Font Size

Czcionka
alexjones.pl Technologia i nauka Medycyna Zdrowie Publiczne, a Bezpieczeństwo Narodowe cz. 1
Kategoria: Medycyna   Poniedziałek, 09 styczeń 2017 11:04 Autor:

Zdrowie Publiczne, a Bezpieczeństwo Narodowe cz. 1

Z cyklu: „Państwo istnieje formalnie”

Piszę od lat, że państwowa, powszechna, przymusowa oświata ma tylko jeden cel: wychowanie Robota Biologicznego, czyli osobnika, który będzie ściśle wykonywał określone procedury, podane mu w formie wielostronicowych książeczek. Dlaczego muszą być te instrukcje takie obszerne? Ponieważ pozwala to zawsze na taką interpretację owych procedur, która jest korzystna dla danego urzędnika, na danym etapie rozwoju politycznego.

Proszę zauważyć, że konstytucja w Sowietach była ta sama za Stalina, Chruszczowa, czy Breżniewa, ale jej wykonawstwo było zdecydowanie różne. A Gorbaczow przywrócił stan pierwotny za pomocą bezobjawowej schizofrenii i psychuszek. Z powodu tej bezobjawowej schizofrenii chciano w 1982 roku wyrzucić sowieckich psychiatrów z międzynarodowego stowarzyszenia. Tylko głos psychiatry gdańskiego uratował ich sytuację i nie dopuścił do usunięcia Sowietów.

A po ponad 25 latach mamy już oficjalnie bezobjawowe choroby psychiczne, na przykład jeżeli ktoś się nie zgadza z posunięciami grupy trzymającej władzę, czyli nie tylko rządu warszawskiego, ale i dyrektyw koncernów zagranicznych, decydujących o takim, lub innym kierunku rozwoju naszego nieszczęśliwego kraju [St. Michalkiewicz] pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem. I te sufitowe choroby są leczone w majestacie prawa, zalecanego przez starszych i mądrzejszych. Innymi słowy, jest to usankcjonowany sposób okradania społeczeństwa.
 Pomimo znanego faktu, że w 1974 roku urodził nam się 40-milionowy obywatel, to przez te pół wieku nie zrobiono nic, aby bezpieczeństwo demograficzne utrzymać na odpowiednim poziomie. Wręcz przeciwnie, realizując wytyczne instytucji zorganizowanej przez CIA w 1970 roku, w Polsce zwanej Klubem Rzymskim, systematycznie wprowadzano uchwały i decyzje, Mające za zadanie zmniejszenie populacji mieszkańców tych terenów. Polskę reprezentował, czyli dostał do wykonania instrukcje mjr UB, pracujący potem w pionie propagandy i dezinformacji na stanowisku prof. filozofii, M. Kołakowski.

Wytyczne były dokładne i szczegółowo opracowane, a analizując stan po latach, wyjątkowo skuteczne. Populacja mieszkańców Polski zmniejszyła się o ok .3 miliony osób. Biorąc pod uwagę te dodatkowe 8 milionów, które wg prasy niemieckiej wyjechało na roboty, to spadek jest nie tylko zauważalny, ale i istotny. Dodając do ubytku liczne Ziomkostwa, powstające jak grzyby po deszczu, to można szacować, nie lubię tego pojęcia, liczbę osób narodowości polskiej na nie więcej jak 20 milionów, czyli znacznie mniej, aniżeli mieszkało przed II Wojną Światową.

Piszę wyraźnie szacować, ponieważ gensek E. Gierek, agent Kominternu, czyli międzynarodówki komunistycznej, skreślił pojęcie narodowość z dokumentacji ewidencyjnej, czyli z dowodów osobistych. Obecnie nie mamy NARODU, tylko obywatelstwo polskie. Chociaż i to jest wątpliwe, ponieważ w mass mediach coraz to i rusz pojawiają się ludzie twierdzący, że są obywatelami Europy.

Wracając do bezpieczeństwa narodowego. Jest takie charakterystyczne żonglowanie pojęciem „narodowe” we wszelkich odmianach. Mamy narodowy program walki z grypą, mamy Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, mamy Narodowy program onkologiczny itd. Jakie to są narodowe programy, skoro pojęcie narodu jest wymazane, a poza tym na tych terenach zawsze przebywało kilka narodów, nie licząc plemion i grup plemiennych. Innymi słowy, pojęcie narodowości jest obecnie typową fałszywą flagą, ukrywającą jakiś wybrany naród!? Ale pozostaje faktem bezdyskusyjnym, że pojęcie to rozmnożyło się do niewiarygodnych rozmiarów

W jaki sposób realizuje się program depopulacji społeczeństwa? W bardzo prosty sposób!

Po pierwsze, poprzez budownictwo.

Wprowadzając jako standard, poprzez spółdzielnie mieszkaniowe system piętrowych czworaków, zwanych blokami - wieżowcami, ograniczono w znacznym stopniu możliwości rozwoju. Nie wspomnę o aferach z trującymi środkami, znajdującymi się w tym budownictwie. Pamiętam lata 70. i działania naszego starszego kolegi śp. dr Jerzego Pucka, który swoją walkę o zdrowe mieszkań przypłacił życiem, ginąc z powodu zawału po „przesłuchaniu” w Komitecie Wojewódzkim.

