Font Size

Czcionka
alexjones.pl Technologia i nauka Medycyna Światło, światło, a nasze zdrowie i rola władz
Kategoria: Medycyna   Poniedziałek, 20 luty 2017 15:43 Autor:

Światło, światło, a nasze zdrowie i rola władz

Światło, światło, a nasze zdrowie i rola władz foto: Wikimedia Commons/CC

Z cyklu: „Państwo istniej formalnie”

Dopóki istnieć będzie, mocą praw i obyczajów, potępienie społeczne, które w pełni rozwoju cywilizacji stwarza sztuczne piekła i ręką ludzką wikła przeznaczenie, dzieło Boga;

póki trzy problemy naszego czasu nie zostaną rozwiązane i nędza będzie sprawcą poniżenia mężczyzny, głód — upadku kobiety, a ciemnota — zatraty dziecka;

póki śmierć moralna możliwa będzie w niektórych warstwach społecznych; innymi słowy i z ogólniejszego punktu widzenia:

póki istnieć będzie na ziemi ciemnota i nędza, publikacje takie jak ta, mogą być użyteczne.

https://www.youtube.com/watch?v=owF8DFg561k

https://www.youtube.com/watch?v=sFH803z5G4M

[Motto "Nędzników", 1882:]

Od roku 1773, oświata w Polsce została podporządkowana w całej pełni City of London. To nie kto inny tylko p. Du Point organizował w Polsce Komisje Eduakcji Narodowej - KEN, niszcząc istniejące szkolnictwo. P. Du Point wcześniej zorganizował szkolnictwo we Francji, z tak doskonałym skutkiem, że uczniowie tych szkól przeprowadzili zamieszki i wywołali bunt zwany w podręcznikach Rewolucją Francuską.

Następnie wyrżnęli kilkaset tysięcy swoich rodaków, którzy nie chcieli się podporządkować rebeliantom zespolonym pod nazwą ~ „Dyrektoriatu”. W przeliczeniu na obecną gęstość zaludnienia we Francji, te mordy zlikwidowały ok. 8 milionów ludzi. Sposób mordowania był podobny zupełnie do mordów przeprowadzonych pod patronatem Niemieckim przez stworzone przez Gestapo i Abhwerę bandy złożone z Ukraińców zwane UPA.

Zabijanie np. kobiet polegało na zbiorowym gwałcie, a następnie wieszaniu za nogi do dwu blisko rosnących drzew, które puszczone rozrywały taką dziewczynę podobnie jak by to było rozrywanie końmi. Rozpruwanie brzuchów ciężarnych kobiet było w jednym i drugim przypadku takie samo.

Niestety tzw. historycy w Polsce, zarówno w jedynym jak i drugim przypadku trzymają zbiorowo twarzyczki zamurowane i do podręczników nic się z tych opisów nie dostaje.

Innymi słowy następuje ogłupianie kolejnego pokolenia. Którego to już?

A jak wiadomo historia nienauczona lubi się powtarzać. Przecież to właśnie absolwenci szkól KEN próbowali przeprowadzić zamachu na króla i także go likwidować.

Gilotyny nie wymyślili ministranci tylko tzw. rewolucjoniści. Zresztą w sprawie tej rewolucji istnieje zamieszanie do dnia dzisiejszego. Nawet Kościół katolicki nie protestuje że z bandyty i złodzieja H. Kołłątaja, zrobiono księdza. W żadnym seminarium duchownym ani w Rzymie nie ma śladu po uczęszczaniu do jakiegokolwiek seminarium tego osobnika, nie wspominając o dokumencie potwierdzającym otrzymanie święceń kapłańskich.

No cóż! czego nie potrafi zrobić propaganda prowadzona systematycznie przez prawie 250 lat.

To, że jest systematycznie prowadzona nie ulega żadnej wątpliwości i zupełnie nie ma znaczenia, czy to były zabory, czy II Rzeczpospolita, czy też rządy „komunistyczne” , czy tzw. III Rzeczypospolita. W czasie tych 250 lat H. Kołłątaja zawsze przedstawiano jako rzekomego księdza. Była to typowa sprawa wypełniająca cechy fałszywej flagi. Przecież to „robił” księżulo z biskupami do spółki. W katolickiej Polsce to był argument trudny do odparcia. Ci sami osobnicy, którzy nam urządzali Polskę przed laty obecnie w podobny sposób dezinformują społeczeństwo. Proszę zauważyć, Kościół Katolicki jako pierwszy odżegnał sie od lustracji i dekomunizacji. Nadal przez 25 lat po 1989 roku agenci byli biskupami.

