Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje ze świata Najważniejsze wydarzenia minionych tygodni - Wrzesień 2019
Kategoria: Informacje ze świata   Środa, 11 wrzesień 2019 15:07 Autor: Andreas

Najważniejsze wydarzenia minionych tygodni - Wrzesień 2019

Najważniejsze wydarzenia minionych tygodni - Wrzesień 2019 Alan O'Rourke/Flickr/CC BY 2.0

Odreagowanie na dolarze, obligacjach i metalach

Po wielu tygodniach wzrostów tzw. aktywów safe haven (uważanych za bardzo bezpieczne), doszło do pewnego odreagowania. Po pierwsze, rentowność 10-letnich obligacji USA wzrosła z 1,45 do 1,63%, co przyniosło spadek ceny ETFu na te obligacje (więcej na temat zależności między ceną a rentownością obligacji znajdziecie w dziale „Słowniczek”). Wspomniany ETF jest na wykresie zaznaczony na czerwono.

Po drugie, indeks dolara nieco się obniżył (kolor różowy). Po trzecie, złoto straciło niemal 3%, z kolei srebro spadło o 5,5%.

Oczywiście zmiany obligacji i indeksu dolara nie są wielkie, ponieważ te aktywa charakteryzują się niską zmiennością.

Warto jednak zauważyć, że był to kolejny tydzień, kiedy metale zachowywały się podobnie jak dolar, co jest pewną anomalią.

Gdzie w ostatnich dniach płynął kapitał? Głównie do akcji. Odrabiała zarówno giełda w USA, jak i rynki wschodzące. Wzrosty były naszym zdaniem spowodowane dwoma czynnikami. Po pierwsze, akcje były krótkoterminowo tanie w stosunku do obligacji czy metali szlachetnych. Po drugie, banki centralne przeprowadziły kolejne działania mające rzekomo poprawić sytuację w globalnej gospodarce. Bank Chin podjął decyzję o kolejnej obniżce poziomu rezerwy obowiązkowej (tzn. jaką część środków banki muszą trzymać ze względów bezpieczeństwa). Z kolei w przypadku USA działania polegały raczej na interwencjach słownych – ostatnie wypowiedzi prezesa FEDu przekonały rynek, że wszystko zmierza ku kolejnej obniżce stóp procentowych.

Być może ten optymizm na rynkach potrwa jeszcze przez jakiś czas, natomiast skłaniamy się ku tezie, że w perspektywie kilku tygodni obligacje USA zaczną ponownie umacniać się względem akcji. Po pierwsze, inwestorzy będą kierować się w kierunku obligacji ze względu na coraz gorszą sytuację gospodarczą. Po drugie, amerykańskie obligacje mimo wszystko prezentują się nieźle na tle dywidendy z akcji. Spójrzcie na poniższą tabelę. Wynika z niej, że dywidenda z amerykańskich akcji wynosi jedynie o 0,4% więcej niż odsetki z obligacji. Wygląda to tak, jakby chodziło o aktywa o podobnym poziomie bezpieczeństwa, a przecież wcale tak nie jest – jeśli będzie taka potrzeba, FED pozwoli na spadki cen akcji, byle tylko uratować obligacje.

Tymczasem w innych wymienionych krajach dywidenda z akcji jest już wyraźnie wyższa niż odsetki z dywidend. Prawdę mówiąc, w niektórych przypadkach w ogóle nie ma mowy o odsetkach z obligacji.

Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć: „skąd ten optymizm wokół obligacji, skoro płacą zaledwie 1,5%?”. Generalnie jest to słuszne, logiczne spostrzeżenie. Niestety, przy słabnącej gospodarce potencjalne odsetki nie liczą się tak mocno, jak ochrona kapitału. Z kolei przy większych turbulencjach banki centralne zrobią dosłownie wszystko, by powstrzymać spadki cen obligacji. Ostatecznie mówimy o rynku długu, największym i najważniejszym rynku świata, od którego kondycji uzależnione jest dalsze funkcjonowanie systemu.

Jeszcze słowo o metalach – tutaj wzrosty w poprzednich tygodniach były silniejsze, dlatego też trudno coś prognozować. Zwracamy jednak uwagę, że kolejne decyzje banków centralnych (luzowanie polityki monetarnej na różne sposoby) będą sprzyjać metalom. Można więc podejrzewać, że spadki złota i srebra nie potrwają już długo.

 

Australia będzie zwalczać „internetowy ekstremizm”

 

W efekcie ataku na meczet w Christchurch w Nowej Zelandii, rząd Australii wprowadził nowe prawo mające na celu zwalczać ekstremizm w sieci. Teraz po raz pierwszy zostało ono zastosowane – australijscy urzędnicy nakazali pięciu stronom usunięcie nagrań takich, jak video zamachowca z Christchurch czy nagrania pokazujące ścięcie skandynawskich turystów w Maroku. Jeśli administratorzy stron nie wykażą się posłuszeństwem, muszą liczyć się z problemami.

Zgodnie z nowym prawem, właściciele mediów społecznościowych, autorzy tradycyjnych stron czy nawet dostarczyciele usług internetowych mogą otrzymać karę finansową do 10% przychodów, jeśli nie usuną zabronionych materiałów. Z kolei dyrektorowi wykonawczemu może grozić kara więzienia.

Przedstawicielka australijskiej komisji eBezpieczeństwa poinformowała, że trzy ze wspomnianych pięciu stron, bardzo szybko usunęły nagrania. Jej zdaniem taka reakcja pokazuje, że nowe prawo może być skuteczne.