Że była to celowa robota depopulacyjna możemy powiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością. Najlepszym dowodem jest fakt, że żaden z tych trucicieli nie został ukarany, a mieszkania takie istnieją do chwili obecnej.

Przykładowo, w blokach brak podstawowej wentylacji. O tym, czy w danym bloku jest wentylacja, czy nie, świadczy komin na dachu, co najmniej o wysokości 15.6 m. albo rekuperatory. Każdy może sprawdzić, że ani tego, ani tego nie ma.

Brak nawet tak podstawowego wentylatora, jakim były krateczki pod parapetem. Dlaczego są one niezbędne? Ponieważ każdy z nas w okresie 24 godzin wydziela około 2 litrów pary wodnej i dwutlenek węgla. Jeżeli w mieszkaniu przebywają 4 osoby przez cały dzień [sobota, czy niedziela z brzydką pogodą], to wydzielają one 8 litrów wody poprzez skórę i oddech. Te 8 litrów wody, czyli wiadro, nie ma możliwości wydobycia się z tej zamkniętej przestrzeni, jaką są 4 ściany. W efekcie woda jest pochłaniana przez tynk ścian. Po pewnym czasie wystąpi stan nasycenia i pojawia się grzyb, szczególnie za szafami. A od tego momentu już tylko krok do chorób osób zamieszkujących dane pomieszczenia, szczególnie małych dzieci.

Nadmiar dwutlenku węgla powoduje w naszym organizmie lokalne zmiany kwasowości. Zmiana pH o 0.l powoduje np. krystalizację fosforanów, a to z kolei jest przyczyną zawału mięśnia sercowego. Jak wiadomo z przebiegu naturalnego zawałów, najczęściej występują one nad ranem, kiedy z braku wentylacji koncentracja dwutlenku węgla jest najwyższa. Podobnie zresztą jest z wylewami, czyli udarami.

Nasze badania w szpitalach dziecięcych udowodniły występowanie koncentracji dwutlenku węgla nawet powyżej 5000 ppm, przy normie unijnej do 1000 ppm. Zanotowaliśmy także wzrost poziomu dwutlenku węgla w łóżeczkach dziecięcych, przekraczający 10000 ppm, czyli stężenie odpowiedzialne za tzw. Zespół Nagłej Śmierci Łóżeczkowej.

http://educodomi.blog.pl/2014/10/16/dlaczego-musza-ginac-himalaisci/

http://www.polishclub.org/2016/09/21/dr-jerzy-jaskowski-wakcynolodzy-konfabuluja-dla-zysku-depopulacji/

http://3obieg.pl/dr-jerzy-jaskowski-cziv

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/matko_tego_sie_na,p176656498

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=15110&Itemid=119

 

Pomimo publikacji tych prac przed co najmniej 10 laty, żaden nadzór budowlany, nie wspominając o Ministerstwie nie wiadomo dlaczego zwanym Zdrowia, nie zainteresował się problemem. Jest to moim zdaniem dowód bezpośredni, że ta „niewiedza” jest celowa, a efektem jest depopulacja.

Podobnie wprowadzanie przymusu szczepień jest celowym działaniem depopulacyjnym, ponieważ w szczepionkach znajduje się m.in. Polisorbat 80, a związek ten jest odpowiedzialny za deformacje jajników, czyli w konsekwencji także prowadzi do depopulacji.

Z zaciekawieniem więc zapoznałem się na stronie WWW. rynekzdrowia z dnia 05 grudnia 2016 r. z artykułem pt. „Zdrowie Publiczne to warunek bezpieczeństwa narodowego”. Już samo pojęcie „narodowego” spowodowało u mnie zapalenie się czerwonego światełka ostrzegawczego, z wyżej przedstawionych powodów. Poza tym zdrowie od kilku tysięcy lat było zawsze sprawa indywidualną, ponieważ nie znamy żadnej miary, która mogłaby wykazać, dlaczego przysłowiowy Kowalski choruje, a Nowak nie.

 

Już ponad 200 lat temu T. Jefferson stwierdził:

Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie oraz leczenie to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie jak dusza niewolnika”.

 

Jak możemy łatwo sprawdzić, od co najmniej ćwierć wieku rząd warszawski [G.Braun], realizując wytyczne rozmaitych koncernów, wprowadza masę ustaw dotyczących właśnie zdrowia i jedzenia. Czyli opierając się na twierdzeniu T. Jeffersona, stara się tworzyć z nas Roboty Biologiczne.