I co rusz zdarzają się wypadki, że polskojęzyczne media udzielają głosu jakiemuś osobnikowi w koloratce opowiadającemu duby smolone. Wiadomo, od księdza ludek przyjmie głupoty.

W podobny sposób następuje dezinformacja i oszukiwanie ludności w innych dziedzinach życia.

Przykładowo; wprowadzono pralki automatyczne i proszki do prania w temp. 30C. Oczywiście tzw. brud zostanie wypłukany. Ale co z bakteriami, jajami pasożytów, przetrwalnikami grzybów itd?

Dawniej pranie zanurzało się w wodzie, wsypywało proszek i moczyło przez co najmniej 12 - 24 godziny. Nazywano to chemiczną sterylizacja.

Potem dopiero prano i suszono na słońcu. Wiadomo, ze promieniowanie ultrafioletowe niszczy zarówno bakterie jak i wirusy.

Potem mieliśmy całą kupę mniej lub bardziej rozgarniętych urzędników, którzy zakazali suszenia na dworze, ponieważ takiemu mądremu inaczej się nie podobało jak ręcznik, czy majtki łopotały na oknie. I oczywiście eunuchy intelektualne zwane radnymi wprowadzały przepisy zakazujące suszenia na powietrzu.

Pytanie, a gdzie można obecnie poddać skarpetki czy majtki wyjałowieniu?

A no nie można, czyli taki delikwent zaraża się grzybicą międzypalcową sam od siebie. Albo taka paniusia płucząca majtki w temperaturze 30 C ma wieczne problemy z bolami podbrzusza. Dodatkowo nosi skrzydełka dezynfekowane i bielone chlorem, a co za tym idzie cały czas mające możliwości uszkadzania śluzówki krocza.

I w ten prosty sposób ogłupiając ludzi zlikwidowano podstawowa wiedzę o świetle czyli fali elektromagnetycznej.

A przecie już w w 1861 -1876 roku August Pleasanton opisał swoje eksperymenty niszczenia bakterii pod wpływem światła. W tym samym czasie A.Downes i PT Blunt odkryli, że to promieniowanie UV zabija bakterie.

Mało tego, już Andreas Gartner, zwany saksońskim Archimedesem zbudował pierwsze urządzenie do fototerapii.

Terapia polegała na tym, że zbudowany przez niego przyrząd skupiał wiązkę światła na bolącym miejscu. Urządzenie doskonale spisało się u chorych z rozpoznaniem artretyzmu, reumatyzmu, podagry.

W 1878 roku dr EDWIN DWIGHT BABBITT opublikował 800 stronicową książkę pt: „Zasady stosowania światła i koloru”. Książka ta, jak twierdzą znawcy, jest skarbnicą wiedzy dla lekarzy praktyków. Niestety jak to zwykle bywa zakazana dla polskich adeptów ESKULAPA.

Autor twierdził, że kolory [czyli długość fali] mają istotne specyficzne znaczenie na rzecz naszego zdrowia.

I tutaj mała dygresja.

Otóż w promieniowaniu elektromagnetycznym zwanym przez laików w zakresie ok 300 do 600 nm światłem mamy dwa istotne pojęcia: częstotliwość czyli długość fali elektromagnetycznej oraz jej natężenie.

O kolorze mówi częstotliwość. Kolor ultrafioletowy to fale o długości od 200 nm. potem jest światło widzialne i powyżej 600 nm czerwone.

Są to zatem powszechnie znane w fizyce wielkości i wartości, które możemy mierzyć. Nie powinno się więc używać pojęcia światło ale fala elektromagnetyczna o określonej długości i natężeniu. Długość fali ma istotne znaczenie przy penetracji jej do organizmu. Generalnie czym dłuższa fala tym głębiej może penetrować pod skórę.

