Font Size

Czcionka
alexjones.pl Technologia i nauka Energia Komu zależy na stawianiu wiatraków w Polsce? Dlaczego polityka klimatyczno– energetyczna Unii Europejskiej tworzy rynek zbytu dla niemieckich i duńskich technologii OZE a eliminuje węgiel z energetyki?
Kategoria: Energia   Czwartek, 28 luty 2019 07:08 Napisał

Komu zależy na stawianiu wiatraków w Polsce? Dlaczego polityka klimatyczno– energetyczna Unii Europejskiej tworzy rynek zbytu dla niemieckich i duńskich technologii OZE a eliminuje węgiel z energetyki?

Komu zależy na stawianiu wiatraków w Polsce? Dlaczego polityka klimatyczno– energetyczna Unii Europejskiej tworzy rynek zbytu dla niemieckich i duńskich technologii OZE a eliminuje węgiel z energetyki? Tony Alter/Flickr/CC BY 2.0

Publikujemy dzisiaj fragmenty opinii posła Jana Klawitera, która ukazała się na portalu biznesalert.pl. Jan Klawiter, to Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki Jądrowej (poseł niezrzeszony, wybrany z listy PiS w okręgu gdyńskim). W swoim w artykule pt.: „Tak dla celów redukcji emisji CO2, nie dla celów OZE” [1] krytykuje on celowość niemieckiej transformacji energetycznej w odniesieniu do celów redukcji emisji CO2. Klawiter zwraca uwagę, że po opublikowaniu przez Ministerstwo Energii projektu PEP40, w ramach konsultacji społecznych w obiegu publicznym pojawiły się tak zwane „alternatywne” polityki energetyczne prezentowane publicznie przez tak zwane „niezależne instytucje”. Te najbardziej rozreklamowane „alternatywy” proponowały oczywiście strategie, w których Polska ma całkowicie zrezygnować z węgla w energetyce.

Czekamy już z niecierpliwością na publikację przez Ministerstwo Energii uwag zgłoszonych do projektu nowej polityki energetycznej (PEP40). Jesteśmy ciekawi jak dużo ich wpłynęło i które z nich zostaną uwzględnione w finalnym dokumencie przez rząd. Tymczasem w branżowych mediach ciągle trwa polemika na temat przyszłej polityki energetycznej państwa i które to technologie wytwarzania energii powinny znaleźć się w rządowych planach na kolejne dziesięciolecia. Dlatego z dużą satysfakcją publikujemy na łamach naszego portalu kolejny głos w dyskusji, który obnaża prawdziwe oblicze energetyki wiatrowej oraz rzeczywiste „osiągnięcia” niemieckiej transformacji energetycznej.

W odpowiedzi na medialną histerię związaną z tzw. „globalnym ociepleniem” i promowanie przez prounijne środowiska polityczne i gospodarcze strategii całkowitej dekarbonizacji energetyki, poseł Jan Klawiter wyjaśnia jak to jest możliwe, że propagatorzy OZE cały przyszły polski mix energetyczny chcą oprzeć wyłącznie o źródła odnawialne tj. o wiatr i słońce wspierane gazem:

„Uzasadnione w tej sytuacji jest pytanie, czyje interesy stoją za takimi propozycjami? Odpowiedź jest prosta, wystarczy spojrzeć na autorów tych analiz (osoba będąca obywatelem naszego zachodniego sąsiada, zajmująca się OZE) albo skąd pochodzą środki na działanie tych organizacji (granty z fundacji założonej bezpośrednio przez rząd federalny naszego zachodniego sąsiada). To nie są poufne informacje, wystarczy poszukać w internecie. Jeśli się na to nałoży informacje – także dostępne – z porozumienia koalicyjnego, będącego podstawą obecnego rządu Niemiec, w którym mówi się o eksporcie Energiewende, o blokowaniu środków z budżetu unijnego na rozwój energetyki jądrowej i o ochronie miejsc pracy związanych z energetyką odnawialną w Niemczech, to wszystko staje się jasne. Trzeba tylko chcieć to wszystko powiązać, a dalsze wnioski zostawiam czytelnikom.

Jako osoba z technicznym wykształceniem lubię liczby i fakty i dlatego chciałbym się nimi nieco posłużyć. Weźmy pod uwagę efektywność redukcji emisji poprzez określony przez IPCC wskaźnik emisyjności na jednostkę generowanej energii to jest w g CO2eq/kWh. I tak energetyka wiatrowa to 11 (niestabilna, efektywność 25 proc. dla lądu i 40 proc. dla morza), energetyka jądrowa to 12 (stabilna), energetyka wodna to 24 (stabilna), energetyka słoneczna to 45 (niestabilna, efektywność 10 proc.), energetyka gazowa to 490 (stabilna) i energetyka węglowa to 820 (stabilna). W Europie w skali roku najmniej emitują trzy kraje, których energetyka bazuje na źródłach stabilnych; Francja na energetyce jądrowej, Norwegia na energetyce wodnej i Szwecja pół na pół na energetyce jądrowej i wodnej. Najwięcej emitują kraje bazujące wyłącznie na źródłach kopalnych, zaś te, które postawiły na energetykę niestabilną (wiatr, słońce) lokują się na poziomie kilkukrotnie wyższym niż trzy pierwsze kraje i NIGDY nie zejdą do ich poziomu. Takie są prawa przyrody, bo wiatr często nie wieje i słońce regularnie zachodzi.” [1]

Unia energetyczna tworzy rynek zbytu dla technologii OZE pod hasłem walki ze zmianami klimatu

Dalej poseł Jan Klawiter stara się odpowiedzieć na pytanie czy niezwykle ambitne cele klimatyczne Unii Europejskiej są w ogóle do osiągnięcia poprzez forsowanie technologii OZE? Odpowiedź brzmi:

„NIE, bo niestabilne źródła odnawialne to generalnie mało efektywne źródło obniżania emisji CO2. Najbardziej dostępne niestabilne źródła odnawialne, takie jak wiatr i słońce, są kosztowne, jeśli uwzględnimy moc efektywną i konieczność zabezpieczenia rezerwowych dostaw w czasie, w którym one nie działają. Energetyki wodnej w Europie poza Skandynawią i krajami alpejskimi jest niewiele. Biomasa to kosztowne źródło bazujące głównie na imporcie biomasy z trzeciego świata.