 

Jednym z autorów i ekspertów w/w raportu był p. Wojciech Jakóbik -WJ. z Biznes Alertu. Nie wiem, czy był prawidłowo cytowany, ale jego uwagi są porażające co do meritum problemu. WJ twierdzi, że analiza danych wskazuje na wyraźną zależność pomiędzy bezpieczeństwem zdrowotnym państw,a a rozwojem gospodarczym. Nic bardziej błędnego.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że USA jest największą potęgą militarną. Wydatki tego państwa na zbrojenia przewyższają wydatki pozostałych państw. Podobnie wydatki na zdrowie przekraczają wydatki innych rozwiniętych państw razem wziętych. A jaki jest tego efekt?

USA są na pierwszym miejscu pod względem współczynnika umieralności niemowląt.

USA mają nadumieralność białych kobiet w wieku koło 40 lat i obserwuje się skracanie średniej życia.

Ta nadumieralność białych kobiet w porównaniu do kolorowych jest związana z, jak twierdzą eksperci, częstymi odwiedzinami służby zdrowia przez białe kobiety. Kobiety kolorowe, latynoski, nie chodzą tak często do ośrodków zdrowia i częściej korzystają ze starych sposobów usuwania dolegliwości. Podobnie umieralność z powodu zawałów w Izraelu zdecydowanie spadła w okresie strajku lekarzy.

I gdzie tutaj związek pomiędzy rozwojem gospodarki, a zdrowiem?

 

Zupełnie zagadkowe jest twierdzenie w tej samej materii p. prof M.Kleibera z PAN, który w oparciu o dane Banku Światowego twierdził, że 50% różnic w tempie wzrostu gospodarczego między krajami bogatymi, a biednymi, przypisać można różnicy w stanie zdrowia i długości życia mieszkańców. Wyraźnie jest widoczny brak znajomości realnego świata przez p. prof. M. Kleibera.

Po pierwsze, tzw. dane Banku Światowego są opracowywane pod jednym kątem: ile można wydusić z mieszkańców danego terenu. Zły stan zdrowia mieszkańców, czy to Afryki, czy Azji, jest związany głownie z rabunkową eksploatacją tych krajów. I nie podlega to żadnym dyskusjom. Przykład Afganistanu, gdzie obecnie toczy się IV Wojna Opiumowa, prowadzona w interesie CITY OD LONDON, wyraźnie tego dowodzi. Te „przypadkowe” rzekomo bombardowania za pomocą dronów, to niby wydłużają życie albo zwiększają bogactwo tego biednego kraju? Podobnie działania Afrikacamp, czyli oddziału Pentagonu w Afryce, to niby pomoc humanitarna?

O ile wiadomo oficjalnie, USA nie wypowiedziało żadnemu państwu afrykańskiemu oficjalnie wojny. Nie znam również żadnego afrykańskiego państewka, które wypowiedziałoby USA wojnę, czy w jakikolwiek sposób zagrażało Ameryce. W 2010 roku przeprowadzono ponad 100 operacji wojskowych w Afryce, a w 2014 już ponad 670. Podkreślam, że oficjalnie rząd USA nie jest w stanie wojny z żadnym z państw, czy państewek afrykańskich. Sprawa okupacji Sierra Leone pod pretekstem walki z wirusem, jest tego najlepszym dowodem. Na mały, nieco ponad milionowy kraj, wysłano dywizję marines i spadochroniarzy. Jak wiadomo, do walki z wirusem najlepiej nadają się Abramsy i M-16. A Sierra Leone to największe w Afryce plantacje kauczuku i kopalnie diamentów, wszystko podległe City od London. W tym kontekście należy spojrzeć również na te kilkanaście tysięcy wojsk pancernych pospiesznie wprowadzanych do Polski.

Oczywiste wnioski z konferencji na temat zdrowia, to wg PT Autorów konieczność zwiększenia nakładów na profilaktykę zdrowotną i badania. Także inwestycje w zdrowie są istotne. Autorzy zwrócili uwagę, że warunkiem poprawy zdrowia polskiego społeczeństwa jest współpraca pomiędzy resortami, w tym MZ i Ministerstwa Obrony narodowej oraz Ministerstwa Nauki.

Te tezy wymagają omówienia. O ile nie ma wątpliwości, że należy zwiększyć, a właściwie powrócić do finansowania zdrowia przynajmniej do poziomu sprzed stanu wojennego, czyli co najmniej 10.5% PKB, oraz nauki do poziomu co najmniej z okresu lat 70. czyli 2.48%, to co do reszty są poważne zastrzeżenia.

cdn.

dr J. Jaśkowski

 

Przyszłość jednostki zależy od zdolności do samodzielnego analizowania, z wielką przenikliwością, informacji i dezinformacji oraz od możliwości pełnego wykorzystania wyobraźni i twórczej mocy.

Te dwie możliwości, odłożone na bok, lub zniszczone przez współczesną edukację, są najważniejsze. Nie istnieje jakaś wymyślona rzeczywistość na zewnątrz, do której jednostka musi się dostosować. Jeżeli to popełni, ginie jako podmiot.

 

Gda.08.01.2017r.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(10 głosów)



alexjones.pl Technologia i nauka Medycyna Zdrowie Publiczne, a Bezpieczeństwo Narodowe cz. 1