Jest opisany przypadek przez dr Dinshah Ghadialegi z 1897 roku , który uratował życie kobiecie z zapaleniem jelit za pomocą podanej przez Babbitta instrukcji w jego książce : „Zasady Stosowania Światłą i Koloru”.

Podobnie wykorzystywał światło i opisał to dr Niels Ryberg Finsen z Danii. W 1890 roku założył Instytut Dinsen w Kopenhadze i skutecznie leczył światłem chorych z gruźlicą. Otrzymał za to Nagrodę Nobla w 1903 roku. Był jednym z najbardziej szanowanych lekarzy na przełomie XIX i XX wieku.

Oczywiście stosując UVB powodował wzrost witaminy D-3 w organizmie, a ona załatwiała resztę. Jednocześnie UV sterylizowało powietrze w pomieszczeniach zabijając wydychane z oddechem prątki.

W Polsce ftyzjatrzy do dnie dzisiejszego nie zlecają kontroli poziomu witaminy D-3 w organizmie chorych.

Tak więc moja teza, że obecnie polska medycyna jest 100 lat za murzynami, z całym szacunkiem dla Czarnoskórych, jest jak najbardziej uzasadniona.

Prace Finsena spowodowały rozwój fototerapii na następne kilka dekad.

Pod koniec XIX wieku John Kellogg opracował metodę fototerapeutyczną z użyciem światła czerwonego i bliskiej podczerwieni tj. fal elektromagnetycznych wywołujących uczucie ciepłą i wnikających dosyć głęboko do organizmu człowieka. Kellog założył Battle Creek Sanitarium, gdzie leczył tą metodą tysiące ludzi od 1876 roku. Po opatentowaniu żarówki w 1891 roku opatentował metodę łaźni „żarówkowych”. Te kąpiele zainspirowały chemika Willibada Gebhardta z BERLINA, który metodę leczenia światłem przywiózł do Niemiec. Gebhardt założył setki takich poradni do leczenia łuszczycy, dny mocznowej i zmian reumatycznych. Jego instytuty były tak skuteczne, że zaczęły zagrażać tzw. medycynie uniwersyteckiej czyli chemii.

W 1910 roku Kellogg opublikował książkę pt. ” Terapia Światłem”. Książka ta nadal w krajach anglosaskich stanowi cenny podręcznik pomocy chorym. Do rewelacji opisanych w tej książce bez wątpienia należy walka z wirusami i bakteriami za pomocą fali elektromagnetycznej. Proszę pamiętać, że to było przed erą antybiotyków.. Kellogg rozróżniał oparzenie słoneczne od opalania i dokładnie to opisał.

Pomimo, że w owych czasach reaktywne formy tlenu nie były znane, jego obserwacje są wartościowe do dnia dzisiejszego.

Leczenie słońcem było tak popularne, że szwajcarski lekarz dr Oscar Bernhard stosował helioterapię w trakcie zabiegów operacyjnych. Bernhard chorych operowanych przed zaszyciem rany wynosił na słońce na ok. 15 minut, a dopiero potem zaszywał ranę. Gojenie pooperacyjne było znacznie lepsze aniżeli u chorych nienaświetlanych.

W latach 1905 - 1940 ten sposób leczenia światłem był stosowany w ok. 40 szpitalach w Szwajcarii.

Owi lekarze zauważyli także, że przeniesienie dużych grup ludności ze wsi do miast pozbawiło ich dobroczynnego działania słońca, a to spowodowało epidemię gruźlicy i krzywicy. W Polsce ogłupiano i ogłupia się ludzi sloganem walki z pańszczyzną i wyzwoleniem chłopa

Innym entuzjastom helioterapii był dr dr Rollier nazywany Lekarzem Słońce. Dr Rollier stosował tylko naświetlanie słońcem, zauważył, że sztuczne światło nie daje takich efektów terapeutycznych. Metoda ta była stosowana przez ponad 50 lat

Helioterapia była znacznie tańsza od antybiotykoterapii i skuteczniejsza, nie dając powikłań. Ale koncerny mniej zarabiały. Wprowadzono więc procedury i wymuszono stosowanie antybiotykoterapii. Nawet obecnie ukazują się prace zachęcające do stosowania przedoperacyjnego antybiotyków.

