Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Tymczasem na Bliskim Wschodzie
Kategoria: Informacje ze świata   Środa, 26 czerwiec 2019 09:01 Autor: Andreas

Tymczasem na Bliskim Wschodzie

Tymczasem na Bliskim Wschodzie Chris Hunkeler/Flickr/CC BY-SA 2.0

Za sprawą Stanów Zjednoczonych w centrum uwagi po raz kolejny postawiony został Iran, będący w optyce USA od czasu obalenia rodu Pahlawich synonimem tego co najgorsze. Iran dla Amerykanów, to urażona duma i traumatyczne wspomnienie o nieudanej akcji odbicia zakładników w kwietniu 1980 roku. Iran to wreszcie konkurent w handlu wodorami, których pierwszorzędnej jakości ma pod dostatkiem.

Od dwóch tygodni napięcie wokół Iranu systematycznie rośnie, zmierzając do militarnego przesilenia. Jego preludium mieliśmy w ubiegłym tygodniu, choć w ograniczonej skali. Ale po kolei.

Wszystko zaczęło się od dwóch zaatakowanych w Zatoce Omańskiej tankowców, z których jeden – jak przekazała libańska stacja Al-Mayadeen „Front Altair” – zatonął. Wcześniej irańskie i arabskie media poinformowały, że w Zatoce Omańskiej, w której miał miejsce incydent – „doszło do dwóch eksplozji i dokonano napadu na dwa tankowce naftowe”.

Tajwańska państwowa firma energetyczna CPC przekazała, że w czarterowany przez nią tankowiec „Front Altair”, który przewoził paliwo z Bliskiego Wschodu, „prawdopodobnie trafiła torpeda”. Tyle agencja Reuters, powołująca się na przedstawicieli firmy.

Użycie torped wykluczyli jednak eksperci, wskazując – przynajmniej w jednym przypadku – na wyrwy w kadłubie znajdujące powyżej lustra wody. Szef MSZ Iranu zwrócił uwagę na „zdumiewający zbieg okoliczności”. Incydent w zatoce pokrył się bowiem z wizytą w Iranie premiera Japonii Shinzo Abe. To znamienne i dziwne, zważywszy iż jeden z tankowców należał do japońskiej firmy.

Władze Iranu ponoszą odpowiedzialność za incydent w Zatoce Omańskiej – oświadczył od razu sekretarz stanu USA Mike Pompeo, dodając, że powierzył ambasadorowi USA w ONZ Jonathanowi Cohenowi podniesienie tej kwestii na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa światowej organizacji.

Tydzień później Irańczycy zestrzelili nad swoimi wodami terytorialnymi amerykański dron, choć administracja waszyngtońska udowadnia, że miało to miejsce na wodach międzynarodowych. W reakcji na to wzbiły się w powietrze amerykańskie samoloty, które otrzymały sygnał do ataku. W ostatnim momencie – jak donoszą media – Donald Trump wstrzymał atak.

Tyle syntetyczny przegląd sytuacji. Jakie nasuwają się wnioski? W przypadku zaatakowanych tankowców wydaje się, że Amerykanie wespół z Izraelczykami postanowili upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Ostrzelanie tankowców płynących najprawdopodobniej z irańskimi wodorami (sprzedawanymi poza sankcjami) miało wywołać dyplomatyczną awanturę, która mogłaby stać się pretekstem do wywołania awantury militarnej.

W drugim przypadku Iran skorzystał z okazji pokazania światu, że zestrzelenie amerykańskiego obiektu latającego nie stanowi dla niego problemu, nawet jeśli jest to tak supernowoczesny wynalazek, jak naszpikowany najnowocześniejszą techniką dron szpiegowski. Było to celne uderzenie w amerykański prestiż, o tyle jednak subtelne, że bez ofiar śmiertelnych, o czym Irańczycy nie omieszkali z przekąsem wspomnieć.

Zestrzelenie przez Persów amerykańskiego dronu pokazuje, że Irańczycy bez problemu kontrolują swoją przestrzeń powietrzną oraz obszar bezpośrednio do niej przyległy. Ba, nie boją się w imię obrony swoich interesów zaatakować amerykańskich statków powietrznych naruszających irańską przestrzeń. To jasny komunikat dla Donalda Trumpa i stojącego za jego plecami Izraela – jesteśmy zdeterminowani i łatwo wam z nami nie pójdzie.

Czy reperkusje wzrostu napięcia na Bliskim Wschodzie w jakikolwiek sposób – poza wzrostem cen paliwa – dotkną Polskę? Jak najbardziej. Zgadnijcie Państwo, gdzie Trump i Netanjahu w przypadku rozpętania rozpierduchy militarnej, znajdą sojusznika, a tym samym rekruta, potrafiącego bez mrugnięcia oka ginąć „za wolność naszą i waszą” w imię szerzenia liberalnej demokracji, wolnego handlu oraz walki z terroryzmem?

Który kraj nie skorzysta z osobistego zaproszenia Donalda Trumpa do sprawdzenia w warunkach bojowych, jak sprawują się słynne F 35, będące na jego liście zakupów tego kraju? Który wreszcie kraj, będzie bił się bohatersko o drożność szlaków żeglugowych dla gazu i ropy do swoich terminali na Bałtyku, dumnie prężąc się u boku „najpotężniejszej armii świata? No który?

Maciej Eckardt
Myśl Polska, nr 27-28 (30.06-7.07.2019)



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Środa, 26 czerwiec 2019 08:44
alexjones.pl Informacje ze świata Tymczasem na Bliskim Wschodzie