.2019)


Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Czwartek, 13 czerwiec 2019 23:54
alexjones.pl Informacje ze świata Pragmatyzm zwycięża rusofobię w państwach bałtyckich