Opracowane przeze mnie wyniki leczenia dwu grup chorych na zapalenie wyrostka robaczkowego jednej z lat 50 i drugiej z lat 70 udowodniły, że podawanie antybiotyków przed, czy zaraz po operacji jest bez sensu i nie daje żadnych efektów terapeutycznych.

Praca była przeprowadzona na grupach liczących ponad 5000 historii chorób. Było to jedno z pierwszych wykorzystanie komputerów z Politechniki Gdańskiej do celów medycznych. Był rok 1975.

Ciekawym ubocznym efektem pracy, a obliczaliśmy prawdopodobieństwo oddziaływania 15 parametrów na siebie wzajemnie, było udowodnienie, że w latach 50 -tych zgorzelinowe zapalenie wyrostka robaczkowego rozpoznawano po ponad 3 dniowych dolegliwościach i u osób powyżej 50 roku życia. W latach 70 -tych natomiast, zgorzelinowe zapalenie wyrostka robaczkowego rozpoznawano u osób poniżej 20 roku życia i 2 godzinnych obserwacjach. Jedynym wytłumaczeniem był spadek odporności młodego pokolenia chowanego na przysłowiowej margarynie.

Ciekawe dlaczego w 100 lat później, ani polscy lekarze, ani wydziały oświaty jeszcze nie wiedzą o celowości korzystania ze światła słonecznego.

Przykładowo, można bez problemów organizować zajęcia dla dzieci w szkołach w godzinach pomiędzy 11.00 a 13.00 na zewnątrz budynków. Wprowadzone ogłupianie społeczeństwa w Polsce po 1989 roku, straszenie dziurą ozonową, której u nas nie ma, zaowocowało właśnie zupełnie odwrotnym postępowaniem. Przypomnę grubość warstwy ozonowej w Polsce to ok. 350 dabsonów, a na równiku 150 dabsonów. Nikt Murzynom nie nakazuje stosowania specjalnych filtrów ani noszenia okularów. Wymuszane przez eunuchów intelektualnych procedury utrwaliły ten system.

Proszę zastanów się Dobry Człeku, gdzie Twoje dziecko ma chwytać ten Boski dar zwany światłem, a przez fizyków falą elektromagnetyczną, kiedy od rana do nocy siedzi w klatce zwanej domem?

Szwajcarska metoda leczenia gruźlicy słońcem, dawała wg specjalistów znacznie lepsze wyniki, aniżeli obecnie stosowana metoda 5 faz chemioterapii. Miała ona jedna podstawową wadę; nie dała się monopolizować. Jak powiedział podobno Rockefeller, walka z konkurencją jest bez sensu, chodzi o monopol. Dlatego wprowadzono centralny system procedur. Sprzedajemy tylko to co sami wyprodukujemy, powstał więc system łapówkarstwa zwany lobbingiem.

Dlatego nie mogą powstać nowe metody terapeutyczne, albo jak powstają to nie mogą być stosowane, ponieważ urzędnik NFZ stoi na straży procedur. A jaki ma w tym interes, sam musisz sie domyśleć Dobry Człeku.

I na zakończenie ciekawostka.

Czy wiesz, że światło ze zwykłej świecy jest korzystniejsze dla Twojego wzroku aniżeli szeroko reklamowane żarówki np. ledy.

Po pierwsze, nasz wzrok adaptował się do światła o długości powyżej 400 nm, a te wszelkiej maści ledy czy świetlówki, nie dosyć, że emitują pary trujących substancji to dają światło poniżej 400 nm.

Oczywiście jest pewne ograniczenie. Mówimy o świecach woskowych, a nie parafinowych czy z soi. Parafinowe są z pozostałości ropy naftowej i w czasie palenia wydzielają substancje toksyczne. A te z soi obecnie GMO z toksyczną bawełną jako knotem wydzielają nie tylko dodawane substancje toksyczne mające powodować równomierność palenia, ale dodatkowo zanieczyszczają powietrze odpadami genów. Dodatki dodawane do świec np. zapachowe, nigdy nie były badane po kątem długotrwałego oddziaływania na człowieka.

dr. J. Jaśkowski

 

Gda.15.II.2017 r.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(14 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 20 luty 2017 15:55
alexjones.pl Technologia i nauka Medycyna Światło, światło, a nasze zdrowie i rola władz