Dla mnie swoistym absurdem jest polityka Francji, w której planuje się redukcję udziału zeroemisyjnej energetyki jądrowej i gwarantuje się budowanym właśnie farmom morskim cenę odbioru energii 5-krotnie wyższą niż cena z elektrowni jądrowych. Zwiększa się przy tym udział energii z gazu (bazuje na gazie z Algierii), który zabezpiecza pracę źródeł niestabilnych, co w konsekwencji zwiększa koszty energii oraz emisyjność sektora wytwarzania.

W projekcie strategii klimatycznej i energetycznej UE zapisano, że w 2050 Unia będzie zdekarbonizowana a 80 proc. energii będzie wytwarzane ze źródeł odnawialnych. Tylko nie wiadomo jak zrealizować dostawy energii do odbiorców, kiedy na jakiś czas zabraknie wiatru i zajdzie słońce. Pozostanie nam wziąć lekcję w szkołach przetrwania. Zauważmy jednak, że ten drugi wariant bez energii jądrowej skutkuje tym, że 66 proc. energii w tej sytuacji modelowej pochodzi ze źródła gazowego.

Głównym źródłem wsparcia niestabilnych OZE jest i będzie gaz naturalny, którego zasoby w Europie się kończą. Węgiel zdekarbonizujemy, więc pozostaje import gazu naturalnego. Jaka jest, więc ta niezależność energetyczna?

Stare powiedzenie mówi, że jeśli nie wiemy, o co w tych celach OZE chodzi to na pewno chodzi o pieniądze. I taka jest prawda. Różni ekolodzy są w tej grze wielkich interesów gospodarczych i państwowych, traktowani jak mięso armatnie, a za rozwojem niestabilnych OZE stoją olbrzymie pieniądze wyciągane bezpośrednio lub pośrednio z kieszeni obywateli.

Są kraje, które mnóstwo zainwestowały w technologie odnawialne i chciałyby, aby ich firmy na tym zarobiły (miejsca pracy), są kraje, które zdominują rynek dostaw gazu i dlatego finansują różne organizacja ekologiczne, aby przyspieszyć ten proces. Czy ktoś jeszcze pamięta, że na początku unia energetyczna miała uniemożliwić Rosji rozgrywanie państw unijnych cenami gazu, a skończy się stworzeniem w Polsce rynku zbytu dla nadmiaru energii OZE produkowanej w Niemczech. Parę miesięcy temu przeczytałem w poczytnym amerykańskim dzienniku, że gdyby środki wydane na OZE w Niemczech zostały przeznaczone na dalszy rozwój energetyki jądrowej to Niemcy byłyby już krajem bezemisyjnym, jeśli chodzi o wytwarzanie energii elektrycznej.

[Nasz komentarz]
Z dużą satysfakcją odnotowujemy, że poseł Klawiter w sposób prosty, a zarazem rzetelny podsumował dotychczasowe osiągnięcia „transformacji energetycznej” przy użyciu OZE. W największym skrócie można powiedzieć, że: „Wiele hałasu o nic”. W takich Niemczech wydatkowano dziesiątki miliardów euro rocznie na realizację Energiewende, a emisje CO2 jak były wysokie, tak i są. OZE okazały się być ślepą uliczką rozwoju energetyki i ci, którzy w porę zawrócą z tej ścieżki, wygrają własną przyszłość, bo będą mieli energię; w ogóle będą mieli energię.

Dodajmy, że Polska mając unikalne w Europie zasoby energetyczne (węgiel, gaz ziemny, ropa naftowa i zasoby geotermalne), powinna całkowicie wyłączyć się z unijnych mrzonek o energetyce, sprzedawanych pod hasłem walki ze zmianami klimatu i sukcesywnie budować własny potencjał wytwórczy w energetyce i ciepłownictwie. Nadwyżki produkowanej energii powinniśmy sprzedawać na rynku naszym sąsiadom i jeszcze na tym zarabiać. Dzisiaj, promując wiatraki, trwale i na długie lata uzależniamy się od importu energii, od importu technologii energetycznej oraz od interesów niemieckiego hegemona, którego oczywistym celem jest polityczna dominacja w całej Europie. Jeśli polski rząd ma takie cele w energetyce, to należy mu pogratulować i życzyć sukcesów jak najdalej stąd, najlepiej na Antarktydzie. Może w ramach globalnego ocieplenia nie zamarzną na lód ogrzewając się wiatrakami.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://biznesalert.pl/strategia-energetyczna-atom-oze-jan-klawiter/


Źródło: Stop Wiatrakom


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(10 głosów)



alexjones.pl Technologia i nauka Energia Komu zależy na stawianiu wiatraków w Polsce? Dlaczego polityka klimatyczno– energetyczna Unii Europejskiej tworzy rynek zbytu dla niemieckich i duńskich technologii OZE a eliminuje węgiel z energetyki?