Problem z opisanym prawem jest większy niż mogłoby się wydawać. Dlaczego? Tylko w ostatnich latach na blogu wielokrotnie opisywaliśmy zamachy, które były kłamliwie przypisywane określonym grupom czy przywódcom niektórych krajów. Często ocenę sytuacji umożliwiały nam nagrania z miejsca zamachu, gdzie widać było np. leżące na ziemi zwłoki. Tylko dzięki materiałom video mogliśmy stwierdzić, że coś było nie tak z oficjalną narracją przedstawianą w mediach.

Jeśli w kolejnych latach więcej rządów pójdzie w ślady Australii, to już niebawem o wydarzeniach na świecie będziemy dowiadywać się wyłącznie z gotowych oświadczeń poszczególnych rządów. To kolejny przypadek, gdzie politycy rzekomo dbają o nasze bezpieczeństwo, a w rzeczywistości jedynie ograniczają wolność (w tym wypadku odcinają nas od dostępu do informacji).

Przy okazji, tak się zastanawiamy… Jak to jest, że przedstawiciel mediów społecznościowych może być zagrożony więzieniem za publikację nagrania morderstwa, z kolei ludzie z największych banków nie mają czego się bać, nawet jeśli robią przekręty na dziesiątki miliardy dolarów? Dla przykładu bank HSBC pomógł wyprać kartelom pieniądze szacowane na kilkadziesiąt miliardów dolarów i nikt nie trafił do więzienia. 

 

Były prezes FED: Inwestorzy traktują złoto jako ochronę majątku

 

Niezależnie od ostatniego odreagowania na metalach, tegoroczny wynik złota wciąż można uznać za bardzo dobry. Od 1 stycznia kruszec zyskał na wartości ok. 18%.

W jednym ze swoich ostatnich wywiadów, Alan Greenspan (były prezes FED) odniósł się do zachowania metali szlachetnych, a zwłaszcza złota. Zwrócił on uwagę, że inwestorzy decydują się na zakup kruszcu (zwłaszcza w perspektywie długoterminowej), ponieważ wiedzą, że „jest to aktywo, które utrzyma dla nich wartość przez kolejne 20 czy 30 lat”.

Nawet jeśli Greenspan nie miał tego na myśli, to taką wypowiedzią zwrócił uwagę na wysokie tempo psucia walut. Nie jest żadną tajemnicą, że za jednego dolara ludzie mogą kupić coraz mniej produktów czy usług. Dobitnie potwierdza to poniższa grafika, pokazująca spadek siły nabywczej dolara od 1913 roku, kiedy to powstała Rezerwa Federalna (spadek o 97% w ciągu 106 lat).

Niestety, większość osób zazwyczaj nie docenia roli inflacji, która działa jak ukryty podatek. To właśnie inflacja sprawia, że siła nabywcza walut maleje. Tymczasem złoto pozwala nam ochronić majątek (w nowej książce Tradera21 znajdzie się trochę danych na ten temat). To bardzo istotna cecha kruszcu, zwłaszcza kiedy ktoś nie chce wchodzić na rynek akcji, obligacji czy nieruchomości, a jednocześnie nie zamierza trzymać oszczędności w walucie i patrzeć jak jego oszczędności topnieją.

Przypomnijmy, że Greenspan jeszcze przed objęciem stanowiska prezesa Rezerwy Federalnej, zwracał uwagę na fakt, iż złoto jest jedynym sposobem obrony przed inflacją. W latach 60-tych napisał słynne słowa:

Polityka finansowa państwa o rozbudowanym systemie ubezpieczeń społecznych wymaga aby posiadacze majątków i aktywów nie mieli żadnej możliwości obrony. Zadłużanie państwa jak i wywoływanie inflacji jest prostym, utajnionym mechanizmem konfiskaty majątku. Złoto stoi na drodze tego podstępnego procesu, stoi na straży prawa własności. Gdy ktoś to pojmie, z łatwością zrozumie antagonizm polityków do standardu złota.”

Później Greenspan jako prezes FEDu musiał martwić się przede wszystkim o kondycję dolara, a zatem nie mógł pozwalać sobie na przesadną szczerość. Pisaliśmy o tym szerzej w artykule „Kiedy bankierzy centralni mówią prawdę?”.

 

Jak wojna handlowa przekłada się na dane makroekonomiczne?

 

Do tej pory o wojnie handlowej pisaliśmy głównie w kontekście polityki oraz zmiennych nastrojów na giełdach. Nie zmienia to jednak faktu, że wprowadzane cła przekładają się na słabsze dane gospodarcze.

Przykładem są Chiny. Eksport Państwa Środka spadł w sierpniu o 1% względem zeszłego roku. Nic wielkiego. Warto jednak zauważyć, że eksport do USA spadł aż o 16% w ujęciu rocznym! A mówimy przecież o wymianie handlowej dwóch największych potęg gospodarczych.

Jednocześnie chiński import z USA spadł o 22,4%.

Kolejne cła sprawiają, że wymiana gospodarcza między krajami jest ograniczana (niektórych produktów po prostu nie opłaca się importować). Produkcja staje się droższa, podobnie jak ceny usług. To musi skutkować malejącym popytem, co w kolejnych miesiącach objawi się w postaci coraz gorszych wyników spółek. Ma to swoje przełożenie na giełdę. Trudno oczekiwać by przewartościowane spółki z USA w trakcie kolejnego roku zachwycały swoimi wynikami. Głównym impulsem do wzrostów pozostaną zatem buybacki (skup akcji własnych przez przedsiębiorstwa) oraz ewentualna interwencja banków centralnych.

 

Independent Trader Team



Źródło: Independent Trader.pl 


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Czwartek, 12 wrzesień 2019 10:40
alexjones.pl Informacje ze świata Najważniejsze wydarzenia minionych tygodni - Wrzesień 2019